poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Kama w telewizji - na pewno dla fejmu!

Kamila pojechała do telewizji. To wszystko pewnie dla większej liczny wyświetleń, obserwatorów i sławy. Ale tak na poważnie? Zacznijmy może od początku, albo od końca - jak kto woli.

Decydując się na założenie bloga i profilu na instagramie godzisz się z tym, że Twoje życie nie będzie już tak "intymne" jak wcześniej. No chyba, że kreujesz się na kogoś kim nie jesteś, wrzucasz notorycznie zdjęcia tego co zjadłaś na śniadanie, nowych kosmetyków czy tez prowadzisz liczne współpracę barterowe. Jeśli prowadzisz bloga o zdrowym stylu życia i jesteś autentyczny w tym co robisz to dzielisz się ze swoimi czytelnikami m.in postępami jakie osiągasz. Pokazujesz zdjęcia sylwetki, planów treningowych, wrzucasz smaczne propozycje diety. Okiej idźmy dalej. Na instagramie uwieczniasz chwile ze swoje życia. Zgoda?

INTYMNOŚĆ 

Teraz zastanówmy się co znaczy słowo intymność. Słownik języka polskiego tłumaczy słowo w następujący sposób: bardzo osobisty charakter czegoś, miłosny, erotyczny charakter czegoś, sprawa bardzo osobista o charakterze erotycznym. Dobrze, poszukajmy innych znaczeń. W słowniku synonimów na pierwszym miejscy wyskakuje erotyzm, erotyka, łóżko Dobrze szukajmy dalej. Ok - w końcu znajduje coś innego. Słowo intymny pochodzi od łacińskiego słowa intimus - wewnętrzny, najgłębszy. Pozostawać w intymnej relacji z drugim człowiekiem to mieć dostęp do najgłębszych pokładów jego osobowości i rozumieć te glebie. Metaforycznie prawda? Dla jednego przekroczeniem intymności będzie pokazanie swojego nagiego ciała, bądź jego poszczególnych elementów w sieci czy w realu, dla innego pokazanie zdjęcia z czasu spędzanego w łóżku z rodzina, dla jeszcze kogoś innego będzie to dzielenie się trudnym doświadczeniem życiowym z innymi. Dla mnie intymne są moje relacje miłosne z moim mężem. Dla mnie intymny był np. poród, dla mnie intymne jest karmienie piersią. Dla mnie przekroczeniem intymności jest pokazanie się w koronkowym biustonoszu na instagramie. Nie robię tego co w moim przekonaniu jest intymne. To co jest intymne trzymam dla siebie, bądź tez maja do tego dostęp nieliczni. Zanim użyjemy jakiegoś słowa zapoznajmy się z jego znaczeniem. Myśli, że pomoże to uniknąć wielu nieporozumień.

Czy rozmowa na temat poronienia jest sprawą intymną? Na pewno osobistą, prywatna- a to oznacza, że odnosi się do konkretnej osoby i dana osoba może sama podjąć decyzję, czy decyduje się o tym mówić czy nie - zdrowsze jest mówienie.  Jeśli o Twojej ciąży wiedza sąsiedzi to już sam fakt bycia w ciąży intymny - tajemniczy nie jest. W kwestii poronienia intymne są dla mnie szczegóły - sam przebieg zdarzenia i to co działo się ze mną potem. Jest to na tyle prywatne, że nie przyszłoby mi do głowy dzielić się tymi szczegółami z obcymi ludźmi, czy co gorsza w telewizji. To zostawiam dla siebie, dla mojej rodziny, najbliższych. Mam wrażenie, że ludzie mający chociaż odrobinę kultury i taktu nie wchodzą w tak osobiste tematy. Istotą wystąpienia w telewizji było opowiedzenie o tym jak psychicznie sobie z tym radzić - bo nie każdy wie. Bo nie każdy wie, że obwinianie partnera o całość zdarzenia nie zawsze wynika z tego, że kobieta tak faktycznie czuje. Wynika to z rozgoryczenia, szukania przyczyny, zagubienia. Wiele par w takiej sytuacji rozstaje się. Wiele kobiet popada w depresje, bo nieświadomie oddala się od bliskich w swoim rozgoryczeniu i smutku. Wiele kobiet popada w nerwicę, część z nich dokona próby samobójczej. Nadal uważasz, że nie warto o tym rozmawiać? Ja wiem, że to trudny temat, nie każdy jest w stanie go udźwignąć emocjonalnie. 

ISTOTA PROBLEMU

Dlatego UŚWIADOMIENIE odgrywa tutaj znaczącą rolę. Wiedząc chociaż trochę na temat mechanizmów kierujących kobietą można uniknąć wielu dodatkowych problemów. Jest to oczywiście tylko przykład. Edukacja powinna dotyczyć również emocji, procesu żałoby czy też sposobów radzenia sobie ze stresem. I tutaj kluczową rolę powinien odgrywać psycholog. Powinien, bo jak się okazuje jedynie 2 na 10 kobiet faktycznie uzyskuje wsparcia psychologicznego. I nie problemem jest brak specjalistów, problemem jest system. To, że dyrektorzy szpitali muszą szukać cięć gdzie się da. Brakuje pieniędzy. Szpital skupia się na tym by ratować życie, o zdrowie psychiczne człowieku zadbaj sobie sam - nie rzadko czekając cztery miesiące na wizytę w poradni zdrowia psychiatrycznego. Jeśli masz pieniądze możesz poszukać pomocy na własną rękę. Ale to też nie jest rozwiązanie. Bo ta pomoc powinna pojawić się jak najszybciej - już na etapie pobytu w szpitalu. Ba! Znacznie wcześniej - w samej sytuacji zagrożenia. O tym mówiłam, to chciałam przekazać.




WYKORZYSTAJ TO MĄDRZE 

Media odgrywają olbrzymią rolę w społeczeństwie. Skąd burza wokół Roberta Lewandowskiego i jego udziału w reklamie Coca-Coli? A no stąd, że jest idiolem wielu młodych ludzi. Z drugiej strony olbrzymi problem otyłości wśród coraz młodszych dzieci. I co sobie taki młody chłopiec myśli? ROBERT LEWANDOWSKI PIJE COCA - COLĘ TO I JA BĘDĘ. I nie przetłumaczy, że to napój mało wartościowy, że to sam cukier, a cukier szkodzi zdrowiu. Reklama to potężna siła, dlatego jeśli mamy jakiś wpływ powinniśmy się głęboko zastanowić jakie może to przynieść konsekwencję.  Ale jak widać dla większej kasy i fejmu ludzie czasami podejmują różne decyzje. I tutaj się zatrzymajmy.

 KAMA DLA FEJMU? Jaki znowu fejm? 

Czy w trakcie programu padło słowo bloger? Nazwa mojego bloga czy też instagrama? Nie. Nie bo tego nie oczekiwałam i nie chciałam. Ja nie poszłam tam po to by się zareklamować, choć miałam niepowtarzalną, być może jedyną w życiu okazje by to zrobić. To, że prawdopodobnie większość by tak postąpiła, nie znaczy, że innymi ludźmi kierują tak płytkie pobudki. Uwierzcie mi na słowo, są na świecie ludzie, którzy robią coś po prostu, bezinteresownie, przede wszystkim nie oczekując korzyści dla siebie. W zasadzie nie oczekując niczego w zamian. Czasami robimy coś z potrzeby serca, dlatego, że spotyka nas coś złego, chcemy pomóc innym, którzy być może są w takiej sytuacji i sobie nie radzą, albo radzą sobie, ale gorzej. Ja zdaję sobie z tego sprawę, że to zaczyna brzmieć patetycznie - bo dość rzadko ma to miejsce w dzisiejszych realiach. Ale jeśli miałam okazję dotrzeć i pomóc choć jednej osobie to było warto. Nie mniej patetyczny jest populizm - żałobę powinno się dłużej nosić w sercu - serio? A to są jakieś ramy czasowe? Wytyczne co do tego ile się powinno, a ile nie powinno? To, że sprawnie funkcjonuje, pracuję, piszę, zajmuję się domem i dzieckiem, uśmiecham się, rozmawiam z ludźmi, wychodzę z domu, że ŻYJĘ - nie znaczy, że zapomniałam. Nikt poza moim mężem nie wie, jak wyglądał pierwszy tydzień po powrocie ze szpitala. To był cholernie trudny proces. Nie mam potrzeby informowania o tym, pisania o tym. Ten kto mnie zna wie, że nie jestem robotem, jestem bardzo wrażliwą,przeżywającą, uczuciową kobietą. Ale z wiekiem przybywa mi tej życiowej mądrości. Takie sytuacje na dobre wpisują się w nas, strata pozostaje w człowieku, ale trzeba pracować nad sobą, rozwijać się, stawiać czoła temu wszystkiemu, trzeba żyć, albo się poddać. Innej recepty nie ma.








2 komentarze:

  1. ojej brawa za odwagę, pamiętam początki Twojego bloga i cieszę się, że tak dobrze sobie radzisz:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja zazdroszczę i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń