piątek, 30 grudnia 2016

Czas podsumowań.

2016 powoli przechodzi do historii. Do Nowego Roku zostało około 36 godzin, 2160 minut, 129600 sekund. Zawsze w tym okresie przychodzi czas na refleksje - dotyczące tego co już minęło i snucie planów na to co dopiero ma nastąpić. Jak zawsze co roku - wiele z nas siądzie i spisze postanowienia noworoczne o których po trzech miesiącach zapomnimy. Lubimy wierzyć, że wraz z Nowym rokiem w naszym życiu wydarzą się rzeczy magiczne. Otóż 2016 był rokiem pełnym magii. Był najlepszym rokiem mojego życia. W ciemno mogę napisać, że był to rok udany, rok dobrze przeżyty, mimo tego całego bałaganu. Z powodów oczywistych - młodemu małżeństwu, które zaczyna życie na własną rękę, w wyremontowanej kawalerce, rodzi się dziecko. I to powinno wystarczyć. Bo dziecko to cud, to dar, a bycie matką jest błogosławieństwem, przywilejem, nagrodą.

Przyszło mi odnaleźć się w nowej roli - żony i matki, jak wypadłam? Myślę, że całkiem nieźle. Mąż nadal mieszka ze mną pod jednym dachem, a syn w wieku 7 miesięcy raczkuje po naszych salonach z uśmiechem na ustach. Jak ja się w tym czuję? Cierpię na chroniczny brak snu, przewlekłe zmęczenie, nadwagę, abulię, prokrastynację, ale jestem szczęśliwa. Paradoks.

Żeby nie było za słodko trzeba pamiętać też o tym całym stresie, nerwach, uzależnieniach, depresjach, pretensjach, dramatach, scenach, płaczach, szlochach. Mam takie życzenie, by w 2017 było tego mniej. By organizacja dnia na dobre weszła w krew, a leń wyniósł się na zawsze w mojego życia. By wyrzucić z głowy ciągłe zamartwianie się i przywiązywanie uwagi do rzeczy błahych, z których wyrastają największe życiowe dramaty. By w mojej głowie było więcej pozytywnego myślenia, w sercu jeszcze więcej miłości, a na twarzy więcej radości. By dąsy, pląsy i fochy były, bo bez nich byłoby tak nudno, ale tak trochę mniej. By było więcej czasu - dla nas dwojga, na książkę, na serial, na film - wierzę, że to możliwe, bo podobno im dziecko starsze tym bardziej niezależne :D

Sama nadal uczę się życia i przyszło mi uczyć również Jana, który dosłownie dopiero w życie wchodzi raczkując.Serio to ciężkie zadanie, chyba najcięższe z jakim przyszło mi się zmierzyć. Jeśli myślisz, że poród to najcięższe doświadczenie życiowe, to muszę Cię rozczarować. W życiu spotka Cię jeszcze masa przykrych momentów.  Wiem co chciałabym mojemu synowi przekazać, wiem jakie wartości w nim zaszczepić. Chciałabym by nadchodzący rok był nadal tak pomyślny dla nas jako rodziny.