czwartek, 3 listopada 2016

Matka matce wrogiem.

Żyjemy w czasach, w których pies wykazuje się większą inteligencją niż człowiek. Żyjemy w czasach wygody i luksusu, gdzie wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Żyjemy w czasach, w których człowiek nie kieruje się własnym rozumem, tylko powiela mity sprzed dwudziestu lat. Żyjemy w czasach ciasnoty umysłowej i nie bójmy się mówić tego głośno. Żyjemy w czasach w których ludzie kierują się tym co powie mama, tata, babcia Jadzia, a nie własnym rozumem. Nie czerpiemy wiedzy z mądrych, naukowych źródeł, nie wcielamy w życie zaleceń wyciągniętych na podstawie długoletnich badań. Bo ja byłam wychowywana tak i żyję. Jasne, kiedyś kobiety rodziły w polu w czasie zbioru ziemniaków, to po co Ci teraz te wszystkie znieczulenia, sztab lekarzy i ciągłe dylematy gdzie i jak rodzić? Żyjemy w czasach, gdzie macierzyństwo stało się modą - bo koleżanka jest w ciąży to i ja będę - na zasadzie - fajny ma ten sweterek - kupię sobie taki sam. Moja droga, dziecko to nie rzecz, to nie widzimisie, to nie piękny dodatek do twojego cukierkowego, różowego lajfa. Jeśli jeszcze tego nie łapiesz, to bardzo Ci współczuję. Z chęcią siądę z popcornem w pierwszym rzędzie i poprzyglądam się Twoim zmaganiom w byciu matką, może wtedy zastanowisz się dwa razy, czy oby na pewno masz racje?  Żyjemy w czasach, gdzie matka matce wrogiem. 



Przeszłaś już pewien etap ze swoim dzieckiem - dzielisz się doświadczeniem? Nie rób tego i przestań się jedna z drugą mądrzyć. Uważacie się za najmądrzejsze?! Pfff z taką pomocą. Żyjemy w dziwnych czasach. W czasach lepszych, a zarazem gorszych. Obecny stan wiedzy naukowej pozwala nam mądrze wychowywać nasze dzieci, po to by w przyszłości nie były otyłe, chore w wieku dwudziestu lat. By nie miały chorób psychicznych na skutek błędów rodzicielskich popełnianych na wczesnym etapie życia. Czemu z tego nie korzystać?  Wiem, że uświadamianie to praca u podstaw, niekończący się syzyf, bo zawsze znajdzie się taka jedna co Ci powie, że wychowujesz z encyklopedią w ręku, albo, że nic dziecku nie będzie jak tuż po narodzeniu dostanie w dziób butlę, a mama się w tym czasie pobawi. Też jej coś się od życia należy! Dziecko to za mało. Radość z dziecka będzie większa przy kieliszku czerwonego wina. Czemu o tym piszę? Bo mnie to wkurza. Wkurza mnie, że ludzie którzy na prawdę chcą mieć dzieci i są do tej roli świetnie przygotowani - mentalnie, umysłowo - starają się latami i nie wychodzi. Wkurza mnie ta niesprawiedliwość, wkurza mnie ta beztroska ignorancja wobec tak ważnej sprawy.  Wkurza mnie, że to Tobie - mimo, że wszystko robisz zgodnie z własnym sumieniem - ciągle ktoś coś zarzuca. To źle, tak nie dobrze, tego nie rób, ona tak zrobiła jaka złaaaaa! Zapomina o sobie, wszystko robi z myślą o dziecku - do niedawna nie wiedziałam, że to wada. Wkurza mnie głupota. Wkurza mnie brak wiedzy. Wkurza mnie wieczna przepychanka słowna i walka kto ma racje. Wkurza mnie, gdy ktoś zarzuca mi, że jestem najmądrzejsza - to co, mam się wstydzić swojej wiedzy, czy też dawać przyzwolenie na szerzenie mitycznych bzdur? Jeśli już jestem odbiorcą jakiegoś komunikatu to mam tylko słuchać i wesoło potakiwać głową, mimo, że mam zupełnie inne spojrzenie na temat? Mam milczeć? Mam nie komentować? Mam chować głowę w piasek? Jest cienka granicy między komentowaniem, ocenianiem i ingerowaniem. Cienka, ale jednak jest. Czasami balansujemy na ich krawędziach nie zdając sobie sprawy w którym momencie wkroczyliśmy na terytorium inne, niż planowane. Łatwo sobie coś dopowiadać, wyciągać pochopne wnioski. Zbyt łatwo oceniamy, zbyt trudno nam ZROZUMIEĆ. Jednak z drugiej strony jak zrozumieć matkę która podaje 3 miesięcznemu dziecku kinderki. Jak zrozumieć matkę, która nie odpowiada na potrzeby dziecka? Jak zrozumieć matkę która decyduje się na mm, tylko dlatego, że nie chce być ZALEŻNA od dziecka, czy też ma ochotę zachować piękny biust, albo się wyspać. To po co jesteś matką? PO CO?! Żeby lalę wystroić, cyknąć zdjęcie i pokazać w internetach? Pochwalić się przed rodziną, znajomymi? Czym jest dla Ciebie macierzyństwo? Drogą usłaną różami? TY MASZ WZIĄĆ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA DZIECKO, a uwierz mi na słowo, gdy czytam co inne matki piszą na forach to załamuję ręce. Nie jestem w stanie uwierzyć, że istnieje aż taki poziom głupoty, nieświadomości. Nie wierzę, że można tak lekceważąco podchodzić do własnego dziecka. Że można tak płytko myśleć. Otaczają mnie różni ludzie. Z jednymi się dogaduję lepiej, z innymi gorzej. Nasze rodzicielstwo różni się, bo i my jesteśmy inni. Przerażające jak ludzie mają problem z tym by uczyć się od innych. A ktoś wiedzą i doświadczeniem częstuje, podaje na tacy. Ja musiałam do wielu rzeczy dojść SAMA, popełnić kilka błędów by wiedzieć jakie postępowanie jest słuszne. Chciałabym mięć pół roku temu przy sobie osobę, która pomogła by mi, gdy tej pomocy potrzebowałam...

Mitów ciążowych jest dużo, ale mitów po narodzinach dziecka jeszcze więcej... Czas się za nie zabrać ;) 

9 komentarzy:

  1. Czytajac odczuwa sie mocno twoja krytyke wobec matek nie dajacych piersi. A ja sie pytam, czemu niby jestem zla matka jak daje buletlke bo nie mam wlasnego mleka? Moje cialo nie produkuje! Nie jestem dlatego zla! Prosze dodaj jakies napomknienie, ze twoja uwaga nie dotyczy przypadkow gdzy matka nie ma mleka, bo inaczej zbyt boli osoby w takiej sytuacji jak moja i jest uwaga niesprawiedliwa. Dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wziełaś to zbyt do siebie i sama masz sobie za złe, że z piersią się nie udało. Nie szukaj oskarżeń w internecie i nie przypisuj sobie, że jesteś pokrzywdzona. Nie udało się, trudno. W wpisie Kamy nie ma nic o Twoim przypadku. Przeczytaj jeszcze raz. Od siebie dodam, że karmienie piersią to ciężka praca, przez 2 tygodnie nie miałam pokarmu i udało się wywalczyć. Dzieciaka ciągle miałam przy cycku choć niewiele albo i nic nie leciało. Może dwa razy dokarmiłam, jakbym więcej podała MM to pewnie z kp by się nie udało. Straszne jest to, że w PL pomoc laktacyjna jest za $ a na Zachodzie darmowe. Nasza wiedza na temat laktacji jest niedostateczna.

      Usuń
    2. Ja miałam ogromne problemy z laktacją i karmieniem piersią... Doradców miałam na pęczki ale czułam się bardzo samotna z tym problemem, nawet doradca laktacyjny za pieniądze nie umiał mi pomóc. Skończyło sie na tym że syn dostawał butelką moje mleko odciągniete laktatorem. Smutne to, ale może przy drugim dziecku uda się KP.

      Usuń
  2. Pisze o krytyce wobec matek które decydują sie na to z wygody a nie medycznych powodów.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja usłyszałam od koleżanki, że ona od razu da dziecku mm bo dla jej dziecka to będzie zdrowsze .... hmmmm
    no ok ....
    tak też można... w szpitalu od razu zasuszyła laktację ...
    ale przynajmniej wysypia się :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A może tak każda kobieta mogła sama zdecydować co jest najlepsze i dla niej i dla dziecka. Nie jesteśmy robotami i nie zawsze zdrowe jest stawianie potrzeb malucha nad swoimi. Szczęśliwa mama zapewni dziecku spokój i zdrowie bardziej niż ciągle zła i zdenerwowana bo np. dziecko ciągle chce do piersi. Kobiety same się oceniają a powinny się wspierać. Same jesteśmy dla siebie największymi krytykami, zmieńmy to i zajmijmy się sobą a nie krytyką innych.

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, żyjemy w czasach kiedy każdy jest ekspertem od wychowania dzieci, najlepiej cudzych...

    OdpowiedzUsuń