czwartek, 11 lutego 2016

Zdrowe przekąski w ciąży.

Do porodu zostało 85 dni! Czasu coraz mniej, więc powoli zaczynamy kompletować wyparkę. O ile ciuszków mamy już całkiem sporo - przeróżnych rozmiarów, to brak produktów pościelowych oraz pielęgnacyjnych. Łóżeczko będziemy mieć po świętach wielkanocnych, ale wszystko inne musimy zacząć ogarniać w nieco szybszym tempie. Całe szczęście, że istnieją sklepy internetowe. Ale dzisiaj nie o zakupach dla maluszka - o tym innym razem. Dzisiaj znowu będę zanudzać o żywieniu kobiet ciężarnych ;D No cóż, myślę, że za jakiś czas wpisy te mogą się przydać.
Grafika poniżej jest genialnym zbiorem najważniejszych informacji. Znaleziona na Pintereście - strasznie, żałuję, że nie jest ona większa.

Więc może kilka najważniejszych informacji.
Po pierwsze pamiętamy o tym, że jemy dla dwojga, a nie za dwoje. Wszędzie o tym trąbią, jednak znaczna część przyszłych mam wciąż zdaje się o tym zapominać. Gdy słyszę o tych 20, ba nawet 30 kilogramach na plusie to zaczynam się zastanawiać ile trzeba pochłonąć by osiągnąć taki wynik. My tyjemy wydaje mi się zdrowo, pod koniec II trymestru 8 kilogramów na plusie. Z wagi 67 -wskoczyłam na 75. Teraz na początku III trymestru przybrałam chyba najwięcej na masie :D  Myślę, że do końca ciąży zatrzymam się na tych 12 - 14 kilogramach. Większość poszła w brzuszek, troszkę mniej w tyłek i uda, co by masę miało co utrzymać. Zresztą ja tak zawsze tyłam - wielki belo, wielka dupa i kołkowate udziska. Na twarzy szczur, ręce jak u kościotrupa.Cellulit wszędzie :)  Wygląd zszedł na dalszy plan, nie dajemy się depresji ciążowej, najważniejsze zdrowo rozwijające się maleństwo. Ze względu na lekką niedokrwistość która przypałętała się po drodze, zaczęłam jeść więcej mięsa.

EDIT

Co by dobrze zrozumieć. Nie chodzi mi o kilogramy wynikające z fizjologii - same ''ciążowych" kilogramów jest ok.10. Składa się na nie masa dziecka, łożyska, biustu, ilość płynu owodniowego, zwiększona ilość krwi, zatrzymanie wody itp. Pozostale 2-4 kilogramy to zgromadzony tłuszcz. Natomiast jeśli ilość samego tłuszczu odpowiada 14 kilogramom, to wiedz, że coś się stało. Tu nie chodzi o to, by w ciąży się odchudzać, mieć restrykcyjną dietę, pilnować i ograniczać się. Tutaj chodzi o świadome podejmowanie wyborów. Lody zjedzone raz w tygodniu są ok, natomiast chyba każdy się ze mną zgodzi, że kubełek litrowy lodów na łebka 7/7 to już przeginka? Często słyszę, czy czytam komentarze: jestem w ciąży, więc mogę tyć. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie sposób przewidzieć ile jeszcze przytyje. W końcu to jeszcze 10 tygodni. Ale wolę przytyć na domowym burgerze niż na pompowanej bułce z maca. Wolę przytyć od owoców, niż od kilograma czekoladowych cukierków.

Zapotrzebowanie na kalorie wzrasta dopiero w II trymestrze - o 300 kcal, w III gdy następuje najintensywniejszy wzrost maleństwa o 500 kcal.

Jak widzimy niżej 300 kcal to tak na prawdę dodatkowa przekąska - o czym będzie w dalszej części posta. Na pozostałych ilustracjach orientacyjne porcje danych produktów. Nam już to weszło w krew i nie muszę korzystać ze ściągawki - poza tym bezsensowne jest też ciągłe pilnowanie, czy oby zjadłam dzisiaj trzy a nie dwie porcje produktów dostarczających np. wapnia. Tak jak do wszystkiego - głowa na karku, zdrowy rozsądek. Niemniej jednak grafika ciekawa.




W ciąży częściej niż zazwyczaj sięgam po przekąski.
1. Orzechy - ostatnio głównie włoskie i nerkowce. Wcześniej z dużą intensywnością pekan i laskowe. Mają wysoką zawartość witaminy B i E, mimo, że są bardzo kaloryczne i zawierają dużo tłuszczu - jest to tłuszcz zdrowy, dostarczający ważnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Poza tym zawierają żelazo - bardzo nam potrzebne, magnez, fosfor.





2. Migdały - to też orzechy. I właśnie to one spośród wszystkich orzechów mają najwięcej witaminy B2, E i błonnika. Migdały są bardzo istotne dla kobiet ciężarnych. Dlaczego? Działają na nudności pojawiające się na początkowym etapie ciąży, ale również pomagają w walce ze zgagą w II i III trymestrze ciąży. U mnie zgagi nie było i nie ma.


3. Suszone śliwki i inne. Suszone morele i żurawinę dodaję głównie do mieszanki mussli. Śliwki natomiast jadam solo. Pomagają na zaparcia, wzmagają metabolizm. Są słodkie i z powodzeniem zastępują czekoladę :)



4. Kiwi.  Tak jak na początku jadałam tylko grejpfruty i pomarańcze, tak teraz kiwi stanowi głównie źródło witaminy C. I najlepsze. Kiwi zjadłam już chyba tonę i póki co to jedyny owoc który MUSI być w domu.


5. Kiszone ogórki. Masz chcice na kwaśne? Sok z ogórków wypijasz duszkiem jak oranżadę? Na bank będziesz miała chłopca! No cóż - faktycznie u nas tak się sytuacja przedstawia. W brzuszku rośnie śliczny, mały mężczyzna. Od samego początku pragnęłam intensywnych w smaku - kwaśnych, słonych produktów. Teraz już się troszkę przestawiło na słodkie.


To takie top 5. Wiem, że powinnam jeść więcej gotowanych i pieczonych warzyw. Z tych mniej odżywczych zdecydowanie królują lody :) Grycan mięta z czekoladą, oreo i sorbety truskawkowe... omniooooom ;)


Taki silny !

17 komentarzy:

  1. ja jestem w 22 tygodniu i w sumie przytyłam w ciazy 6kg (z 68 do 74), przy czym w ostatnim miesiącu aż 4 kg... masakra ale pofolgowałam sobie, oj tak ... wiadomo, że teraz nie przejdę na dietę, ale muszę zacząć zwracać uwagę na ilości, żeby się nie roztyć ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, w ciąży nie można się odchudzać. Każde ciało jest inne, w innych miejscach gromadzi się tłuszcz, inne ilości wody kobieta gromadzi. Nie ma co zbytnio przejmować się cyframi, ale raczej dokonywać świadomych wyborów.

      Usuń
  2. Jezu, jak jadem plunęła. Jak w ostatnim miesiacu woda Ci się zatrzyma i nagle przybedzie Ci 10 kilo i nie będzie możliwości diety, to wtedy pogadamy. Jeszcze nie wie z jakimi cyferkami skończy, a już osądza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może źle się wyraziłam - jak zwykle ;p Ja nie mówię o kilogramach wynikających z fizjologii. Są kobiety - mnóstwo w moim otoczeniu - które uważają, że w ciąży mogą jeść bez ograniczeń - sięgają po kilogramy słodyczy - codziennie, fast foody. I mają + 20 kilogramów nie wynikających z ciąży.

      Usuń
  3. Owoce, warzywa i orzechy zawsze na propsie! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wpis, a maluch rzeczywiście bardzo silny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak się "przyczepie" migdał to nie orzech to pestka ;-) Jakby był orzechem to bym w szpitalu choćby dzisiaj wylądowała :P Poza tym same dobroci i pyszności tu widzę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że to bardzo przydatny wpis dla mnie "na przyszłość" i dla wszystkich ciężarnych pań :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że nie tylko w ciąży te przekąski będą na tak :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, orzechów sama chętnie bym nieco podjadła, chyba muszę wybrać się do sklepu :) U mnie jednak z orzechami jest taki problem, że lubię je tak bardzo, iż na raz potrafię zjeść zdecydowanie więcej, niż powinnam... ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Też się spotykam z kobietami, które w ciąży jedzą za dwoje, a czasem za troje, zamiast dla dwóch. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja nie wiedziałam, że z 10 kg na plusie tylko 2-3 kg to tłuszczyk! no nie sądziłam też że np całe 10kg ale podejrzewałam że z powiedzmy 12 kg po porodzie przynajmniej połowa z nami zostanie...są babeczki, które tyją strasznie a są i takie po których do rozwiązania prawie nie widać ze są w ciąży.
    Uśmiałam się przy opisie Twojego tycia- twarz jak szczur- hehe witaj w klubie:) dopiero jak zaczynam tyć w rękach i robi mi się delikatny podbródek t znak że już utyłam za dużo xD 3majcie się zdrowo:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy aby na pewno to wszystko jest tak zdrowe teraz takie cuda nawymyślali ze człowiek ogłupieć można z tym co może jeść a czego nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super post. :-) Mnóstwo cennych i ciekawych informacji, chętnie będę tu częściej zaglądać. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. świetna infografika, spróbuj może tu ściągnąć http://images.agoramedia.com/wte3.0/gcms/WTE-Pregnancy-Nutrition-Guide-2015-03-25.jpg

    OdpowiedzUsuń
  14. To chyba trochę przesada z tymi tabelkami i liczeniem każdej kalorii :) myślę, że najlepiej jeść normalnie nie przesadzając z niczym i to nie tylko w ciąży ale w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny wpis, jako doktora ginekologa cieszy mnie że znajduję takie treści na polskich blogach, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń