środa, 13 stycznia 2016

Pielęgnacja twarzy w ciąży.

W pierwszych tygodniach ciąży wiele kobiet zmaga się z problemami skóry. Ja problemy z cerą miałam odkąd pamiętam, jednak w ciąży nastąpił zmasowany, skumulowany atak.


Wypryski były wszędzie, duże, bolesne, zaognione. Hormony rozszalały się na całego i nie sposób było je okiełznać. Wiedziałam, że z czasem nastąpi poprawa, jednak zaczęłam poświęcać więcej czasu pielęgnacji. 

Skórę miałam podrażnioną, przesuszoną, pojawiły się zmiany skórne. Zrezygnowałam z peelingów, ale myślę żeby do nich wrócić. Wyrzuciłam wszystko co mogłoby mnie podrażniać, zapychać. Na początku stosowałam hydrolat różany, który bardzo mi pomógł - muszę zamówić kolejny.








1. Rezygnacja z kolorówki. Nie stosowałam fluidu, nie malowałam oczu cieniami ani tuszem. Gdy już musiałam wyjść z dmu, a wstydziłam się twarzy Frankensteina maznęłam się podkładem, ale zaraz po powrocie do domu sięgałam po delikatny płyn do demakijażu. Różowy płyn miceralny od Garniera wymiata.

2. Żel do mycia twarzy – Iwostin. Firmę znam i lubię. Gdy leczyłam się u dermatologa przetestowałam większość ich produktów. Żel do mycia twarzy jest moim ulubionym. Zajrzyjcie do  i-apteki.pl! 


3. Maść cynkowa. Nakładana punktowo, doskonale wysusza powstałe wypryski. Nakładam ją na noc, w sytuacji kryzysowej.

4. Maseczki Babci Agafii. Moje ulubione rosyjskie kosmetyki. Na dzień dzisiejszy  moje hity. Są tak fantastyczne, że napiszę o nich oddzielnego posta.

5. Sylveco – Brzozowy krem z betuliną. Stosuję go od lat, niezawodny w codziennej pielęgnacji. WPIS Z 2012 ROKU <szok> klikklikklik



Teraz nastąpiła ogromna poprawa cery, chyba nigdy nie było tak dobrze ;)



A Wy jak radzicie sobie z problemami skórnymi?

11 komentarzy:

  1. To dobrze, że się poprawiło :) u mnie też jest lepiej, bo miałam mocniejsze hormony, a bywało tragicznie, tyle, że u mnie to nie sprawka ciąży :) myślę, że tych produktów tak czy tak mogłabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z początku ciąży też miałam problemy z cerą ale z czasem się wszytko unormowało :) A teraz ? nadal jest dobrze ! Co prawda zawsze pojawi się jakaś mała niespodzianka ale to nic w porównaniu co było kilka lat temu

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo doceniam fakt, że nie mam praktyczne żadnych problemów ze skórą. z produktów babci Agafii kupiłam maskę drożdżową do włosów i szampon-niedługo będę testować i mam nadzieję, że pozytywnie mnie zaskoczą:) tych masek na twarz nigdy nie próbowałam, kto wie, jak te a włosy się sprawdzą to może i na buzię zamówię:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, w ciąży okiełznać jakiekolwiek problemy urodowe nie jest łatwo. Mnie szczególnie w pierwszej ciąży obsypywało, to był po prostu armagedon! Blizny mam do dziś!

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie cera natomiast się totalnie wysuszyła pod koniec ciąży usta miałam tak spierzchnięte, że musiałałam je smarować kosmetykiem na odbudowę tkanki... cicaplast z la roche posay, swoją drogą świetna seria dermokosmetyków.
    faktycznie w 2 trymestrze było super, potem tak wyschłam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja akurat na problemy skórne nie narzekałam i nie narzekam - owszem, w ciąży pojawiło się parę wyprysków, ale marudząc, że mnie "wypryszczyło", wszyscy pytali gdzie, bo jakoś nie widzą... Dla mnie to było jednak wiele, skoro nawet w czasie nastoletnim nie miałam większych problemów z cerą, co odziedziczyłam po rodzicach. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hormony czasem trudne okiełznać. Mnie na szczęście problemy z cerą ominęły, ale włosy - tragedia!

    OdpowiedzUsuń
  8. Biedna! Dobrze, że starasz się jakoś opanować sytuację. Spróbuj olejku z drzewa herbacianego punktowo na wypryski i oleju tamanu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobre porady.
    Ja dużych problemów z cerą nie mam, ale włosy... inna sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Już nie pamiętam co dzialo się, kiedy byłam w ciąży, bo tolata świetlne temu było ;-) Jednak dość długo nękały mnie takie bolące, gulaste wypryski i w ogóle różne pryszczole, być może to przez picie czystka, nie wiem, teraz mam spokój. Jednak bardzo pomagał mi olej kamforowy z apteki (roztwór na skórę). Bolaki załatwiał w dwie doby, zwykłe pryszcze wygaszał przez noc. Nawet córka stosowała go na trądzik i też sobie chwaliła, ale już jej się znudził :-/ Możesz kiedyś dla odmiany wypróbować (gdyby dotychczasowe środki zawiodły!) :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja skóra to tragedia, więc lepiej nie drążmy tematu :)

    OdpowiedzUsuń