piątek, 9 października 2015

Skuteczne zarządzenie czasem i walka z prokrastynacją.


Dopadła mnie....cholerna prokrastynacja!

Należę do tego typu ludzi, którzy muszą mieć wszystko skrupulatnie zaplanowane. Ale zaplanowanie w głowie nie wystarcza, muszę to jeszcze gdzieś zapisać. Plany na konkretny dzień pozwalają mi się zmobilizować i skutecznie zrealizować listę spraw. Od pewnego czasu mój kalendarz świeci pustkami. Głównie dlatego, że moje dni zaczęły przypominać jeden powtarzający się schemat: wstać o 5.30; jechać do pracy; wrócić z pracy o 15.30; zjeść obiad; godzinna drzemka; przesmradzanie się po mieszkaniu i powtarzanie, że zrobię to jutro! Jutro, czyli w mistycznej krainie, w której przechowywane jest 99 % zasobów produktywności, motywacji i osiągnięć. Odkąd nie planuję, nie realizuję się, załączył mi się nicmisięniechcizm. Dopadła mnie prokrastynacja, czyli nic innego jak odkładanie wszystkie na później. W moim przypadku: jutro; jak wypiję kawę/herbatę; zaraz; już idę....; dzisiaj źle się czuje itd.

A z prokrastynacją nie ma żartów! Psycholog to leczy! A ona taka przyjacielska czasami...dla naszej leniwej części natury. O prokrastynacji warto napisać troszkę więcej, bo potrafi ona naprawdę zdezorganizować życie. Podobno dotyka ona aż 20 % społeczeństwa. Doszłam do takiego momentu, kiedy zdałam sobie sprawę, że dłużej już tak nie można. Nie dość, że ograniczyłam niektóre kontakty z ludźmi - bo nie chcę mi się dzisiaj wychodzić z domu, to jeszcze wkurzam najbliższych - bo odkurzę jutro, rozwieszę pranie jak wypiję herbatę, to nic, że 20 minut stygnie, ja te 20 minut posiedzę na jakimś durnym portalu społecznościowym. A na blogu napiszę .... no właśnie. Teraz jestem na zwolnieniu i chcę ten czas wykorzystać jak najlepiej, więc od dziś nie odkładam niczego na później ;)


Przez dwa tygodnie unieruchomienia w łóżku narzuciłam na siebie już dwa kilogramy. Zdecydowanie idzie to w złym kierunku, więc teraz gdy już mogę wykonywać lekką aktywność fizyczną - biorę się za to od razu. Na nowo zaczynam kontrolować spożywane jedzenie, ilość wypijanej wody - już taka jestem, muszę to robić bardziej świadomie. Czasami pod koniec intensywnego dnia zdaję sobie sprawę, że wypiłam zaledwie 2 szklanki wody. Mając cały dzień przed sobą zaczęłam leżakować do 11.00 gapić się bezsensownie w ekran telefonu czy telewizor - przyzwyczajenie ze szpitala.

Odkryłam gdzieś w sieci Happy Planner. I od razu wiedziałam, że to będzie moje must have na 2016 rok. Wydrukowałam sobie wersję próbną i zaczęłam wszystko organizować :)





Spodobało mi się w plannerze miejsce na domowy budżet, wyodrębnienie trzech, najważniejszych zadań na dany dzień - wiadomo jak się zawalimy nadmiarem obowiązków, tym mniejsza szansa, że uda nam się wszystko zrealizować, a nasze psychologiczne problemy - poczucie wartości drastycznie spada w dół          < starałam się i nic z tego>. Jest też możliwość zaplanowania całego tygodnia. Myślę, że happy planner zawiera dużo więcej niespodzianek. Do tego fajny design. Planowanie i wykonywanie codziennych obowiązków może stać się przyjemnością. Ja w ogóle strasznie lubię wykreślać, albo stawiać ptaszki przy zrealizowanych zadaniach.

źródło

A Wy jak zarządzacie swoim czasem!?

19 komentarzy:

  1. U mnie teraz ciężko do końca kontrolować czas, nie raz nie dwa zamiast coś robić idę spać :P Z jednej strony wiem że teraz nie powinnam sobie odmawiać odpoczynku a z drugiej szkoda mi czasu na lenienie się. Od przyszłego roku chcę zorganizować sobie porządnie życie i mam nadzieję że to mi się uda

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie chyba też to powoli dopada i muszę coś z tym zrobić bo będzie źle. Zawsze planowałam wszystko w kalendarzu, ale ten który mam okazał się niewypałem, jest za mały i jakoś przestałam go używać. Kupiłam teraz bardzo fajny ale na rok 2016:) A tu jeszcze trzy miesiące, z którymi wypada coś zrobić i właśnie teraz żałuję, że nie mam drukarki:( ale może uda mi się zmotywować do rozpisania własnego...

    OdpowiedzUsuń
  3. Też najlepiej działam kiedy mam na liście rzeczy do odfajkowania i po kolei je zaliczam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie, mimo chaotycznej osobowości, już dawno stwierdziłam dozgonną miłość do planowania, zapisywania, rozpisywania i wykreślania pozycji z list wszelkiego rodzaju. Nie ma lepszego uczucia niż plan wykonany w 100%. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Posiadam Happy Planner wersje na 2016 week edition i mogę go z czystym sercem polecić. Przepięknie wykonany, przemyślany i praktyczny :) Kupuj go nie zawiedziesz się.:D

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę, dzięki za ten link z Happy planerem, nigdy niczego takiego nie widziałam i bardzo mi się podoba! Teraz szczególnie mi się przyda, bo również zaczęła mnie łapać prokrastynacja - a w przyszłym tygodniu zaczynam kurs językowy, więc byłoby dobrze nie zmarnować tych pieniędzy i wziąć się porządnie za robotę. Jesli chodzi o te podpunkciki, to 2. - na mnie działa odwrotnie - jak zaczynam od najprostszych rzeczy. Wtedy widzę, że dobrze sobie radzę i chce mi się dalej pracować. Natomiast jeśli chodzi o 9, to łatwo go nadużyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O dziwo ostatnio nawet mi wychodzi planowanie, chociaż zawsze byłam tą nieogarniętą :P ale też bym mogła zacząć sobie listy robić... to by już w ogóle wiele ułatwiło!

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawy ten Happy Planer, tylko coś cena mnie odstraszyła :P chyba jeszcze w 2016r zostanę przy tradycyjnym kalendarzu - bez niego nie wiem, jak się nazywam haha :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tą prokrastynacją to racja, też wyczuwam u siebie że mnie dopada. Happy Planer wydaję się super opcją, ale cenna trochę zniechęcająca :P Jak Ci się udało wydrukować tą wersję, nigdzie nie mogę tam znaleźć tej opcji? :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wredna jędza z tej prokrastynacji! Mam wrażenie, że jest gdzieś obok przez cały czas. Eh, chciałabym zaczynać dzień od najtrudniejszych spraw, ale te przyjemniejsze są takie kuszące...:P

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla odjutronizmu mówimy twarde i zdecydowane raczej nie!!! Ciekawy tekst bardzo!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne są te tabelki, myślę, że jak pójdę na studia to bardzo przyda mi się takie planowanie domowego budżetu :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kama:-) nominowałam cie do zabawy:-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo skomplikowanym zagadnieniem jest prokrastrynacja. Wydaje nam się, ze nie mamy ochoty na nic, bo jestesmy przemeczeni, bo przeciez ostatnio tyle zrobilismy. Ze względu na uwarunkowania genetyczne (czyt. Charakter) nie zdajemy sobie sprawy, ze jestesmy stworzeni do takiego a nie innego dzialania. Na siłę probujemy odpoczywac, zawalac się obowiązkami itp.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba trafiłam tu w odpowiednim czasie, bo ostatnio mam bardzo demotywujący czas... znam odkładanie wszystkiego na jutro, a później to jutro nigdy nie nadchodzi... też lubię planować, wykreślać, odznaczać czy zapisywać wszystko :-) Zaciekawił mnie ten happy planner, chyba też sobie wydrukuje :D O ile mam tusz w drukarce ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. steady once the info, hopefully this info can be useful for everyone who membacanya.oh yes yes do not forget to visit my blog ...!
    OBAT TAHAN LAMA DIATAS RANJANG
    OBAT PATAH TULANG
    OBAT KUAT TAHAN LAMA BERHUBUNGAN SEKUAL
    AWALUDIN
    OBAT PARU-PARU BOLONG

    OdpowiedzUsuń
  17. steady once the info, hopefully this info can be useful for everyone who membacanya.oh yes yes do not forget to visit my blog ...!
    OBAT TAHAN LAMA DIATAS RANJANG
    OBAT PATAH TULANG
    OBAT KUAT TAHAN LAMA BERHUBUNGAN SEKUAL
    AWALUDIN
    OBAT PARU-PARU BOLONG

    OdpowiedzUsuń