środa, 28 października 2015

Razowy makaron vege.

Myślałam na początku, że na zwolnieniu będę się koszmarnie nudzić. Faktycznie, są takie momenty, że kotki zaczynają mnie drapać, ale na ogól potrafię sobie zorganizować czas tak, by zleciał szybko i przyjemnie. Niestety w ciągu dnia głównie bywam sama, ale to dobry moment na spędzanie więcej czasu z dziadkami. Mogę też się na spokojnie pouczyć, poczytać i zrobić coś smacznego w kuchni. A ostatnio zrobiła się ze mnie na prawdę niezła kuchareczka :) Przygotowałam również tematy przewodnie kolejnych wpisów na bloga.
Dzisiaj przychodzę do Was z przepisem na super zdrowy, wege makaron :)

To, że rezygnuję z mięsa nie oznacza, że zapominam dostarczyć sobie źródła białka. Dodaję często do takich sosów czerwoną fasolę, która jest doskonałym źródłem witaminy B. Bogata jest również w fosfor, potas i wapń - który jest mi obecnie bardzo potrzebny, ze względu na kształtujący się szkielet maluszka.



wtorek, 20 października 2015

Suplementacja ciężarówek.

Jesień jest taką porą roku, podczas której najczęściej chwyta mnie przeziębienie. W tym roku na szczęście trzymam się dzielnie i czuję się doskonale. A jak u Was ze zdrowiem?

Dostałam kilka pytań dotyczących suplementacji kobiet w ciąży. Jestem zwolenniczką dostarczania witamin i minerałów drogą naturalną - z pożywienia - owoców, warzyw, jednak są sytuacje gdy należy wspomóc się suplementacją. O żywieniu kobiet w ciąży i ewentualnych niedoborach i konsekwencjach przygotuje osobny wpis.

Dla kogo i po co suplementacja?

Dzieciom i kobietom w ciąży zalecana jest suplementacja. Rolą suplementów diety jest wprowadzanie składników odżywczych - witamin i minerałów - w zakresie wartości zalecanego dziennego spożycia. Wprowadzają również składniki występujące w diecie, na które na ma określonej normy zapotrzebowania (np. flawonoidy). Wreszcie wprowadzają niektóre z substancji roślinnych, które zawarte są w ziołach, rzadko spożywane w codziennej diecie.

O jakich niedoborach mówimy?

Polacy powinni uzupełniać głównie niedobory: jodu, selenu, magnezu, witaminy D3, B6, kwasu foliowego, wapnia - wszystkie te wartości odżywcze potrzebne są mamie i jej rozwijającemu się dziecku. Wyniki badań mogą wskazywać również na konieczność suplementacji żelaza.

Co ja suplementuję?



poniedziałek, 19 października 2015

Będę jadła więcej kasz!

Kilka dni temu, obiecałam sobie, że będę jeść więcej buraków i kasz.
Trzy rodzaje kasz, na które stawiam w najbliższym czasie to ulubiona przeze mnie kasza gryczana. Polubiłam kaszę jęczmienną i mam zamiar zaprzyjaźnić się z jaglaną.

Kobiety w ciąży powinny często spożywać kaszę. Głównie zaleca się spożycie właśnie kaszy gryczanej, jęczmiennej i jaglanej. Zawierają one żelazo, kwas foliowy i witaminę E.

Wczoraj przygotowałam kaszę jęczmienną, jako dodatek do mięsa. Jednak nie jest to jedynie ugotowana kasza jęczmienna. Moja propozycja to kompozycja kaszy, pieczarek, pora, pestek dyni i suszonych pomidorów. Pyszna również solo.

Kasza jęczmienna dodatkowo jest dobrem źródłem niacyny, która wpływa na obniżenie poziomu cholesterolu we krwi oraz poprawia wygląd skóry. Ponadto kasza ta zawiera duże ilości rozpuszczalnego błonnika, przez co pomaga w zapobieganiu zaparć, wzdęć, bólom brzucha, które dość często zdarzają się u ciężarnych. Czemu?Jedną z przyczyn jest wzrost hormonów ciążowych, głównie progesteronu, który wpływa na zwolnienie pracy układu trawiennego. Pokarm trawiony jest wolniej, wolniej też produkty przemiany materii poruszają się w jelitach. Temat obszerny, przygotuje oddzielny wpis.


piątek, 16 października 2015

Aktywność w ciąży - po pierwsze spacery!

Na prośbę czytelników postanowiłam już teraz zacząć pisać o byciu mamą.
Początki ciąży bywają różne. Pierwsze trzy miesiące od momentu zapłodnienia są bardzo istotne zarówno dla małego, rozwijającego się dzieciątka, jak i dla jego mamy. To właśnie początki ciąży są najważniejsze. W tym okresie kształtują się wszystkie organy małego dziecka, jest ono najbardziej podatne na czynniki zewnętrzne. To także okres implantacji zarodka w macicy. Ciąża może przebiegać pomyślnie, lecz czasami mogą pojawić się pewne trudności i trzeba pomóc w zagnieżdżeniu się zarodka. Tutaj sięgamy po hormony – progesteron – który ułatwia całość procesu. Czasami zdarzają się krwawienia, pojawiają się silne bóle podbrzusza i niepokój. Lekarze w takim wypadku często zalecają rozwagę, dbanie o siebie, nie przemęczanie się. Nie rzadko też kobieta musi leżeć.
Nasze pierwsze tygodnie były nieco nerwowe, więc musiałam więcej wypoczywać, niż być kobietą aktywną. Zmuszona też byłam leżeć.

Gdy ciąża przebiega prawidłowo, kobieta nie musi rezygnować z aktywności fizycznej. Może robić to, co robiła do tej pory, aczkolwiek zaleca się unikanie aktywności wymagającej wzmożonego wysiłku, bardzo obciążającej organizm. Biegać, ćwiczyć, chodzić na siłownię? Pewnie można powiedzieć, że to wszystko zależy. Zależy od tego na ile aktywna była kobieta sprzed ciąży, jak ciąża przebiega,  jak się przyszła mama w danej chwili czuje, czy nie ma przeciwskazań lekarskich. Oczywiście wszystko należy robić z ostrożnością, unikać urazów mechanicznych.  Do sportów zakazanych należy jazda na nartach, wspinaczki górskie, sporty ekstremalne.
Aktywność fizyczna w ciąży jest bardzo ważna. Poprawia ona ogólną kondycję fizyczną i zapobiega wielu dolegliwościom okresu ciąży. Najczęściej podejmowaną aktywnością fizyczną w trakcie ciąży jest spacer. 

Najkorzystniejszą formą aktywności dla ciężarnej są:
- gimnastyka
- spacery
- pływanie
- joga

Jak to wygląda u mnie?
Obecnie do 12 tygodnia spacerujemy. Minimum 30 minut dziennie. Całkowicie zrezygnowałam z auta, korzystam z niego tylko wtedy, kiedy muszę. W ciągu dnia nie muszę się jakoś wybitnie śpieszyć, jeśli wiem, że spacer będzie trwał np. 2 h, wstaję i wyruszam wcześnie z domu. Spaceruję zarówno sama, jak i z mężem. To niezwykłe jak zmienia się organizm kobiety. Czasami ciężko złapać oddech, coś zakuje w dole brzucha, trzeba się zatrzymać, odpocząć. A im dalej w las, tym będzie ciężej – dlatego tak ważne jest, by od samego początku przyzwyczajać się do lekkiego, ale codziennego wysiłku.





czwartek, 15 października 2015

Liebster award.

Nie mam dzisiaj zbytnio czasu na dłuższego posta. Do południa nie miałam w mieszkaniu prądu, za chwilę będę musiała zacząć przygotowywać obiad, potem jedziemy na sklepy, w planach jeszcze obowiązkowy, codzienny spacer. Więc korzystam z okazji, że zostałam nominowana przez Magdę do zabawy i odpowiem na kilka pytań.


1. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
Dużo mam książek, które lubię i do których często wracam. Dlatego ciężko wskazać jedną. 
 2. Czy jesteś osobą spełnioną?
 Myślę, że spełniać się - realizować - będę przez całe życie. Ale uważam, że na chwilę obecną, krok po kroku osiągam wszystko to, co kiedyś sobie zaplanowałam. 
3. Twój ulubiony przepis na pyszne i zdrowe śniadanie.

 
 
4. Czy jeśli byś mogła cofnęła byś się do przeszłości i coś w niej zmieniła?
Nie.
 5. Twoja wada?
Ojojoj, miejsca zbraknie i czasu... ;) Lenistwo i odkładanie wielu spraw na jutro. Zbyt częste i długie siedzenie w telefonie. Drażliwość i łatwość popadania w gniew. Często się czepiam, a za chwilę nie wiem o co mi chodzi. Pewnie jeszcze dużo by się znalazło.
6. Twoja zaleta?
Dystans do siebie.
7. Kim jesteś z zawodu?
Psycholog, psychodietetyk.
8. Twój największy sukces?
Mój mąż.
9. Ulubiona zupa
Żurek!
10. Życzenie do złotej rybki
Dużo zdrowia dla moich najbliższych.  

Nominuję każdego, kto ma ochotę na udział w zabawie. A pytania...
1. Ulubiona zabawa w dzieciństwie?
2. Fast food, któremu nie potrafisz się oprzeć?
3. Podróż marzeń?
4. Co robisz zaraz po przebudzeniu się?
5. Co teraz czytasz?
6. Czego nie byłbyś/ nie byłabyś w stanie zjeść?
7. Ile godzin dziennie śpisz?
8. Jak motywujesz się do działania?
9.Film, który wywarł na Tobie największe wrażenie?
10. Gdzie jest Nemo?

;)

środa, 14 października 2015

Kwaszone czy kiszone!?

No właśnie. Problem zaczyna się już przy samym nazewnictwie - do procesu przejdziemy później. Babcia zawsze mówi, że będzie kwasić ogórki - choć tak na prawdę je kisi. W sklepie możemy znaleźć zarówno kapustę/ogórki kwaszone jak i kiszone? Czy istnieje pomiędzy nimi różnica? Oczywiście, że tak.

Kiszenie - kwaszenie - jako proces.

Proces kiszenia to rozkład cukrów prostych do kwasu mlekowego, przy pomocy bakterii kwasu mlekowego. Kiszenie jest procesem naturalnym, trwającym określony okres czasu. Kwaszenie to proces przyspieszony, sztuczny.  W procesie kwaszenia produktów często zalewany jest kwasem octowym, lub innymi kwasami i ich solami.

Pozostałe różnice dokładnie obrazuje poniższa ilustracja.



piątek, 9 października 2015

Skuteczne zarządzenie czasem i walka z prokrastynacją.


Dopadła mnie....cholerna prokrastynacja!

Należę do tego typu ludzi, którzy muszą mieć wszystko skrupulatnie zaplanowane. Ale zaplanowanie w głowie nie wystarcza, muszę to jeszcze gdzieś zapisać. Plany na konkretny dzień pozwalają mi się zmobilizować i skutecznie zrealizować listę spraw. Od pewnego czasu mój kalendarz świeci pustkami. Głównie dlatego, że moje dni zaczęły przypominać jeden powtarzający się schemat: wstać o 5.30; jechać do pracy; wrócić z pracy o 15.30; zjeść obiad; godzinna drzemka; przesmradzanie się po mieszkaniu i powtarzanie, że zrobię to jutro! Jutro, czyli w mistycznej krainie, w której przechowywane jest 99 % zasobów produktywności, motywacji i osiągnięć. Odkąd nie planuję, nie realizuję się, załączył mi się nicmisięniechcizm. Dopadła mnie prokrastynacja, czyli nic innego jak odkładanie wszystkie na później. W moim przypadku: jutro; jak wypiję kawę/herbatę; zaraz; już idę....; dzisiaj źle się czuje itd.

A z prokrastynacją nie ma żartów! Psycholog to leczy! A ona taka przyjacielska czasami...dla naszej leniwej części natury. O prokrastynacji warto napisać troszkę więcej, bo potrafi ona naprawdę zdezorganizować życie. Podobno dotyka ona aż 20 % społeczeństwa. Doszłam do takiego momentu, kiedy zdałam sobie sprawę, że dłużej już tak nie można. Nie dość, że ograniczyłam niektóre kontakty z ludźmi - bo nie chcę mi się dzisiaj wychodzić z domu, to jeszcze wkurzam najbliższych - bo odkurzę jutro, rozwieszę pranie jak wypiję herbatę, to nic, że 20 minut stygnie, ja te 20 minut posiedzę na jakimś durnym portalu społecznościowym. A na blogu napiszę .... no właśnie. Teraz jestem na zwolnieniu i chcę ten czas wykorzystać jak najlepiej, więc od dziś nie odkładam niczego na później ;)


Przez dwa tygodnie unieruchomienia w łóżku narzuciłam na siebie już dwa kilogramy. Zdecydowanie idzie to w złym kierunku, więc teraz gdy już mogę wykonywać lekką aktywność fizyczną - biorę się za to od razu. Na nowo zaczynam kontrolować spożywane jedzenie, ilość wypijanej wody - już taka jestem, muszę to robić bardziej świadomie. Czasami pod koniec intensywnego dnia zdaję sobie sprawę, że wypiłam zaledwie 2 szklanki wody. Mając cały dzień przed sobą zaczęłam leżakować do 11.00 gapić się bezsensownie w ekran telefonu czy telewizor - przyzwyczajenie ze szpitala.

Odkryłam gdzieś w sieci Happy Planner. I od razu wiedziałam, że to będzie moje must have na 2016 rok. Wydrukowałam sobie wersję próbną i zaczęłam wszystko organizować :)



czwartek, 8 października 2015

Fitblogerka będzie.....mamą!

Ociągałam się z tym wpisem, odkładałam go w czasie jak tylko mogłam. Ale myślę, że nadszedł już odpowiedni moment by pochwalić się Wam cudowną wiadomością - Kama będzie mamą :) Informacja ta nie była dla mnie zaskoczeniem. Już jakiś czas temu dojrzałam do tej decyzji. Nadszedł czas zmian. W tak niedługim czasie zmieniło się tak wiele! I nie tylko w wyglądzie mojego ciała - które teraz będzie się systematycznie powiększało ;) Czy się boję? Byłabym głupia gdybym nie odczuwała lęku. Jednak jestem pewna, że sobie poradzę.

Na pewno nie zdziwi Was na pewno to, że coraz więcej postów pojawiać się będzie na temat odżywiania kobiet w ciąży, macierzyństwa, pielęgnacji ciała, przygotowania do najważniejszej roli w życiu. Taki zastrzyk dla bloga, bo nie ukrywajmy – ostatnio wiało tutaj nudą. A i ja będę mieć teraz mnóstwo wolnego czasu, którego nie zamierzam zmarnować, więc przeciwnie – chcę go wykorzystać jak najlepiej!

Jak się czuję? Różnie. Pierwsze tygodnie niestety musiałam leżeć, teraz również muszę się oszczędzać, dlatego jestem na zwolnieniu lekarskim. Jedyną formą aktywności jaka mi pozostała są spacery. Póki co odpada basen, ćwiczenia w domu. Trochę mnie to martwi, ale nie ja tu jestem najważniejsza, tylko malutka istotka. Niedługo skończy się pierwszy trymestr i mam nadzieję, że wraz z nim nudności, które wbrew pozorom nie są tylko poranne. Czasami towarzyszą mi przez cały dzień. Takie pozytywne objawy ciąży, które mnie mimo wszystko cieszą, bo to oznacza, że ciąża przebiega prawidłowo :) 

Hmm, myślę, że teraz będzie łatwiej prowadzić bloga :)

poniedziałek, 5 października 2015

Minimalistyczny krem brokułowy .

Pokochałam jesień. W tym roku jest piękna i niewiarygodnie ciepła. Oby mokre, szare dni nadeszły jak najpóźniej. Zmęczenie powoli ustępuje, jednak wciąż muszę spać około  dziesięciu godzin. Czasami nawet jedenaście! Jutro postanowiłam, się zwlec wcześniej z łóżka, bo szkoda mi ostatnich słonecznych dni.

Dzisiaj po krótkim spacerze postanowiłam przygotować rozgrzewającą zupę krem brokułowy. Muszę przyznać, że nie tylko pierwszy raz ją robiłam, ale również pierwszy raz miałam okazję jej zasmakować.
Pyszny dzisiaj mamy obiad. Tylko mąż kibluje w pracy, uroki bycia lekarzem.... :)

Składniki na minimalistyczny krem brokułowy ;) 
- 1 duży brokuł
- 1 duży por
- 1 litr bulionu warzywnego
- 2 łyżki masła - ja używam klarowanego
- 2 ząbki czosnku
- sól/pieprz do smaku

Gotujemy bulion. Brokuł myjemy, osuszamy i dzielimy na różyczki. Pora oczyszczamy, kroimy na pół a następnie w półplastry. Pora podsmażamy na rozgrzanym maśle - ja od razu robię to w garnku, w którym będę gotować zupę. Dodajemy grubsze części brokułu, zalewamy wcześniej przygotowanym bulionem. Dodajemy dwa ząbki czosnku, przeciśniętego przez praskę. Gotujemy 10 minut. Następnie dodajemy pozostałe części brokułu, gotujemy przez 15 minut. Całość miksujemy, dodajemy przyprawy do smaku, posypujemy grzankami  i zjadamy ;)