środa, 5 sierpnia 2015

O paleniu słów kilka.

Nie będę ukrywać - głęboko zaskoczyła i wzruszyła mnie Wasza reakcja po tym, jak tymczasowo zawiesiłam działalność bloga. Wierzę jednak, że rozumieliście moją nieobecność - natłok spraw codziennych, spadek sił i apatia. Niewątpliwie w życiu każdego z nas dzieją się sprawy totalnie nieplanowane, nad którymi ciężką przejąć kontrolę - wiadomo, nie wszystko co się w okół nas dzieje zależy od nas, na pewne rzeczy, ludzi i ich decyzje wpływu nie mamy. Po fantastycznych i intensywnych w przeżycia latach i dla mnie nastał czas, gdy musiałam zwolnić. Myślę, że dzięki wsparciu jakiego doświadczyłam od narzeczonego, rodziny i najbliższych przyjaciół jestem dzisiaj tu gdzie jestem. Wiadomo samo wsparciu nie odniosło by takich efektów, gdyby nie ciężka praca nad sobą. Nie można być zawsze i wszędzie na 100 % - zrozumiałam, wcieliłam w życie kilka zasad i nauczyłam się odpuszczać. Nie wierzę ludziom, którzy mówią, że nie mają problemów a ich życie to pasmo nie kończących się sukcesów. Brzmi to dla mnie mało autentycznie. A ja już taka jestem, że nie potrafię udawać. Wtedy po cichu przyjmuję pozycje raka i pozwalam by życie w okół mnie toczyło się nadal. Zmieniłam się, kurczę. Wyzbyłam się tego dziecięcego myślenia i beztroski. Nie oczekuję braw i aplauzu, nigdzie się nie spieszę, z nikim nie ścigam - i Wy też starajcie się tego wyzbyć - bo w pewnym momencie życie, zwykłe codzienne sprawy przestaną Was zachwycać.

Stresujący okres sprawił, że wróciłam do palenia. Ale dzisiaj mogę w końcu napisać, że uwolniłam się od tego koszmarnego nałogu. Jak mawiał Mark Twain - Rzu­cić pa­lenie? To łat­we. Ro­biłem to ze sto ra­zy.
Jednak w końcu się udało. Okazało się, że wystarczy dobra motywacja. W dupie miałam i mam opinie ludzi, którzy krytykują i negatywie wypowiadają się o moim nałogu. Ile to on krzyw mi nie wyrządził w życiu - tralalalalala. Zawsze mnie to fascynowało - bezczelna skłonność do obgadywania i oceniania innych, bez krzty wczucia się w sytuację i zrozumienia. Przez pewien czas się wściekłam i próbowałam z tym walczyć, dzisiaj to ignoruję. Okiej,bo stracę wątek. Także ludzie, prośby i groźby nie przynosiły oczekiwanego skutku. Dzisiaj nie palę i czuję się fantastycznie. Puls wrócił do normy - 58 - 60 w spoczynku, nie śmierdzę i nie podporządkowuje każdej aktywności pod peta. Wiecie, sądziłam, że póki mam mega kondycję mogę jarać jak smoczyca. Błędnie myślałam, że papieros mi pomaga. Pozwala się uspokoić, wyluzować, skoncentrować.

Dla tych co palą i boją się rzucić  - z różnych powodów.
Nie bójcie się, nie ma czego. Głód nikotynowy - u mnie coś takiego się nie pojawiło. Wystarczy dobre nastawienie psychiczne i będziecie cieszyć się każdym, kolejnym dniem wolności. Nie jestem poddenerwowana, drażliwa, depresyjna, zniechęcona - wręcz przeciwnie - mam więcej energii na robienie rzeczy, które sprawiaj mi przyjemność. Jedyne co zostało to odruch behawioralny - potrzeba trzymania czegoś w ręce i wkładania do ust - z tego też powodu pojawia się obawa, że po rzuceniu palenia się tyje. Tyje się od jedzenia, a nie od rzucenia palenia. Gdy pojawia się niekontrolowana chęć sięgnięcia po papierosa - odwracam uwagę - dużo czytam a zaoszczędzoną kasę zamieniłam w kolejne książki ;) i inne przyjemności.



Staram się mieć codziennie w domu świeże owoce, zdrowe chipsy, pestki dyni czy słonecznika - teraz jest świeży - skubanie zajmuje dobre kilka godzin :D , warzywa. Na prawdę można wyjść z nałogu i nie przytyć.






Dozoba jutro ;)

9 komentarzy:

  1. Uważam, że osoba zdrowo się odżywiająca i uprawiająca sport nie powinna palić. Skoro chce się zdrowo odżywiać to powininien zrezygnować z używek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy wiesz, zdrowe odżywianie i pelenie - zależność ? No pewnie wpływa w jakis sposób na wchłanianie niektórych składników odżywczych ale to nie zdrowe odżywianie powinno byc motorem napędowym tylko zdrowie w ogole :) znam wiele osób które sa zdrowe wyczynowo uprawiają sport i pala bo lubią - oczywiście w granicach rozsądku. Nie bronię palaczy bo to gowniany nałóg ale ten kto nie wpadł w te błędne koło nie zrozumie. Mysle ze narkoman nie lubi dawać sobie w żyłę a jednak to robi. Nikotyna to narkotyk i trucizna, potrzeba silnego charakteru by sie w tego wyrwać.

      Usuń
  2. Dobrze, że nie palisz :) ja czasem mam nawroty, ciężki nałóg.. mega smacznie widzę ! I to prawda, nie tyje się po rzuceniu jeżeli się nie wpieprza ton jedzenia

    OdpowiedzUsuń
  3. Życzę powodzenia, ponieważ walka z tym nałogiem to niełatwa sprawa :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest tyle fajnych rzeczy które można robić zamiast palenia, np. zamiast papierosa 10 przysiadow ;) Polecam takie zajęcia, działają, sama zastępowałam palenie innymi zajęciami i sie udało ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Palenie nigdy nie było dla mnie, za to słodkie jest moją zmorą. Wiem, że ciężko rzucić uzależnienie (moja mama paliła ponad 20 lat i rzuciła), ale warto.

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie palą prawie wszyscy w rodzinie. W domu w ogóle wszyscy, ale mnie nigdy do tego nie ciągnęło. Od zawsze mnie jakoś odrzuca sam zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj jak ja doskonale Cię rozumiem ! Niegdyś wokół mnie palili wszyscy... brat, siostra, znajomi, a mnie jakoś nigdy do tego nie ciągnęło. Oni rzucili, ja zaczęłam palić bo studia bo stres bo przerwa i standardowy tekst na uczelni " to co ? idziemy na papieroska
    ?" A kiedy kończy się ciężki egzamin czy kolokwium w głowie tylko jedna myśl " Muszę iść zapalić!" Palenie jest złe, palenie jest niezdrowe, papierochy śmierdzą, ubrania śmierdzą, ale Ci którzy nie palili nie zdają sobie sprawy jak taki jeden mały głupi papieros potrafi ukoić na chwilę myśli... No własnie! Na chwilę! Jest czymś na zasadzie odskoczni, gumki recepturki, która strzelając nam w rękę ( w przypadku papierocha w płuco) przywołuje nasze rozbiegane myśli do porządku.Staram się rzucić :) raz odstawię je na tydzień, później znowu zaczynam palić. Palę ok.dwóch lat z przerwami. Lubię palić i przyznaję się do tego szczerze. Również denerwują mnie teksty wiecznie pouczającego otoczenia, które przecież WIE NAJLPIEJ. Po co głosić oczywistą oczywistość (tak, wiem, że to błąd logiczno-językowy :) ) całemu światu? To jest takie irytujące i wcale nie motywuje do rzucenia. To jakby osobie otyłej wmawiać, że opychanie się jest złe... tyle, że ta osoba doskonale o tym wie ! Takie gadanie dla osoby uzależnionej są naprawdę dobijające. Chęć zmiany i podjęcia walki musi się zrodzić w umyśle osoby uzależnionej, a nie w umyśle otoczenia. Gratuluję Ci Twojego osobistego sukcesu, oby nałóg śmierdziuch nie wrócił do Ciebie już nigdy :) a inni niech zaczną patrzeć i oceniać siebie bo w życiu są znacznie gorsze rzeczy niż papierosy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sądzę, że ważne są też predyspozycje psychiczne, jedni się łatwo i szybko uzależniają, inni prawie wcale. Ja nie jestem nałogowym palaczem, ale jak mnie ktoś poczęstuje to czasem zapalę, nie jestem abstynentem w tej kwestii. Ale nie potrafiłbym np. zacząć dnia od papierosa, na czczo, chyba bym się porzygał :)

    OdpowiedzUsuń