środa, 22 lipca 2015

Run Kama, run!

Ostatniego posta dodałam miesiąc temu - łał - kiedy ten czas zleciał? Jestem zafascynowana tempem bieżącego roku. Za nie cały miesiąc Nasz wielki dzień - pewnie to dlatego wszystko teraz się dzieje jak w Matrixie. Dużo przygotowań, dużo terminów. Dodatkowo wyprowadzka, remont mieszkania - karuzela się kręci i nawet na moment nie ma zamiaru się zatrzymać. W takim natłoku nie trudno o spadek formy - zwłaszcza psychicznej. Nawet nie wielki, ale ciągły stres wpływa na nasz organizm bardzo niekorzystnie. Przemęczenie, apatia, anhedonia, zaburzenia snu i koncentracji - dotknąć to może każdego, bez względu na wiek. Gdy zaczęłam czuć, że coś się dzieje wybrałam to, co zawsze przynosiło ulgę - po prostu znów zaczęłam biegać.

Pamięć ciała jest niesamowita. Po roku przerwy od biegania spodziewałam się ataków duszności, braku sił, chęci. Zaskoczyło mnie to, jak lekko mi się biegło. Jak naturalnie się to odbywało. Jakby zachowana było ciągłość i nic się nie zmieniło. W głowie przyjemna ''pustka'', dystans, chłodne spojrzenie na bieżące wydarzenia. Zmęczenie, ale takie pozytywne. Zapomniałam o tym, dawno się tak nie czułam.