poniedziałek, 22 czerwca 2015

Trening z Natalią Gacką.

Zaniedbałam się. Zarówno pod względem fizycznym, psychicznym i bloga. Zamknięta w szklanej kuli, odcięta od świata trwałam w marazmie. A czas i tak upływa. Wyglądam jak butelka - dupa szeroka, a głowa cienka.

Dzisiaj miałam pierwszą przymiarkę sukni ślubnej - wlazłam, wlazłam! Może nie jest aż tak źle. Czasami lubię marudzić. Nierzadko też patrzę na siebie surowym okiem, niekiedy przez krzywe zwierciadło. Dzisiaj spisałam sobie kilka postanowień, które mają mi pomóc w ogarnięciu tego całego pierdolnika. Do ślubu i wesela 2 miesiące ! Łaaaaa, kiedy ten czas zleciał? No tak...szklana kula odbijająca wszystko bez wyjątku.

Z pomocą przybyła moja niezawodna przyjaciółka - świadkowa. Chociaż się jej nie skarżyłam, to chyba jakoś telepatycznie, mimo dzielącej nas odległości stwierdziła, że potrzebuję jakiegoś bodźca, motywacji.

Podsunęła mi trening z Natalią Gacką, który sama wykonuje od jakiegoś czasu. Po wstępnym zapoznaniu się z tematem, obejrzeniu filmików, stwierdziłam, że spróbuję.

Mam rozpiskę na 6 miesięcy. Przez pierwszy miesiąc wykonuje się dwa treningi A1 i A2. Przed każdym treningiem obowiązkowa rozgrzewka - pierwsza jej część jest spokojna, druga bardziej dynamiczna. Serię treningową kończy dokładne rozciąganie.

Znając mój plan na ten tydzień, wiem, że wypadną mi dwa dni - dzisiejszy i środa. Dlatego też tak sobie rozłożyłam treningi, że zaczynam od jutra.


Trening A1


- półprzysiady [ 20-30 powtórzeń]
- pajace [30 sekund]
- pompki na kolanach [ 10-20 powtórzeń]
- pajace
- unoszenie grzbietu [20 powtórzeń]
- pajace
- uginanie ramion z hantlami [ 20 powtórzeń]
- pajace
- unoszenie bioder
- pajace
-unoszenie ramion
- pajace
- spięcia proste
- pajace 



Czy ktoś z Was próbował treningów z Natalią? Dajcie znać jak Wasze wrażenia ;)


poniedziałek, 8 czerwca 2015

Sezonowe menu dnia.

Wreszcie nadeszła moja ulubiona pora roku. Samopoczucie znacznie lepsze, więcej energii, pomysłów, projektów. Znacznie więcej ruchu na świeżym powietrzu. Zmęczenie które przychodzi po powrocie do domu jest takie inne, przyjemne, satysfakcjonujące. Ciepły okres to też moment kiedy pojawiają się moje ulubione owoce i warzywa. Cały rok czekam by zjeść morelę, wypić świeży, odżywczy koktajl truskawkowy, czy też zjeść syty obiad z sezonowych warzyw. Zdecydowanie najlepiej funkcjonuje mi się w takich warunkach. Znalazłam harmonię - zarówno czas na treningi, naukę, pracę i odpoczynek. Czuję się świeża, radosna i wypoczęta. A to dopiero początek ciepłych dni i wiosennego wiatru!

Po przeczytaniu książki Karolina OdNowa - o której napiszę niedługo na blogu - zaczęłam jeszcze większą uwagę przywiązywać do produktów po które sięgam. Dzięki narzeczonemu pokochałam owsiankę na mleku, co wcześniej uważałam za niemożliwe. Prędzej mi kaktus wyrośnie jak to zjem. Kaktus nie wyrósł, owsiankę wciągam :)