wtorek, 26 maja 2015

Góralu....czy Ci nie żal!?

W końcu mogę napisać, że naprawdę odpoczęłam i naładowałam wewnętrzne akumulatory. I chociaż sposób w jaki spędziłam ostatnie dni był mega intensywny, wymagał dużo wysiłku fizycznego i czasami walki z samą sobą, to czuję się lekka, świeża, odmieniona. Mam wolny umysł, nie zatruwają mnie negatywne myśli i obawy. Żyję ‘tu i teraz’. Cieszę się tym, co przynosi każdy dzień ;)

Kocham góry. Niesamowite widoki zapierające dech w piersiach. Człowiek wspinając się na jakiś szczyt czuje się taki malutki. Góry uczą pokory, zaskakują, zmieniają punkt widzenia i potrafią pomóc człowiekowi otworzyć oczy na wiele spraw, o których nie myśli się na co dzień, pomagając przy tym zapomnieć o smutnej, szarej rzeczywistości.

Do Zakopanego zawsze chętnie wracam i wracać będę. Odpowiada mi tamtejszy klimat, atmosfera i magia tego miejsca. Być tak blisko natury, przyrody to niesamowite doświadczenie, zarówno dla ciała jak i dla umysłu. Kilka następnych wpisów poświęcę właśnie górom. 

Jest to idealne miejsce do pracy nad kondycją fizyczną, siłą i wytrzymałością wysiłku. Sama po sobie zauważyłam, że pierwszego dnia tuż po przybyciu na miejsce miałam problem z wejściem na…Gubałówkę. Natomiast ostatniego dnia skakałam jak kozica, nie zważając na pogodę. Zakwasy miałam lekkie, kolano dopiero po ostatniej – najdłuższej wyprawie zaczęło się buntować (opuchło, zebrał się płyn). Gdyby nie pogoda – na którą na szczęście byłam przygotowana – o czym będziecie mogli przeczytać jutro – pewnie zdobylibyśmy więcej szczytów – jednak w tych warunkach było to nie tylko niebezpieczne, ale i uciążliwe.


W ciągu czterech dni pokonaliśmy 46 kilometrów - tyle udało mi się zliczyć. Zarówno w słońcu jak i w ulewnym deszczu. Przeżyłam burzę życia – takiego nieba i błyskawic nie widziałam nigdy!

Trasy naszych wędrówek możecie zobaczyć poniżej. Niestety nie używałam endomondo na bieżąco, ze względu na zbyt szybkie pochłanianie baterii w telefonie i brak zasięgu w dalszych partiach gór.


Zaraz po przyjeździe weszliśmy na Gubałówkę, z której zjechaliśmy śmiesznym, dwuosobowym wyciągiem. Tego samego dnia poszliśmy do Doliny Kościeliskiej. W nocy pogoda się popsuła. Kolejnego dnia, w strugach deszczu przeszliśmy przez Dolinę Strążyską i dalej czarnym szlakiem ścieżką Nad Reglami. Doszliśmy do Doliny Białego i wzdłuż Białego Potoku doszliśmy do mety naszej wędrówki. Kolejnego dnia przeszliśmy Dolinę Chochołowską – chochoł w końcu odwiedził rodzinne strony ;D Kilometry zrobiliśmy również spacerując po Krupówkach, zajadając się naturalnymi lodami i oscypkami z żurawiną.


A już jutro relacja ze szlaków i o tym, co zabrać ze sobą w góry.




13 komentarzy:

  1. Aż naszła mnie ochoty, aby wybrać się w Tatry... i tak też zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Spacery w górach bardzo korzystnie wpływają na nasze zdrowie!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam spacerować w górach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję! Wspinaczka to nie lada wyzwanie. Pierwszy raz w tym roku wspinałam się na Teide (zaznaczam że mam lęk wysokości, z którym staram się walczyć). Było wysoko, bałam się jak cholerka, ale jak już udało się zdobyć szczyt byłam z siebie bardzo dumna :) I miałam bardzo podobne odczucia jak TY :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cześć :) Chciałbym Ci powiedzieć, ze naprawdę posiadasz wielki talent :) Jaki talent? Talent do pisania oczywiscie :) Swietny blog. Jest to blog warty polecenia innym, naprawdę :) Zagladam tu regularnie i w sumie nie zamierzam przestac. Zamierzam jedynie nieco bardziej aktywnie komentowac :) Do tej pory za często tego nie robilem, jednak na pewno to zmienie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja w góry jadę na początku czerwca, nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci słonecznej pogody ! :)

      Usuń
  7. góry są niesamowite, piękne i z charakterem !

    OdpowiedzUsuń
  8. Wolę morze, ale nasze góry też są piękne. I dlatego w długi weekend jedziemy w Karpaty ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. 46 km w cztery dni - gratulacje! Świetny wynik :) Jeśli chodzi o ulewy w górach, to mnie kiedyś złapała jak szliśmy z rodziną na Dolinę Pięciu Stawów. MASAKRA! Zmokliśmy strasznie i nie widzieliśmy ani jednego stawu na dobrą sprawę, bo była straszna pogoda ;( mam chęć kiedyś powtórzyć tą wyprawę, tylko wcześniej sprawdzę dokładnie pogodę ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Góry są niesamowite. Można odpocząć od zgiełku panującego w miastach, a przy okazji pomyśleć. :)

    OdpowiedzUsuń