piątek, 10 kwietnia 2015

Moja historia!

Piątek! Wolna sobota! Nareszcie się wyśpię! Huuuura!

Jedna z czytelniczek zostawiła mi komentarz, w którym pytała co dalej z tym odchudzaniem? Kurczę...dobre pytanie ;) Zmusiła mnie do refleksji i krótkiego streszczenia ostatniego roku - od maja do dnia dzisiejszego, 10-go kwietnia.

Dla nowych czytelników, ewentualnie dla tych, którzy chcą sobie przypomnieć '' z czym '' zaczynałam : klikklik.

Osiągnęłam wyznaczony cel już dawno temu. Wdrożyłam w swoje życie zasady zdrowego odżywiania, które są oczywiście po to, by je od czasu do czasu złamać. Wielokrotnie powtarzałam, że nie odchudzam się, a raczej modyfikuję, szukam zmian, otwieram się na nowości itd. Wygląd miał być efektem ubocznym niesamowitej zabawy, na drodze do samorozwoju. Nie wiedzieć kiedy wpadłam w cały ten fit szał i mną porządnie zawirowało. Trochę się pogubiłam, skręciłam na rozdrożu, nie tu gdzie trzeba. Zafiksowana na wyglądzie doprowadziłam się....do totalnego wychodzenia, pozbawienia kobiecych kształtów. Ale byłam taka szczuplutka! Taka chudzinka, taki wieszaczek, taka drobniutka...jak patrzę na zdjęcia z maja 2014... gdybym to nie była ja, pomyślałabym, że osoba na zdjęciu jest chora. Jakaś taka bez wyrazu, zapadnięta twarz, zmęczona, przetrenowana... I mimo, że się NIE GŁODZIŁAM wyglądałam jak kostucha. Nie podobałam się sobie, chociaż często w tym okresie słyszałam od koleżanek, że mam świetną figurę. Tylko zgubiłam gdzieś cycki, pupa jakaś taka niby jędrna, ale mała... zresztą co to dużo mówić...





Dodatkowo w między czasie, przez treningi odnowiła mi się po raz tysięczny kontuzja kolana.


Pod tym krwiakiem widoczna jest moja blizna pooperacyjna. Gdy tylko coś jest nie tak pojawia się ból, opuchlizna, by na sam koniec wylazł siniako-krwiak. Taki stan utrzymuje się dość długo, nawet do miesiąca. Także od sierpnia 2014 roku jestem praktycznie bez dynamicznego ruchu. Jesienią i zimą nie biegam. Boję się nierównej, śliskiej powierzchni, która może mi zaszkodzić. Komfortowo biega mi się latem, gdy jest gorąco i sucho. Dla utrzymania kondycji na razie spaceruję i robię statyczne treningi w warunkach domowych. Powinnam się poddać reoperacji, ale nie czuję się jeszcze gotowa na przechodzenie tego wszystkiego od nowa. Wiem jednak, że jest to konieczne.

Oczywiście przytyłam. Chciałam tego. Uważam, że wyglądam teraz okiej.
Ważę 63 kg przy 171 cm wzrostu. Na pierwszym zdjęciu ważyłam 57 kg.


I co dalej? Oczywiście znów mi się coś nie podoba :P Brak ruchu sprawił, że ciało nie jest takie jędrne i umięśnione jak było kiedyś. Bliższe cele nadal nie są sprecyzowane, myślę, że im mniej zmian zaplanuję tym lepiej.

Przechodzę własnie detox od zimnej coli w puszce ;D I to wyszło tak samo z siebie. Rzuciłam palenie. I chociaż daleko mi do fit umięśnionych blogerek czuję się dobrze. Nie chcę robić niczego za wszelką cenę.

Show must go on..... ;))))))


15 komentarzy:

  1. Dobrze, że palenie rzuciłaś :) Lipa z tym kolanem, kontuzje to nie jest fajna sprawa :/ Trzymam kciuki za poprawę

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się cieszę, że rzuciłaś palenie. :) Wyjdzie tylko na zdrowie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo! :) Namacalny dowód na to że nie trzeba wcale ważyć jak najmniej, aby wyglądać dobrze. Gratuluję sukcesów i nie musisz wyglądać jak "fit umięśnione blogerki", aby być inspiracją dla ludzi. Siła jest w środku, nie na zewnątrz ;) Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę że dużo z blogerek przeszło podobne historie ale wiem że zawsze takie zdarzenia mają coś na celu. Najważniejsze to chyba ocknąć się i doceniać to co się ma a nie szukać ciągle punktu do którego można się przyczepić. Fakt faktem należy się rozwijać i ulepszać ale nie za wszelką cenę i nie ponad wszystko. Nie należy wykorzystywać co mamy dane z góry bo fanatyzm są gorsze niż faszyzm :)

    OdpowiedzUsuń
  5. rzeczywiście teraz lepiej wyglądasz ;)) Kobieta musi czuć się kobieco! Najważniejsze jest racjonalne podejście do życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie, może i to, co robimy nie zawsze idzie w parze z trendami, może i za mało ćwiczymy, może masa mięśniowa za słaba. Należy sie motywować, ale w granicach akceptacji - ja wyznaję zasadę "nic na siłę". Też nie jestem typem fitnesowej maniaczki i ćwiczę raczej z rozsądku, moja figura z tendencją do pulchności najbardziej mnie motywuje, no i chęć posiadania zdrowia i kondycji. Ale zdarzają się kilkutygodniowe okresy przerwy, kiedy nie robię nic, a potem znowu od początku. Tak już mam. Są ludzie, którzy nie znoszą czytać książek i jeszcze sto tysiecy innych typów. Motywujmy się, ale nie zmieniajmy na siłę. Na obu zdjęciach wygladasz fajnie, ale faktycznie masz rację, kobieta z odrobiną biustu i pupy wyglada przyjemniej dla oka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluję rzucenia palenia! I powodzenia Kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam
    Na początek chciałem pogratulować rzucenia palenia, rzeczywiście nie wszystkim się to udaje i jest to jakieś po części Twoje zwycięstwo. Jednak martwi mnie Twoje kolano, powinnaś coś z nim zrobić. Kolano ma to do siebie , że często jest przyczyną kontuzji , jednak jest ono bardzo ważne i w przyszłości może sprawiać wiele problemów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zobaczyłam poprzednie posty i jestem pod wrażeniem ilości pracy jaką włożyłaś w swoją sylwetkę. Nie chodzi o to jak wyglądają inni, blogerki czy nie. Nieważne. Ważne jak się czujesz i jak chcesz wyglądać. Gratuluję efektów, rzucenia palenia! Wielkie gratulacje, praca nad sobą to najcięższa praca! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie wyglądsz :)
    Pozdrawiam:
    http://fit-healthylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Oho, widzę, że kolejna dziewczyna przyznaje, że wkręciła się w fit za bardzo - i nic w tym zlego, też to miałam.
    Jestem ciekawa, kiedy społeczeństwo dojdzie do momentu, w którym modne będzie naturalne, a nie nakręcanie się, wieczne bicie rekordów i bycie jak najbardziej fit.
    A wyglądasz świetnie, jeśli chcesz coś dopracować, zrób to tylko dla siebie i bez żadnej już przesady :)

    http://www.pretty-perfection.pl/

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz ogromny talent :) Naprawdę, pozazdroscic takiego talentu :) Zastanawiam się czy zarabiasz na pisaniu? :) Za takiej jakosci teksty na pewno jest ktos kto zaplaci wysoka cene :) A jak wiadomo dobry copywriter teraz jest w cenie :) Ale wiesz, to tylko taki luzny pomysl, reszta zalezy od Ciebie :) Bede zagladał na Twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trochę jakbym czytała o sobie ;) Ja mierzę 168 cm i obecnie ważę jakieś 58 kg. Był czas gdy było na liczniku mniej, ale mój Luby narzekał, że nawet przytulić się do mnie nie idzie bo wszystkie moje kości się wbijają. No to przytyłam, jest niby lepiej, ale fakt takiej jędrności nie ma. I jak tu wszystkim dogodzić? :) Czy ja dobrze widzę, miałaś jakąś rekonstrukcję (na co wskazywałaby dłuższa blizna). Ja jestem po jednej artro pare lat temu i w sierpniu mam drugą, okazało się, że druga łąkotka i więzadło krzyżowe do zrobienia :( Będę się latem w ortezie kisić.

    OdpowiedzUsuń