poniedziałek, 9 marca 2015

Fit chińszczyzna! I do tego vege!

Jakże fantastycznie było dzisiaj wstać bez pośpiechu, bez szukania w popłochu rzeczy do pracy, wyciągania ubrań z szafy i biegania po mieszkaniu, żeby tylko zdążyć na czas. Leniwe poniedziałkowe poranki uwielbiam. Z ulgą mogę wtedy odetchnąć, otacza mnie przyjemna cisza, czuję się komfortowo i świeżo. Funkcjonuję w harmonii, w powolnym, kojącym rytmie.

Udało się nawet zrobić solidny trening siłowy, przy pomocy domowego sprzętu. Cieszę się, że dokupiłam kilka fit gadżetów. Doskonale urozmaicają trening, zwiększają ilość ćwiczeń, szczególnie na te partie ciała. których nie lubię robić z hantlami. 

A po treningu i prysznicu można spokojnie wziąć się za zrobienie obiadu. W lodówce nie miałam zbyt dużego wyboru. Praca, weekendowe wyjazdy, teraz kolejna szkoła sprawiają, że nie zawsze znajdzie się czas na zakupy. Poza tym doszliśmy jednogłośnie do wniosku, że zbyt dużo jedzenia marnujemy i trafia ono do kosza. Naszła mnie ochota na danie kuchni azjatyckiej. Fanką żarcia z chińskiej budki jestem od dawna, już na studiach zawsze przed podróżą pociągiem, okupowałam knajpę na dworcu. Ostatnio bardzo ograniczam tłuszcze pochodzenia zwierzęcego, jadam mało mięsa- nie, że w ogóle, bo jestem urodzonym mięsożercą. Ale ograniczam jego spożycie do 2-3 razy w tygodniu maksymalnie, przy czym najrzadziej jadam produkty drobiowe. Początkowo myślałam, że będzie mi mocno brakować go w diecie, dania będą nudne, mdłe i niesmaczne. Nic bardziej mylnego. Wiele osób z mojego otoczenia, które ograniczyły bądź też całkowicie zrezygnowały z produktów mięsnych czują się doskonale, tak również wyglądają. I żeby rozwiać Wasze wątpliwości - nie są to osoby na ciągłej redukcji! Wręcz przeciwnie, 89 kilogramowi mężczyźni, którzy przerzucają ciężkie ciężary ;)

Sekretem dania, które chcę Wam polecić nie są warzywa. Każdy smak warzyw zna i mniej więcej wie, czego może się spodziewać po przyrządzeniu dania z konkretnych półproduktów. Tutaj kluczem do doskonałego smaku i zapachu są przyprawy, sosy i oleje. Dokładnie tak! Oleje! I nie myślcie, że jest nie wiadomo ile. Prostota jest kluczem.


Greckiej oliwy z oliwek, pochodzącej z regionu peloponeskiego używam namiętnie od lat. Jest doskonała w smaku, bogata w jednonienasycone i wielonienasycone kwasy tłuszczowe - zwłaszcza omega-9 jest, bardzo zdrowa. Od niedawna zaczęłam również często używać oleju sezamowego. Ze względu na swój charakterystyczny, aromatyczny zapach nie nadaje się do wszystkich potraw, jednak w kuchni pseudo chińskiej, którą praktykuję w domu sprawdza się idealnie. Olej sezamowy w swoim składzie ma przeważającą część nienasyconych kwasów tłuszczowych (omega 9 ok. 41-43%), które odgrywają kluczową rolę w zachowaniu zdrowia. Sos sojowy i czosnkowy sos chili są tylko dodatkami, mającymi na celu delikatnie podkręcić smak potrawy.




Do przygotowania smacznej i zdrowej potrawy potrzebujemy:
- mieszanka warzyw orientalnych - ja zdecydowałam się na mrożonkę, bo miałam ją w lodówce,
- kasza gryczana - 200 g na trzy porcje,
- mała czerwona cebula,
- oliwa z oliwek,
- olej sezamowy,
- sos sojowy,
- czosnkowy sos chili,
- przyprawy : cynamon, papryka chilli, pieprz, curry, niewielka ilość soli

Przygotowanie potrawy jest proste i zajmuje zaledwie kilkanaście minut. Żałuję, że oleje wlewałam na oko i nie jestem w stanie podać Wam dokładnych proporcji, ale mieszczą się one w granicach od 10 do 15 ml. Sosu sojowego 15 ml i sosu chilli ok 5 ml - niewiele! Potrawa nie ocieka gęstym sosem, ale nie jest sucha! No i jest to propozycja bezmięsna ;) 

Nie jest ona pikantna, więc nadaje się również jako posiłek dla dzieci. Jeśli wolicie mocniejszy smak wkrójcie jedną paprykę chilli i przesmażcie ją z czerwoną cebulą. 

Smacznego! 



18 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie połączenia, goszczą u mnie bardzo często :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo to ja wpadam na chiniola do Ciebie haha :D mniam <3 ja ostatnio jadłabym non stop sajgonki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja też się chętnie wproszę, takiego chińczyka bym zjadła ze smakiem :P

      Usuń
  3. często używam warzyw do obiadu i są równie dobre zrobione na patelni jak i w piekarniku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale suuuper! :). Już dawno kupiłam olej sezamowy, ale nie używałam. Stoi zamknięty, bo nie wiem do czego używać :(.

    OdpowiedzUsuń
  5. <3 coraz bardziej jestem za byciem wege!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wygląda ciekawie, ale mnie niestety nie przekonało ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, ślinka cieknie na sam widok tych smakowitości...
    Ja nie miałam niestety leniwego poniedziałku. Ale za to mam jutro planowany leniwy dzień, leniwą środę. I myślę sobie, że ugotuję sobie właśnie takie smakowite jedzonko na obiad, albo na kolację - nie wiem kiedy będę mieć czas. Mam wielką ochotę na takie warzywkowe, smaczne danie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę leniwego i spokojnego poniedziałku! :) Ja już tak dawno nie miałam okazji, że nawet nie pamiętam jakie to cudowne. :) Danie wydaje się przepyszne, muszę koniecznie spróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm...powiem, że wcześniej bym nigdy nie pomyślał o takich daniach z kaszą gryczaną, ale ponieważ ja uwielbiam to brzmi bardzo ciekawie i co ważne jest proste, szybkie i zdrowe czyli idealne dla facetów, którzy maja duzo pracy tak jak ja... http://visionaqua.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Witam świetnie ci wyszła ta chińszczyzna. Wygląda naprawdę bardzo smakowicie. Ja równiez zacząłem ostatnio trenować i wiosenne treningi zostały rozpoczęte. Dobrze, że proponujesz potrawy takiego typu, a nie te cięzko strawne, ponieważ teraz jest wiosna i tak naprawdę trzeba się odżywiac syto, ale jak najbardziej lekko.

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietnie to wyglada, a mieso uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam warzywa z kaszą gryczaną! Świetny pomysł, aby zastąpić tak zdrowym zamiennikiem zwykły, biały ryż :)

    OdpowiedzUsuń