środa, 3 grudnia 2014

O tym jak rzucam palenie.

Kilka razy gdzieś we wpisach przejawia się temat nałogu. Rzadko o tym piszę, bo raczej nie ma tu czym się chwalić. Ale jak mówią, żadne uzależnienie nigdy nie kończy się dobrze. Na początku wydawało mi się, że mam nad tym kontrolę. Że przecież nie jestem niewolnicą, będę chciała to przestanę. Tłumaczyłam innym, że ja po prostu lubię, że ja nie chcę. A gdy zaczęłam chcieć okazało się, że sprawa wcale nie jest taka prosta jak na początku miałam odwagę sądzić. Co miesiąc rzucałam, zapierałam się, że teraz to już ostatni raz, zakładałam się, przegrywałam, później zaczęłam już sama z siebie drwić. Niemalże zawsze analizowałam po co mi to, próbowałam zrozumieć jak to na mnie działa. W końcu jestem psychologiem - kto jak kto, ale o uzależnieniach, zmianach postawy, zniekształceniach poznawczych i alternatywnych, zdrowych formach redukcji stresu to ja powinnam dość sporo wiedzieć. Jak się okazało wiedza wiedzą, a sami dla siebie jesteśmy najgorszymi pacjentami. Wraz z grudniem sama z siebie przyszła decyzja o zaprzestaniu dążenia do autodestrukcji. Po przejrzeniu zdjęć, wysłuchaniu relacji najbliższych, zauważyłam jak wiele złego wyrządziłam sobie w tak krótkim czasie. I postanowiłam rzucić palenie.








Po papierosa początkowo sięgałam na imprezach. Do alkoholu, w miłym towarzystwie zawsze fajnie wyjść na zewnątrz i się troszkę potruć. Zaszumi w głowie, człowiek się zrelaksuje. Później paliłam gdy się mocno zdenerwowałam, gdy się nudziłam, do kawy, po zjedzeniu. Nie trwało to dużo czasu - mniej więcej rok. Ale ten rok wystarczył by moja sucha skóra zrobiła się cienka jak pergamin, żółto-szara, zmęczona. Włosy przestały się układać i nawet najdroższe i najbardziej chwalone kosmetyki na Wizażu przestały pomagać. Do tego tak wychudłam, że wyglądałam jak drapaka, wystające żebra, sucha dupa i bezbiuście. I chociaż nadal jestem w stanie biegać 10 kilometrów w dość dobrym tempie, to nie znaczy, że moja kondycja fizyczna jest rewelacyjna. Poczułam, że ciągle towarzyszy mi zmęczenie, a gdy się rozchorowałam rzucenie palenia stało się przymusem. Dodatkowo również mój portfel  zaczął cierpieć na suchoty...Na początek spróbowałam kupić e-papierosa. Czytałam, że sporo osób dzięki niemu odzwyczaiło się od palenia tradycyjnych fajek, a w rezultacie powoli schodząc z zawartości nikotyny w olejkach całkowicie przestało palić.Tak też zrobiłam i od czterech dni nie miałam w buzi papierosa ;D - sukceeeeeeees! Powoli schodzę z zawartości nikotyny i mimo choróbska już zaczynam się czuć lepiej. Nie śmierdzą mi ubrania, włosy, nie muszę wychodzić na balkon przy minusowej temperaturze, osoby najbliższe nie drą się, że przyczyniam się do ich wcześniejszego zgonu itd. Gdybym drastycznie zaprzestała palić, myślę, że prędzej czy później bym do papierosów wróciła. Podobno gdy kobieta jest mądra to najlepszym sposobem na rzucenie jest ciąża. Ja się chcę już do tej ciąży mądrze przygotować i przede wszystkim nie szkodzić sobie i osobom w moim otoczeniu. Mam nadzieję, że ta jedna mała, ale jakże ważna zmiana będzie początkiem kolejnych.

Paliłyście kiedyś i rzuciłyście? A może ktoś z Waszych bliskich miał podobne doświadczenia?

26 komentarzy:

  1. Ja byłam w bardzo podobnej sytuacji, tez mi się wydawało, że mam kontrolę... Przestawiłam się na elektroniczne i tych co prawda nie udało mi się rzucić, ale normalnych od ponad roku nie tknęłam wiec zawsze coś :) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, ani mnie nie strasz z tym paleniem papierosów, które niewinnie zaczyna się od plenia dla przyjemności na imprezach. Mam dobrego znajomego, który tak robi, a nie chciałabym, żeby został "kopciuchem" :D Trzymam kciuki w rzuceniu palenia na zawsze! Życzę ogromu silnej woli, bo to meega wielkie zadanie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nie paliłam, ale mój tata pali..raz rzucił i zaczął po roku ( były święta i wujek powiedział ' chodź dla towarzystwa")
    Życzę powodzenia i ogromnej siły !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety osoby w naszym otoczeniu często przeszkadzają, niż pomagają..

      Usuń
  4. Ja nie palę,ale wokół mnie dużo osób paliło. Ponoć to siedzi w głowie. Jest jakaś książka która w tym pomaga. Kolega teraz ha przeczytał i niby nie chce mi się palić . Zobaczę jak to będzie i dam ci znać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja rzucałam palenie przez 4 lata. Na początku też do alkoholu, dla towarzystwa - dokładnie to o czym piszesz :) później mój były chłopak jak jeszcze byliśmy razem zaczął palić e-papierosa, a ja razem z nim. Gdy się rozstaliśmy - nerwy, znów zaczęłam palić. I tak w kółko. Kilka miesięcy bez palenia, później znów wpadałam w nałóg. Bardzo pomogły mi tabletki Desmoxan (nie robię żadnej reklamy :) ), znajomi mi polecili. Nie wiem czy to efekt placebo, ale naprawde pomogło. A najbardziej pomaga to, że jak bierzesz te tabletki i zapalisz - robi Ci się okrooooopnie niedobrze :) teraz już 6 miesięcy nie palę, noszę e-papierosa na imprezy, gdyby jednak po alkoholu mnie ciągnęło do fajek ;) POZDRAWIAM I ŻYCZĘ UDANEJ WALKI Z NAŁOGIEM :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo słyszałam dobrego o Desmoxanie, ale póki co na elektryku daję radę :)

      Usuń
  6. W wytrwałości do celu, szczególnie jeśli są w stanie poprawić jakość naszego życia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Życzę powodzenia - dla zdrowia ;)
    Osobiście nie cierpię jak ktoś jet przesiąknięty dymem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Życzę powodzenia :) Ale uważaj na te e-papierosy: w końcu opublikowali badania na temat ich szkodliwości i okazuje się, że potrafią one wydzielać 2 x więcej szkodliwych substancji niż zwykłe papierosy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz może jakieś namiary na te badania?

      Usuń
  9. Nie paliłam nigdy i nie zamierzam... Już szczególnie po tym, jak byłam świadkiem rozmowy Mamy z Przyjaciółką, której Mama zmarła wypluwając kawałki płuc na podłogę. Paliła ponad dwadzieścia lat, a uświadomiła sobie w jakim jest stanie dopiero jak lekarze powiedzieli jej, że ma raka. I choć to bardzo przykra historia, to zawsze podaję ją jako przykład, bo wciąż mam w pamięci ból w oczach tej Pani, że nie potrafiła pomóc najbliższej osobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie na to nie ma reguły. Mój dziadek, przyszywany co prawda - takie drugi mąż babci - zmarł na raka strun głosowych. Choroba bardzo rzadka i jeśli już spotyka to palaczy. A on? Zdrowo się odżywiał, w wieku 80 lat przerzucał ciężary, nigdy na palił, rzadko pił jeśli już to kieliszek wina do kolacji...

      Usuń
  10. ja tylko palilam za malolata sporadycznie dla towarzystwa na szczescie szybko mi przeszlo ;))

    OdpowiedzUsuń
  11. A mnie wciągnęło to na dobre - praca, stres no i z nudów też wychodzę na papieroska... Na gwiazdkę zażyczyłam sobie jedynie e-papierosa i będę patrzeć co z tego wyjdzie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się udaje, więc mam nadzieję, że i Tobie pomoże ! :)

      Usuń
  12. "Tłumaczyłam innym, że ja po prostu lubię, że ja nie chcę. A gdy zaczęłam chcieć okazało się, że sprawa wcale nie jest taka prosta jak na początku miałam odwagę sądzić." Tak sobie myślę, że w sumie też powinnam przestać palić, bo tak naprawdę robię to dla przyjemności. Tylko co to za przyjemność, która Cię wyniszcza? Tu z każdej strony staram się jak najzdrowiej. Biała bułka to nie, nabiał też zły, a papierosy palę. Eh, czas to skończyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. początek historii - wypisz wymaluj tak jak ja :-) rzuciłam praktycznie z dnia na dzień. po prostu powiedziałam sobie, że mogę. że nie chcę śmierdzieć na odległość kilku dobrych metrów, że nie chcę mieć zadyszki wchodząc kilka pieter po schodach, że nie chcę mieć pożółkłych zębów. że obiecałam sobie że wraz z końcem studiów zakończę swój nałóg. i zakończyłam :-) fakt, na imprezach trochę jeszcze ciągnie, ale stres nauczyłam się rozładowywać wysiłkiem fizycznym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No smród jest niesamowity, dopiero od kilku dni zaczynam odczuwać różnicę.

      Usuń
  14. Paliłam. Też chyba z rok, nie jakieś wielkie ilości, bo paczka starczała mi na trzy dni. Głównie na imprezach do piwa, jak uczyłam się po nocach i z nudy. Rzuciłam z dnia na dzień. Bez żadnych wspomagaczy, e-papierosów, cudownych tabletek i gum do żucia. Silna wola i nic więcej. Było ciężko, przyznaję. Szczególnie, że to było w okresie, gdy w knajpach się paliło. Brakowało mi papierosa przy piwie. Przyjaciółka ratowała mnie dając swojego do trzymania, ale nie mogłam się zaciągać. O dziwo taka głupota i pomogła. A potem już nie potrzebowałam nawet trzymać. Od tego czasu zapaliłam może z pięć papierosów, ale nie odczułam żadnej przyjemności.
    Także trzymam kciuki za rzucanie! Zobaczysz jak odżyjesz Ty i portfel! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Portfel już odżywa, a to zaledwie kilka dni :)

      Usuń