wtorek, 2 grudnia 2014

List do.... Boga. O zdrowie też.

Dzisiaj miało być słów kilka o wrażeniach, z ostatnio przeczytanej książki, jednak zgłaszam nieprzygotowanie. Już tak się cieszyłam, że od przeszło miesiąca, gdy wszyscy wokół chorują ja nareszcie jestem zdrowa. Pocieszyłam się do wczoraj, bo dzisiaj rano ledwie wstałam. Pojechałam jednak do pracy, gdzie przeżywałam prawdziwe katusze. Okropny ból gardła, mięśni, stawów, kręgosłupa, krwawienie z zasmarkanego nosa i zachrypnięty głos. Natychmiast po powrocie wskoczyłam do łóżka i nie mam zamiaru z niego wychodzić do odwołania. Może gdy w końcu do końca wyleżę choróbsko to będę bardziej odporniejsza. Niewielka próba wysiłku sprawia, że organizm niemalże natychmiast się buntuje, wariuje i unieruchamia mnie w czterech ścianach. Dobrze, że mam zapas książek. I sprawny internet - bo telewizor z niewyjaśnionych przyczyn włączyć się nie chce.

Postanowiłam wziąć udział w zabawie u Różowej Klary.


List do.... no na pewno nie do Świętego Mikołaja. Gdy ktoś z rodziny pyta mnie co bym chciała na gwiazdkę odpowiadam: nic. Dostaję na co dzień tak wiele od moich najbliższych... czas, zainteresowanie, pomoc. Święta Bożego Narodzenia od dawna nie kojarzą mi się z dostawaniem prezentów. Oczywiście to bardzo miłe gdy co roku znajduje się dla siebie pakunek pod choinką. Święta to dla mnie czas z rodziną, w spokojnej, przyjaznej atmosferze. Dlatego list piszę, ale do Boga. Jeśli przyjąć, że każdy kolejny rok który przeżywamy na tym świecie jest książką, składającą się z dwunastu rozdziałów, to moja książka z 2014 była by mieszanką horroru i tragikomedii. Oczywiście przede wszystkim z tych negatywnych zdarzeń wyciągamy lekcje życia, wychodzimy bogatsi o nowe doświadczenie. Ten rok nauczył mnie czym jest przyjaźń i jak bardzo ostrożnym należy być, w doborze osób do wspólnego towarzystwa. Przeżyłam ogromny smutek, gniew, żal i rozczarowanie. Ciężko pracowałam, skończyłam studia podyplomowe, zachorowałam, popadłam w nałóg. Dlatego Boże całkiem spoko by było, gdyby ten nadchodzący rok był z tych przyjemniejszych. Pełen pozytywnych wydarzeń, uśmiechu, radości, spokoju i miłości Żeby było zdrowie i dalszy zapał do pracy - tej zawodowej, jak i nad sobą. Stabilizacji, spokoju, jak najmniej złości i gniewu. I nie zabieraj jeszcze nikogo, bo bardzo potrzebuje ich tu na ziemi - a oni chyba mnie.
Trzymaj się cieplutko!

Kama.

6 komentarzy:

  1. Mimo, że przeżyłaś ból, gniew, rozczarowanie potrafisz napisać ciepłe słowa, w dodatku nie prosząc o nic dla siebie tylko dla najbliższych. Bardzo ładnie to ujęłaś, szczególnie podoba mi sie końcówka by Bóg Ci nikogo nie zabierał. Tego Ci życzę! Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie zabawy mogą pokazać trochę więcej o blogerze ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że ten 2015 będzie dla ciebie zdecydowanie lepszy, choć wiem z własnego doświadczenia, że tego typu życiowe lekcke potrafią dać kopniaka do działania, ale życzę ci ich jak najmniej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję że kolejny rok będzie dla ciebie o niebo lepszy, wiem w małym stopniu co czujesz. Dla mnie ten rok to jakaś masakra. Trzeba się spiąć i działać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Życzę Ci tego z całego serca. Dopóki nie doświadczy się zawirowań, smutku, dramatów, ludzie nie zdają sobie sprawy że to co najcenniejsze to zdrowie i spokój psychiczny! Wszystkim nam tego życzę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ja lubię Święta :D

    www.kariandkari.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń