wtorek, 30 grudnia 2014

Wyzwanie na 2015 ! Dołącz i zacznij zmianę już dzisiaj!

Kochani!
Rok 2014 powoli przechodzi do historii. Nie wiem jak Wy, ale ja się z tego powodu bardzo cieszę. Niby nic takiego się nie zmienia, przecież to tylko data, a my stajemy się o rok starsi. Jednak w takich umownych przeskokach jest pewna forma zmiany, która pozwala człowiekowi snuć nadzieje i plany na coś lepszego. Jedni planuję, podsumowują, inni uważają, że to zbędne. Każdy zna siebie najlepiej i wie co mu służy a co nie. Na pewno fajnie jest zrobić krótką refleksję nad tym co nam się udało osiągnąć w ciągu tego roku, czego się nauczyliśmy, czego doświadczyliśmy i jak nas to zmieniło jako ludzi. W jakich aspektach ten rok wpłynął na progres, a w jakich na regres. Jednak jeśli ten rok był fatalny, nie myśl o nim za dużo. Zacznij wypełniać sobą i swoimi aktywnościami kolejne puste strony zeszytu i spraw by ten Nowy Rok 2015 był rokiem udanym.

Przygotowałam dla Was wyzwanie :D Sierpniowa setka, którą organizowałam dwa lata temu cieszyła się dużą popularnością, udało się zmotywować do aktywności fizycznej wielu kanapowców, więc czemu nie spróbować i teraz? Wyzwanie będzie trudniejsze, ale będziemy na nie miały cały rok. Co nie oznacza, że należy je odwlekać w czasie, bo im dalej tym trudniej. Nauczy nas być może systematyczności, a mnie na nowo cieszyć się aktywnością fizyczną na świeżym powietrzu. Skutkiem ubocznym niewątpliwie będzie poprawa samopoczucia, kondycji i wyglądu. No to co? Wchodzisz w to?


poniedziałek, 29 grudnia 2014

KFD Premium Collagen - pyszotka.

Moją dietę wzbogaciły dwa produkty firmy KFD. W sklepie wybór suplementów jest ogromny, ja zdecydowałam się na: białko oraz kolagen. Kolagen testuję dłużej, dlatego dziś post poświęcony właśnie jemu.

KFD Premium Collagen to suplement diety, stworzony z myślą o osobach z dolegliwościami stawów, struktur okołostawowych (więzadeł, torebek stawowych, chrząstek, ścięgien, kości) lub profilaktycznie dbających o stan stawów, skóry, włosów i paznokci. Dla mnie, dla osoby borykającej się z problemami stawu kolanowego jest to produkt idealny.

Produkt oprócz białka kolagenowego zawiera witaminę D3, węglan wapnia i kwas hialuronowy.


Jedno opakowanie (400 g ) starczy nam na 20 porcji. W środku dołączona jest miarka ( 1 porcja - 4 płaskie miarki rozpuszczone w 200 ml wody).
Smak który otrzymałam to ananasowo-kokosowy, taka pinacolada. Obawiałam się, że będzie mocno sztuczny i niezbyt dobry w smaku. A tu niespodzianka! Smak jest dobry, nie sztuczny, nie czuć chemii. Kolor jasnofioletowy nadaje naturalny barwnik - wyciąg z czarnej marchwi.
Rozpuszczalność bardzo dobra, jedynie się troszkę pieni - ale gdy odstawi się na jakiś czas ilość piany się zmniejsza.

Produkt do kupienia tutaj. Jeśli chcecie zaciągnąć więcej opinii odsyłam Was do Forum KFD.
Ja ten produkt bardzo polubiłam i włączam go do codziennej diety.


niedziela, 28 grudnia 2014

Zielony jęczmień - cytrusowy koktajl.

Nie wiem jak Wy, ale ja po tych Świętach czuję się dwadzieścia kilo cięższa. Na jedzenie nie mogę patrzeć, najchętniej zajadałabym się samymi warzywami, owocami i jogurtami. Mało też było ruchu stąd uczucie zastania, amebowatości. Dobrze, że ten rok się już kończy, następny będzie pełen zmian, nowych doświadczeń i wrażeń.

Dzisiaj chcąc odpocząć od tego całego jedzeniowego szaleństwa postanowiłam zrobić lekki koktajl. Koktajle i świeżo wyciskane soki uwielbiam, ale odkąd skończył się sezon na moje ulubione, letnie owoce rzadko je robiłam. W mojej kuchni pojawiły się dwa nowe suplementy diety.


Zielony jęczmień mimo swych licznych właściwości prozdrowotnych wciąż jest mało popularny. Jak się okazuje jest to doskonały składnik soków, koktajli, które niwelują jego trawiasty smak. Młody jęczmień jest doskonałym źródłem witamin - zawiera więcej witaminy C niż sok pomarańczowy i więcej betakarotenu niż marchew. Dodatkowo bogaty jest w antyoksydanty i błonnik, przez co jest doskonałym suplementem dla osób odchudzających się.


W sieci możemy znaleźć wiele przepisów na zielone koktajle. Mój dzisiejszy jest mocno cytrusowy ;)

Składniki na jeden koktajl

- 1 łyżeczka młodego jęczmienia
- duży pomarańcz
- połówka cytryny
- woda niegazowana do dopełnienia

Sok z pomarańcza i cytryny wyciskam w wyciskarce do cytrusów, o której pisałam tutaj. Mieszam z jęczmieniem i dolewam wody. Nie dodaję cukru ani miodu. Zielony koktajl w smaku jest mocno cytrusowy, lekko przebija smak trawy - ale to nie szkodzi, jest na prawdę pyszny. I teraz wiem, że z pewnością przekonam się do zdrowych koktajli ze szpinaku, pietruszki czy awokado :)

Znacie, lubicie? Jakie produkty łączycie z młodym jęczmieniem?

sobota, 27 grudnia 2014

I po Świętach... i ich smakach.

Święta, Święta i już po. Jak zwykle przygotowań wiele, a czas w fantastycznej atmosferze mija tak szybko. W tym roku te Święta były inne pełne radosnego śmiechu dzieciaków :) Nic więc dziwnego, że i ja się zaraziłam i coraz częściej i intensywniej myślę o macierzyństwie. Wiem, że na chwilę obecną nie mamy warunków dla małego brzdąca - zwłaszcza warunków mieszkaniowych - ale myślę, że to wszystko tylko kwestia czasu. Było magicznie, radośnie i rodzinnie.

Wigilię i pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia spędziliśmy u mojej rodziny. Babcia jak co roku przygotowała stół wigilijny. Od progu czuć było zapach czerwonego barszczu i smażonego karpia. Ja w tym roku z mamą zrobiłam paszteciki z kapustą wigilijną, pierogi i ciasto. Tradycyjnie - 12 potraw, łuski karpia do portfela, pusty talerz dla wędrowca i siano pod obrusem. Do picia zamiast słodkich napojów był susz z jabłek i sok ze świeżo wyciśniętych owoców cytrusowych. Drugi dzień spędziliśmy podróżując autem do rodziny narzeczonego. Odwiedziliśmy rodzinę, poinformowaliśmy o wydarzeniu 2015 roku - naszym ślubie. Mieliśmy mnóstwo radości w trakcie zabawy z dzieciakami - śpiewaliśmy kolędy, szaleliśmy na ślizgawce, bo niespodziewanie spadł śnieg! W dniu dzisiejszym, późnym wieczorem dotarliśmy do domu. Czuję się przejedzona, zdecydowanie za dużo pomieścił mój żołądek, ale jak odmówić babci, skoro w przygotowane posiłki włożyła tyle ciepła i pracy? Na pracę nad sylwetką przyjdzie czas już niedługo - w końcu jest motywacja ;)








Figurki wykonał mój narzeczony ;)

Do końca roku leżymy, a z Nowym Rokiem przybędę do Was z nowym wyzwaniem na 2015.
Trzymajcie się cieplutko!

środa, 24 grudnia 2014

Ślę życzeń moc ;)

Kochani!
W tym wyjątkowym, świątecznym dniu chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia. Przede wszystkim zdrowych, spokojnych Świąt w gronie najbliższych. Domu pełnego ciepła, życzliwości i radości. Spędźcie ten czas tak jak tylko chcecie, z bliskimi, najważniejszymi osobami w swoim życiu. Celebrujmy każdą z chwil, bo z nich składa się nasze życie.
Pamiętajmy również o tych samotnych, starszych osobach, które ten okres spędzają często bez rodziny, w odosobnieniu. Zatrzymajmy się choć na chwilę, porozmawiajmy, przytulmy... to przecież dar serca, nic nie kosztuje. I nie obawiajmy się wzruszeń i łez, nikt zwłaszcza w takim dniu nie powinien czuć się samotny. Wyciągnijmy dłoń do tych przez nas zapomnianych i nielubianych, jeśli mamy odwagę.


Ja Wigilię spędzam w pierwszej części dnia w pracy. Z pacjentami, którzy dzisiaj potrzebują drugiej osoby bardziej niż kiedykolwiek. Zrozumiałam, że nie ma niczego bardziej cennego niż zdrowie i wsparcie najważniejszych.

W domu choinka już ubrana, jodła pachnie pięknie i świąteczny klimat czuć w powietrzu. W czasie Świąt chcę odpocząć, znaleźć wewnętrzny spokój, cieszyć się tym czasem.


Jeszcze raz, wszystkiego najcudowniejszego! Niech dzieją się cuda.






poniedziałek, 22 grudnia 2014

A ja nie mogę żyć bez....

Odpowiedź na pytanie bez czego nie mogę żyć jest prosta. Nawet nie musiałam się długo zastanawiać. Oprócz zaspokojenia takich podstawowych potrzeb jak oddychanie dzięki tlenowi, nawodnienie poprzez wodę, odżywienie organizmu przez dostarczanie pożywienia, miejsca do mieszkania ważne są również dla mnie inne, oczywiste aspekty życia.

1. Rodzina

Kształtuje osobowość. wychowuje, daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Sprawia, że stajemy się odpowiedzialni za drugiego człowieka. Uczy podstawowych wartości moralnych, jest w potrzebie i wtedy gdy jest dobrze. Tu nie ma tematów tabu, barier czy granic. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie, żeby kogokolwiek mogło zabraknąć. Każda otaczająca mnie osoba wnosi wiele w moje życie, sprawiła, że dzisiaj jestem taką osobą jaką jestem, taką jaką zawsze chciałam być.

 2.  Partner życiowy

Życie człowieka bez miłości byłoby puste, a co najwyżej niepełne. Jedni kochać potrafią, inni się tego wciąż uczą - bo to nie taka łatwa sprawa.Czasami musisz coś poświęcić, stale uczyć się pójścia na kompromis i dzielić życie z drugim człowiekiem. Czas spędzony razem jest magiczny i nawet cisza, gdy się ją przeżywa razem sprawia, że jesteś szczęśliwy.


3. Przyjaciele

No cóż, życie bez przyjaciół byłoby nudne. Świadomość, że jest na tym świecie ktoś tak podobny do Ciebie, a jednocześnie na tyle różny, że możesz od niego się wiele nauczyć. Wspólne spędzanie czasu, setki wspomnień, radosne chwile i te pełne łez. Relacja oparta na zaufaniu, lojalności. Bo przyjaźń to nie tylko wspólnie wypity drink w pubie i taniec do upadłego. To więź, która opiera się czasowi, logice. Nie musisz z kimś codziennie się widzieć i rozmawiać, by o kimś pamiętać, mieć poczucie, że gdzieś jest i  razie sytuacji kryzysowej jest gotowy do interwencji. Mam w swoim otoczeniu wiele koleżanek, jednak przyjaciół mogłabym zliczyć na palcach jednej dłoni -bo nigdy nie zawiedli, nie stroili fochów, w dobie zawiści, zazdrości, kłamstw byli obok. 




4. Książki

Rozwijają pod względem emocjonalnym, pobudzają głębokie pokłady wrażliwości. Sprawiają, że odrywam się od rzeczywistości, choć na chwilę przyjmuje inny punkt widzenia i potrafię wczuć się w sytuacje ludzi - bez względu na to czy robią dobrze, czy źle. Każdy bohater to inna osobowość, co dla mnie - psychologa - jest rzeczą ważną. Wzbogacają słownictwo, uczą, bawią.


5. Zdrowe jedzenie

Pisać za wiele nie trzeba, o zdrowie i wygląd należy dbać zawsze. Koniec.


6. Aktywność fizyczna i .... samochód.

Odkąd kupiłam auto moje życie stało się łatwiejsze, co nie znaczy, że mniej aktywne. Do pracy dojeżdżam codziennie 50 km w jedną stronę - w końcu czuję się niezależna. Mogę zaspać kiedy chcę, wyjechać wcześniej jeśli mam na to ochotę. Oszczędzam czas. A gdy mam go dużo przesiadam się na rower, albo na  nogi ;)




7. Kawa

Dzień bez kawy dniem straconym. Lubię zapach i smak. Picie kawy stało się rytuałem. Nie potrafiłabym z niej zrezygnować.


A Wy? Bez czego nie możecie żyć?

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Ciasteczka z migdałami - świąteczny przepis.

W kuchni korek! Mamy z tatą lepią pierogi, kapusta wigilijna powoli gotuję się na palniku, syczy i ślicznie pachnie. Blender chodzi cały czas i mieli szpinak z suszonymi pomidorami i serem feta do pasztecików. A ja piekę ciasteczka - nie dla siebie, ale dla innych - choć sama też się pewnie skuszę. W czasie pieczenia kroję składniki na sałatkę, którą przygotowuję na Wigilię w pracy. Sara tylko pacza swoimi żałosnymi oczkami z myślą, że spadnie jej kawałek mięsa, zrezygnowana zerka do miski z karmą, wali focha i zanurza się w mojej pościeli - słodko. Chociaż za oknem zielono, a w ogrodzie bez puszcza pąki, czuć świąteczną atmosferę. Jeszcze dziewięć dni i cały dom będzie w blasku świec, a z głośników polecą kolędy. Wybierzemy się na Pasterkę i nie zmarzną mi stopy. A dzisiaj przepis na świąteczne ciasteczka z migdałami - przepis prosto z Grecji ! :)


Ciasteczka z migdałami
Składniki na duuuuużą ilość ciasteczek
2 kostki masła
5-6 żółtek
3 opakowania pokruszonych płatków migdałów, prażonych na patelni
2 kieliszki spirytusu
3/4 szklanki cukru pudru
3/4 -do 1 kg maki
1 proszek do pieczenia

Przygotowanie
Wszystko razem mieszamy, ugniatamy, wyrabiamy ciasto. Małej wielkości foremkami wykrajmy kształty ciasteczek. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni i ciasteczka pieczemy przez 15 minut. Całość obficie posypujemy cukrem pudrem.




Smacznego !

niedziela, 14 grudnia 2014

Sposób na zimowe dni - grudzień w słowach.

Nie lubię chłodnych, mokrych, wietrznych dni. Gdy za oknem czai się zło, najchętniej nie wynurzałabym nosa spod kołdry. Jestem typowym zmarzlakiem, najlepiej funkcjonuje mi się latem, gdy słońce praży, dni są długie a niebo błękitne. No ale trzeba jeździć do pracy, wychodzić z psem, sprawnie funkcjonować. Niestety przyjęcie roli niedźwiedzia i zapadnięcie w sen zimowy nie wchodzi w grę. W okresie zimowym fajne jest to, że w perspektywie są święta, a więc czas spędzony w gronie najbliższych. Wszystkie przygotowania, wybieranie upominków, sprzątanie, przyrządzanie świątecznych potraw i dekoracji niewątpliwie jest rzeczą miłą i pozwala przetrwać. Ja sama poświęcam wiele godzin z zimowych wieczorów na różne dekorację - a to bombki, obsypanie słoiczka ze świeczką brokatem, stroik z piórek i suszu. Czas płynie szybko, a efekty pracy są motywujące. W zimowe dni nieodłącznym elementem jest książka, gorąca herbata czy kawa i koc. Herbaty uwielbiam, latem pijam ich mało. Zimą smakują jakoś lepiej, intensywniej, rozgrzewają i po powrocie do domu gorący kubek jest cudownym ukojeniem. Sposobem na przetrwanie jest czas spędzony z ukochaną osobą. My głównie oglądamy filmy, seriale, czytamy książki, układamy puzzle, gramy w gry, albo robimy inne przyjemne rzeczy ;) Drugi człowiek może być przecież naszym sposobem na rzeczy lepsze zawsze - zarówno gdy jest dobrze, jak i w sytuacjach kryzysowych. Więcej czasu spędzamy w domu, stajemy się mniej aktywni, zbieramy siły przed wiosną. W tym roku również przygotowania do ślubu zajmują mi dość dużo czasu, więc narzekam mniej niż rok temu. Stawiam na rozwój, miłość i rodzinę.



Czasu brak w te zimowe wieczory, kurczę.

piątek, 12 grudnia 2014

Prezenty !

Powoli kompletuję świąteczne prezenty dla moich bliskich. Dla dzieciaczków w rodzinie Mikołaj już przyniósł podarunki  - myślę, że będą zadowolone. Jutro mam zamiar poczynić ostatnie zakupy i zacząć wszystko powoli pakować. Wigilia pracująca, więc dużo wcześniej wszystko musi być gotowe, zwłaszcza, że na 3 dni przed świętami szykuje się nawał pracy, no i szkolenie, do którego zaliczenia trzeba się będzie trochę pouczyć. Dobrze, że jeszcze nie ma śniegu, przynajmniej do pracy jeździ się w miarę szybko i wraca do domu o normalnej porze. Śnieg mógłby spaść 24 grudnia i rozpuścić się w Nowy Rok :P Z braku planów na Sylwestra wyszła całkiem fajna impreza, na której będę wyglądać jak moja cekinowa bombka ;D
Do mnie już dzisiaj zawitał Mikołaj i przyniósł mi trzy paczuszki, sami zobaczcie!

1. Olejek różany Khadi - już dawno korciło mnie by go spróbować. O Khadi słyszałam same pozytywne opinie i po pierwszym zaaplikowaniu olejku na twarz jestem zachwycona - ale więcej wkrótce.


2. Wygrana w konkursie! Owocowe podgrzewacze, kubek, świąteczna herbatka, słodkości i handemade musujące babeczki do kąpieli zawinięte w papier z sowim motywem.




3. Zamówienie od Yves Rocher - całe mnóstwo żeli pod prysznic! Najbardziej nie mogę się doczekać wypróbowania tych z drobinkami o zapachu czekolady z pomarańczą i czarnych owoców.


No i w wolne wieczory odmóżdżam się grając w The Sims 4 - prezent, który sprawiłam sobie sama ;D Chwilowo gram rodzinką z bohaterami bajki Frozen. W obleśnie bogatej willi ociekającej zajebistością mieszka Anna, Elsa i Kris. Elsa zaręczyła się z Krisem, a Anna jest straszną niezdarą i robi sweet focie potrawom przez siebie przygotowanymi ;D Biega po parku, kopie rowy, łowi ryby, sadzi lilie, tylko Olafa nie może ulepić, bo w podstawie gry nie ma pór roku - szkoda ;)


Udanego weekendu!

czwartek, 11 grudnia 2014

Cekinowe bombki - DIY świąteczny.

Do Wigilii zostało 13 dni - pamiętam, gdy koleżankom z pracy w sierpniu mówiłam, że niedługo Święta. Śmiały się, że jakie niedługo - dziś przyznały mi rację. Ten czas zleciał nie wiadomo kiedy, więc nic dziwnego, że teraz przygotowania świąteczne idą pełną parą. Ludzie różnie reagują na święta - jedni kochają ten okres, inni nienawidzą. I chociaż cała ta bieganina również i mnie męczy, to jednak jest to tak wyjątkowy, magiczny okres, że daję się mu ponieść. W kuchni spędzam mało czasu - bo trzy osoby to już tłok. Nie mam termomixa czy innego urządzenia dla wygodnych, więc na jakieś krojenie i mieszanie się załapię, jednak ten czas lubię poświęcać na inne rzeczy. Z zawodowego punktu widzenia coraz bardziej zaczynam interesować się arteterapią, czyli leczeniem przez sztukę. Jest to forma terapii, która nie tylko wykazuje formy terapii leczniczej, ale również wpływa na rozwój osobisty. Stosowana zarówno w stosunku do dzieci jak i osób dorosłych, doskonała alternatywna forma rozwoju dla trudnej i dorastającego młodzieży. Sprawdza się w leczeniu nerwic, depresji, lęków, uzależnień. Jest to czwarty z zaplanowanych przeze mnie kursów na najbliższy czas. Póki co sama wychodzę z uzależnienia poprzez tworzenie dekoracji świątecznych i muszę Wam powiedzieć, że to faktycznie działa! :)



wtorek, 9 grudnia 2014

Migawki ostatnich dni.

Po długim okresie lenistwa wróciłam do pracy. Dużo zabawy i śmiechu sprawia mój wieczorny powrót do domu. Po 11 godzinach pracy widzę rzeczy, których nie ma - na przykład ludzi w lesie palących ognisko. Dodatkowo dzisiaj wracałam w tak straszną mgłę,ale to tak straszliwą, że nic nie widziałam na odległość dziesięciu metrów. I podobno tajfun ma przybyć, jakiś Orion. Wiatr wiejący z prędkością 100 km/h prawdopodobnie zwichnie mini do rowu, ale powtarzam sobie, że jestem królową szosy i łamię stereotyp, że kobiety są złymi kierowcami. Ostatnie dni ogólnie są zabawne, a to głównie za sprawą ludzi, którzy na co dzień są przy mnie i aktywnościom, które sprawiają, że odbieram świat dużo bardziej pozytywnie ;)


1. Przejażdżka z psem, który czas chciał siedzieć na kolanach i żeby ją głaskać ;)
2. Spacer po lesie, pierwszy widziany dzięcioł i zbiór szyszek na zimowe dekoracje.
3. Powrót z pracy do domu - fajna droga, nie? :)


1. Pierwsze dekoracje mieszkania ;)
2. Nastrój na wspólny wieczór z książką ;)
3. Mikołajówna


1. Są dni kiedy nawet kawa ma dobry humor ;)
2. Po emocjach Trylogii Czasu pora na Dary Anioła
3. Takie niespodzianki, tyle radości


1. Grunt to posiłek - sushi 
2. Rozgrzewająca zupa dyniowa
3. Tosty z sałatą lodową, serem, chorizzo, czerwoną cebulą i jajkiem sadzonym


Takich tam, kilka migawek z ostatnich dni ;) 
Coraz bardziej zabiegana - w przenośni i dosłownie, dużo i szybko się dzieje. I fajnie i dobrze i niech tak zostanie. 



czwartek, 4 grudnia 2014

Czerwony jak buuuuuurak!

Drugi dzień spania do godziny 11.00 ;) Jedenaście godzin snu potrzebował mój chory organizm na regenerację i zebranie sił. Dzisiaj czuję się już znacznie lepiej, mimo dalej utrzymujących się dolegliwości somatycznych. Faszeruję się witaminą C, lekami łagodzącymi odczuwanie bólu. Nawet byłam dzisiaj w stanie wyjść z domu i zrobić małe zakupy na obiad. Mimo ogólnego obniżenia nastroju staram się myśleć pozytywnie i być aktywna na tyle na ile pozwala mi mój obecny stan zdrowia. Papierosów nie palę i nawet rano pokusiłam się o stwierdzenie, że moja skóra na twarzy jest jakaś taka mniej szara, a sińce pod oczami mniej widoczne.

Dzisiejszy dzień jest dniem buraka :) Okrągłe warzywo bogate w wartości odżywcze, które dodatkowo ma właściwości lecznicze. Leżąc i poruszając się ruchem amebowato-pełzakowatym w obrębie łóżka moje zapotrzebowanie kaloryczne nie jest duże. Dodatkowo pojawił się brak apetytu na przemian z dziwnymi zachciankami.





środa, 3 grudnia 2014

O tym jak rzucam palenie.

Kilka razy gdzieś we wpisach przejawia się temat nałogu. Rzadko o tym piszę, bo raczej nie ma tu czym się chwalić. Ale jak mówią, żadne uzależnienie nigdy nie kończy się dobrze. Na początku wydawało mi się, że mam nad tym kontrolę. Że przecież nie jestem niewolnicą, będę chciała to przestanę. Tłumaczyłam innym, że ja po prostu lubię, że ja nie chcę. A gdy zaczęłam chcieć okazało się, że sprawa wcale nie jest taka prosta jak na początku miałam odwagę sądzić. Co miesiąc rzucałam, zapierałam się, że teraz to już ostatni raz, zakładałam się, przegrywałam, później zaczęłam już sama z siebie drwić. Niemalże zawsze analizowałam po co mi to, próbowałam zrozumieć jak to na mnie działa. W końcu jestem psychologiem - kto jak kto, ale o uzależnieniach, zmianach postawy, zniekształceniach poznawczych i alternatywnych, zdrowych formach redukcji stresu to ja powinnam dość sporo wiedzieć. Jak się okazało wiedza wiedzą, a sami dla siebie jesteśmy najgorszymi pacjentami. Wraz z grudniem sama z siebie przyszła decyzja o zaprzestaniu dążenia do autodestrukcji. Po przejrzeniu zdjęć, wysłuchaniu relacji najbliższych, zauważyłam jak wiele złego wyrządziłam sobie w tak krótkim czasie. I postanowiłam rzucić palenie.




wtorek, 2 grudnia 2014

List do.... Boga. O zdrowie też.

Dzisiaj miało być słów kilka o wrażeniach, z ostatnio przeczytanej książki, jednak zgłaszam nieprzygotowanie. Już tak się cieszyłam, że od przeszło miesiąca, gdy wszyscy wokół chorują ja nareszcie jestem zdrowa. Pocieszyłam się do wczoraj, bo dzisiaj rano ledwie wstałam. Pojechałam jednak do pracy, gdzie przeżywałam prawdziwe katusze. Okropny ból gardła, mięśni, stawów, kręgosłupa, krwawienie z zasmarkanego nosa i zachrypnięty głos. Natychmiast po powrocie wskoczyłam do łóżka i nie mam zamiaru z niego wychodzić do odwołania. Może gdy w końcu do końca wyleżę choróbsko to będę bardziej odporniejsza. Niewielka próba wysiłku sprawia, że organizm niemalże natychmiast się buntuje, wariuje i unieruchamia mnie w czterech ścianach. Dobrze, że mam zapas książek. I sprawny internet - bo telewizor z niewyjaśnionych przyczyn włączyć się nie chce.

Postanowiłam wziąć udział w zabawie u Różowej Klary.


List do.... no na pewno nie do Świętego Mikołaja. Gdy ktoś z rodziny pyta mnie co bym chciała na gwiazdkę odpowiadam: nic. Dostaję na co dzień tak wiele od moich najbliższych... czas, zainteresowanie, pomoc. Święta Bożego Narodzenia od dawna nie kojarzą mi się z dostawaniem prezentów. Oczywiście to bardzo miłe gdy co roku znajduje się dla siebie pakunek pod choinką. Święta to dla mnie czas z rodziną, w spokojnej, przyjaznej atmosferze. Dlatego list piszę, ale do Boga. Jeśli przyjąć, że każdy kolejny rok który przeżywamy na tym świecie jest książką, składającą się z dwunastu rozdziałów, to moja książka z 2014 była by mieszanką horroru i tragikomedii. Oczywiście przede wszystkim z tych negatywnych zdarzeń wyciągamy lekcje życia, wychodzimy bogatsi o nowe doświadczenie. Ten rok nauczył mnie czym jest przyjaźń i jak bardzo ostrożnym należy być, w doborze osób do wspólnego towarzystwa. Przeżyłam ogromny smutek, gniew, żal i rozczarowanie. Ciężko pracowałam, skończyłam studia podyplomowe, zachorowałam, popadłam w nałóg. Dlatego Boże całkiem spoko by było, gdyby ten nadchodzący rok był z tych przyjemniejszych. Pełen pozytywnych wydarzeń, uśmiechu, radości, spokoju i miłości Żeby było zdrowie i dalszy zapał do pracy - tej zawodowej, jak i nad sobą. Stabilizacji, spokoju, jak najmniej złości i gniewu. I nie zabieraj jeszcze nikogo, bo bardzo potrzebuje ich tu na ziemi - a oni chyba mnie.
Trzymaj się cieplutko!

Kama.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Pachnące poniedziałki - Zielona herbata z cytryną.

Dawno nie odpalałam kominka z woskami czy olejkami zapachowymi. Dzisiaj wybrałam się do sklepu i zakupiłam 3 olejki i 2 woski od Yankee Candle. Zmarznięta, zaraz po powrocie do domu zaparzyłam senchę żurawinowo-truskawkową i odpaliłam olejek o zapachu zielonej herbaty z cytryną - cudownie się odprężam i relaksuję przy takich nutach zapachowych :)





1. Olejek różany - Avicenna-Oil
2. Zielona herbata z cytryną - Aroma House
3. Czekoladowe marzenie - Stara Mydlarnia
4. Black Coconut - Yankee Candle
5. Wedding Day - Yankee Candle


Zielona herbata z cytryną to podwójne orzeźwienie: połączenie łagodnego zapachu zielonej herbaty z cytrusami. Spokój, relaks i harmonia z jednej strony, orzeźwienie i świeżość z drugiej. Zapach idealny na każdą porę dnia - na poranne przebudzenie, orzeźwienie w ciągu dnia, wieczorny relaks. Wieczorny relaks z dobrą książką :)
Do kominka wlewam troszkę wody i wpuszczam kilka kropelek olejku. Zapach czujemy niemalże natychmiast - świeży, orzeźwiający, idealny na wieczorny odpoczynek po całym dniu poza domem.
I jeszcze kilka nowości dekoracyjnych na ścianę.

























Odpalacie już swoje kominki?