sobota, 15 listopada 2014

Schudła? A no bo się głodzi . I nie wychodzi z domu. Bo się boi, że przytyje. Te i inne bzdury.

Wpisu o zdrowych batonach nie było i dzisiaj również nie będzie. Cały weekend zwariowany, cały w podróży, intensywny. Ale dzisiaj o czymś innym. W przeciągu trzech lat, bo właśnie mniej więcej tyle wynosi okres wprowadzanych sukcesywnie zmian w moje życie, nasłuchałam się wielu rzeczy na temat osób do grupy których również się zaliczam. Głównie jest to stek bzdur, na które z czasem się uodporniłam, ewentualnie śmiałam w głos. Chociaż czasami można było siąść i zapłakać - nad głupotą, nad ograniczeniami umysłowymi, płytkimi horyzontami i w ogóle jakimś takim zaściankowym myśleniem. To co jakoś tak wybitnie utkwiło mi w pamięci to stwierdzenie, że wyglądam tak jak wyglądam bo się głodzę. Większość dziewczyn, którym udało się zredukować wagę i masę tkanki tłuszczowej się głodzi. No tak to już jest, że im bardziej się bronisz i próbujesz tłumaczyć, tym bardziej w oczach innych odbieranym się jest za wariatkę. Faktem jest, że w sytuacjach stresowych mój organizm różnie reaguje - głównie mam blokadę i nie jestem w stanie za wiele przełknąć w ciągu dnia. Zdaję sobie z tego sprawę, wprowadzam strategie radzenia sobie ze stresem i nie narzekam, ale wniosek, że się głodzę może wyciągnąć jedynie osoba, która mnie kompletnie nie zna. Uwielbiam jeść. Uważam, że nie ma bardziej oddanej miłości, niż miłość do jedzenia. Nawet teraz, po powrocie z konferencji, nie przeszkadza mi godzina 22.22 - jem odgrzane spaghetti z dużą ilością sera - bo właśnie tym skusiła mnie dzisiaj lodówka.  Kolejną rzeczą z jaką się spotykam ja oraz inne blogerki z którymi mam przyjemność korespondować  to to, że osoby wprowadzające pozytywne, zdrowe zmiany w swoje życie odbierane są za te wiecznie odchudzające się - to ta co ciągle na diecie, to ta co ciągle czyta o produkcie zanim wsadzi go do koszyka, to ta co liczy kalorie itd. Wciąż panuje przekonanie, że skoro jesz lepiej, to głównym motywatorem tego jest zrzucenie wagi, redukcja tkanki tłuszczowej, czy też poprawa wyglądu. Ciągle wygląd, wygląd i wygląd. Gdzieś na margines całkowicie spychane jest dobre nadrzędne - czyli zdrowie.  Ale nie ma co się dziwić - ostatnio odnoszę wrażenie, że fit blogami również rządzą dupa, cycki i więcej odkrytego niż zakrytego. Nie wiem taki trend, takie to fajne, mam fantastyczne ciało to zapozuje dość wygięta z przepyszną owsianką z owocami - która wygląda niezwykle bajecznie - w koszulce ledwie zasłaniającej pośladki, przy czym uwagę skupia wymalowana twarz z karaibską opalenizną. No ale wracając do poprzedniego wątku, wciąż społeczeństwo błędnie odbiera zdrowy styl życia - powtarzam - nie o odchudzanie chodzi, lecz o zachowanie odpowiedniego poziomu sprawności, komfortu fizycznego i psychicznego, zdrowia, lepszego samopoczucia, o zachowanie sprawności poznawczej. Dobry wygląd to pozytywny efekt uboczny. I mój ulubiony stereotyp - osoby aktywne fizycznie i trzymające dietę są nudne i sztywne :D Zwłaszcza uwielbiam argumenty typu : nie udzielają się towarzysko, bo wychodząc do pubu pije się alkohol i je słone przekąsi - a to ZuŁO. Albo, że po treningu nie zdecydują się na spotkanie, bo kieliszek wina czy innego alkoholu zaburzy ich plan treningowy. Na litość - nie wiem jak Wy, ale ja nie jestem wyczynowym sportowcem przygotowującym się do olimpiady. Poza tym wino zawiera cenne flawonoidy, więc jego picie jest nawet wskazane. Tak mnie jakoś dzisiaj wzięło. Obserwuje jednak pewną prawidłowość - głównie te treści wypowiadają osoby, które paradoksalnie są wiecznie na diecie, ale niezbyt wiele udaje im się osiągnąć.

Mam nadzieję, że kierunek myślenia jeszcze dość pokaźnej grupy ulegnie zmianie. Tak na prawdę niczym złym jest wyjście na spotkanie ze znajomymi, wypicie jednego drinka czy trzech. Przecież życie trzeba przeżyć, a nie wegetować ;)





Kręgle stały się jedną z ulubionych form spędzania wolnego czasu. Chociaż zazwyczaj przegrywam ;) Jednak z gry na grę idzie mi coraz lepiej. Dużo śmiechu, dużo zabawy, fajny czas spędzony z fajnymi ludźmi.

A Wy z jakimi nonsensami dotyczącymi zmian, których dokonujecie w swoim życiu się spotkaliście?

15 komentarzy:

  1. Ja notorycznie slysze: "chodzisz na silownie?? Dzwigasz SZTANGE? Chcesz wygladac jak facet ?!?!" :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooo właśnie, całkowicie zapomniałam o tekstach z siłowni :D Albo jak robisz wykroki to będziesz mieć takie uda, że nie zmieścisz się w żadne spodnie ;D

      Usuń
  2. Haha... też słyszałam już, ze się głodzę, że skoro dźwigam sztangę to będę wyglądać jak facet i stracę talię, że takie zdrowe odżywianie kiedyś mi minie, bo ile czasu można się głodzić -.-'

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie usłyszałam takiego głupiego tekstu, mimo że mam kontakt z wieloma "niefit" osobami. Jedynie moja mama czasem rzuci jakimś tekstem, ale raczej to też dla żartu. Albo blogerki koloryzują, albo ja mam wybitne szczęście, albo potrafię sensownie wytłumaczyć swój tryb życia. Jak czytam o takich sytuacjach to trudno mi w nie uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. To aż straszne , że ludzie kierują się tylko wyglądem eh

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,Ile zapłacili ci za przebiegnięcie maratonu???"- najgłupszy tekst, który usłyszałam w stosunku do mojego biegania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. wspolczuje bardzo znajomych..tez sie odchudzałam, dbam o to co jem, staram sie byc swiadomym konsumentem i, ale nigdy niczego takiego mi nie powiedzieli. Podobnie jak ktos z komentujacych wyżej moglam to kiedys od rodzicielki usłyszec raz czy dwa, ale otoczenie reaguje raczej wow, ale masz motywacje, ale super wyniki, o swietnie wygladasz, nie daje powodów by powiedzieli, że sie głodze, bo tego nie robie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie tylko chodzi o znajomych, również o czytelników bloga.

      Usuń
  7. Ludziom zawsze coś nie pasuje. Wcześniej zdarzyło mi się usłyszeć, że jestem za gruba. Teraz, że za chuda. Pytania "jesz coś w ogóle?" są przykre. Staram się nie jeść śmieci, poprawić sposób odżywiania, jeść bardziej różnorodnie, więcej warzyw, nie dla wagi, ale dla lepszego samopoczucia i aby nie mieć problemów trawiennych.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mądrze piszesz.. mam bardzo podobne zdanie..niestety są ludzie i ludziska.. ważne że my wiemy co jest dla nas dobre, że zrozumiałyśmy o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi..

    OdpowiedzUsuń
  9. I po co ćwiczysz i tak jesteś za chuda, jeszcze chcesz schudnąć? po co się tak męczyć? Dla zdrowia tak się męczę, ale nie będę się tłumaczyć, bo skoro ktoś zadaje takie pytania, to znaczy, ze odpowiedzi nie zrozumie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie komentuję ludzi, którzy schudli za pomocą zbilansowanej diety i ćwiczeniom.
    Niestety znam przypadki osób, które odchudzały się i źle na tym wyszły.
    Zresztą łatwo odróżnić kogoś, kto redukował tkankę tłuszczową zdrowo, od kogoś, kto odchudzał się bez głowy..

    OdpowiedzUsuń
  11. to prawda - jak zdrowo żyjesz to przecież musisz być nudna i nie potrafisz się bawić. Skąd ja to znam :) nie ma co się przejmować takimi rzeczami - wolę żyć zdrowiej, spokojniej. Jestem już w takim wieku, że imprezy mnie zwyczajnie nie kręcą - szczerze mówiąc wolę w sobotę pójść na basen, do kina niż całą noc spędzić w knajpie maltretując ogranizm :) za to myślę, że część fit bloggerek faktycznie się głodzi - przykro mi to stwierdzać, ale część nie wygląda ani kobieco ani zdrowo. Niestety, ale kaloryfer na damskim brzuchu to dla mnie nie jest oznaka zdrowego trybu życia. Wiadomo każdy organizm jest inny, ale dla większości kobiet to oznacza zaburzenia hormonalne i nie powinno się tego promować.

    OdpowiedzUsuń
  12. kiedyś usłyszałam w sklepie komentarz od pewnej pani, która po prostu mi się wtrąciła do rozmowy, bo usłyszała coś, co ją rozdrażniło. Ja najzwyczajniej w świecie nie chciałam, żeby mi teściowa kupiła mleczną czekoladę, bo jest w niej za dużo cukru (wolę gorzką), a ta mi od razu przechodząc obok: "odchudzanie jest bez sensu, bo nie działa. A jak się schudnie to potem przytyje i tak dwa razy więcej". W pierwszej chwili mnie zatkało, bo słowa o odchudzaniu nie powiedziałam... :0

    Ale kiedyś chciałam schudnąć. W sumie to w dalszym ciągu chcę być szczuplejsza, ale nie tak jak moja koleżanka, która straciła cycki. Ja tam mogę spokojnie ważyć nawet 60 kg, ale chcę wyglądać i czuć się zdrowo przede wszystkim ;]

    OdpowiedzUsuń