wtorek, 4 listopada 2014

A mam stresa, a mam doła, eee to depresja - idę na basen.

Albo przedawkowanie życia. Wszystko mnie przerasta. Nie poradzę sobie. Mam dość wszystkiego i wszystkich... Hasła dość często słyszane w ostatnim okresie - nie tylko wśród moich bliskich, ale również dalszych znajomych. Mnie samą wielokrotnie dosięga stres, smutek, rozpacz. Ostatnio zaczynam sobie z tym lepiej radzić, bo gdybym nie zmieniła swojego myślenia prawdopodobnie wylądowałabym w kaftanie bezpieczeństwa w najlepszym wypadku w szpitalu psychiatrycznym. Długo szukałam i w gruncie rzeczy wciąż odkrywam formy aktywności, które sprawiają, że się uspokajam. Bo hasło oddychaj poooooowoli jakoś mnie nie przekonuje ;)


1.       Pływanie. Obecnie jest to jedyna forma aktywności fizycznej, którą toleruje moje kolano.  Rozwija mięśnie całego ciała, doskonale wpływa na kręgosłup, który przy moim siedzącym trybie pracy jest mocno przeciążony,  a mięśnie barków spięte.  Dodatkowy plus to kształtowanie ramion i mięśni klatki piersiowej.  Pływam odkąd pamiętam, gdy pytam rodziców kiedy i w jakich okolicznościach nauczyłam się pływać, mówią, że nie było żadnego przełomowego momentu. Już jako dziecko potrafiłam godzinami siedzieć w wodzie nad zalewem, jeziorem czy w morzu. Po prostu weszłam do wody i zaczęłam się w niej poruszać, bez nauki, bez lęku przed głębokością.  Jak na zodiakalną rybę przystało – według horoskopu żywiołem ryb jest woda i to ona wpływa na kształtowanie ich charakteru. Medytacje i ćwiczenia związane z tym żywiołem mają uzdrawiające działanie w stanach lękowych, gdyż woda relaksuje, rozluźnia, odpręża. Spalanie, modelowanie i odprężenie w jednym.
Taka mała dygresja:  Woda jest symbolem nieskończoności, odrodzenia, nowego życia. Kojarzy się z morzami, rzekami, jeziorami, z deszczem i śniegiem, również ze łzami, z krwią, limfą. Jest płynna, a zatem również zmienna, nieprzewidywalna. Raz opada, innym razem wzbiera, raz jest łagodna, jakby uśpiona, innym razem wzburzona, groźna. Zupełnie jak kobiece emocje. To za nie właśnie odpowiada, ale też za podświadomość. Ma właściwości oczyszczające, lecznicze. Kontroluje sny.

2.       Formą relaksu jest dla mnie również zmywanie naczyń. Woda mnie uspokaja, przynosi harmonię, wyostrza zmysły. Działa oczyszczająco. Gdy jestem porządnie wkurzona nierzadko w trakcie zmywania tłukę naczynia przez zbyt energiczne rzucanie np. szklanek, co bywa również niebezpieczne, ale dla mnie jest raczej formą większego uświadomienia sobie swojego stanu psychicznego. Płacząca Kama w trakcie zmywania naczyń to widok dość powszechny ;)


Także Kama ruszyła na pływalnie. Po wczorajszym wieczornym treningu czułam się fantastycznie, zmęczona ale jednocześnie rozluźniona, z lekką głową :) Pływanie trzy razy w tygodniu ;)






10 komentarzy:

  1. Ja również uwielbiam basen ;] pozwala mi się odprężyć i zarazem zmęczyć ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Sport pod każdą postacią uspokaja i relaksuje. Super pomysł z tym basenem na zimowe wieczory :) Ja też z chęcią bym się wybrała na basen :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bo na zły dzień najlepszy ciężki trening!

    Pozdrawiam,
    Fit

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak sport mnie też zawsze relaksuje i wyciąga z doła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kama ja nie cierpię zmywania, jakbyś miała ochotę się zrelaksować zapraszam ;-P A tak serio głowa do góry dziewczyno dasz radę! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Relaksujące zmywanie? No ciekawe... :P Chociaż w sumie mnie też trochę odpręża, bo jak widzę brudny talerz w zlewie, to od razu się we mnie gotuje. Więc myjąc go usuwam czynnik stresogenny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. kiedyś uwielbiałam pływać, ale nie pamiętam już kiedy to było :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach, Kochana, jakże znane mi klimaty! Poza faktycznie stwierdzoną u mnie depresją, jak każda kobieta miewam takie dołki i wiesz co? Najważniejsze, to nie dać się zdołować! Recepta? Zająć siebie i umysł, by nie zasiedzieć się we własnych czterech ścianach z negatywnym nastawieniem, w łóżku, oglądając smutasy i autodestrukcyjnie sie dołując. Świetnie, że chodzisz na basen - sport, relaks, zdrowie w jednym! I smutasy pójdą precz :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja na smutek i depresję rower!:)

    OdpowiedzUsuń