poniedziałek, 12 maja 2014

Bo tutaj się wszystko zaczęło.

Wszystko wskazuje n to, że Kama wróciła. Nie dlatego, że ma więcej czasu, mniej obowiązków czy coś z tych rzeczy. Doszłam jednak do wniosku, że jeśli zastąpię słowo ''jutro'' słowem ''dzisiaj'' moje życie zacznie być bardziej poukładane, stabilne, przewidywalne, a moje zachowanie mniej wkurzające dla otoczenia. Wszystko jest kwestią organizacji czasu, działania w sposób konstruktywny. Lenia wyrzuciłam na sąsiednią kanapę, znalazłam silną motywację by zakończyć rozpoczęte zobowiązania i mam nadzieję, że już niedługo znów będę mogła mówić, że się nudzę ;)

Brakuje mi nie tylko bloga, waszych wpisów, ale również biegania i innych zdrowych aktywności. Mimo, że nie cofnęłam się w mojej drodze o wymarzoną, zdrową sylwetkę - chociaż nad tym zdrowiem, to faktycznie powinnam się zastanowić - to czuję, że czegoś mi brakuje, czuję się niedopełniona, jakaś taka nijaka.

Więc tyle słowem wstępu. Wracam do regularności, pisania, opowiadania co tam u mnie, dzielenia się moimi planami, przemyśleniami, lifestylem. Nie mogę zapomnieć, że to właśnie tutaj wszystko się zaczęło, nie mogę zapominać o tym, że należy wziąć pewną odpowiedzialność za to co się robi, chyba nie jestem jeszcze gotowa by to definitywnie zakończyć, bo przecież ta droga miała trwać. Niech trwa.

Witajcie.




Do urlopu zostały niecałe 3 miesiące!!!!!



Aha! I pozdrowienia dla mojego taty, który jakimś cudem tutaj trafił :)

Kocham Cię.

28 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. dobrze, że jesteś ! :) wyglądasz cudownie, widać, że przygotowana na urlop :D a psiak przesłodki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super że jesteś:)

    Przepięknie wyglądasz,kwitnąco:) A ten brzuszek to Twój? Jeśli tak to od razu pisz ''recepturę'' jak go zrobiłaś:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że już nie będzie postów, gdzie na początku widnieje "Kama wraca" :) Naprawdę ich za dużo. Bądź z nami :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Yaaaay!

    A wyglądasz ekstra ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale ciałko :) Ślicznie wyglądasz w stroju kąpielowym! Ja mam urlop za miesiąc, więc trochę mniej czasu na dojście do perfekcji ;)))

    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszę się, że wracasz do blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
  8. skąd jest żółta sukienka?jest świetna!czemu tak trzymasz tego psa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukienka z Mohito.
      Tak go trzymam, bo mnie ciągle gryzie i się broniłam :)

      Usuń
    2. haha spoko
      dziękuję za odpowiedź!:)

      Usuń
  9. bardzo się cieszę, że wracasz! :) pięknie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. pozdrawiam ładnie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. fajnie, że wróciłaś, ślicznie wyglądasz <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że wróciłaś! Wyglądasz świetnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystkie sukienki sa boskie!
    Tak bardzo cieszę się , że wróciłaś !
    Brakowało mi ciebie tutaj.. najchętniej bym cię wyściskała :)
    Witaj wśród żywych kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej!
    Zapraszam do mnie na bloga!:)

    Dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem, ale może kiedyś znajdziesz u mnie coś ciekawego.

    www.paczekwkuchni.blogspot.com

    Zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. powodzenia, wspaniale wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No to teraz mi przypomniałaś, że zostały mi 4 miesiące do zgubienia miliona kilogramów i wyglądania dobrze w bikini. Szkoda tylko, że ciągle pada deszcz to może w końcu poszłabym pobiegać a tak to zostaje insanity w domu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Super wyglądasz ;) lubie Twojego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kama skąd żółta sukienka??? Z obecnej kolekcji? Chcę taką na wesele!
    Czekam na kolejny wpis, brakowało Ciebie.

    Pozdrawiam
    cieplutko
    Stała czytelniczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukienkę kupiłam rok temu w Mohito.

      Usuń
  19. Wiem jak trudno zmotywować się do biegania po dłuższej przerwie. Ja sama mam z tym problem i od jakiegoś tygodnia mówię sobie "dzisiaj pobiegam", ale nic z tego ;/ a tak szczerze brakuję mi biegania, więc tym bardziej nie rozumiem dlaczego nie mogę się zmotywować ;) Może dlatego, że moja przerwa była spowodowana otarciem ud - za dużo na raz przebiegłam i złe spodnie miałam;(

    OdpowiedzUsuń