środa, 19 marca 2014

Chora Kama i jej chore zachcianki.

Jak ja nie znoszę być chora!

Leżeć z gilem do pasa, poruszać się w łóżku ruchem pełzakowatym, gdy każde przemieszczenie, uniesienie ręki sprawia ból i olbrzymi wysiłek. Kaszleć jak gruźlik, być gorącą jak piekarnik, narzekać na cały świat, ledwie słysząc na lewe ucho i ledwie paczać przez łzawiące oko. Przespałam poniedziałkowy wieczór i cały wtorek. Dzisiaj wstałam wypoczęta z nadzieją, że już jest lepiej. Życzyłam sobie aby antybiotyk miał jakieś turbokojące doładowanie, jednak im bliżej wieczora czuję, że znów opadam z sił, kaszel mnie dusi, tonę w smarkach i mam ochotę zjeść coś niezdrowego. Też tak macie? Jak chorujecie to marzy Wam się same obrzydliwie niezdrowe, tłuste żarcie? W takich chwilach żałuję, że McDonald nie ma dowozu do domu...chociaż może to i dobrze? W końcu samo dojście, albo nawet dojazd autem wymaga jakiegoś nakładu energii. No bo trzeba się ubrać, założyć buty i zejść po schodach, jak jest długa kolejka - a przeważnie jest, to jeszcze stojąc można popalić. Podobno 40 minut stania pozwala spalić 100 kcal :) ale ile zdrowia się traci! Ile człowiek tej chemii w siebie wpakuje! A to zaprocentuje.  Czy to oznacza, że będąc chorym nasze myśli są głównie autodestrukcyjne? Czy może nie jesteśmy w stanie panować nad popędami leżącymi gdzieś głęboko w naszej naturze? A może nasz system  poznawczy jest tak wyczerpany, że procesy motywacyjne zepchnięte zostają do lamusa. Dlaczego właśnie dzisiaj po ponad roku nie jedzenia McDonalda czuję się jak opętana wariatka, której przed oczami skaczą szczuplutkie, opalone fryteczki. I jeszcze nie mogę zaspokoić swojej dziwnej zachcianki, jakaż to olbrzymia frustracja! Agonia.

Spadła mi odporność - stres, zmęczenie, przepracowanie, niedosypianie. Ta choroba w gruncie rzeczy przyszła w dobrym czasie. Odpocznę sobie, wyśpię się i napiszę w końcu magisterkę. I jeszcze zacznę pisać pracę podyplomową na psychodietetykę. Pójdę też do fryzjera, bo jednak rudy to nie mój kolor. Pochodzę bez makijażu po domu, bo przecież nikt mnie nie widzi. Poprzytulam się z psem, bo zazwyczaj jakoś brakuje na to czasu. Wrócę do czytania książek, bo czytanie rozwija. A w weekend przyjedzie R. i naładuje mnie swoją bliskością.


Niestety muszę się ratować antybiotykiem, dziwnymi tabletkami. Dużo piję, pożeram miód i czosnek. Liczę na to, że w poniedziałek odzyskam siły. A tymczasem umilam sobie czas meczykiem i książką :)



I trochę Kamy :)





Kama i Madzia 





Wiosno! Chonotu!


27 komentarzy:

  1. Moja Ty zdrowiej:) moze cię odwiedze w weekend?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam, zapraszam! Kawka, herbatka czy od razu wódeczka :) ?

      Usuń
    2. ja bym brała wódeczke ;d

      moim zdaniem w rudym Ci do twarzy ;d

      Usuń
  2. Ale nogi... :) Dużo zdrowia i prosimy o częstsze posty :). Tęskno za Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, a w rudym świetnie wyglądasz. Zwłaszcza na zdjęciu w czerwonym płaszczyku :)

      Usuń
  3. w Rybniku jest firma, która dowozi jedzenie z maka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W pierwszej kolejności domowe antybiotyki:czosnek,miód,mleko,cebula,herbatki,inhalacje ziołowe i niebawem wyzdrowiejesz:)

    W rudym myślę że Ci do twarzy,ale nie wiem jak w innych kolorach:)

    Zdrówka:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdrowiej! Ja przerabiałam antybiotyk dwa tygodnie temu i niestety fastfoodowe myśli też za mną łaziły ;) Odeśpisz sobie stresy przynajmniej, nie planuj za dużo na ten czas chorobowy, daj organizmowi luzu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na Cyprze McD. dowozi! Nie zebym korzystala, bo ja nie jadlam w Macu moze z 5 lat, ale jakby co to mozesz sie tu przeprowadzic;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdrówka kochana.
    Uwielbiam twoje nogi a rudy jest mega, z resztą masz piękne długie włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bidulo, chorowanie kiepska sprawa...ale zawsze można zaległości książkowe odrobić;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo, dużo zdrowia :) Łączę sie z tobą w chorobie bo sama też teraz jestem w nie najlepszym stanie, trzymaj się !

    OdpowiedzUsuń
  10. na ostatnim zdjęciu wygladasz jak kirsten stewart ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj nie ty jedna wpadłaś w sidła choroby, ja właśnie wyleczyłam sie z anginy...
    Życzę dużo zdrówka i szybkiego powrotu do formy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ Ty ładna jesteś :)
    Zdrowiej, odpoczywaj... No i fajnie, że znowu jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdrowiej ! :) Proponuję zaopatrzyć się w propolis,szybko stawia na nogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. "w końcu napiszę magisterkę"? Śledzę Twojego bloga już od dawna i wydawało mi się, że obroniłaś się w październiku? czy chodziło o licencjat?

    OdpowiedzUsuń
  15. Powerade postawi Cie na nogi! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiem, coc zujesz, bo sama siedze z gilem po pas i zdycham:( Zdrowiej!:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Współczuję choroby, Nie znoszę tego. Ale jedyny plus to taki, że człowiek nadrobi zaległości książkowo - filmowe. ;)
    Życzę dużo zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jaki przepiękny uśmiech na zdjęciu! :D Ja również chora :C nie mogę biegać, ani na basen :/ Ostatnio gotowałam na parze brokuły i smakowały świetnie :D Bez smażenia czuje się lepiej, chociaż czasami smażone kusi zapachem ;d Zdrowiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. O rany, co za zmiana! :) Czytam Cię od początku i jestem pod ogromnym wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  20. wow na ostatnim zdjęciu zjawiskowo, świetny kolor włosów :)

    OdpowiedzUsuń