piątek, 31 stycznia 2014

Oj Kama Kama.

Kama zapadła w sen zimowy. Z nadzieją wierzyła, że uśpiona przeczeka ten fatalny etap, trudny, ciężki.
W między czasie postawiła na samorozwój, poszukując siebie. Próbując odpowiedzieć sobie na pytania, które silnie, nieustannie się mnożą i mnożą.

Jednak ten czas uważam za wykorzystany bardzo dobrze. Nie chcę się dzisiaj rozpisać i brzmieć zbyt patetycznie, ale...

W momencie gdy omal dzisiaj nie zginęłam w wypadku, poczułam, że żyję...
W ułamku sekundy przed oczami stanęły mi migawki z mojego życia...
Pomyślałam i zobaczyłam najważniejsze dla mnie osoby...
Poczułam pustkę... żal.
Nie modliłam się. Biernie czekałam na rozwój sytuacji.
Wrzeszczałam, choć nie wydałam z siebie ani słowa. Ani jednego.
Zamknęłam oczy i ku zdziwieniu na ustach pojawił się uśmiech...
Żyłam dobrze. 
Ale zrozumiałam, że mogę więcej, że mogę mocniej, że mogę lepiej.


Jestem w końcu zadowolona ze swojego wyglądu. Oczywiście poprawiłabym jeszcze trochę nogi i pośladki, ale obecny efekt mnie zadowala. Kolejny krok tu ujędrnianie i wzmacnianie mięśni.

Przed
]

Po




Mam nadzieję, że u Was spokojniej i lepiej. 
A już jutro zapraszam na porcję witamin ;)

niedziela, 5 stycznia 2014

Stary nowy rok.

Końcówka roku okazała się być bardzo intensywna. Mimo urlopu cały czas żyłam w biegu i pośpiechu, próbując w tym całym szaleństwie odnaleźć choć namiastkę ciszy i wewnętrznego spokoju.
Nawet zapomniałam o podsumowaniu minionego roku. Zabrakło czasu na refleksję, ale to był chyba udany rok. Rok w którym zarówno coś zyskałam i dla zachowania harmonii -straciłam. Rok w którym się gubiłam, by na nowo się odnaleźć - tylko po to - by zgubić się ponownie. Rok w którym miałam okazję poznać niesamowitych ludzi i pogrzebać wspomnienia o tych, którzy nie są warci pamiętania. Rok w którym kochałam- równie mocno- jak kochana byłam. Rok.....

''Nigdy nie wiemy, jak skończy się nasz dzień. Oczywiście wolelibyśmy wiedzieć, jakie kłody będą rzucane nam pod nogi. To przypadki zawsze okazują się być najciekawszymi częściami naszego dnia. Naszego życia… ludzie, których przyjścia się nie spodziewamy, obrót wydarzeń, jakiego nigdy nie wybralibyśmy (…).Niespodziewanie, znajdujesz się w miejscu, którego byś się nie spodziewał. I jest to albo miłe, albo potrzebujesz czasu, aby się przyzwyczaić. Jednak wiesz, że kiedyś, za jakiś czas to docenisz, więc każdego wieczoru idziesz spać, myśląc o jutrzejszym dniu, analizując plany i przygotowując listy. I mając nadzieję, że jakikolwiek przypadek by nie stanął na twojej drodze, będzie szczęśliwym''. 

Planować? Robić postanowienia? Chyba tak, ale warto zostawić sobie miejsce na to, czego nie sposób przewidzieć. Czy mogę zaplanować rok 2014? Nie mogę. Mogę jedynie oczekiwać od samej siebie, że coś zrobię, czegoś dokonam, że postaram się - niesie to ze sobą ryzyko. Bo jak się nie uda, to co wtedy? Niektórzy postanawiają, że zrobią coś, na co wpływ mają tylko oni sami. Ale na co w dzisiejszych czasach mamy w 100% wpływ?

Kama jednak postanowiła.
Postanowiła, że nie zmieni zbyt dużo w swoim życiu. Będzie żyła aktywnie, szczęśliwie i zdrowo, ograniczy spożycie mięsa i skoczy ze spadochronem. Reszta niech będzie przyjemnym zaskoczeniem.


Bo przecież to tylko data. Nie zmienia się nic.