piątek, 1 listopada 2013

Listopad. Nihilizm egzystencjalny?

Kolejny miesiąc, Kolejny koniec i początek. Październik był ciężkim - żeby nie pisać, że zmarnowanym miesiące. Nie wiele się działo - na pewno nie z rzeczy o których warto by było mówić czy pisać. Jednak jak to już w zyciu bywa, każdy początek daje nam coś w rodzaju nadziei. Nadziei na lepsze jutro, coś nowego, bodziec, który sprawi, że zaczniemy patrzeć, działać inaczej. Że jeszcze raz spróbujemy zacząć wszystko od nowa i postaramy się trwać w naszych przekonaniach i postanowieniach. Nigdy nie lubiłam listopada. Zawsze kojarzył mi się z zimnem, z deszczem, ze zmokniętą głową, szarością, smutkiem, nostalgią, zamknięciem, ucieczką, depresją, alkoholem, złością, zmęczeniem. Pesymizm. Nihilizm egzystencjalny. Autodestrukcja. Czy musi tak być? Chyba nie.



Jak co miesiąc planuję, część z tych planów udaje mi się zrealizować, inne muszą poczekać na kolejny miesiąć.

1. Wracam na siłownię.  Mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy przestał mi wreszcie dokuczać, nie odczuwam bólu, więc treningi są znowu możliwe. Zrobiłam już lekki rozruch w domu - ćwiczenia  Natalią Gacką sprawiły, że w końcu czułam każdy z mięśni brzucha.

2. Zacznę wychodzić z łóżka. Ostatnio dni po powrocie z pracy spędzałam w łóżku, pod kołdrą. Dwa - trzy razy w tygodniu mój niedźwiedzi sen poprzedał trening. I na tym kończyła się moja aktywność. Nic mi się nie chciało, nic nie cieszyło. I nie chodzi tu o jakoś formę motywacji - chyba, że o tą do życia w ogóle. Dobrze mi było nakryć głowę kołdrą i przeczekać do wieczora, kiedy już mogłam spokojnie pójść spać. Gdy teraz siedzę i się nad tym zastanawiam, to muszę przyznać, że sama nie wiem dlaczego tak się stało. Prawdopodobnie nie potrafiłam zatrzymać rozpędzonego, błędnego koła. Ludzie zaczęli mnie drażnić, przez co ja stawałam sie nieznośna dla otoczenia. Miałam epizody zespołu Aspergera, autyzmu, depresji dwubiegunowej, nerwicy, schizofrenii paranoidalnej i zaburzeń somatycznych. Postanowiłam sobie, że zacznę wychodzić do ludzi i dowiem się kim jestem.

3. Dieta?  Jadam dobrze. Ograniczyłam węglowodany proste, nie jadam słodyczy, nie pije napojój gazowanych, nie wkładam do ust czipsów i słonych przekąsek. Jem owoce i warzywa, staram się by wszystko odbywało się regularnie. Jedyne co muszę wyeliminować, to chroniczny stres i jedzenie w pośpiechu. Omijam śniadania, co jest strasznym błędem i postaram się to zmienić.

4. Będę więcej czytać - książek, magazynów psychologicznych, artykułów - również w języku angielskim. Skończyłam drugą część trylogii Millennium - został mi Zamek z piasku,który runął.

5. Do końca roku chciałabym schudnąć jeszcze 4 kilogramy. 

A Wy, jakie macie plany na słodki listopad



20 komentarzy:

  1. W takim razie życzę, żeby listopad był lepszym miesiącem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powodzenia! Sama mam problemy ze zdrowiem, co sprawiło, że mój październik nie był tym 'sportowym' ;) I nie znoszę przesilenia bo wiem, że to on jest sprawcą wielu sytuacji...

    OdpowiedzUsuń
  3. W listopadzie mam zamiar wczesniej chodzic spac, bo czuje ze mi snu brakuje. Czesciej robic sobie jedzenie do pracy i unikac jadania na stolowce lub w restauracjach (poza moze wyjazdami w delegacje)no i chodzic jak najwiecej jesli juz nc innego w ramach aktywnosci fizycznej nie da sie zrobic. Do swiat czeka mnie pracowity okres i postawilam sobie za cel uodpornic organizm, zeby nie lapac byle wirusa...
    Pozdrawiam Nika

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar zacząć z odchudzaniem. Poświecić więcej czasu mojemu blogowi. Zacząć oszczędzać na samochód i doceniać każdy miły wieczór przy kominku z najbliższymi.

    OdpowiedzUsuń
  5. dobrze, że wracasz :) powodzenia ! ja muszę się wziąć w garść z nauką, bo październik minął jak z bicza strzelił, a na uczelni byłam mniej więcej tyle dni ile opuściłam.. zaległości jak cholera, więc trzeba się pozbierać !

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo nie lubię listopada. I nie mogę pozbyć się niechęci do tego miesiąca, szczególnie, że rok temu był dla mnie wyjątkowo parszywy. Chciałabym sobie zaplanować, że w tym roku będzie dobry, ale i tak na pewno już zawsze ten miesiąc będzie mi się kojarzył pewnym bardzo złym wydarzeniem i tego się ze swojej świadomości nie pozbędę :/.

    Ogólnie moje plany co miesiąc są te same - rozwój, kontynuacja dobrych nawyków... Czasami wychodzi lepiej, a czasami gorzej, mam nadzieję, że w tym miesiącu nie będzie tak źle.

    OdpowiedzUsuń
  7. życzę Ci, aby wszystkie cele zostały zrealizowane :) ja nie mam jakichś konkretnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja czytałam poki co tylko pierwszą częsc millenium ,więc chętnie się dowiem czy druga też jest warta przeczytania :)
    Ja na pewno planuję ogarnąc się w listopadzie,wziąc za cwiczenia,więcej czytac i uczyc. No i mam zamiar codziennie wykonywac masaż twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. plan na listopad to duzooo treningow :D

    OdpowiedzUsuń
  10. trzymam kciuki za realizację ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powodzenia w realizacji planów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ten okres sprzyja ospaniu i zdecydowanie trochę ruchu pomaga...ja chcę zaostrzyć z przyczyn zdrowotnych dietę i przejść szczęśliwie przez operację która mnie czeka ;)) pozdrawiam ciepło i zapraszam do siebie;))

    OdpowiedzUsuń
  13. Żyć zmotywowana, nie dając się jesiennej chandrze :) Tobie też tego życzę

    OdpowiedzUsuń
  14. Życzę Tobie i sobie, aby ten miesiąc nie był zmarnowanym. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja chcę być bardziej systematyczna w nauce. A Tobie życzę wytrwałości i oczywiście powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie filmy i bieganie :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam zamiar się obudzić w listopadzie, bo cały październik jakoś mi się przespał...

    OdpowiedzUsuń
  18. Plan dobry życzę powodzenie w jego realizacji. Jeżeli chodzi o stany depresyjne, senność to może warto zbadać sobie TSH (tarczyca) u mnie objawy były podobne nic mi się nie chciało, unikałam ludzi, mogłam spać całymi dniami. O ćwiczeniach nie wspomnę zero mobilizacji do robienia czegokolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  19. SUper plan, trzymam kciukasy za realizację :***

    OdpowiedzUsuń
  20. Widzę,że nie tylko ja mogę narzekać na październik :) Dlatego listopad musi nam przynieść dużo energii:)

    OdpowiedzUsuń