poniedziałek, 11 listopada 2013

Czy aby nie przesadzam?

Mój wczorajszy post dał mi sporo do myślenia, konkretniej komentarze do niego. Sama zaczęłam się zastanawiać po co mi blog, jak to się zaczęło i co chce przy jego pomocy robić. Przyznam się, że myśląc o tym doszłam do wniosku, że trochę się zagubiłam. 

Patrząc na całą tzw. fit blogosferę można zauważyć dość wyraźnie pewną tendencję: zdrowy tryb życia = asceza. Oczywiście jest to swojego rodzaju uproszczenie, ale nie da się ukryć, że coraz częściej tak jest. 
Taki ekstremizm wkrada się w nasze życie i otoczenie coraz częściej, widać na blogach osoby do przesady przestrzegające diety, dbające o wygląd zewnętrzny, makijaż, stylizacje. Czy o to w tym wszystkim chodzi? Czy wszyscy mamy się wzorować na środowisku fitness - ludziach, którzy z tego i tym żyją? Czy pisząc kilka słów o modzie musimy już być modelką, znać wszystkich projektantów, itd?  Może chcemy tylko pokazać innym kim jesteśmy, z kim czytelnik ma do czynienia, co nam się podoba a co nie. Przecież nasze życie ma wiele więcej odcieni i barw, mamy różne zainteresowania i podejście do tego świata. Czym jest blog? Właśnie furtką do kawałka świata autora.

Zakładając bloga chciałam mieć większą motywację do zmiany swojego stylu życia, może zmotywować do tego innych, a przynajmniej skłonić ich do refleksji. Na początku patrzyłam na świat szeroko, blog miał być jednocześnie drzwiami i oknem, aby to postrzeganie jeszcze poszerzyć, a nie zawężać.

Nigdy nie miałam aspiracji, żeby zostać gwiazdą fitness, więc czemu miałabym tak żyć? Chce być zdrowa, dobrze się czuć, dobrze wyglądać, ale też mieć czas na wiele więcej rzeczy. Czy to, że ze smakiem zjem łyżkę majonezu, czy białą bułkę, bądź kawałek czekolady coś zmieni? Oprócz tego, że na buzi zagości uśmiech to z pewnością nie, bo zrobię to raz na tydzień czy dwa. Czy zawsze musimy wyglądać super modnie i mieć nienaganny makijaż i fryzurę? Może jurto nie umaluję rzęs, bo zaczytam się w fajnej książce, albo włożę nie idealnie pasujące do reszty buty, bo będę zafascynowana nową, świetną płytą czy filmem. Nie wszystko co o nas świadczy można znaleźć na zewnątrz, więc czemu tam najczęściej szukamy?

Do głowy przychodzi mi jedno najbardziej pasujące do dzisiejszego świata słowo - przesada. 
Od dziś będę starała się jej bardzo unikać i myślę, że to uczyni mnie dużo zdrowszą i szczęśliwszą :)
 

35 komentarzy:

  1. napisze tylko tyle, rób to na co masz ochotę i co ci sprawia przyjemność to ty masz być szczęśliwa, a nie wszyscy na około<3.
    Dla mnie to jakieś szaleństwo, to co ostatnio się dzieje! no ale trudno;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tymi słowami :) To ty masz być szczęśliwa :)

      Usuń
  2. Masz świetne podejście, brakuje takich ludzi :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejście rewelacyjne. Jeszcze raz przeczytam ten wpis :)

      Usuń
  3. Wydaje mi sie ze zrobilas duzy wywod na temat tego, ze pod wczorajszym wpisem pare osob ( w tym ja, ktora kibicuje Ci od dawna ) wyrazilo swoja opinie na temat burgera. Ja tez mam swoje skoki w bok, porazki, przyjemnosci nie bedace w zgodzie z zyciem fit, aby nie popadac w paranoje. Mysle, ze moje uwagi na temat bulki czy majonezu wziely sie z tego, ze dla mnie sa jednak granice, ktorych w moich odskoczniach nie przeszkadza. Bo po zjedzeniu domowego burgera czuje sie swietnie, ale niczym nie potrafilabym swojemu cialu wytlumaczyc czemu wybralam biała bule i majonez do tego.

    Twoj blog to glownie fit blog, wiec myslalam ze zrozumiesz, ze po prostu dla nektorych czytelnikow poprzeczka folgowania przesunela sie zbyt daleko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie to było moim celem, zupełnie nie to. Tamten post to wskazówka dla ludzi na początku drogi jak zrobić mały krok ku lepszemu, a dla już bardziej zaawansowanych propozycja potreningowego chat meal ze znajomymi czy partnerem na jesienne popołudnie.
      Każdy może wyrazić swoją opinię, ale warto najpierw wiedzieć na jaki temat ma być ta opinia. Nie chodziło mi o ich treść, bo pokazują że dużo osób wie jak się odżywiać i to własnie jest fajne. Chodzi mi jedynie o to żeby każdy potrafił dobrać odpowiedni dystans do treści posta i ogólnie danego tematu.

      Usuń
    2. "niczym nie potrafilabym swojemu cialu wytlumaczyc czemu wybralam biała bule i majonez do tego"
      zabrzmiało trochę paranoicznie...

      Usuń
    3. Nie brzmi to paranoicznie. Po prostu jeśli odstawisz syfiaste żarcie, to twój organizm może bardzo ciężko tolerować niektóre skoki w bok - moim zdaniem to miała na myśli Marie. Po co samemu podstawić sobie nogę skoro wiemy, że majonez i biała buła to pół dnia perturbacji żołądkowych albo innego rodzaju złe samopoczucie? Akurat temat jest mi bardzo bliski, bo sama skusiłam się na "niby tego dobrego" burgera jakieś dwa tygodnie przez maratonem - zabrzmi to może dziwnie, ale odchorowywałam go jeszcze następnego dnia. Związek między tym sportem a odżywianiem jest mega duży. Wydaje mi się też, że pod poprzednim postem wypowiadały się osoby życzliwe, a komentarze były bardzo kulturalne i raczej nie miały na celu Cię urazić, tylko w dobrej wierze ktoś dawał swoje wskazówki ;) Tak jak napisałaś, nie jesteśmy fit ekspertami, tylko blogerami, którzy wzajemnie czerpią od siebie wiedzę i inspirację :)

      Usuń
    4. jeżeli dla ciebie biała bułka i majonez to syfiaste żarcie to boje się spytać czym są fast foody, słodycze i wszelkiego rodzaju gazowane napoje...

      ogólnie rzecz biorąc chodzi mi o to, że nie należy przechodzić w skrajności, a takie coraz większe zawężanie tego co można zjeść żeby być fit jest paranoją. jeżeli źle się czujesz po majonezie to go nie jedz ale nie mów, że nikt go nie powinien jeść. są produkty które ewidentnie nam szkodzą ale zdecydowaną większość powinniśmy po prostu ograniczyć. a między ograniczaniem jedzenia danych produktów a całkowitym zakazem jest bardzo duża różnica...

      Usuń
    5. Dokładnie, nietolerancja jakiegoś produktu nie równa się z tym że jest on zły. Np świetna owsianka, po której większość osób, które znam ma spore problemy żołądkowe wliczając w to mnie, dlatego jem ją bardzo rzadko. Nie umniejsza to jej zalet jako produktu spożywczego.

      Usuń
  4. Wszystko jest dla ludzi. Czepianie się łyżki majonezu albo kawałka białego pieczywa zakrawa już o maleńką paranoję. Dzisiejszy świat jest tak zniewolony przez kult ciała, że obsesja chudości staje się bardzo niezdrowa.

    Następnym razem przygotuj dwie wersje - dla rozsądnych, którzy pozwalają sobie na małe szaleństwa i dla tych, którzy sobie grama cukru zabraniają. Wszyscy będą zadowoleni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Great comment:) nareszcie;)

      Usuń
    2. Ten komentarz to strzał w dziesiątkę :)

      Usuń
    3. Lubię to! - chce się wcisnąć:)

      Usuń
  5. Daj spokój, nie warto się tym przejmować! :) Ludzie idealni nie istnieją, a to, że zjesz czasami trochę majonezu i białą bułkę to tylko i wyłącznie Twoja sprawa i jeśli ktoś kogoś może za to ganić, to tylko Ty samą siebie. Resztę olej ;)
    Poza tym to Twój blog, a nie poradnik "Jak być super fit". Każdy ma jakieś grzechy jedzeniowe, tylko nie każdy się do tego przyznaje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie można dać się zwariować, życie jest przecież jedno :-) Fajnie, że o tym mówisz :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieki takim wpisom blog staje sie autentyczny. Widac ze za nim stoi prawdziwa osoba. Latwo jest wstawiac tylko posilki w zupelnosci fit, a po katach jesc wszystko inne. Folgowanie ma byc przyjemnoscia ktora potrzebujemy podczas diety. Wiec dla mnie biala bolka i majonez sa jak najbardziej ok.

    Pozdrawiam cie Kama

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne podejście! :) Absolutnie nie przejmuj się niektórymi komentarzami. Czepianie się jednego hamburgera czy łyżki majonezu to przesada.. Wszystko jest przecież dla ludzi i mamy pełne prawo do drobnych grzeszków :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też ostatnio się nad tym zastanawiałam... Mam czasami wątpliwości czy wrzucić przepis na ciasto, w którym jest masło, trochę białej mąki, czy cukru... Bo widzę na wielu blogach ekstremalne odrzucenie tych produktów. Tak, ja też staram się ich unikać, zamieniać je na te zdrowsze, ale dla mnie babka na wyłącznie mące razowej to już nie ciasto tylko chleb :P Otwarcie przyznaję, że pozwalam sobie na "niedozwolone" produkty od czasu do czasu i jest mi z tym dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jasne masz rację świetnie zachować umiar i kierować się rozsądkiem, od łyżki majonezu czy kostki czekolady nic się nie stanie. Jednak porównywanie takiego hamburgera do hamburgera z budki i mówienie, że to jakaś alternatywa jest dla mnie śmieszne. Nie wiele się różnic pod względem składu, jedynie mięso jest na plus, ale nie uważam, że to złe, że umieściłaś takie zdjęcie. Alternatywą są dla mnie właśnie te hamburgery o których pisałaś w komentarzach i moim zdaniem tu powstał problem. Często nie potrafimy przelać swoich myśli w słowa lub gdzieś uciekają, kiedy napisałaś mi, że "Sa tutaj tez osoby którym smakuje taka a nie inna bułka. I dla takich osób zrobienie i zjedzenie burgera w domu to juz sukces" zrozumiałam co chciałaś przekazać w tamtym poście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodziło, robiąc coś sami w domu możemy wybrać dobre mięso a to już jest duży sukces, nie ma w nim soli, konserwantów itd a to wcale śmieszne nie jest. Dla każdego wspomniana alternatywa jest inna. Wszyscy się od siebie różnimy i mierzenie każdego tą samą miarą jest błędem. Nie chce być zrozumiana jako osoba, która boi się krytyki, ale chce być krytykowana za fakty a nie za błędne zrozumienie tego co napisałam. Moją winą tutaj było faktycznie nie do końca sprecyzowanie sensu tego posta. Dziękuję za każdy komentarz, bo przez nie się dużo uczymy wzajemnie:)

      Usuń
  11. Taki wpis to po prostu kolejny plus w mojej głowie za to że nie tylko trafiłam na Twojego bloga ale że tu zostałam :) właśnie dzięki takiemu "zdrowemu" podejściu lubię czytać to co masz do powiedzenia więc nie przestawaj dziewczyno bo będziesz miała jedną zawiedzioną osobę na sumieniu!

    Klara oczywiście ma prawo do własnego zdania na ten temat i dobrze - bo mamy pole do dyskusji. Nie zmienia jednak to faktu, że to twojego burgera bym wybrała, a nie wychudzonego do granic możliwości. tak więc keep calm and om nom nom :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi tam się podobał twój burger i wcale nie uważam, że ta biała bułka albo majonez to przesada. Tak trzymaj :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Zrozumiałam przesłanie :-)

      Czytam tego Twojego posta i myślałam, że skoro poświęcasz czas na napisanie go to musiałaś wywołać ogromną burzę w poprzednim poście- więc wchodzę i szukam negatywnych komentarzy...i wybacz ale nie znalazłam- były tam tylko opinie inne ludzi.

      Usuń
    2. Wcale nie napisałam, że do napisania go skłoniły mnie negatywne komentarze, ale ogólnie komentarze. W naszej pięknej Polsce własnie to najbardziej mi się nie podoba. Każdy uważa, że reakcje wywołuje coś złego, a dyskusja = nienawiść i kłótnia. Otóż nie, komentarze po prostu skłoniły mnie do refleksji bez względu na ich wydźwięk. Wiadomo krytyka jest mocniejszym motywatorem, dlatego post powstał dość szybko. Uważam, że własnie taki jest sens bloga, gdyby nie osoby, które skomentowały poprzedni post nie byłoby tego. Za to wszystkim dziękuję bez względu na zabarwienie komentarza:)

      Usuń
    3. nie napisałam nic o nienawiści i kłótni :O yyy??

      ale..ok, jak chcesz...ogólnie wracając do tematu- to nikt nie jest idealny, ważne by robić w życiu rzeczy zgodne ze sobą samym.

      Pozdrawiam

      Usuń
    4. Ale ja napisałam:P odnoszac się do tego co Ty napisałaś o szukaniu negatywnych komentarzy, czemu zaraz negatywnych? Własnie o to mi chodzi i napisałam to o ogólnym trendzie, a nie o Twoim komentarzu. Opinie nie dzielą się tylko na negatywne i pozytywne. Te bez wyraźnego określenia też mogą przynieść wiele dobrego i tak wyobrażam sobie idealny blogowy świat:)

      Usuń
  13. Nie wypowiadałam się pod wczorajszym postem, ale wychodzi na to, że powinnam była. Uważam, że każdy z nas jest człowiekiem. Raczej się nie mylę, prawda? Wprowadzając zdrowy tryb życia do swojej kuchni i przyjaźniejsze podejście do siebie, czy większą dawkę ruchu, mam pełną świadomość tego, że każdy wybór jest moim! I tak też powinno być w Twoim przypadku. Jeśli codziennie jesz zdrowo, to znaczy, że na pizzę ze znajomymi już nigdy w życiu nie wyskoczysz? A może już nigdy nie tkniesz lampki wina? Ludzie doszukują się niewiadomo czego! A wszystko jest dla nas. Wszystko możesz zjeść, jeśli przychodzi ci ochota. Zdrowy tryb życia to nie chora dieta, która zabrania jedzenia wszystkiego poza sałatą i jajkiem. Zdrowy tryb życia to świadome podejście do swoich wyborów. I jeśli mam ochotę wyskoczyć ze znajomymi na pizzę, zjeść hamburgera czy kawałek czekolady, to jest to mój prywatny wybór. Świat się od tego nie zawali, a ja nie umrę. Bo jedną lampką wina nie zniweczę na zawsze tego, co osiągnęłam. Trzeba znać umiar. A ci najbardziej hejtujący powinni myślę przyjrzeć się instagramom i pinterestom ludzi cholernie figurzastych i wysportowanych. Nawet te 'chodzące ideały' pozwalają sobie na małe odstępstwa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uważam, że na zdrowy styl życia składa się również zdrowe podejście do niego i że nie można stać się jego niewolnikiem. Ja kiedyś bardzo chciałam całkiem wykluczyć z diety białą mąkę, ziemniaki czy słodkości, ale szybko uświadomiłam sobie, że nie tędy droga. I że organizm naprawdę mi wybaczy, jeśli raz na tydzień zjem białą bułkę czy pieczone frytki. Bo to lubię, jedzenie tego sprawia mi przyjemność a przyjemności są w życiu bardzo ważne.
    I jeśli takie grzeszki nie zdominują mojej diety, a dodatkowo będę się ruszać to naprawdę będę żyła ;).
    Moim zdaniem masz do tego zdrowe podejście i nie widzę powodu aby mieć wyrzuty sumienia z powodu łyżeczki majonezu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Poczułam się teraz niekomfortowo z powodu uwielbienia majonezu. A tak całkiem serio: sam fakt, że się zatrzymałaś by o tym pomyśleć jest już dobrym znakiem, że na pewno nie przesadzasz. : )

    OdpowiedzUsuń
  16. Nawet nie wiesz,ale właśnie ostatnio się też nad tym zastanawiałam. I widzę że chyba nieraz na blogach wywierana jest presja. Bo inspiracje inspiracjami,ale widzę jak czasami tworzy się rywalizacja kto co ma lepsze,kto co lepiej zrobi,a to nie o to chodzi. Bo każdy jest inny,myśli inaczej,co innego będzie na niego wpływać dobrze a co innego nie.Jedni tolerują mleka inni nie. Jednym jest dobrze w niebieskim innym nie. To właśnie cała różnorodność ludzka czyni z człowieka kogoś wyjątkowego.

    ''Nie jestem najlepsza,ale staram się najlepiej jak mogę''.

    Take it easy,lej na to co mówią,aczkolwiek wysłuchaj. Ze wszystkiego można wyciągnąć wnioski,ale to od nas zależy jak żyjemy i to my wiemy co dla nas najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  17. Grunt to być szczęśliwym :-) Najpierw trzeba zadbać o swoje dobre smopoczucie by później móc pomagac innym i działać.
    Pozdrawiam Paweł Zieliński

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie, nie popadajmy w paranoje. Czasem są wręcz takie dni, że zwyczajnie trzeba sobie pozwolić na odrobinę jedzeniowego "szaleństwa" :) wszystko jest dla ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  19. z ciekawości przeczytałam komentarze pod poprzednim postem i to trochę paranoja. Świadome jedzenie jest ważne, sama o tym doskonale wiem, ale białe pieczywo od czasu do czasu jeszcze nikogo nie zabiło (z tego co mi wiadomo). Druga sprawa jest taka, że jak to mówi moja babcia, "wolność Tomku w swoim domku". Twój blog jest świetny, jesteś bardzo motywującą osobą więc nie ma się czym przejmować. Każdy ma swoje zdanie, ma prawo je wygłaszać, ale nie bierz wszystkiego do siebie i rób swoje.

    OdpowiedzUsuń