niedziela, 6 października 2013

Moje przemyślenia.

Październik zdaje się być bardzo intensywnym miesiącem. Tylko jeden weekend będę stacjonować w swoim mieszkaniu. Pozostałe spędzę podróżując między Warszawą a Olsztynem. Żeby chociaż końcówka miesiąca była troszkę wolniejsza, wszystkie obowiązki, załadowałam na początek. Zwolnić będę musiała z siłownią, bo niestety w moim mieście na noc siłownie są zamykane ;) Tak właśnie będzie wyglądał najbliższy tydzień - wychodzić z domu będę o 6.00 a wracać o 20.00. 

Strasznie mi ciężko zrezygnować z tego siłowego tygodnia, zwłaszcza dlatego, że już po tak krótkim czasie treningu siłowego zaczęłam widzieć zmiany w swoim ciele. Jednak już dawno temu obiecałam sobie, że nie dam się zwariować, nie będę robić czegoś ponad moje siły. Złapałam się na tym, że po trzech dniach przerwy od ćwiczeń, zaczęłam myśleć o sobie ŹLE. Jednak gdy usiadłam i się zastanowiłam, doszłam do wniosku, że nie mogę wszystkiego podporządkować pod mój idealny obraz siebie. Chciałabym już, natychamiast. Chciałabym nie mieć tej i tamtej fałdki, chciałabym, żeby nogi były bardziej jędrne, a te trzy dni przerwy to przecież stracony czas! Zdałam sobie sprawę, że zapędzam się w błędne koło i postanowiłam to jak najwcześniej przerwać. Nie zawsze będzie możliwość, mimo olbrzymich chęci i determinacji. Postanowiłam się zatrzymać, przestać obsesyjnie spoglądać w lustro. Jesień to fatalna pora roku jeśli chodzi o zdrowie psychiczne, właśnie w tym czasie powinniśmy najbardziej na siebie uważać. 

Nie lubię życia w biegu. Nie potrafię się w nim odnaleźć, zaczynam się złościć i smucić, myśleć katastroficznie, w głowie tworzyć czarne scenariusze. Przywykłam do mojego slow life, a teraz muszę przyspieszyć, by nie być w tyle. By być głosem, nie echem. I dotyczy to wielu spraw.

Dzisiaj jest piękna pogoda, więc czym prędzej zakładam kurtkę i biorę psa na spacer. Chcę spędzić czas z rodziną, ulubionym serialem, dobrą książką, czy też wisząc na telefonie rozmawiając z moją połową. Nie myśleć, że powinnam pójść pobiegać. Nie myśleć o tym, że jutro znów wrócę zmęczona i moją jedyną aktywnością fizyczną będzie poranny jogging po mieszkaniu w poszukiwaniu zaginionych spodni. 

Jednak z całych sił postaram się nie zmarnować tego co osiągnęłam przez ten czas treningów siłowych. Gdy przetrwam nadchodzące tygodnie, usystematyzuje i zaplanuję końcówkę miesiąca pzecież tam wrócę ;)


Wpływa na Was jesienna aura?
Pozdrawiam serdecznie,
Kama.

16 komentarzy:

  1. Niestety wpływa i niestety negatywnie. Potrzebuję słońca i ciepła!

    OdpowiedzUsuń
  2. I słusznie, nie daj się zwariować. Nie można przesadzać w niczym, złotym środkiem jest balans między wszystkimi strefami życia. Moje życie także przyspieszyło, zaczęła się uczelnia, a plan mam ułożony tak, że na zajęcia idę na 8 a wracam o 19, raz nawet o 21. I trzeba znaleźć czas na sen, na trening i na naukę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten post bardzo do mnie przemawia. Też ciągle trwałam w swoim slow life, ale zaczęła się szkoła, nauka, obowiązki związane ze szkołą. Zawsze myślałam tylko o tym, że musze isć ćwiczyć, biegać, nie mogę siedzieć na tyłku przecież! Chciałabym czasem umieć się odizolować od świata, mieć na wszystko wyrąbane, poświęcić czas sobie (nie w formie aktywności), poświęcić czas znajomym, bliskim... Jesień jest okropna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mam żadnych problemów z jesienią i zimą :) Jestem tak samo pełna energii w ciągu całego roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj wpływa, ale staramy się nie dawać! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jesień uwielbiam, jak przystało na osobę, która urodziła się pierwszego jej dnia :) Każda pora roku ma swój urok pod warunkiem, że nie trwa wiecznie :) Jesień to dla mnie niższa temperatura, odpowiednia do biegania, ciepła herbatka pod kocykiem, seriale z ukochanym i spacery pośród liści :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jesień jest fatalna, mnie łapie deprecha :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie czuję się gorzej z powodu jesieni... ale to pewnie kwestia nastawienia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. najbardziej spodobało mi się zdanie, że w Twoim mieście na noc siłownia jest zamykana.cudowne pozytywne nastawienie!:)

    OdpowiedzUsuń
  10. czasami lepiej odpuścić :) zresztą siłownia w duecie z przemęczeniem nie przynosi efektów wcale...
    trzymam kciuki za wspaniały, pracowity październik :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Momentami miewam dziwne nastroje ,ale wiem że to tylko chwilowe,tak jest i zapewne u Ciebie:)

    Ale muszę Ci przyznać że Twój wpis dał mi do myślenia. A szczególnie Twoje podejście,racjonalne i z dystansem,bez ''spinki''.

    Chyba czasem za bardzo narzucamy sobie rygor i to właśnie sprawia takie jakby przybicie. A chodzi o to żeby znaleźć czas na wszystko,umieć oddzielić rzeczy ważne i ważniejsze,nie skupiać się tylko na jednym.


    Dziękuję Ci za ten wpis...

    OdpowiedzUsuń
  12. oj wiem co masz na myśli - ja nie jestem absolutnie typem perfekcjonistki, ale czasem mam takie zrywy kiedy chcę żyć idealnie: czyli idealnie jem, ćwiczę, produktywnie spędzam wolny czas, a potem coś się wali i czuję się ŹLE z samą sobą. zwłaszcza jesienią która, tak jak piszesz, sprzyja depresyjnym nastrojom

    OdpowiedzUsuń
  13. Niby jesień nie taka zła, ale mnie też co jakiś dzień łapie lekki dołek. Zauważyłam, że mam wtedy większą potrzebę żeby się mega zmęczyć, wyładować te złe emocje. Szkoda tylko, że nie zawsze mam na to czas.

    OdpowiedzUsuń