sobota, 19 października 2013

Kamy przemyślenia - dla cierpliwych - samokrytycznie.

Wczorajszy dzień spędziłam w większości siedząc i się dokształcając, przemieszczając się z jednego miejsca w drugie. W czasie podróży ostatnio nie mogę czytać, bo zasypiam. A jak zasypiam w pociągu to się ślinię jak buldog, chcąc uniknąć kompromitacji publicznej, po prostu siedziałam gapiąc się w okno. Analizowałam.

Że coś się dzieje niedobrego zaobserwowałam w zeszły weekend. Pewnie jeszcze kilka miesięcy temu nie udałoby się nikomu namówic mnie na nocny spacer do Mc'donalda w celu spożycia obrzydliwego, śmierdzącego żarcia - biorąc pod uwagę fakt, że w dzień poprzedni Magda zasponsorowała mi na wynos dwie buły, które poprawiłyśmy dwiema butlami wina i pizzą. Żenada. 

Przez cały tydzień stękałam jaka jestem zmęczona poprzednim tygodniem. Wszystko robiłam z przymusu, nie chciało mi się nawet wynieść talerza po śniadaniu, co wywołało agresję w mojej jakże cierpliwej rodzicielce. Po tygodziniu mój pokój przypominał...sama nie wiem co. A, że wszyscy się mnie czepiają, bo ja taka idealna. Bo to moje, mój więc o co Ci chodzi? Nie chcę nie zrobię, a że nic mi się nie chciało to siedziałam. Październik mi uciekł. 1/12 roku niemalże całkowicie...przesiedziałam. Cudnie. Jestem leniem. Okropnistym, bezswstydnym leniem. Każdy ma swoje lenia, sztuka w tym by go wytresować. Mój przejął nademną władzę,kontrolę. Nie tylko przestałam ćwiczyć, ale również czytać.

Gdy pomyślę, kiedy to wszystko się zaczęło od razu przypomina mi się wrześniowa podróż karetką. Decyzja lekarza o podójnej operacji kolana, zakaz wykonywania dynamicznych aktywności, bezwzględny zakaz biegania. I co z tego, że na siłowni dwa razy szczęśliwa wskoczyłam na bieżnię, jak następnego dnia kolano przypominało arbuza? Chyba to mnie załamało, jakoś tak wewnętrznie. Nie zaczęłam spokojnie, świadomie myśleć co robić, tylko gorączkowo szukałam rozwiązań. Błąd.

W czwartek przyjechał Rafał - zrobił mi niespodziankę, czym chwilowo wyrwał mnie z letargu. Zjedliśmy obiad, mieliśmy obejrzeć film. W progu staję ja z pomidorkami cherry - niestety w wersji ziemniaczanej i twixem w buzi. Chcesz drugiego? Nie? No to sama zjem. Rafaaaał, jestem gruba. Kama faktycznie przytyłaś, nie chciałem mówić, żebyś nie była zła czy coś. Jak zwykle próbując wypierać to co dla mojego ego zagrażające ze śmiechem na ustach, stwierdziłam że przesadza, i tak tylko sobie gadam. Chociaż wiedziałam, że w 100 % ma rację. I się zaczęło, ale w sumie po to by coś innego się skończyło.

Teraz siedzę, wyspana, po porannym spacerze z psem, sytym śniadaniu i kawie. Za godzinę znów idę na spacer. Pójdę do herbaciarni - zapomniałam całkowicie o istnieniu zielonej herbaty. Dzisiaj posprzątam.

Cieszę się, że tak szybko zdałam sobie sprawę z popełnianych przeze mnie błędów. Że dość szybko dotarło do mnie, że healthy lifestyle to to nie jest.

Fajnie, że jesteście. Jesteście niesamowitym źródłem motywacji. Ja też się pozbieram, już w sumie dzisiaj jest całkiem dobrze :) Wymyślam sposoby, by sobie pomóc. Mam już ich kilka. Podzielę się nimi. Jutro?


18 komentarzy:

  1. Jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo mieć czasami gorsze okresy, możemy dać sobie chwilę luzu... Grunt, żeby to nie trwało zbyt długo i żeby zrozumieć, że to nie jest TA droga. Ty to rozumiesz, więc jestem przekonana, że bardzo szybko nadrobisz ten stracony czas. Chętnie poznam Twoje sposoby na ten powrót na dobrą drogę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekamy na naszą "starą, dobrą i zmotywowaną " Kame :) nie ważne ile razy upadamy, ważne ile razy wstajemy!! :) Jestem z Tobą

    OdpowiedzUsuń
  3. nie martw się, ja też miałam ostatnio dużo gorszy miesiąc i sporo przytyłam. teraz zbieram się do kupy, bo nic innego nie zrobię :) ja jak zasypiam w autobusach/pociągach to rozdziawiam buzię na taką szerokość, że cóż.. ale znajomi z autobusu już nawet przestali się ze mnie naśmiewać, więc chyba można przywyknąć haha

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię takich chwil kiedy nie wiadomo dlaczego nagle zjawia się dołek nie do ogarnięcia,ale uwierz że to chwilowe. A chętnie przeczytam jakie znalazłaś sposoby żeby z niego wyjść,bo ostatnimi czasy z moim humorem to za wesoło nie jest,ale trzeba tłumaczyć sobie że przecież żeby było słońce musi być deszcz,prawda?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Każdy ma prawo do błędów, każdy ma gorsze dni i każdy czasami się załamuje. Najważniejsze to zawsze się podnieść i otrzepać. W końcu przegrywamy dopiero wtedy, kiedy sami sobie odpuszczamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak już wczoraj powiedziałam, wszystko będzie dobrze. U mnie ostatnie tygodnie też nie były najlepsze. Widzę swój błąd, i nie chcę siebie dalej niszczyc smieciowym jedzeniem, którego nienawidzę. Jest już coraz lepiej i wracam na zdrowe tory.
    Trzymaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kama dla mnie i tak jesteś fantastyczna! Podziwiam Cię, a że masz chwilowy słabszy okres, to jesienna depresja a inni cały czas tak mają ! Na bank szybko wrócisz na właściwy tor ! Pozdrawiam, wierzę w Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  8. gorszy okres każdemu się zdarza, ważne, żeby nie przekreślać tego co już osiągnęłaś! po przecież osiągnęłaś już bardzo dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Reset potrzebny jest każdemu, gorsze chwile też są częścią naszej ludzkiej natury. Warto pamiętać, że bez burzy nie ma tęczy i nie załamywać się potknięciami :) Super że dziś jest lepszy dzień! Czekam z niecierpliwością na pomysły powrotu na właściwą ścieżkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteśmy z Tobą! U mnie też chwilowy dołek, niestety. Ale będzie lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. przebrnij,poczuj ten smutek,poplacz, pobadz sama ze soba a potem-przypomnij sobie wszystkie chwile w ktorych myslalas,ze nie dasz rady a jedank.jakos sie udalo! nie,nie samo sie udalo,TOBIE sie udalo. nie mysl,nie rozpamietuj,wracaj na dobra drogę, sciskam Cie cieplo! jestesmy tylko ludźmi,wieczne wymaganie od siebie perfekcjonizmu prowadzi do najgorszego...upodlilas sie, zawidlas siebie-ok,pomysl dlaczego,wyciagnij dalej i badz madrzejsza na przyszlosc-najwieksi i najsilniesi upadali..ale zawsze wychodzili silniejsi. trzmymam kciuki-wrazliwa,madra i silnna z Ciebie laska,czekam na wpis z motywacja :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, uwierz, każdy popełnia błędy, porażki. Ważne by wyciągnąć z nich wnioski i zacząć mądrzej postępować. Wszystko w Twoich rękach

      Usuń
  12. Dasz radę:) Dobrze, że piszesz też o słabszych momentach, każdy ma czasem taki czas. Czekam na kolejne wpisy, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. czytam Cię regularnie, ale nigdy jakoś nie komentowałam, jednak teraz czuję, że powinnam:)
    rozumiem Cię, nawet nie wiesz jak bardzo. u mnie to nie był gorszy miesiąc, to było pół roku. na własne życzenie wszystko zaczęło się sypac jak domek z kart. ale wiesz co? ten domek można poskładac, można znaleźc w sobie pokłady siły, o których istnieniu się nie wiedziało i krok po kroku odbudowywac to, co się utraciło. masz wsparcie w najbliższych, w swoich czytelniczkach, sama doszłaś do tego, że tak dalej byc nie może. przebudzenie się z tego letargu jest najcięższe, ale potem jest już coraz lepiej. sprawdzam na własnym przykładzie i choc zdarzają się jeszcze małe potknięcia, to podnoszę się coraz szybciej i jest coraz lepiej, więc głowa do góry, trzymam kciuki i ułoży się wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również od bardzo długiego czasu poczytuję Twojego bloga i podziwiam. Jesteś mega motywacją! Niestety, ale słabszy okres prędzej czy później musiał się pojawić. Dobrze, że potrafisz określić skąd się wziął, łatwiej z nim walczyć.. Ja niestety staram się walczyć od Maja.. zaczynam i zaczynam i nie mogę się wkręcić skutecznie. Trzymam kciuki za powrót do formy :)))

    OdpowiedzUsuń
  15. ja ostatnio zwalałam wszystko na pogodę... Ale z pogodą będzie już tylko gorzej aż do wiosny.. więc nie ma mowy, żeby to tak trwało! Też się ogarniam, i to natychmiast! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Od bardzo dawna regularnie czytam Twojego bloga. Uważam, że jesteś niezwykle piękną kobietą, która przeszła ogromną przemianę. Gratuluję!:) Poza tym motywujesz nie tylko do zdrowego stylu życia ale po Twoich wpisach nawet chce mi się uczyć na kolejne kolosy, egzaminy :) Ale, kurcze... Jak czytam po raz kolejny jak forsujesz kontuzjowane kolano to aż się we mnie gotuje! Już kiedyś tam pisałaś, że zaczyna boleć Cię to operowane kolano, ale co tam, wyszłaś pobiegać i... znowu zaczął się ból. Słuchaj Kama, weź się w garść, jesteś niesamowita i wylecz porządnie kolano! Teraz sama wiem co mówię, w czerwcu miałam rekonstrukcję ACL. Wiem, że jest ciężko, że ciągnie do sportu (w dodatku studiuję na AWFie) ale na litość boską, nie przeginaj!

    Z całym szacunkiem :) Beata

    OdpowiedzUsuń
  17. Super że "się podniosłaś" i teraz będzie już tylko lepiej :D
    Wiesz mi paździrnik też uciekł, strasznie uciekł i w większości na hymm... siedzeniu...

    OdpowiedzUsuń