niedziela, 20 października 2013

Coming home.

Ogarnęłam się :) Doszłam do równowagi psychicznej, uspokoiłam się. Stało się i już tego nie odwrócę, więc nie ma co użalać się nad sobą, tylko wziać sprawy w swoje ręce :) Może za nudno by było gdyby wszystko było takie idealne? Wiem, że lubię sobie komplikować wiele spraw, więc pewnie i teraz tak też się stało.

Do końca października obiecałam sobie ogarnąć się z jedzeniem. Wyeliminować węglowodany proste, na nowo zwalczyć w sobie chęć do sięgania po niezdrowe żarcie. Wzbogacić posiłki o warzywa i owoce. Czyli wrócić do odżywiania sprzed miesiąca. Aby się troszkę kontrolować z jedzeniem, będę sobie fotografować wszystko co jem, a później analizować. Ograniczę obiady u babci i imprezy ;)
Skorzystam z projektu Klary, i będę raz w tygodniu serwować sobie zdrowe słodkości.


Ze względu na chwilowy brak czasu, funduszy i problemy z obręczą barkową moja aktywność fizyczna to długie spacery - w sobotę ponad 10 kilometrów, dzisiaj 7. Zaczęłam się więcej ruszać i tym cieszyć, więc jest dobrze, a będzie lepiej. W listopadzie będę kontynuować trening siłowy i basen. Zainspirowałam się jedną z polskich fitnessek, chyba to dobry moment.

Zdecydowanie za dużo czasu marnuję na mało istotne sprawy. Nie wiele czytam, filmów też nie oglądam. O sprawach urodowych już nie piszę, bo znów się na siebie zezłoszczę. Mam nadzieję, że uda mi się zwalczyć w listopadzie mojego wewnętrznego lenia, popracuję nad swoją kobiecością itd.

Za dużo się denerwuję. Za mocno się przejmuję. Liczę na to, że spacery będą mnie wyciszać. Za bardzo żyję dla kogoś, a nie dla siebie. Zbyt dużo spadło na mnie w tak krótkim czasie. No ale najważniejsze, że jestem tu gdzie jestem.


;)

12 komentarzy:

  1. Wiem że to trudne jeśli przychodzi taki czas załamki,a ostatni czas to chyba na każdego tak wpływa. Ale jak już Ci pisałam,to tylko chwilowe. Wiesz ja sobie tłumaczę czasem że jak dzieje się coś źle to z jakiegoś powodu. Bo coś to ma na celu. Może otworzyć na coś oczy,spojrzeć na jakieś sprawy z innej strony,''otrzeźwić''? Bo jak to by było gdyby ciągle życie było sielanką? Człowiek nic by się nie nauczył.

    Uwierz że będzie dobrze,chociaż wiem że tak tylko się piszę,ale uwierz,bo wiem że jesteś silna i nie tylko ja to wiem. Masz wsparcie we wszystkich odwiedzających Cię blogerkach i uwierz że nie jedna Cię podziwia:) Pamiętaj: Jesteśmy tylko ludźmi,idealność zostawmy maszynom:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Skądś to znam,tyle że ja nie potrafię się ogarnąć od jakichś dobrych 3 miesięcy co najmniej :/ ale nigdy nie jest na to za późno prawda? jadłospis na najbliższy tydzień rozpisany, torba na siłownię spakowana i musi być dobrze :) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja sie tak "ogarnialam" z jedzeniem, ze az dzis napisalam o przepysznym brunchu jaki mialam okazje dzis jesc :) Ironizuje oczywiscie, ale nie mozna byc automatem... Ja w tym miesiacu koncentruje sie na nauce nowych obowiazkow w nowej pracy. Jutro jade w pierwsza podroz sluzbowa na 4 dni.. i znow stres.. Moje wiec ogarnianie sprowadza sie ostatnio do panowania nad stresem, chodzeniu z kijami i bez, ale jak najwiecej i unikania smieciowego jedzenia i niewyspania...
    Latwo nie jest ale za tydzien bede miala pare dni urlopu, wiec musi byc dobrze:)
    U ciebie tez wszystko sie uladzi . A teraz usmiechnij sie do pisaniny starszej kolezanki-blogerki i od razu zrobi ci sie lzej na sercu :))

    OdpowiedzUsuń
  4. W pewnych momentach czułam, jakbym czytała o sobie... Przydałby mi się pozytywny, motywujący kopniak w tyłek.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem tak się dzieje w życiu, że spada na nas za dużo ciosów i potrzebujemy trochę czasu, żeby się ogarnąć. Uszy do góry, najważniejsze, że zaczynasz planować i działać;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co do przedostatniego akapitu, mam bardzo podobnie... :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem z Tobą!!! Niestety nie ciałem, ale duchem!! Dobry plan z tym węglowodanowym ogarnięciem do końca października- powoli, powoli. a wszystko wróci do normy.
    Biegnę na bloga Klary zapoznać się z tą akcją@!!

    OdpowiedzUsuń
  8. ''nie wiele'' piszę się razem :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wierzę, ze się ogarniesz i wrócisz do takiego stylu życia jaki daje Ci satysfakcję i dobre samopoczucie :)
    trzymam mocno kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. też tak mam - najpierw inni a gdzieś na końcu ja...

    OdpowiedzUsuń
  11. ty juz tam na alerzu masz pysznosci;]

    OdpowiedzUsuń
  12. pracowałam nad "mało istotnymi" sprawami i chyba jest lepiej :) nie mam raczej tak, że siedzę i totalnie nic nie robię, bo albo ćwiczę, albo bawię się z siostrą, ale idę na zakupy/spacer, albo czytam czy oglądam filmy i seriale, albo piszę na bloga, albo chodzę na lekcje pianina itd :) także wykorzystuję czas wolny maksymalnie :) nie ma co się denerwować Kochana :) grunt to pozytywne myślenie :)

    OdpowiedzUsuń