poniedziałek, 28 października 2013

Przedostatni tydzień października - migawki ;)

Minął kolejny tydzień! Zapraszam na krótkie podsumowanie ;)

                                                                        Film tygodnia 

Zaczęłam nadrabiać zaległości jesśli chodzi o filmy. Bardzo dużo pozycji chcę obejrzeć, ale nie zawsze mam na to czas, Często zajmuję się czymś innym. Będąć w nieco obniżonym nastroju postanowiłam sięgnąć po komedię - Dwoje do poprawki. Meryl Streep jak zawsze niezawodna, genialna postać, świetnie odegrana. Czy to komedia? Nie do końca się z tym zgodzę. Wiecej tu elementów dramatu, niż komedii. Niemniej jednak wieczór z tym filmem zaliczam do udanych. 

Aktywność tygodnia

Zdecydowanie czytanie. Niedługo powinnam skończyć Dziewczynę,która igrała z ogniem i wezmę się za Zamek z piasku, który runął. Larsson rucks!

 Zakupy 
Kalendarz z Marilyn Monroe - na zapiski, notatki, cudeńko.

Łańcuch z Zary - kolejne cudeńko :)

Kolor tygodnia

Nudny nudziak? Może i tak, ale na nowo pokochałam nude, nie tylko na ustach, ale również na paznokciach. Potrzebuję stonpwania, subtelności i delikatności. 

Aktywność fizyczna...

3 dni przerwy na skutek bolesnej kontuzji. Już wszystko jest w porządku i mogę kontynuować treningi :)

W prasie...

Nowy numer! Jesteście ciekawe co w środku? O tym napiszę Wam wkrótce! :)

Spacering.




Pogoda piękna, więc korzystam z lata jesinią póki mogę. Dużo słońca, dużo ciepła i dużo kilometrów w nogach :)

Szamka tygodnia

Sałatkę jadłam codziennie - jako dodatek i solo. Mam fazy na tego typu połączenie :)

Imprezowo

Pomogłam w organizacji 6 urodzin mojej kuzynki. Rodzinna niedziela :)

A jak tam Wasz przedostatni tydzień października?

czwartek, 24 października 2013

Światowy Dzień Walki z Otyłością.

24 października - dzień walki z otyłością. 

Według statystyk co drugi polak ma nadwagę, a już co piąty zmaga się z otyłością. WHO informuje nawet o epidemii: na świecie co roku z powodu schorzeń powiązanych z otyłością i nadwagą umiera ponad 2,5 miliona ludzi. Otyłość jest najpoważniejszą chorobą cywilizacyjną naszych czasów. Niestety problem ten coraz częściej dotyczy nie tylko osób dorosłych, ale również dzieci i młodzieży.W Europie nadwaga dotyczy 30-70% społeczeństwa, otyłość zaś – 10-30%.

Dlaczego wzrasta ilość osób otyłych?

1. Nie mamy czasu zjeść - zdrowo i smacznie, wybieramy dania typu fast food;
2. Jemy nieregularnie, w pośpiechu, często w nerwach;
3. Złe nawyki żywieniowe - objadanie się;
3. Prowadzimy siedzący tryb życia;
4. Prezentujemy niską sprawność fizyczną;
5. Pijemy za mało wody;
6. Problemy natury psychologicznej - niska samoocena, apatia, zajadanie emocji, brak akceptacji;
7. Dajemy się wpędzić w błędne koło;

Konsekwencje zdrowotne.

U osób otyłych wzrasta prawdopodobieństwo wystąpienia udarów mózgu, chorób serca, astmy, cukrzycy typu drugiego, chorób układu pokarmowego, nowotworów, problemów ze stawami. Również należy zwrócić uwagę na konsekwencje psychiczne - depresja, poczucie odrzucenia przez społeczeństwo, brak akceptacji, spadek samooceny i chęci działania, w konsekwencji izolacja. Pogarsza się nasza satysfakacja z własnego wyglądu - nie tylko ciała, ale również kondycja cery, włosów, paznokci.

Szczególnie problem dotyczy dzieci - które nie są świadome konsekwencji nieprawidłowego żywienia. Dlatego niezmiernie ważna jest edukacja nie tylko grupy osób starszych, ale również dzieci.

SZUKAJMY WSPARCIA I POMOCY, NIE WSTYDŹMY SIĘ TEGO.






środa, 23 października 2013

Nowa motywacja i moja sylwetka.

''Co jeśli nie skupiasz uwagi?
 Co jeśli nie możesz się zaangażować?
 Zostajesz z niczym?
 Może musisz po prostu znaleźć inną ścieżkę?
 Oto co jest przerażające - co jeśli nie możesz dać z siebie 100%?
 Może musisz wrócić do początku...
 I zacząć wszystko od nowa".

Kilka dni temu zainspirowałam się i mocno zainteresowałam osobą Natslii Gackiej - Mistrzynią Świata, oraz wielokrotna Mistrzyni Polski w Fitnessie Sylwetkowym. Młoda dziewczyna, która dziennie wykonuje niesamowitą pracę. Ale jak ona wygląda...


W siecie znalazłam filmiki z treningami proponowanymi przez Natalię i dzisiaj po długim spacerze i powrocie do domu postanowiłam zrobić trening ABS, oraz nogi i pośladki.



W treningu nóg nie byłam w stanie wykonać ćwiczenia z nogą w bok, ze względu na moje kolano. Poza tmy wszystkie ćwiczenia robiłam najszybciej jak mogłam, dodałam jeszcze wykroki. Przed treningiem oczywiście krótka rozgrzewka.
Programy są dla początkujących, ale wykonując je jeden po drugim w dość szybkim tempie można się zmęczyć i poczuć nogi. Mam zamiar przećwiczyć wszystkie filmiki nagrane przez Natalię i być może stworzę swój trening 40-45 minutowy full body, polegając również na ćwiczeniach już mi znanych.

A teraz zdjęcie mojej sylwetki i to co sie moim zdaniem pogroszyło.

Zniknęły mi ciężko wypracowane mięśnie brzucha. Brzuszek zaczął sterczeć. I pojawił się boczek, którego wcześniej nie było. Być może jest to niewielki regres, ale strasznie żałuję, że nastąpił. Zamiast dać jeden kroczek do przodu, to zrobiłam dwa do tyłu. Walczę z moją oponką na różne sposoby. Jednak bez kardio spalającego tłuszczyk się nie obędzie. Mogę wykonywac różne programy treningowe w domu, ale jakoś nie mogę uwierzyć, że dzięki nim pozbędę się nadmiaru tkanki tłuszczowej w pasie. Zdjęcia z boku nie ma, bo się wstydzę -__-




Nogi po treningu. Całkiem mi się podobają :)



Jakie trenerki fitness polecacie? Czy wykonując konkretne programy treningowe faktycznie widzicie tak dużą różnicę?



wtorek, 22 października 2013

#1 Światła Września - Carlos Ruiz Zafon - czyli kącik mola książkowego :)

Zaczynam cykl mola książkowego :) Od czasu do czasu będę polecać przeczytane przeze mnie pozycje :)
Mam nadzieję, że dzielenie się moją drugą pasją sprawi, że będę bardziej systematyczna w czytaniu :)
Zaczynam od autora, którego książki pamiętam do dzisiaj. Książki, które pozostawiły duży ślad w mojej pamięci.

Autor : Carlos Ruiz Zafon
Tytuł : Światła września
Tytuł oryginalny Las luces de septiembre
Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
Ilość stron : 255

Moja ocena : 6/6

''Światła września" to trzecia powieść w dorobku Zafona. Tak jak i jej poprzedniczki ( Książe mgły,Pałac północyzostała wydana w kategorii literatury młodzieżowej. Nie mniej jednak uważam, że przypadnie ona do gustu czytelnikom, bez względu na ich wiek. 
 
Akcja powieści osadzona jest w roku 1936 i rozgrywa się w Normandii, rejonie położonym w północnej części Francji. Simone Sauvelle - wdowa wraz z dwójką dzieci - Irene i Dorianem postanawia wyprowadzić się z Paryża, gdzie wiodła życie pełne napięcia, spowodowane mnożącymi się długami. Po otrzymaniu atrakcyjnej oferty pracy przeprowadza się do małej, nadmorskiej miejscowości. Rodzina zamieszkuje dom na cyplu, którego koszta utrzymania w pełni pokrywa pracodawca Pani Sauvelle. W trakcie kolacji zapoznawczej cała rodzina wybiera się do posiadłości gospodarza - Cravenmoore. Rezydencja ekscentrycznego wynalazcy i fabrykanta zabawek z miejsca wywiera na całej rodzinie ogromne wrażenie. Zewsząd patrzą na nich oczy zabawek skonstruowanych przez Lazarusa, co sprawia, że dzieci czują się nieswojo. Odnoszą wrażenie, że są zewsząd wnikliwie obserwowane, a w murach domu czai się jakaś złowieszcza, nienamacalna siła. Miła atmosfera jaką tworzy gospodarz domu, sprawia, że wszyscy zapominają o dyskomforcie i pogrążają się w wesołej rozmowie. Irene zaprzyjaźnia się z Hannah - dziewczyną, która jest pracownicą wynalazcy zabawek. Od pierwszego spotkania pomiędzy dziewczynkami nawiązuje się nić porozumienia. To dzięki niej Irene poznaje Ismael'a - chłopca, w którym zakochuje się z wzajemnością. Beztroskę i radość pary przerywa wiadomość o tajemniczym morderstwie, które miało miejsce w lesie okalającym Cravenmoore. 
Dwójka nastolatków, nie bacząc na niebezpieczeństwo pragnie za wszelką cenę wymierzyć sprawiedliwość mordercy. Nie wiedzą jednak, że będą musieli zmierzyć się ze złowrogą siłą, a tajemnica którą po drodze odkryją na zawsze zmieni ich życie...

Do Zafona mam ogromną słabość i już dawno postanowiłam sobie, że przeczytam wszystkie powieści, które wyszły spod pióra tego autora. Oczywiście i tym razem się nie zawiodłam, a podróż w jaką zabrał mnie Carlos zostanie w mojej pamięci na długo. 
Jak to bywa u Zafona, akcja powieści rozwija się bardzo powoli. Mamy możliwość dokładnie poznać bohaterów, wyobrazić sobie miejsce akcji dzięki bogatym opisom. Napięcie budowane jest stopniowo, plastyczny i ciekawy język sprawiają, że książkę czyta się bardzo przyjemnie. Muszę przyznać, że czytając powieść niejednokrotnie moim ciałem wstrząsnął dreszcz, odczuwałam irracjonalny strach, ale mimo wszystko nie mogłam przerwać lektury. Dynamicznie rozwijająca się fabuła, pełna zwrotów akcji i tajemnic sprawia, że książkę chce się pochłonąć niemal natychmiast. Dodatkowo zaskakujące, wstrząsające i niespodziewane zakończenie sprawia, że powieść ogromnie zyskuje na wartości. Z kartek wręcz emanują magia i złowrogie siły...

Jak zakończy się wyścig z czasem? Jaką tajemnice skrywa Lazarus i jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Pani Simone ? Musicie koniecznie przeczytać "Światła września" ! 

Zachęcam do obejrzenia trailera książki, umieszczonego poniżej.


Znacie twórczość Zafona?

poniedziałek, 21 października 2013

Zielona kawa :)

W sobotę wybrałam się do miejscowej herbaciarni. Kończę zapasy zielonych, czarnych i czerwonych herbat. Został mi tylko spacer kochanków i mango fit. Jestem przed wypłatą więc, zakupiłam tylko dwie torebeczki herbacianych wspaniałości ;)

Pierwsza z nich to totalna nowość. Zaciekawił mnie wygląd, kolor, potencjonalny smak i działanie - być może lekko przykoloryzowane. Klientki zachwalały i kupowały kilogramami, pani zachwalała. No to postanowiłam spróbować.



Co to jest?

Pochodzenie zielonej kawy jest takie samo, jak pochodzenie kawy czarnej – jej ziarna to te same ziarna kawowca, które kupujemy do zmielenia. Jedyną, a zarazem kolosalną różnicą między nimi, jest proces palenia, któremu poddawana jest przyszła czarna kawa, a który omija kawę zieloną. To dzięki temu procesowi czarna kawa zyskuje nie tylko swoją barwę, ale i aromat oraz charakterystyczny gorzki posmak. O te walory uboższa jest zielona kawa, bogatsza natomiast jest w pewien kwas, który jest sprawcą całego zamieszania wokół niej.


O co tyle szumu?
Kwas chlorogenowy (CGA) to związek, który ulega rozpadowi w trakcie palenia, dlatego też nie występuje w kawie czarnej. Badacze przypuszczają, że wchodzi on w reakcję z kofeiną, która spowalnia proces przyswajania przez organizm glukozy. W szerszej perspektywie oznacza to mniejszą ilość odkładającego się tłuszczu, czyli, upraszczając, chudnięcie. Jednym z badań, które zainspirowały takie przypuszczenia, był eksperyment naukowców z Uniwersytetu w Scranton, którzy obserwowali, jakie efekty miały różne dawki zielonej kawy (a także jej placebo) na grupę 16 osób. Wyniki były bardzo optymistyczne: uczestnicy badania schudli średnio ok. 7,5kg przez 22 tygodnie przyjmowania preparatu z zielonej kawy. Naukowcy zaznaczyli, że w czasie eksperymentu uczestnicy ani nie zmienili swoich nawyków żywieniowych ani nie zwiększyli swojej aktywności fizycznej. Jak widzicie gruba badana jest dość mizerna, więc pewnie do tych wyników należy podejść z dużym dystansem.

Co więcej?
Zielona kawa może mieć także inne właściwości, ze względu na obecność kwasu chlorogenowego. Wśród nich wymienia się silne działanie bakteriobójcze, oczyszczanie organizmu z toksyn, obniżanie ciśnienia, w niektórych przypadkach – obniżenie prawdopodobieństwa zachorowania na cukrzycę, a u mężczyzn – zmniejszenie występowania kamieni żółciowych. W związku z tym, że CGA wpływa na redukcję tłuszczu, może być też traktowany jako pomoc w walce z cellulitem.

Hola,hola...
Oczywiście pamiętamy o tym co najważniejsze. Zielona kawa nie zastąpi zdrowej i zbilansowanej diety. Zielona kawa nie sprawi, że Twoje ciało będzie jędrne, ona nie wykona za Ciebie pracy. Należy traktować ją jako suplement diety, ciekawą alternatywę. Zawiera ona dużo antyoksydantów, więc może być zdrowszą wersją napojój pobudzających.



Smak jest specyficzny i na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Mój narzeczony stwierdził, że śmierdzi stęchlizną i smakuje obrzydliwie. A dla mnie jest całkiem przyjemna zarówno w smaku jak i zapachu. Taka forma przejściowa pomiędzy tradycyjną kawą a zieloną herbatą. Nie słodzę jej i nie dodaję mleka. 

Polubiłyśmy się z zieloną kawą. A Wy, próbowałyście?

niedziela, 20 października 2013

Coming home.

Ogarnęłam się :) Doszłam do równowagi psychicznej, uspokoiłam się. Stało się i już tego nie odwrócę, więc nie ma co użalać się nad sobą, tylko wziać sprawy w swoje ręce :) Może za nudno by było gdyby wszystko było takie idealne? Wiem, że lubię sobie komplikować wiele spraw, więc pewnie i teraz tak też się stało.

Do końca października obiecałam sobie ogarnąć się z jedzeniem. Wyeliminować węglowodany proste, na nowo zwalczyć w sobie chęć do sięgania po niezdrowe żarcie. Wzbogacić posiłki o warzywa i owoce. Czyli wrócić do odżywiania sprzed miesiąca. Aby się troszkę kontrolować z jedzeniem, będę sobie fotografować wszystko co jem, a później analizować. Ograniczę obiady u babci i imprezy ;)
Skorzystam z projektu Klary, i będę raz w tygodniu serwować sobie zdrowe słodkości.


Ze względu na chwilowy brak czasu, funduszy i problemy z obręczą barkową moja aktywność fizyczna to długie spacery - w sobotę ponad 10 kilometrów, dzisiaj 7. Zaczęłam się więcej ruszać i tym cieszyć, więc jest dobrze, a będzie lepiej. W listopadzie będę kontynuować trening siłowy i basen. Zainspirowałam się jedną z polskich fitnessek, chyba to dobry moment.

Zdecydowanie za dużo czasu marnuję na mało istotne sprawy. Nie wiele czytam, filmów też nie oglądam. O sprawach urodowych już nie piszę, bo znów się na siebie zezłoszczę. Mam nadzieję, że uda mi się zwalczyć w listopadzie mojego wewnętrznego lenia, popracuję nad swoją kobiecością itd.

Za dużo się denerwuję. Za mocno się przejmuję. Liczę na to, że spacery będą mnie wyciszać. Za bardzo żyję dla kogoś, a nie dla siebie. Zbyt dużo spadło na mnie w tak krótkim czasie. No ale najważniejsze, że jestem tu gdzie jestem.


;)

sobota, 19 października 2013

Kamy przemyślenia - dla cierpliwych - samokrytycznie.

Wczorajszy dzień spędziłam w większości siedząc i się dokształcając, przemieszczając się z jednego miejsca w drugie. W czasie podróży ostatnio nie mogę czytać, bo zasypiam. A jak zasypiam w pociągu to się ślinię jak buldog, chcąc uniknąć kompromitacji publicznej, po prostu siedziałam gapiąc się w okno. Analizowałam.

Że coś się dzieje niedobrego zaobserwowałam w zeszły weekend. Pewnie jeszcze kilka miesięcy temu nie udałoby się nikomu namówic mnie na nocny spacer do Mc'donalda w celu spożycia obrzydliwego, śmierdzącego żarcia - biorąc pod uwagę fakt, że w dzień poprzedni Magda zasponsorowała mi na wynos dwie buły, które poprawiłyśmy dwiema butlami wina i pizzą. Żenada. 

Przez cały tydzień stękałam jaka jestem zmęczona poprzednim tygodniem. Wszystko robiłam z przymusu, nie chciało mi się nawet wynieść talerza po śniadaniu, co wywołało agresję w mojej jakże cierpliwej rodzicielce. Po tygodziniu mój pokój przypominał...sama nie wiem co. A, że wszyscy się mnie czepiają, bo ja taka idealna. Bo to moje, mój więc o co Ci chodzi? Nie chcę nie zrobię, a że nic mi się nie chciało to siedziałam. Październik mi uciekł. 1/12 roku niemalże całkowicie...przesiedziałam. Cudnie. Jestem leniem. Okropnistym, bezswstydnym leniem. Każdy ma swoje lenia, sztuka w tym by go wytresować. Mój przejął nademną władzę,kontrolę. Nie tylko przestałam ćwiczyć, ale również czytać.

Gdy pomyślę, kiedy to wszystko się zaczęło od razu przypomina mi się wrześniowa podróż karetką. Decyzja lekarza o podójnej operacji kolana, zakaz wykonywania dynamicznych aktywności, bezwzględny zakaz biegania. I co z tego, że na siłowni dwa razy szczęśliwa wskoczyłam na bieżnię, jak następnego dnia kolano przypominało arbuza? Chyba to mnie załamało, jakoś tak wewnętrznie. Nie zaczęłam spokojnie, świadomie myśleć co robić, tylko gorączkowo szukałam rozwiązań. Błąd.

W czwartek przyjechał Rafał - zrobił mi niespodziankę, czym chwilowo wyrwał mnie z letargu. Zjedliśmy obiad, mieliśmy obejrzeć film. W progu staję ja z pomidorkami cherry - niestety w wersji ziemniaczanej i twixem w buzi. Chcesz drugiego? Nie? No to sama zjem. Rafaaaał, jestem gruba. Kama faktycznie przytyłaś, nie chciałem mówić, żebyś nie była zła czy coś. Jak zwykle próbując wypierać to co dla mojego ego zagrażające ze śmiechem na ustach, stwierdziłam że przesadza, i tak tylko sobie gadam. Chociaż wiedziałam, że w 100 % ma rację. I się zaczęło, ale w sumie po to by coś innego się skończyło.

Teraz siedzę, wyspana, po porannym spacerze z psem, sytym śniadaniu i kawie. Za godzinę znów idę na spacer. Pójdę do herbaciarni - zapomniałam całkowicie o istnieniu zielonej herbaty. Dzisiaj posprzątam.

Cieszę się, że tak szybko zdałam sobie sprawę z popełnianych przeze mnie błędów. Że dość szybko dotarło do mnie, że healthy lifestyle to to nie jest.

Fajnie, że jesteście. Jesteście niesamowitym źródłem motywacji. Ja też się pozbieram, już w sumie dzisiaj jest całkiem dobrze :) Wymyślam sposoby, by sobie pomóc. Mam już ich kilka. Podzielę się nimi. Jutro?


piątek, 18 października 2013

Beznadziejnie.

Brak motywacji.
Zła organizacja czasu.
Śmieciowe jedzenie.
Gorzej wyglądam.
Fatalnie się czuję.
Moje samopoczucie jest okropne.
Jest mi smutno.
Znów zawiodłam sama siebie.



środa, 16 października 2013

Kwas foliowy.

Jakiś czas temu rozpoczęłam suplementację kwasem foliowym. Co pradwa nie planuję jeszcze ciąży, jednak uważam, że taka przedwczesna suplementacja może tylko pomóc.

Kwas foliowy, nazywany również folacyną, witaminą B9 i B11 jest organicznym związkiem zaliczanym do witamin z grupy B. Jego nazwa związana jest z łacińskim znaczeniem słowa „folium”, które oznacza dosłownie tyle, co „liść”.
Kwas foliowy ma wyjątkowo unikatowe znaczenie, dlatego tak wielu specjalistów zaleca jego przyjmowanie. Związki kwasu foliowego znajdują się w naturze, zwłaszcza w warzywach liściastych oraz w drożdżach. W organizmie ludzkim kwas foliowy występuje między innymi w wątrobie.
Naukowcy ustalili, iż zetknąć się można z różnymi rodzajami kwasu foliowego - w sumie może ich być nawet około sto pięćdziesięciu. W przyrodzie tego organicznego związku chemicznego jest natomiast nieco mniej, gdyż jedynie około dwadzieścia różnych form.


Rola kwasu foliowego
Kwas foliowy jest odpowiedzialny nie tylko za regulowanie oraz rozwój poszczególnych tkanek i komórek naszego ciała. Jest on również niezbędny do wspomagania prawidłowej pracy wielu organów.
Kwas foliowy ma bardzo korzystny wpływ między innymi na system nerwowy i na mózg. To właśnie przyjmowanie odpowiednich porcji kwasu foliowego może przyczynić się do dobrego samopoczucia psychicznego. Co więcej, kwas foliowy bierze udział w zachowaniu materiału genetycznego i w przekazywaniu niektórych cech dziedzicznych – z tego więc względu jego przyjmowanie w szczególności polecane jest kobietom w ciąży.
Kwas foliowy powinien jednak znaleźć się w diecie każdej osoby, a nie tylko przyszłych matek. Ten organiczny związek chemiczny jest odpowiedzialny między innymi za usprawnianie funkcjonowania całego układu pokarmowego, gdyż bierze udział w tworzeniu soków żołądkowych. W ten sposób przyjmowanie kwasu foliowego przyczynia się do znacznie sprawniejszego działania żołądka, jelit oraz wątroby.
Kwas foliowy ponadto uczestniczy w postawaniu dwóch ważnych substancji, mianowicie serotoniny oraz noradrenaliny. Serotonina związana jest między innymi z zachowaniami impulsywnymi oraz z apetytem. Natomiast noradrenalina przyczynia się do wzrostu ciśnienia tętniczego we krwi. Dodatkowo związek ten wpływa na układ sercowo – naczyniowy, zwężając naczynia obwodowe.
Jeszcze jedną istotną rolą kwasu foliowego w organizmie każdego człowieka jest jego nieoceniony wpływ na z zwiększanie odporności. Kwas foliowy bierze udział w procesie wytwarzania białych krwinek, chroniąc nas tym samym przed niektórymi schorzeniami nowotworowymi.
Do najczęściej pojawiających się skutków niedoboru tego związku należy zaliczyć:
  • stosunkowo małą ilość czerwonych krwinek we krwi (może to być oznaką anemii),
  • uczucie zmęczenia i kłopoty z koncentrowaniem się,
  • stany lękowo – depresyjne,
  • bezsenność, kłopoty z pamięcią,
  • zaburzenia trawienia, wiążące się z takimi symptomami, jak: biegunka, obniżenie masy ciała, utrata apetytu,
  • stany zapalne błony śluzowej warg oraz języka,
  • bóle głowy,
  • kołatanie serca.

Występowanie 

Kwas foliowy występuje w wielu pokarmach, jednak w zróżnicowanych ilościach. Dobrym jego źródłem mogą być chociażby warzywa i owoce bogate w witaminę C.
Witaminę B9 znajdziemy w niewielkich ilościach między innymi w pomarańczach, kapuście włoskiej, a także w pomidorach. Szczególnie cennym jej źródłem są jednak warzywa liściaste – brukselka, szpinak, cykoria, sałata, a także niektóre rośliny strączkowe (fasola, soja, groch). Trzeba jednak wiedzieć, że kwas foliowy jest dość wrażliwy na temperaturę, dlatego potrawy gotowane czy smażone mogą być pozbawione po prostu tej cennej substancji.
Najwięcej kwasu foliowego można znaleźć ponadto w następujących produktach żywnościowych:
  • w wątróbce drobiowej i cielęcej, drożdżach piwnych,
  • w kiełkach, otrębach pszennych,
  • w jogurcie, serach, jajach,
  • w tłustych rybach (makrela, łosoś, mintaj, morszczuk),
  • w orzechach oraz w truskawkach.


To dopiero początki mojej suplementacji kwasem foliowym i chyba za wcześnie by mówić o wycofaniu niepokojących objawów.

wtorek, 15 października 2013

Migawek kilka - październikowo.

Poprzedni tydzień był zariowany, zakręcony i pracowity.


Na początku października wybrałam się na szkolenie do Warszawy. Intensywny kurs, dużo informacji, dużo wiedzy do przyswojenia. Smaczne pączki migdałowe na Chmielnej, kubek  carmeowej latte w kawowym niebie.


Pierwsze mroźne wschody słońca. 


BCAA mango- melon po treningu siłowym - pychotka :)


Rozmiary lecą w dół :)


Mój pies przyjmuje coraz to dziwniejsze pozy :)


Sobotnie śniadanie idealne, podane do łóżka. Ale dla przyzwoitości zjadłam siedząc przy stole :)


                                                         Przed podróżą do Olsztyna.


                                                                Spotkanie z eM ;)


Ja - jesienna.


Szybka kolacja.


Odkrycie 2013 - kosmetyki Victoria'sSecret - Pure Seduction.

poniedziałek, 14 października 2013

Lista 101 in 1001 - ile udało się zrealizować?

Czas na krótkie podsumowanie i sprecyzowanie listy 101 in 1001.


Gotowanie [1-9]4. Wypróbuję 72 nowych przepisów (średnio 2 miesięcznie) [ 40/72]
Chcę zrobić: zupę cebulową, zupę serową, krem z pora, krem z marchwi, krem z kalafiora, pierogi z kapustą i grzybami, dania kuchni indyjskiej i marokańskiej, chili con carne.
5. Upiekę chleb
6. Zrobię tort
7. Spróbuję 20 nowych smaków herbat [12/20]
8. Spróbuję marokańskiej kuchni
Kultura [ 10-16]
10. Przeczytam wszystkie książki Nicholasa Sparks'a [16/ 17] 
11. Przeczytam wszystkie książki Agathy Christie z Poirotem [9/34]
12. Przeczytam 300 książek [50/300]

13. Pójdę na kabaret
14. Obejrzę wszystkie zaległe seriale, które chcę zobaczyć
15. 34 razy pójdę do kina (średnio raz w miesiącu) [11/34]
16. Obejrzę 5 filmów z Marilyn Monroe i 5 z Audrey Hepburn [1/5] [1/5]
DIY [17-24]
17. Stworzę kącik ramkowy
18. Zrobię zakładkę do książki
19. Założę album scrapbookowy
20. Uszyję coś ładnego
22. Rozpocznę produkcję kosmetyków naturalnych
23. Zrobię motywującą tablicę
24. Założę zeszyt z przepisami kulinarnymi
Zakupy
25. Kupię czytnik e-book
26. Kupię samochód
27. Kupię 5 kostiumów kąpielowych [2/5]
30. Kupię dużo półproduktów do produkcji kosmetyków
Drobne przyjemności
33. Pojadę do Wrocławia 
36. Pojadę w góry 
37. Ulepię z kuzynką bałwana 
38. Założę łyżwy i przejadę więcej niż 100 metrów 
40. Pomogę w organizacji szóstych urodzin kuzynki 
42. Piknik nad jeziorem 
44. Pójdę na ryby 
45. Przejadę się konno
Rozwój osobisty
47. Pójdę na psychoterapię
48. Zacznę naukę języka greckiego
49. Pójdę na terapię własną
50. Zrobię min. 10 kursów/szkoleń [1/10]
52. Przeczytam 100 artykułów w języku angielskim [6/100]
53. Nauczę się obsługiwać photoshopa :D
56. Opublikuję moją pracę magisterską
Ja
58. Osiągnę wymarzoną wagę 
59. Zrobię velvet manicure 
60. Zrobię Cavior manicure  
61. Pół roku ciągiem bez słodyczy ( od 1.01) 
62. Pół roku ciągiem bez chipsów (od 1.01) 
63. Wybielę zęby 
64. Wybiorę się do SPA 
65. Wybiorę się na masaż 
66. Przez rok będę regularnie brać witaminy 
67. Umówię się na operację kolana 
68. Zoperuję kolano 
69. Będę miała płaski brzuch i pozbędę się boczków 
70. Zastąpię czymś cukier
71. Wezmę udział w kursie samoobrony
72. Nauczę się języka migowego
Sport
76. Zacznę uprawiać jogę
80. Przepłynę jednorazowo 60 długości basenu
Finanse
81. Kupię skarbonkę 
82. Codziennie będę wrzucać złotówkę do skarbonki [ 100/1001]
83. Za każdy zrealizowany cel wrzucam do skarbonki 5 zł
85. Będę wpłacać systematycznie pieniążki na konto oszczędnościowe
 Rodzina i troska o innych
89. Zostawię 100 karteczek w Operation Beautiful [0/100]
91. Spotkam się z blogerkami! 
92. Wyślę 300 spontanicznych listów/maili do przyjaciół i znajomych [35/300]
93. Oddam krew 
94. Odnowię dwie stare znajomości [1/2]
96. Będę zabierać psa dwa razy dziennie na spacer
97. Kupię zwierzątko domowe
98. Zorganizuję przebieraną imprezę

101. Zrobię nową listę 

Nie jest tak źle, jak myślałam. Niektóre cele są długoterminowe - jak np. te dotyczące finansów. Zdecydowanie muszę podkręcić tempo w gotowaniu i kulturze. Kuleje również DIY i dla siebie jakoś tak niewiele robię. Dobrze, że przypomniałam sobie o liście, może dzięki temu zacznę być bardziej aktywna :)


wtorek, 8 października 2013

Moje słoiczkowe śniadanie.

Zainspirowana słoiczkowymi śniadanami na tumblr, postanowiłam przyrządzić sobie takie do pracy. Nie wzbiłam się na wyżyny kreatywności i mój słoiczek wypada dość blado w porównaniu z tymi poniżej. Ale jest bardzo smaczny i sycący.



W moim słoiczku znajduje się orzechowe mussli, 2 łyżki płatków owsianych, garstka słonecznika, czekoladka belgijska - taka malutka z zestawu do founde, duża łyżka masła orzechowego.
Do mojego słoiczka dodaję kubeczek jogurtu naturalnego i całego banana :)


Jeśli taka prosta wersja, smakuje wyśmienicie, to ta z owocami musi być obłędna w smaku ;)
Zainspirywaliście się?

poniedziałek, 7 października 2013

Śniadanie w słoiku - inspiracje.


Śniadania - bo o nich często zapominam.
W słoiku - bo łatwo je ze sobą przewieźć.
Doskonałe, kolorowe i zdrowe inspiracje z tumblr.
Ostrzegam - poczujecie się głodni ;)


Owsianka z lodówki w różnych wersjach



źródło



źródło










Wszystkie inspiracje pochodzą z mojego tumblr.
Lubicie słoiczkowe śniadania?