sobota, 20 lipca 2013

Owoce morza śródziemnego - o tym jak pożerłam ośmiornicę.

Kolacje podczas wakacji jadamy głównie poza domem. Ma to swoje plusy i minusy. Dość przyjemnie jest zjeść niemalże na brzegu morza, podziwiając malowniczy zachód słońca, słysząc szum fal i wesołe trajkotanie wielkich, greckich rodzin. Jest to jedyna okazja do posmakowania oryginalnej, greckiej kuchni. Minusy? Bardzo późno godziny spożywania posiłków, bo życie zaczyna się tu dopiero po 21.00. Wtedy też całe rodziny z dziećmi wychodzą do miasta, by jeść, pić, rozmawiać do późnych godzin nocnych. No i nie zawsze wiesz czego się spodziewać po złożeniu zamówienia - zwłaszcza wtedy gdy menu jest tylko w języku greckim,a kelner średnio włada innym językiem :)

Dzisiaj wybraliśmy się do miejsca, gdzie ludzie stoją godzinami w kolejkach, w oczekiwaniu na wolny stolik. Za czym oni tam stoją?Na co czekają?No cóż, postanowiliśmy sprawdzić.

Udało nam się dostać wolny stolik - Maistrali - bo tak nazywa się tawerna - powoli zaczęła się zapełniać. Wiedzieliśmy co chcieliśmy zamówić, jednak wciąż była niepewność czy dostaniemy właśnie to. We wcześniejszych miejscach zamiast świni dostaliśmy kurczaka, zamiast sera fety, ser kozi do smarowania chleba - wybitnie paskudny. Jednak ryzyko się opłaciło.


Pamiętam, gdy podczas oglądania programów kulinarnych zarzekałam się, że never ever nie zjem ośmiornicy. Od samego patrzenia na nią robiło mi się nie dobrze. Jak można to jeść? - dziwiłam się. I do tego te przyssawki - o nie.

Krewetki jadam często, jednak nigdy nie w takiej postaci. Owszem zdarzyło mi się jeść takie z dupą i ogonem, ale nigdy z łbem - kolejna nowość.

Kalmary w cieście i ich śmieszne główki - ekhm.

Małe rybki - które nie mam pojęcia jak sie nazywają - jadałam wcześniej, ale nie smażone na głębokim oleju. Nie żebym je darzyła większą sympatią, jadłam bo tak wypadało.


Do owoców morza zamówiliśmy surówkę z marchwi,białej kapusty z oliwkami,oliwą z oliwek i octem winnym. Dodatkowo dla mężczyzny frytki. Chleb standardowa przystawka.


Zmieniam zdanie. Ośmiornica jest przepyszna. Mięso delikatne, skóra chrupiąca - nie gumowata jak wcześniej myślałam. Bardzo smakowały mi również głowy kalmarów i kalmary w cieście. Krewetka przy tym wszystkim wydała mi się mocno zwyczajna :)

Jest to miejsce godne polecenia, ja sama będę z wielką ochotą do niego wracać. I stać godzinę w oczekiwaniu na stolik. I już nie będę się bać ośmiornicy :)




17 komentarzy:

  1. Serio? Ja kiedyś we Francji jadłam sałatkę z malutkimi ośmiorniczkami i były obrzydliwie gumowate. Jedyne doświadczenie, jakie mam z krewetkami, to sałatka w The Mexican i śmierdziały tak, że w życiu ich już nie zjem... No cóż. Ale fajnie, że próbujesz nowości : ) Miłęgo wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie wszystko zalezy od tego gdzie sie jada :)

      Usuń
    2. wydaje mi się, że były źle zrobione w takim razie. Owoce morza są pyszne, ale z nimi jest tak jak z sushi czy z baraniną - nie każdy potrafi to przyrządzić, a łatwo zepsuć to danie.
      dlatego popieram jedzenie w miejscu gdzie są tłumy miejscowych - oni wiedzą to o czym my się dopiero możemy przekonać:)

      Usuń
  2. na samą myśl robi mi sie nie dobrze, ale w życiu trzeba spróbowac wszystkiego :) ja osobiście nienawidzę owoców morza! próbowałam przekonać się do krewetek, ale równiez to powiem: never ever nie zjem krewetek :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie od zawsze brzydzily owoce moża. Nawet krewetek nie zjadła chociaż miałam okazję w Tunezji... Jakoś nie mogę się przemóc...
    Najważniejsze, że ci brakowało!
    Udanych wakacji!!! :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety też z tych, które do owoców morza chyba nigdy się nie przekonają. Jeszcze te małe krewetki bez główek jestem w stanie zjeść, ale takie duże... Brrrr.
    Fajnie, że się odważyłaś i że masz pozytywne odczucia :) czasami zła jestem na siebie za swoje ograniczenia, ale jednocześnie takich rzeczy jak obrzydzenie nie jestem w stanie pokonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O nie, ja bym się nie skusiła! ;D Fajnie, że Wasze ryzyko się opłaciło i owoce okazały się pyszne ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubie macki osmiornicy w sosie czosnkowym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z ciekawości spróbowałabym wszystkiego, krewetki są mi znane, ale kalmarów i ośmiornicy nigdy nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham wszelkie owoce morza:) osmiornice tez, ale tylko grillowaną.

    OdpowiedzUsuń
  9. Łał jakie przysmaki :-) Myślę, że porównywalne z miejscem pobytu.
    Pozdrawiam Paweł
    http://twojwybortwojaprzyszlosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. to ja chyba trafiłam na jakąś słabo przygotowaną... bo jak jadłam to była paskudnie gumowata i jakoś nie mogłam się przekonać ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. aaaaa, lubię ośmiornice ! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam!! Kalmary mniam pycha! Ośmiornice przepycha! Krewetki niebo w gebie :D a tych rybek nie probuje bo podobne mialam w akwarium i jakos nie moge... :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja niedawno pierwszy raz skosztowałam kalmarów i o dziwo - smakowały. Nie wiem czy na ośmiornicę bym się skusiła...

    OdpowiedzUsuń
  14. Wygląda smakowicie :) A kraba jadłaś? Podobno też ma dobre mięsko :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale pyszności, może też kiedyś zdecyduje się na osmiornice ;-)

    OdpowiedzUsuń