środa, 26 czerwca 2013

Moja pielęgnacja twarzy latem#1

Nadmiar stresu w moim życiu, nie do końca czyste jedzenie i stagnacja pod względem fizycznym bardzo szybko wpłynęły na kondycję mojej skóry. I chociaż latem twarz wygląda o wiele lepiej, to niezbędna jest jej specjalna pielęgnacja.
Od pół roku jestem pod opieką dermatologa i razem z panią doktor walczymy z moimi problemami skórnymi. Na pierwszą wizytę przyszłam mocno wysypana, z podskórnymi grudkami, zapchanymi porami, podrapanymi krostami, przesuszoną skórą i masą przebarwień. Pierwszym krokiem było wyleczenie ran, które sama sobie zafundowałam, później zaczęłam używać szereg maści, żeli, kremów kosmetyków z konkretnymi stężeniami. Potrzech miesiącach moja skóra wyglądała na prawdę bardzo dobrze. Widoczne były jedynie drobne zaczerwienienia, pojedyncze krostki i przebarwienia. Dzisiaj miałam trzecią wizytę. Skóra jest w końcu czysta i dobrze nawilżona, jednak zdarzają się podskórne grudki - zwłaszcza po prawej stronie brody - na jednym z blogów kosmetycznych przeczytałam, że może być to problem hormonalny. Jestem obecnie kilka dni przed miesiączką, całościową nie wyglądam za specjalnie, więc to może to? Jednak moim problemem wciąż są przebarwienia. Dostałam kolejny lek, mam nadzieję, że ten pomoże.


Jeśli chodzi o moją pielęgnację w chwili obecnej, to stosuję krem nawilżający Puritin z Iwostin - rano i co drugi dzień wieczorem. Na przebarwienia gdy nie ma słońca stosuję serum na przebarwienia, do którego dodaję kwasu hialuronowego z Beautyever. Dwa widoczne na zdjęciu kremy nawilżające już są prawie wyzerowane. Do przemywania twarzy, jako toniku używam hydrolatu różanego, pod oczy łagodzący krem nagietkowy od Sylveco.


Do zmywania makijażu stosuję oczyszczającą piankę z La Rosay, mleczka z Yves Rocher i dwufazowego płynu do demakijażu oczu od Nivei.

W chwili obecnej odstawiam Aknemycin, będę stosować Atrederm oraz Skinoren.




















No i oczywiście filtry ochronne - ale o tym w kolejnym poście.
Do pełnej pielęgnacji potrzebuję jeszcze dobrego żelu oczyszczającego - Lushowy Angels on Bare Skin mi się skończył, zastanawiam się nad czymś nowym, być może sięgnę również po dermokosmetyki.
Skóra w trakcie takiej kuracji jest mocno przesuszona i potrzebuje dużego nawilżenia. Koleżanka namawia mnie na olej tamanu - podobno doskonale nawilża i jest dobry w walce z wszelakimi problemami skórnymi.

Jeśli macie jakieś sprawdzone kosmetyki - zwłaszcza nawilżające, również półprodukty, czy też takie, które zwalczają przebarwienia - piszcie.

W kolejnej częściach pokażę Wam moją letnią kolorówkę :)

wtorek, 25 czerwca 2013

Powrót do regularnych ćwiczeń - dzisiaj dzień nóg.

Kilkutygodniowa stagnacja, niesystematyczne bieganie, lenistwo zaprocentowały ponownym pojawieniem się fatu tu i ówdzie. Za trzy tygodnie będę wygrzewać się na cudnej plaży, chciałabym jak najlepiej czuć  się w swoim ciele. Tymczasem nogi i brzuch wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Czas wrócić do systematyczności  - także w blogowaniu.

A na powroty najlepsze jest plan działania.


Pogoda jest zmienna, więc planowanie tylko i wyłącznie biegania i jazdy rowerem nie byłoby mądrym posunięciem.  Zawsze warto mieć plan B – właśnie tak jak na dzisiejszy dzień. Od rana pada, aura jesienna,  zbyt mokro na aktywność poza domem. Uda mi się jedynie zorganizować spacer do marketów w poszukiwaniu dojrzałego mango :)

Na blogu http://make-life-perfect.blogspot.com/ znalazłam plan treningu nóg. Jest bardzo ciekawy, zwłaszcza dlatego, że nie obciąża tak mocno kolan. Ilość przysiadów w seriach zawsze rozkładam pod własne możliwości, więc na pewno nie porwę się na przysiadowe wyzwanie.

 Jednak myślę, że to trochę za mało.  Do rozpiski powyżej dodaję:
- wykroki z obciążeniem
- przysiady
- wchodzenie na kanapę z obciążeniem
- wspięcia na palcach
- deadlift with curl and twist         


- lateral lunges

Jeśli chodzi o nożyce to w tym ćwiczeniu wykorzystam elastyczne pętle
Wymachy nóg do tyłu mogą być z prostą albo zgiętą nogą. 




Przedstawiony powyżej plan będę robić trzy razy w tygodniu – we wtorki, w środy i piątki bez względu na to czy tego dnia jest trening cardio czy go nie ma.
W poniedziałek i w czwartek trenować będę programy Mel B – po  10 minut na pośladki, brzuch, ramiona i nogi. Wydaje mi się, że widziałam również trening cardio. To daje nam łącznie  od 40 do 60 minut treningu. W te dni nie podejmuję się innej aktywności. 

Teraz trzeba coś znaleźć na brzuch :) 
A jakie są Wasze ulubione ćwiczenia na nogi i pośladki?

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Zespół jedzenia nocnego.

Jako przyszły psychoterapeuta - mam nadzieję, rekrutacja trwa :) zaczęłam mocno interesować się zaburzeniami zdrowia psychicznego, zwłaszcza zaburzeniami odżywiania się. Zawsze ciekawiło mnie czemu tak się dzieje, że atrakcyjna kobieta popada w szał odchudzania się i mimo wystających kości w lustrze widzi słonia. Psychiatria jest niezwykła, a człowiek z założenia nie jest lepszy czy gorszy - po prostu każdy inaczej radzi sobie z własną psychiką.

Przeglądając ostatnio publikowane artykuły medyczne, zainteresowałam się zaburzeniem nie do końca jasnym, niezbyt powszechnym, jednakże będącym dużym problemem. Sama przez dobre dwa miesiące wpadłam w pułapkę zespołu jedzenia nocnego.


Historia
Ponowne zainteresowanie się zespołem jedzenia nocnego jest zbieżne z zainteresowaniem dotyczącym otyłości i zaburzeń snu.  Jest to zaburzenie jedzenia związane ze snem.  Ten nietypowy wzrorzec po raz pierwszy został zaobserwowany w 1995 roku w grupie pacjentów (z otyłością) badanych w jednej z klinik.
Istnieje wiele schorzeń , które łączą zaburzenia snu i odżywania. Są to między innymi zespół jedzenia nocnego, bulimia  z nocnym jedzeniem, zespół gwałtownego objadania się a także zaburzenia dysocjacyjne. Początkowo zaburzenia odżywiania związane ze snem zaliczane były od stricte zaburzeń snu.

Czym jest zespół jedzenia nocnego?
Zespół jedzenia nocnego, według kwalifikacji DSM-IV (nie wiem czy weszły jakieś zmiany w wersji V), zaliczany jest do parasomnii. Spotkać możemy się również ze skrótem NES – Night Eating Syndrome.  NES nie dotyka tylko i wyłącznie ludzi z nadwagą, choć to ta grupa najbardziej nabija statystyki. Wśród osób z prawidłową masą ciała zaburzenie występuje stosunkowo rzadko.
Psychopatologiczne zachowania w NES to przede wszystkim zaburzenia snu – będące bezsennością- 3 razy w tygodniu lub częściej, nadmierne, wieczorne łaknienie ( spożywanie przynajmniej połowy dziennej racji żywieniowej).  Sposób spożywania jedzenia jest kompulsywny, występują silne trudności w pohamowaniu łaknienia, czasami brak kontroli nad tym co się robi. Osoby z NES nie odczuwają głodu w godzinach rannych, w ciągu dnia również przyjmują nie wiele posiłku, rozkręcają się w nocy. Następnego dnia przeważnie jednostka nie ma pojęcia o wydarzeniach nocnych, nie pamięta ich. U 1/3 osób cierpiących na bulimię czy  anoreksję występuje psychopatologiczny wzorzec jedzenia nocnego.

Dlaczego występuję zespół jedzenia nocnego?
Powody występowania zespołu jedzenia nocnego nie są do końca znane.  Być może ma ono podłoże genetyczne, a do potencjalnych czynników zagrażających należy otyłość – jednak nie jest to do końca pewna informacja, przeprowadzenie dalszych badań być może wkrótce da nam odpowiedź na te i inne pytania. Za inne potencjalne czynniki wywołujące zaburzenie uznaje się: objawy występujące po odstawieniu kawy, papierosów, opiatów, nadmierne narażenie na stres, bezsenność, zaburzenia psychologiczne.

Co mówi psychologia?
Biorąc pod uwagę tezy stawiane przez psychoterapeutów zaburzenie ma związek z fazą oralną, z zaburzeniem pewnego rodzaju relacji pomiędzy matką i dzieckiem. Idąc dalej, zauważono, że pacjenci jedzą w nocy zastępując tym swoje marzenia, plany, myśli, których uświadomienie sobie z  różnych powodów jest dla nich trudne, czasami wręcz niemożliwe.  Jednostka jedzeniem coś sobie rekompensuje, czasami jest to samotność, obniżony nastrój, niskie poczucie własnej wartości.  Osoba wpada w błędne koło, towarzyszy jej długotrwały stres, odczuwa zmęczenie, przygnębienie, obniżony nastrój, anhedonie, wstyd i poczucie winy.  Zaburzeniem jedzenia często towarzyszą zaburzenia nastroju i stany lękowe.

Czy i jak leczyć?
Oczywiście, że leczyć. Zespół nocnego jedzenia jest niebezpieczny dla człowieka nie tylko dlatego, że zbliża do nadwagi i otyłości czy problemów natury psychicznej. Przede wszystkim jednostka narażona jest na niebezpieczeństwo zrobienia sobie krzywdy – gdy funkcjonuje w fazie REM. Pacjent w pierwszej kolejności powinien udać się do miejsca, w którym leczone jest zaburzenie snu. 
Terapia psychologiczna, stymulacja mózgu i terapia hipnozy okazały się nie do końca skuteczne.

Jak spróbować samemu pokonać NES?
- zadbaj o jakość swojego snu, unormuj czas jego trwania.
- kładź się spać gdy jesteś zmęczony
- uprawiaj jakoś aktywność fizyczną – bieganie, trening siłowy, rower
- zrezygnuj z drzemek w ciągu dnia
- regularnie spożywaj posiłki
- jedz śniadania!
- zadbaj o swojego zdrowie psychiczne, znajdź skuteczną dla Ciebie metodę walki ze stresem

- spróbuj zajęć relaksacyjnych 

na podstawie artykułu  Katarzyny Jakuszkowiak, Wiesłaa Jerzego Cubała z 
Kliniki Chorób Psychicznych i Zaburzeń Nerwicowych Akademii Medycznej w Gdańsku

Jak to było u mnie?
Gdy ja objadałam się w godzinach nocnych, nie utożsamiałam to z żadnym zaburzeniem. Faktycznie, moje nocne jedzenie początkowo miało silny związek z problemami, które sama prowokowałam przyjmująć właśnie taki negatywny wzorzec zachowania. Z błędnego koła uciekłam z dnia na dzień, licząć RAZ DWA TRZY STOP. Udało się.

Jeśli zauważasz u siebie podobne zachowanie przyjrzyj się mu bardziej i zrób coś nim będzie za późno.

wtorek, 18 czerwca 2013

Mój sposób na zmęczenie - zapachy, smaki, kolory :)

Dzisiaj jest dzień, który mimo, że jest słoneczny i piękny, to dla mnie jest ciężki. W pracy piekło, przed urlopem nawał obowiązków, ale taak to jest gdy chce się mieć wszystko dopięte na tiptop. W takie dni jak dzisiaj, nie mam nawet siły pomyśleć o bieganiu, czy domowym treningu. Za to z chęcią robię inne rzeczy, które sprawiają mi radość i przyjemność :)

Po pierwsze woski Yankee Candle.


I choć uwielbiam je palić głównie jesienią i zimą, te pobudzające, mocne zapachy sprawdzają się w chwilach totalnie wyczerpania. Sparkling Cinnamon to zapach niezwykły. Zarówno pod względem intensywności jak i koloru. Mocny, wyrazisty, może zbyt nachalny. Sampler pachnie cudnie, tarta woskowa pewnie również.
Dwa pozostałe zapachy, które zapalam późną wiosną do żurawina i zapach świerku z jabłkami. Być może uznacie to za dziwaczne, ale jestem typem osoby, która lubi poczuć trochę zimy...w środku lata :)

Po drugie - kolorowo i zdrowo na talerzu.


Banalnie prosta w wykonaniu a jaka smaczna i kolorowa. Przygotowanie tego posiłku to czysta przyjemność. Potrzebujesz jedynie roszponki, pomidora, połowki awokado, tuńczyka, soku z limonki lub cytryny, oliwy z oliwek i balsamico. Idealna na lunch.

3. Po trzecie relaks przy książce


Wybaczcie, że zdjęcie jest do góry nogami, ale nie mam siły walczyć z programem, który odmawia posłuszeństwa i mimo przekręcania zdjęcie, zostaje ono w takiej samej płaszczyźnie :)
Trochę psychoterapii i czegoś luźniejszego.

A do książki słodka kawa - byle nie za często!


Kawę piję bardzo rzadko, ale jeśli już po nią sięgam, to wygląda ona tak jak na zdjęciu - bez cukru, za to z odrobiną bitej śmietany i czekoladową posypką. Raz w tygodniu - nie zaszkodzi :)

I owoce. Kocham owoce.




W końcu czuję lato :)

A co Wy robicie gdy czujecie się totalnie zmęczeni, poza snem kochani :)

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Przesyłka od Beautyever.

Jakiś czas temu otrzymałam od firmy Beautyever przesyłkę, którą się chwalę :)


Co otrzymałam?

- Hydrolat różany - otrzymywany z kwiatów róży stulistnej, doskonale nadaje się do skóry przesuszonej, dojrzałej, wymagającej regeneracji i odnowy.Działa lekko napinająco i przeciwzmarszczkowo..
Idealny także do pielęgnacji skóry wrażliwej, ze skłonnością do zaczerwień i rozszerzonych naczynek, działa lekko ściągająco, zmniejszając widoczność porów skóry. Hydrolat różany zawiera w swoim składzie antocyjany i kwas galusowy, przez co wykazuje właściwości antyoksydacyjne, wzmacniające naczynia krwionośne oraz działanie ściągające i oczyszczające. Obecność powyższych składników, należących do grupy flawonoidów, powoduje redukcję zaczerwień, wzmacnia wytrzymałość i przepuszczalność naczyń krwionośnych – poprawia ogólny wygląd skóry. 
Hydrolat zamierzam stosować jako samodzielny tonik do przemywania skóry rano, jako mgiełkę do twarzy i włosów. Już uwielbiam go za zapach.
- Kwas hialuronowy i rozpuszczalny kolagen - to dwa składniki, które będę dodawać do moich kremów nawilżających i balsamów. Jeszcze nie zdecydowałam się na ukręcenie czegoś swojego, ale być może wkrótce się zmobilizuję.


niedziela, 16 czerwca 2013

Co jadłam by schudnąć? - #jajecznica

Kochani!
Wiem, że ostatnio piszę mniej niż zwykle - nie mam na to dobrego wytłumaczenia. Jednak pragnę Was wszystkich uspokoić - mimo, że schudłam, nie przestanę pisać bloga :) Jeśli widzicie błędy we wpisie, nakładające się zdjęcia i inne wpadki - zgłaszajcie. Czasami piszę wpis po 18 godzinach na nogach, ledwie ruszam kończynami po treningu i nie mam siły wstać z łóżka po szklankę z wodą. Mam nadzieję, że wybaczycie mi te drobne niedoskonałości i nie oceniacie mnie na podstawie wpadek ortograficznych ;) To tak na marginesie.

Dzisiaj zapraszam Was do skosztowania trzeciego posiłku, który często jadałam i wciąż jadam. Śniadanie idealne, u mnie na stole zawsze w niedzielę. Przed Wami jajecznica.

Jedyna dająca zrobić się na maśle - i to na nim smakuje mi najbardziej. Jajka zawsze z dodatkami - chuda szynka lub kiełbaska, cebula, szczypiorek, pieczarki.



Sekretem mojej jajecznicy są przyprawy - papryczka chilli, czasami papryka piri-piri suszona, która dodaje mocy. Głównie w celu przyspieszenia metabolizmu. Uwielbiam również lubczyk - dodaję niesamowitego aromatu, wyrazistości. Czasami przygotowuję jajecznicę z wcześniej porwanymi na kawałki i podsmażonymi plackami tortilli - przepis Nigelli Lawson. 


Czasami gdy mam więcej czasu skuszę się również do klasycznej jajecznicy, dodać grzanki. Bagietka czosnkowa, plaster mozarelli i pomidor. Slow food, tasty food


Rukola dodaje nie tylko potrawie ostrości, ale również wzbogaca ją estetycznie :) Doskonale smakuje.

Co można dodać do jajecznicy?

- grzyby - ja najbardziej lubię kurki i rydze
- awokado - ciekawie smakuje 
- suszone pomidory
- szpinak - uwielbiam!
- wędzonego łososia 

A Wy jaką jajecznicę lubicie?

środa, 12 czerwca 2013

Bieg po przerwie i zdjęcia sylwetki.

Wróciłam do biegania :) Po miesiącu pauzowania z powodu kontuzji kolana, dzisiaj założyłam sportowe buty i pobiegłam standardową trasę. Martwiłam się,że moja kondycja będzie słaba,że będzie mi ciężko się biegło, zwłaszcza, że jest cieplej.

Nie było jednak tak źle. Zmotywowałam się przed biegiem wystarczająco mocno, udało mi się pobiec całkiem niezły czas, choć dystans taki sobie. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że to pierwszy bieg, myślę,że nie warto się forsować, nie chcę kolejnej, wymusznej przerwy. Biegło mi się lekko, przyjemnie i dość łatwo. Zmęczenie po biegu nie było takie mocne, mogłam spokojnie udać się na 20 minutowy spacer z psem.


W trakcie biegu w prawidłowym nawodnieniu organizmu pomogła mi Muszynianka :)


Podsumowanie dzisiejszego biegu



Kiedyś jedna z blogerek napisała mi, że jeśli spala się w minutę 10 kcal, to znaczy, że trening był dobry ;)



Strasznie się cieszę, że przyszły ciepłe dni. Lato jak żadna inna pora roku bardzo mi służy. Zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Idąc za moją 5latnią kuzynkę, kupiłam bym z chęcią wciąż lato :)
Plany urlopowe w końcu zostały zrealizowane, bilety kupione, nic tylko przez miesiąć ciężko pracować :)


W końcu nic mi nie wystaje, nie ciśnie, nie gniecie, jestem prawie zadowolona....



A jak tam u Was, plany urlopowe są?

wtorek, 11 czerwca 2013

Muszynianka - pudło niespodzianek.

Dzisiaj w autobusie, po męczącym dniu w pracy myślałam tylko o jednym - wrócić do domu, szybko coś zjeść i pójść spać. Ostatni weekend spędziłam dość intensywnie, dlatego też mało miałam czasu na regenerację. Jutro planuję wybrać się na krótki bieg, dawno już nie spędzałam czasu na świeżym powietrzu.
Dzisiaj jednak zanim się położyłam na krótką drzemkę, zabrałam się za rozpakowanie pudła niespodzianki :)


W ramach współpracy z Muszynianką, do testowania dostałam nie tylko wodę, ale również liczne upominki, za które serdecznie dziękuję :)

Także wielkie testowanie!


piątek, 7 czerwca 2013

Pierwsze podsumowanie Aquaslim i Appetite control - waga spada.

Przyszedł czas na podsumowanie zmagań pod patronatem AquaSlim i Appetite control. Jestem bardzo zadowolona z efektów, które przyszły dość szybko :)


I podsumowanie dziennika :)




Mój grzeszek :)


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Przepis na pieczonego bakłażana - leniwiec.

Strzelam focha na pogodę. Prawdopodonie to nic nie da i nadal będzie padać cały dzień, a burza będzie gonić burzę...Niestety już drugi dzień z rzędu przyjmuję pozę lenia kanapowego, biorę pod pachę gazetę i leżę do wieczora. Nie mogę pobiegać, strasznie mnie to zaczyna złościć, ale czuję się w tej sytuacji bezradna. Moją osobę najlepiej odzwierciedla rysunek poniżej.



Tomorrow...biegania pewnie znów nie będzie, ale wybiorę jakiś trening domowy o którym napiszę jutro.

Pytacie jak wygląda mój przykładowy dzień na diecie rozpisanej przez panią dietetyk. Wrzucam spis z dnia dzisiejszego :)

I posiłek
jajko na twardo, grahamka z chudą wędliną, sałatą i pomidorem, pół awokado

II posiłek
jogurt naturalny, słonecznik, siemię lniane, nektarynki

III posiłek - w drodze do domu
jabłko

IV posiłek - hit dnia :D - bakłażan.
w wersji z serem dla mamy i bez sera dla mnie ;)



Składniki
- bakłażan
- mięso wołowe i mięso z indyka 1:1 po ok 100 gramów na porcję
- cebula
- czosnek
- pomidory
- koncentrat pomidorowy
- przyprawy do smaku : bazylia, pietruszka, niewielka ilość soli, pieprz
- tłuszcz do smażenia
Przygotowanie
Bakłażana nadziewamy przygotowanym wcześniej mięsem - smażymy cebulę, czosnek, mięso, dodajemy pomidory, koncentrat. Całość zapiekamy ok. 30 minut w 200 stopniach.

Pychotka :)

V posiłek

serek wiejski, kromka ciemnego chleba, papryka, rzodkiewka

Dzisiaj się z ciekawości zważyłam, mimo miesiączki waga wskazuje w godzinach popołudniowych 62.8. Myślę, że w weekend w końcu dokonam pomiarów ;)

A u Was aktywnie czy leniwie? 





niedziela, 2 czerwca 2013

Siemię lnanie - zdrowie w małej pesteczce.

W czasie gdy  bardzo dokuczał mi ból żołądka - to było jakieś 1.5 roku temu, gdy jadłam bardzo nie zdrowo, ostro i niesystematycznie, zaczęłam swoją przygodę z pewnymi pesteczkami, które bardzo mi pomogły. Odkryłam, że malutkie pesteczki mają dużo więcej zastosowań :)


Siemię lniane – nasiona lnu zwyczajnego nazywane tak, gdy są używane jako zielarski środek leczniczy. Są to nasiona płaskie, wielkości 2-3 mm, barwy szarobrązowej. Po zalaniu wodą nabierają barwy ciemnobrązowej i kilkakrotnie powiększają swoją objętość, otaczając się jednocześnie dużą ilością śluzu.
Siemię lniane jest jednym z najpopularniejszych środków medycyny naturalnej, jeśli chodzi o ilość i różnorodność zastosowań. Stosowane jest do łagodzenia szeregu dolegliwości układu pokarmowego, a także oddechowego, oraz zewnętrznie. Ma przede wszystkim działanie osłonowe oraz stabilizujące. Zawiera bardzo dużo substancji śluzowych.
Mnie pomaga również w trakcie bólow menstruacyjnych, niweluje zgagę, pomaga przy zaparciach. 
100 gramów zawiera: 
42 g tłuszczów w tym 29 g wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, 7,5 g jednonienasyconych;
27 g błonnika;
18 g białek o bardzo korzystnym zestawie aminokwasów;
1,6 mg witaminy B1 (126% dziennego rekomendowanego spożycia);
0,473 mg witaminy B6 (36% dziennego rekomendowanego spożycia);
392 mg magnezu (106% dziennego rekomendowanego spożycia);
255 mg wapnia;
5,73 mg żelaza (46% dziennego rekomendowanego spożycia);
4,34 mg cynku (43% dziennego rekomendowanego spożycia).


Siemię można jeść w postaci pestek, albo zmielonej. Zmielone zawsze zalewam wodą i wypijam. Niestety jest to dla mnie gorsza forma przyjęcia, głównie z tego względu, że jest glutowatej konsystencji :) Ale pijąc je w taki sposób - skutecznie poradziłam sobie z bólami żołądka. Pestki dodaję do jogurtu, do sałatek, do owsianki, tuńczyka, czasami posypuję nimi kanapkę :)



Siemię stało się produktem, który na dobre zagościł w mojej kuchni. 


sobota, 1 czerwca 2013

Czerwiec!?

Trzeci dzień z suplementami za mną - idzie bardzo dobrze :) Póki co za wcześnie by cokolwiek mówić, zdjęć nie ma, pomiarów również, nabrałam wody jak co miesiąc - więc chwilę jeszcze poczekamy :)
Jestem zadowolona, bo udaje mi się spokojnie wypić 1.5 litra wody - wcześniej miałam z tym problemy, pijałam w kratkę. Z dietą również jest dobrze, troszkę przeplatam posiłki w zależności od tego co mam na stanie w lodówce. Jedyna pokusa jakiej się oddałam, to piwo w trakcie spotkania z przyjaciółką.

Druga dobra nowina - całkowicie ustąpiły skurcze, bóle i drgania powieki :)

I trzecia sprawa - kilka dni w zdjeciach :)












Czerwiec. Czerwiec biegowy :)