wtorek, 23 kwietnia 2013

Igrzyska śmierci - trylogia - wrażenia.

Wszystko co pisaliście o trylogii to prawda. Książki wciągają od pierwszych słów. Historia jest na tyle interesująca, że nie sposób przerwać lektury. Nie rzadko skutkowało to zarwaną nocą, niewyspaniem i wyglądem zombie dnia następnego.

UWAGA SPOJLERY!


Długo zastanawiałam się nad sposobem przelania moich wrażeń. Czy zrobić to w jednym wpisie, czy spojrzeć na Igrzyska jako całość, czy jak na każdą część oddzielnie. Prawdą jest, że jedynka i dwójka mnie zachwyciły. Sam pomysł na fabułę zaczerpnięty z czasów starożytnego Rzymu, gdzie liczyły się chleb, igrzyska i dobra zabawa - jak najbardziej trafiony. W starożytności ludzie żyli zupełnie inaczej niż my. Chodzili w togach, gardzili łączonością a ich hobby z obowiązku była walka - niemal o wszystko. O ciepły posiłek, o miłość kobiety, o teryterium. Do tego wszystkiego doszło zabijanie dla zabawy, ku uciesze ludu. Zadaniem gladiaorów było dokładne przygotowanie się do zawodów na arenie, ćwiczyli wszystko niezbędne do walki. Zasada była prosta : wygrywa jeden, najlepszy - którego wielbić będzie cały Rzym. Czasami wygrywała para przyjaciół, jednak prędzej czy później, dla wzrostu dramaturgii, władza upominała się o swoje - jeden musiał wykończyć drugiego. Jak widać inspiracja tamtejszymi czasami jest dość mocna, ale to nie szkodzi. Akcja doskonale obsadzona w przyszłości, gdzie na arenie nie biegają tylko lwy i przeciwnicy, ale znadjuje się cały arsenał, doskonale obmyślonych, śmiercionośnych pułapek.

Rzadko kiedy lubię kobiece bohaterki powieści. Głównie irytują mnie swoją głupotą. Autorzy coraz częściej kreują obraz kobiety słabej, niewinnej, naiwnej, przeciętnej a jednocześnie totalnie odlotowej, zdolnej do łamania najbardziej niedostępnych serc. Bajka. Mnie to nie przekonuje. Być może dlatego, że lubię kobiety z chraktem, z silnie zarysowaną osobowością, mające ciemną stronę, silne, odważne, niezależne, zadziorne, z jednoczesnym ogromnym pokładem niewymuszonej wrażliwości. Taka właśnie jest Katniss (czy też Johanna). Katniss podbiła moje serce. Była dla mnie postacią wiarygodną - miała coś w sobie z królowej Elżbiety I. W trzeciej części trochę mnie irytowała, ale myślę, że to takie subiektywne uczucie pokieorwane tym, że Kosogłosa uważam za najsłabszą z części. Czemu?

Jeśli już jesteśmy przy bohaterach trylogii - pokochałam Finnicka, pokochałam Cinnę, Joahnę i Peetę. Dwójka z nich została zabita ( co to w ogóle za fatalny pomysł z ciężarną Annie?!) Do samego końca miałam głęboką nadzieję, że Cinna przetrzymywany jest w lochach czy coś - to byłby element zaskoczenia. Niestety nic takiego się nie stało. Autorka zabiła niemal wszystkie ważne dla Katniss osoby - wspomniany Finnick, Cinna, Boogs, Prim - co uważam za totalnie nieporozumienie - nie wiem co tym chciała osiągnąć. Trohę to dziwne - najpierw rozwodzi się nad ogromem przyjaźni, sympartii, daje nam jasno do zrozumienia kto dla Katniss jest ważny, a kto obojęnty i morduje tych pierwszych. Jasne, nie można było oczekiwać hepi endingu, no ale zakończenie to totalna tragedia.

Co jeszcze nie podobało mi się w 3? W dwóch pierwszych częściach akcja rozgrywa się bardzo szybko - choć w jedyncje była do przewidzenia, to w dwójce doskonale według mnie sprzwdził się element zaskoczenia - cała ta zegarowa arena, rodzaje pułapek - mistrzostwo. Prawdopodobnie film będzie dużo bardziej atrakcyjny pod względem krajobrazów. Natomiast w trójce miałam wrażenie, że wszystko się niemiłosiernie ciągnie - dopiero wyprawa na Kapitol wniosła jakiś powiew świeżości i okazała się trzymać w napięciu.
Szaleństwo Peety - ciekawy pomysł, szkoda tylko, że tak mało było go w trójce. Naciągane wątki z morfaliną - co i raz powtarzałam sobie w myślach seriosly!? Co fajnie? Miłość gdzieś w tle, jako dodatek, nie dominuje. W książkach chodzi o coś zupełnie innego.

Podsumowując jestem oczarowana trylogią, gdzieś ciągle siedzi mi ona w głowie. Idealna dla czytelnika w każdym wieku. Cieszę się, że po nią sięgnęłam i żałuję, że to już koniec.
Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na ekranizację Pierścienia w ogniu.


12 komentarzy:

  1. Wrzuć szybko jakieś ostrzeżenie o spojlerach dla tych, co nie czytali :P

    Ja mam podobne wrażenia, przede wszystkim nie rozumiem po co w każdej tego typu opowieści trzeba wykańczać po kolei wszystkich 'dobrych' ^^

    Polecam Delirium Lauren Olivier i Niezgodną Veronici Roth, jeżeli chciałabyś kiedyś przeczytać coś w podobnym klimacie ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja gustuję chyba jednak w innego typu literaturze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie powaliła jako całość ;) Pierwsza część była świetnie napisana, reszta to odgrzewanie kotletów jeśli chodzi o schematy.Zabrakło tej pani pomysłów. Trzecią czytałam powstrzymując się od przerwania.

      Usuń
  3. Właśnie miałam pisać, ze spoooojler :p

    OdpowiedzUsuń
  4. Cała trylogia jest dla mnie rewelacyjna. Przeczytałam ją już jakiś czas temu, ale nadal wszystko doskonale pamiętam. Dawno nie czytałam tak dobrej książki, a właściwie powinnam napisać tak dobrych książek, bo każda z nich ma w sobie coś wyjątkowego.
    Co do ekranizacji to powiem szczerze, że pierwsza część mnie rozczarowała. Może dlatego, że nie da się oddać i pokazać tak dobitnie emocji jakie towarzyszą bohaterce, a może twórcy filmu nie podołali temu zadaniu.
    Ekranizacja drugiej części zapowiada się ciekawie. Zobaczymy, jakie wrażenie na mnie wywrze. Bo jak pisałam pierwsza zekranizowana część nie powalała na kolana ;)
    To oczywiście moje zdanie tylko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja byłam strasznie rozczarowana 3 cześcią. Dwie pierwsze zdecydowanie lepsze. Ekranizacja pierwszej bardzo mi się podobała i to dzięki filmowi dowiedziałam się o książce :) Czekam na 2 część :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na początku myślałam, że to tematyka nie dla mnie. Ale zmieniłam zdanie, jestem zachwycona tą trylogią i czekam na film :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja oglądałam tylko film.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najbardziej podobała mi się pierwsza i trzecia część, druga, moim zdaniem, odbiegała troszkę poziomem od reszty, ale również była dobra. Film oglądałam - niezły, ale jednak wersja papierowa wygrywa. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też byłam poirytowana faktem, że autorka uśmierciła Cinne, Finnica i Prim, ale prawda jest taka, że w życiu nie wybieramy sobie osób które przeżyją, nie mamy na to wpływu, niezależnie od naszych uczuć, sądzę, że dodaje to realizmu tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie miałam okazji czytać książek, oglądałam jedynie film. Cóż, fabułę uznałam za bardzo fajną, natomiast momentami przeszkadzała mi realizacja. O książkach się nie wypowiem, może kiedyś sięgnę po nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja tez jestem totalna fanka tej trylogii.nie szalalam przy harrym potterze zmierzchu itp wiec nie rozumialam takiego oczarowania ale teraz zrozumialam xD i podobaly mi sie wszystkie 3 tak samo ...
    komu podobal sie film zdecydowanie polecam przeczytanie ksiazki bo mimo ze jest bardzo wiernie oddana to ksiazka jest pisana oczami katniss czyli rozumiemy lepiej jej zachowania i czym sie kierowala.

    OdpowiedzUsuń