wtorek, 12 lutego 2013

Dlaczego nadwaga stanowi tak duży problem?

Tak sobie dzisiaj usiadłam i zaczęłam myśleć, analizować i porównywać. Przeglądałam zapiski, które dawno już przestały byś systematycznie uaktualnianie. Przejrzałam dziennik aktywności i to co odkryłam wprawiło mnie w zdumienie. Minęło AŻ tyle czasu? Gdzieś w tym całym bałaganie pogubiłam się, znów pozamieniałam nawyki, hierarchię wartości i po raz kolejny zrozumiałam jak nie wiele trzeba by zbłądzić, a jak wiele wysiłku  wymaga od nas przewartościowanie wszystkiego jeszcze raz.

Tak się składa, że splot ostatnich wydarzeń, stał się prawdziwym wybawieniem i pomocną dłonią.
Przekonałam się sama na sobie, że nie do końca przepracowane tematy, wracają. Że trzeba temat ugryźć troszkę inaczej - już wkrótce dowiecie się co mi chodzi po głowie.


Dzisiaj zastanawiałam się, dlaczego tak wiele osób ma nadwagę. Szacuje się, że w 2001 roku 300 tysięcy Amerykanów zmarło w wyniku dolegliwości związanych z problemami z wagą. Dlaczego tak się dzieje, że z każdym rokiem wzrasta liczba osób zmagających się z nadwagą? Jesteśmy tacy słabi, pozbawieni woli czy może leniwi? A może zaszły jakieś zmainy w społeczeństwie, które sprawiają, że coraz trudniej utrzymać prawidłową wagę?
Pojawia się również coraz więcej negatywnych postaw wobec ludzi z nadwagą. Rzadziej kiedy wygrywają w walce o posadę - i nie ważne, że są mądrzejsi, zdolniejsi i mają bogatsze CV. W społeczeństwie panuje stereotyp, że ludzie grubi są nieatrakcyjni i głupi. Smutne, ale prawdziwe. Osoby otyłe mniej zarabiają, w mediach panuje przyzwolenie na nieprzyzwoite żarty i dowcipy. Żyjemy w dziwnych czasach. Z jednej strony społeczeństwo wydaje się w dużym stopniu przyczyniać, że liczba otyłych wzrasta, z drugiej strony ich karze. Szczupła sylwetka jest utożsamiana z droga do sukcesu, do szczęścia i satysfakcji z życia. Szczupła sylwetka to niemalże wymagane kryterium, sposób na selekcje. Mało tego, łatwo w tym wszystkim popaść w skrajność i podziwiać kształty tak chude, że aż niezdrowe. Dlaczego? Ano dlatego, że społeczeństwo zmieniło się na dwa sposoby.
1. Coraz łatwiej jest być bezczynnym.
2. Zachęca się nas, byśmy jedli więcej niż potrzebujemy.

Jak doszło do tego, że łatwiej jest jeść więcej? Zmieniły się rozmiary porcji. Standardowe opakowania żywności stają się większe, Ponadto producenci wiedzą, że ludzie lubią okazję. Jeśli ktoś widzi 2 w cenie 1, albo 50% więcej w tej samej cenie zapewne wyjdzie z założenia, że zaoszczędzi. Zniekształcenie proporcji jest o tyle niebezpieczne, że mimo tego iż nie zmieniamy naszych nawyków żywieniowych, przyjmujemy większą ilość pożywienia. Do tego dochodzi jedzenie w pośpiechu, zwiększenie barów take away, fast food.

Spędzamy mniej czasu aktywnie. Nie dlatego, że raptem staliśmy się leniwi - choć pewnie dotyczy to części z nas. Po prostu łatwiejsze staje się siedzenie przez większość życia. Dla osób aktywnych być może jest to niewyobrażalne, ale sądzę, że tak faktycznie jest. Zamiast wybierać rower - tak jak ma to miejsce w Niemczech czy Włoszech wsiadamy w samochód i jedziemy 500 metrów, żeby zrobić zakupy. Jeździmy bo zimno, jeździmy bo gorąco, bo szybciej, go łatwiej. Właśnie...łatwiej. Czasami zmiana wymaga nakładu energii.

No i tak sobie myślałam, myślałam i myślałam....pomyślę jeszcze.

Wyzwanie wielkanocne
1. 50 minut spaceru
2. 50x Bridge
3. 50 minut spaceru, 50 pajacyków.

11 komentarzy:

  1. Staliśmy się wszyscy obrzydliwie wygodni : ( Wszędzie wszyscy dbają o to żebyśmy się przypadkiem nie zmęczyli. Dodatkowo oczywiście cukier, cukier, cukier, który jest wszędzie w nadmiernych ilościach, nawet tam gdzie się go nie spodziewamy i brak wiedzy i jakichkolwiek podstaw o zdrowym odżywianiu.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, z jednej strony (a ściślej ze wszystkich) jesteśmy bombardowani sztucznym wizerunkiem piękna, po to aby z drugiej tworzono sztuczny popyt i wmawiano nam, że potrzebujemy kupować więcej. Ot, kapitalizm i dzisiejszy świat konsumpcjonizmu. Skutkiem ubocznym jest właśnie otyłość, bo wciskając nam kolejne "ułatwiające" codzienne funkcjonowanie wynalazki stajemy się nieprzyzwoicie leniwi. Samo zrobienie obiadu dla niektórych stanowi wysiłek nie do przeskoczenia. Do tego dochodzą dodatki dodawane do jedzenia po to, aby kupować tego produktu więcej i więcej. Trzeba być nie lada idiotą, że myśleć, że ktokolwiek w wielkich korporacjach dba o konsumenta (dbać - nie ogłupiać i nie powodować uzależnienia). Ot, kasa kasa kasa. O tej niewyobrażalnie wielkiej machinie handlu świadczy fakt, że w tym roku parę tygodni przed Super Bowl nadawano ZWIASTUNY REKLAM!

    OdpowiedzUsuń
  3. no tak wszędzie cukier cukier. społeczeństwo to narkomani najarane cukrem. taka prawda:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że dużą odpowiedzialność za otyłość ponoszą producenci artykułów spożywczych. Wszystko jest sztucznie napompowywane spulchniaczami, substancjami wzmacniającymi smak itd. Ciężko jest w dzisiejszych czasach znaleźć produkt pozbawiony tego typu wspomagaczy. Kupno zwykłego, normalnego chleba graniczy z cudem! Pójdźmy do Lidla, Biedronki czy innego Tesco i weźmy z półki pierwszy lepszy chleb. Po zakupie potrafi być jeszcze pięknie mięciutki przez 3-4 dni. Owszem, można kupić produkt "normalny" bez dodatków, ale zapłacimy za niego 2-3 razy więcej jak zwykle - stąd też ludzie naturalnie wybierają tańszy, bo nie każdy może sobie pozwolić na zdrowe jedzenie. Jak to mówi mój T. "wolę wydać na lepsze jedzenie, niż potem na lekarzy" ale nie każdy może sobie na takie powiedzonka pozwalać. Czasy są brutalne. Większość ludzi ma pensje rzędu 1300 zł netto. Więc jak ktoś taki ma dać 4 czy 5 zł na zwykły, zdrowy chleb, który je codziennie?! Tym chlebem potem nie opłaci czynszu, prądu i wody... Ale dlaczego tak jest? Bo wszystkiemu jest winna kulejąca gospodarka na świecie i tyle ode mnie w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację - do tego dochodzi sztuczne jedzenie, pełne polepszaczy, konserwantów i innych świństw.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem, czy widzialas film dokumentalny "Supersize me", ale tam jest doskonale pokazany mechanizm dlaczego Amerykanie sa coraz bardziej otyli. Ogladalam rowniez inne podobne dokumenty pokazujace, ze po pierwsze ludzie biedniejsi glownie zywia sie w fastfoodach, po drugie junk food uzaleznia tak jak narkotyki czy kawa, po trzecie lenistwo i poruszanie sie nawet po bulki do sklepu pod domem samochodem.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak wtrącę na temat posta niżej - super sprawa z własnoręcznie skomponowanym muesli :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo trafne uwagi. wydaje mi się, że jesteśmy jednak bardziej leniwi niż kiedyś, u mnie w pracy dla niektórych przejście JEDNEGO piętra na nogach to zbyt dużo... jak czasami mówię, że np. jeżdżę na rowerze do pracy, albo, że wybieram się na zajęcia sportowe to słyszę zwykle "że tobie się chce", a jak mówię, że biegam przed pracą to widzę niedowierzanie na twarzach zwykle porzedzone stwierdzeniem, że jestem szalona:) ech :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak, zupełnie niepotrzebnie standardem stało się jedzenie zbyt dużych ilości. Pamiętam, jak w trakcie przestawiania się na bardziej zdrowe, dietetyczne jedzenie ograniczyłam jego ilość - zjadałam 1/2 tego co zazwyczaj i okazało się że i tak wystarczy do tego, żeby normalnie, aktywnie funkcjonować. Do tego chemia, którą naszpikowane są produkty spożywcze - wrrr... Trzeba mieć oczy dookoła głowy...

    OdpowiedzUsuń
  10. Raz, że otaczają nas produkty, które uzależniają i tego raczej nikt już nie zmieni, kwestia zbyt dużych $. Dwa, że ludzie stali się okropnie leniwi, wolą pójść na łatwiznę, wybrać prostsze rozwiązanie. Przeraziłam się, jak wczoraj w tv pokazywali ile gotowych produktów jest w sklepach w Anglii (tak w ramach tej afery z koniną), po prostu TONY. Żeby w naszych czasach 'żyć zdrowo', nie wystarczą chęci, potrzeba także sporo praktycznej wiedzy, żeby wiedzieć, że 'light' to nie zawsze samo zdrowie:) Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo prawda?:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja problem z nadwagą zauważam głównie u starszych osób, które tłumaczą nadwagę czy otyłość czymś na zasadzie, że w pewnym wieku tak trzeba wyglądać... Nawet w mojej rodzinie nadwaga jest kojarzona raczej ze zdrowiem, a szczupłość czy chudość z chorobą ;)

    OdpowiedzUsuń