środa, 30 stycznia 2013

Samoocena - jej źródła i kroki do zmiany.

Pewnie niejednokrotnie zastanawialiście się, skąd bierze się problem niskiej samooceny.
Współczesna psychologia wyróżnia dwa źródła samooceny - zewnętrzne i wewnętrzne.
Do tych zewnętrznych należą wychowanie i historia kontaktów ze znaczącymi, ważnymi osobami.
Do źródła wewnętrznego wlicza się głównie emocjonalne i temperamentalne predyspozycje osoby.


Po pierwsze.....rodzice.
 Pierwszymi osobami, które mogą decydować o naszym poczuciu własnej wartości są rodzice. Nie dotyczy to tylko okazywanej akceptacji, ale w głównej mierze chodzi o zaspokojenie podstawowych potrzeb dziecka, słuchanie dziecka i trafne rozpoznawanie przekazu danego komunikatu. Takie przejawy mówiące o tym, że rodzic traktuje dziecko poważnie mogą być nawet ważniejsze od okazywanej na każdym kroku akceptacji. Zauważanie dziecka przez rodziców kształtuje w nim poczucie wartości, pozwala na lepsze zrozumienie siebie, na lepszy wgląd we własne ja, uświadamianie sobie własnych potrzeb oraz możliwości. Wszystko to pozwala na zbudowanie zaufania - do samego siebie. Osoby o niskiej samoocenie często nie znają siebie, nie ufają sobie.

Siła rówieśników.
 Na samoocenę bardzo silnie wpływają również ludzie z naszego dalszego otoczenia, z którymi podejmujemy częste kontakty. Brak akceptacji ze strony rówieśników, odrzucenie ranią i naruszają poczucie własnej wartości. Dzieciaki często bywają brutalne. Mówią prosto z mostu co myślą, nie patrząc na to, że kogoś dogłębnie urażą. Czasami niewinny żart, może mieć bardzo poważne konsekwencje dla psychiki.

Genetyka rządzi światem.

Samoocena buduje się również na bazie predyspozycji, które w dużej mierze są dziedziczne - do przeżywania emocji i rozwoju określonego typu temperamentu. Osoby skłonne do pielęgnowania i głębokiego przeżywania negatywnych emocji, charakteryzujące się wysoką wrażliwością emocjonalną i mało odporne psychicznie częściej mają niższą samoocenę.  I odwrotnie. Osoby, które mają predyspozycje do przeżywania radości, doświadczania szczęścia, optymistycznie patrzące w przyszłość, bardziej odporne i silniejsze emocjonalnie z reguły charakteryzują się wysoką samooceną. To właśnie w trudnych sytuacjach, wręcz krytycznych ujawniają się różnice.

Praca nad samooceną - zablokuj emocje.

Powinna ona polegać przede wszystkim na zablokowaniu powstawania uderzających w nas emocji. Jest to możliwe poprzez zmianę spojrzenia na trudne doświadczenia i interpretowanie ich w sposób korzystny. Branie wszystkiego do siebie, odnoszenie do siebie uwag innych ludzi i traktowanie ich jak osobistej krytyki czy oceny to reakcje, które uruchamiają lawinę uczuć, które kierujemy przeciwko sobie. W ten sposób naruszamy poczucie własnej wartości. Cała praca i myk polega na tym by zablokować lawinę toksycznych myśli. Jak to zrobić? Na pewno nie jest to takie proste jak się z pozoru wydaje. Potrzebna jest duża praca nad sobą, nie rzadko pomoc kompetentnej osoby, któa nakieruje i pomoże zmienić nastrój przez zmianę myślenia.


Zmień sposób myślenia o sobie - małe kroczki  dla wszystkich.

1. Obserwuj siebie - jakie myśli przychodzą Ci do głowy na swój temat i jak się w związku z nimi czujesz? Gdy poczujesz spadek nastroju, smutek, narastającą niepewność zastopuj myśl. Wyłącz się. Zamknij oczy, wciągnij mocno powietrze. Przyjrzyj się jaki błąd popełniasz.
2. Zastępuj nierealistyczne oczekiwania - ''nie mam prawa nie wiedzieć" , " nie mogę się mylić" - zamiast presji, zastanów się czego chcesz.
3. Stopuj złe myśli na swój temat - wyobraź sobie, że Twoje myśli to samoprzylepne karteczki, które przyklejasz na ścianie. To tylko zdanie, możesz o nim rozmawiać.
4. Konfrontuj myśli z faktami- jeśli generalizujesz, że nic Ci się nie udaje, przypomnij sobie ostatnie dni, ile rzeczy zrobiłeś mimo tej krzywdzącej i negatywnie oceniającej myśli?
5. Testuj rzeczywistość - nie domyślaj się co czują, czy co myślą o Tobie inni. Powiedz, że zależy Ci na ich opinii i jasno stawiaj pytania.
6. Wyobraź sobie korzystny scenariusz działań - w psychologii jest coś takiego jak samospełniające się proroctwo. Zakładając, że polegniesz, prawdopodobnie tak się stanie, bo Twoje myśli przejmą władzę nad działaniem i nieświadomie tak się właśnie stanie. Myśl realnie, nie nastawiaj się z góry na najgorsze.
7. Doceniaj to czego dokonałeś.

źródło: Charaktery, wiedza własna

A Wy w czym szczególnie upatrujecie problemy z niską samooceną? A może czemu zawdzięczacie wysokie poczucie własnej wartości?

17 komentarzy:

  1. Kama super post:) szkoda że nie jedziesz do olsztyna:(

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawy post :) uważam, że na poczucie własnej wartości kluczowy wpływ mają rodzice i otoczenie, znajomi etc. brak akceptacji od otoczenia.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja kiedyś włączyłam takie coś jak "olewator", od tej pory nie porównuję się z nikim, nie biorę wszystkiego do siebie, ... to fajna sprawa, ale czasem utrudnia życie, bo chciałabym przeżyć coś bardzo emocjonalnie a po prostu nie mogę. cóż, racja otoczenie i rodzice mają duży wpływ na naszą samoocenę, w akceptacji siebie ważna jest również "świadomość samego siebie" bynajmniej ja tak uważam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Też uważam, że rodzice i wychowanie mają ogromny wpływ. Mnie z niskiej samooceny wyleczyła psycholog, do której trafiłam z epizodem depresyjnym. Teraz widzę, że warto patrzeć na siebie REALISTYCZNIE- znać swoje silne i słabe strony. Ale wymagało to sporo pracy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja miałam problemy z samooceną przez wieczne porównywanie mnie do mojej kuzynki. Ona śliczna, piękne włosy, zdolna, wysportowana itp a ja gruba, głupsza, mniej zdolna. Wszyscy zawsze zachwycali się tylko nią. Dla dziecka to okropne :/ Dlatego ja swojej córki zawsze bronię jak ktoś mówi i wychwala swoje, żeby od małego wiedziała, że ma we mnie oparcie a to co inni mówią jest mało ważne. Szczerze? Swoją samoocenę podniosłam dopiero gdy zmieniłam sposób myślenia czyli niedawno. Nic mnie nie obchodzą sukcesy innych, nie porównuję się do nikogo jedynie mogę pogratuować bo każdy jest inny i dobry w czym innym :) Super post!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle poruszasz ciekawe zagadnienia :)
    Według moich obserwacji osoby mające rodzeństwo lub kontakt w dzieciństwie z rówieśnikami mają wyższą samoocenę. Gdy dorastają stają się pewniejsze siebie, otwarte, a także łatwiej im powiedzieć coś "prosto z mostu".
    Drugim czynnikiem, równie ważnym są rodzice. To oni są naszym pierwotnym wzorem do naśladowania. Jeśli osoby, które są dla nas tak ważne jak rodzice, czy dziadkowie nas pochwalają, od razu budzi się w nas instynkt do dalszego działania.


    Co do działań czasem wystarczy najprostsze "CHCĘ", zamiast chciwego "MUSZĘ".
    Wtedy nawet, jeśli coś się nie udaje. Zniechęcamy się mniej i odczuwamy, że chociaż próbowaliśmy.

    Takie jest właśnie moje zdanie na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  7. co ciekawe, to jak samoocena zalezy od prostych czynnikow, jak humor czy nastroj...

    OdpowiedzUsuń
  8. ja od zawsze mam problem z niska samoocena. nie wiem z czego to wynika, ale chyba wszystkie wymienione czynniki maja na to wplyw. jednak walcze z tym i juz jest coraz lepiej;)

    OdpowiedzUsuń
  9. u mnie to chyba kwestia rodziców.... no ale spróbuję się zastosować do Twoich rad :)

    OdpowiedzUsuń
  10. najgorsze jest właśnie porównywanie 'negatywne'. kiedyś tak miałam, że jak ktoś był w czymś lepszy, zdolniejszy, ładniejszy, zgrabniejszy, bardziej wysportowany, to zazdrość o to działała na mnie deprymująco. a teraz jest odwrotnie, nie porównuję się, tylko bardziej podziwiam tych ludzi i staram się brać z nich przykład, jeżeli doskonale robią coś, co mnie też kręci, a wychodzi mi kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie kiepsko z nią... niestety mam mało wiary w siebie i nie umiem tego zmienić/.

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż, jako dziecko słyszałam niewiele dobrych słów na swój temat... A może nie dopuszczałam tego do siebie? Sama nie wiem :)

    Dzisiaj jestem gdzieś pomiędzy - albo niska samoocena bierze górę, albo myślę sobie, że jestem świetna, zdolna itd. i dam radę (wtedy też na ogół wszystko się udaje).

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też miałam z tym problem, ale wynika to tylko i wyłącznie z mojego wyjątkowo upierdliwego perfekcjonizmu :) mimo oparcia w Rodzinie, to ja często miałam sobie wiele do zarzucenia. Teraz jest już ok, chociaż czasami przychodzą takie dni, kiedy po prostu wątpię w siebie ;/

    OdpowiedzUsuń
  14. Obejrzałam Twoje zdjęcia "przed" i "po" i zrobiły na mnie niesamowite wrażenie :) Zmotywowały mnie, żeby w końcu coś zrobić ze swoim życiem. Nie ważę co prawda jakoś okropnie dużo, ale marzy mi się bycie wysportowaną i szczupłą, a nie taką 'w sam raz'. Obserwuję! Zapraszam do mnie htttp://checkouterka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepraszam ale Proszę o pomoc dla mojej koleżanki Ewy która walczy z rakiem każda złotówka się liczy , więcej informacji znajdziesz na moim blogu : http://perfektbin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. o tak, rodzice to głowna przyczyna niskiej samooceny.. bynajmniej u mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaczęłam Cię czytać z powodu biegania, sama chcę zacząć. Teraz doszłam jednak do tych "psycho" postów i totalnie mnie one wciągnęły:)
    Ja w ogóle jestem jakas inna. Niby nigdy nie miałam niskiej samooceny (w oczach innych). Byłam odważnym dzieckiem, dużo gadałam, smiałam się, miałam wielu znajomych. Zdałam sobie jednak sprawę gdy podrosłam, że robię dobrą minę do złej gry. Nigdy nie pozwoliłam, żeby inni widzieli moje problemy. Zawsze byłam otwarta i szczera, ale nie czułam potrzeby dzielenia się tym, że np. nienawidzę swojej cery (pryszcze niestety). Gdybyscie mnie znali, powiedzielibyscie, że jestem super pewną siebie osobą.
    Niestety w ostatnich miesiącach maiałam lekką depresję, o której wiedział tylko mój mąż i jedna przyjaciółka.
    Chyba moja mama przyczyniła się do mojej niskiej samooceny (komentarzami typu: cieszę się, ale mogłabys mieć piątkę, zrobić cos lepiej), a ja jako mechanizmu obronnego używałam smiechu, gadania (aż za dużo!), jakbym chciała jej zrobić na złosć i pokazać, że i tak jestem super, chociaż w głębi uważałam się za beznadziejną.
    Przepraszam, że taki długi komentarz, ale poczułam pilną potrzebę wygadania się;) Twoje posty mnie inspirują i zachęcają do działania! Dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń