poniedziałek, 7 stycznia 2013

Produkt pod lupą#1 - liczi.

Często na blogu pojawiają się wpisy dotyczące konkretnego produktu. Postanowiłam założyć więc cykl, aby wszystko było w jednym miejscu. Czasami pojawiać się będą również pomysły na potrawę z danym składnikiem.
Zadebiutuję owocem, którym zajadam się ostatnio bardzo często. Kusi smakiem i wyglądem ;)

Owoce liczi, zwane też śliwkami chińskimi były dawniej ozdobą ogrodów cesarzy. Wiosną drzewa pokrywają piękne, barwne kielichy kwiatów, które następnie cudownie owocują. Już wieki temu wiedziały o tym chińskie gospodynie, które zapełniały liczi swoje spiżarnie, robiąc z nich kompoty, soki, i konfitury.

* Wygląd i smak
Liczi wygląda specyficznie :) Brązowo-czerwona, stwardniała skórka ze stożkowatymi wyrostkami otacza kremowy jadalny owoc. Wewnątrz znajduje się również podłużne, brązowe nasienie. Mnie przypominają one malutkie szyszki :)



Miąższ jest nie tylko słodki i bardzo smaczny, ale jest także bardzo zdrowy. Zawiera mnóstwo witaminy C ( więcej niż owoce cytrusowe!), dużo błonnika i potasu. Liczi zawiera również żelazo i polifenole. Uważane jest także za owoc, który dodają sił i energii oraz poprawia nastrój. 

Tabela wartości odżywczych

Jedna sztuka waży w przybliżeniu 10 gramów, co daje 7 kcal. 

*Jak jeść?
Liczi można jeść na surowo, solo jak inne owoce. Po usunięciu pestki można dodawać je do sałatek, deserów, ale również do mięsa czy owoców morza. Doskonale smakują w towarzystwie robali czy małży. Nadaje się również do przygotowania syropów, kompotów, soków, dżemów. Można je także suszyć i dodawać do musli, jogurtu, owsianki.




Ciekawostki
- świeże, dostępne w sklepach tylko w okresie zimowych
- dostępne również w puszce
- liczi bardzo szybko dojrzewa w domowych warunkach - już po trzech dniach nie nadaje się do spożycia.

Lubicie liczi? W jakiej postaci je najczęściej spożywacie?


36 komentarzy:

  1. o akurat dostałam liczi i nie widziałam, co z nim zrobić :)
    idę pałaszować

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nie jadam takich wyrafinowanych rzeczy, nigdy nie mogę ich znaleźć w sklepie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ale to ciekawie wygląda, na pewno się skuszę jak tylko zobaczę w sklepie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmm liczi.. Bodajże w Lidlu jest na nie właśnie przecena.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię liczi jem je po prostu solo :) Nic z nim nie robię a smak nieziemski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do tej pory piłam tylko herbatkę z liczi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nigdy jakoś nie skusiłam sie na nie. moze czas spróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam liczi! Ale mi smaka narobiłaś! Nie wiedziałam, że ma w sobie tyle wit. C :) przyda się na taka pogodę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. lubię liczi. teraz mam ochotę na liczi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Liczi jest pyszne :) szkoda, że dzisiaj nie kupiłam

    OdpowiedzUsuń
  11. Wstyd przyznać, ale nigdy nie jadłam, bo mnie wygląda zbyt podejrzanie. Może któregoś dnia się skuszę i spróbuję tego cuda.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie próbowałam liczi. A jak wspomniałaś o szybkim dojrzewaniu to boję się, że nie rozpoznam w sklepie, czy jest dojrzałe czy już zepsute.

    OdpowiedzUsuń
  13. kocham liczi! narobiłaś mi smaka!

    OdpowiedzUsuń
  14. Próbowałam i jakoś mi nie przypadły do gustu, ale ja wolę warzywa jakoś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najpyszniejsze na świecie jak dla mnie, mogłabym się zajadać liczi całymi dniami

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja tez jadam tylko surowe. Zostawiam je specjalnie na noc na zewnątrz, aby czerwona skorka nieco podeschła. Wystarczy potem nadgryźć w połowie, zdjąć górną część i nacisnąć dolna. Łuskają się bardzo łatwo... no i traci się w ten sposób mniej soku :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam liczi. Kilka lat temu przewiózł je tata i odtąd co zimę jestem wierną klientką Lidla, bo nigdzie indziej nie mogłam ich dostać.

    OdpowiedzUsuń
  18. muszę spróbować w takim razie;)

    OdpowiedzUsuń
  19. widziałam kiedyś je w sklepie, ale nawet nie wiedziałam jak to się je ;P
    widziałaś nową gazetkę biedronki z butami sportowymi tą ważną od dzisiaj? ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. lubię wszelkiego rodzaju napoje z liczi, a najbardziej aloesowy właśnie z liczi :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja uwielbiam! :) Hm, nie zwróciłam uwagi na to, że są dostępne tylko w okresie zimowym.

    OdpowiedzUsuń
  22. Często widuję ten owoc w sklepie, ale nie wiem dlaczego, jak patrzę na niego, nawet na zdjęciach, to mi się troszkę unosi...nie wiem skąd pojawia się u mnie taka reakcja? Czasami tak mam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetnie, ostatnio widziałam u mnie w kauflandzie i zastanawiałam się, czy nie kupić na próbę. Myślę, że się skuszę w końcu, zawsze to coś nowego :)

    Otagowałam Cię http://pieknapoporodzie.blogspot.com/2013/01/liebster-award.html ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. nie wiedziałam ze to tak wygląda;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Liczi- najlepsze na świecie!!! Szkoda tylko, ze stosunkowo długo trwa obieranie, a przyjemność jedzenie tak szybko mija... Jem je na surowo :)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie kupowałam tego, bo nie wiedziałam, jak jeść 8)

    OdpowiedzUsuń
  27. Często widzę je w sklepach, ale jakoś nie mam odwagi ich jeść:P

    OdpowiedzUsuń
  28. ooo bardzo dobre! w tamtym roku trafiłam na promocję 5zł/kg i jak tu nie kupić całej góry :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Otagowałam Cię i będzie mi miło jeśli odpowiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  30. liczi, longany i rambutany to dla mnie owocowa wersja Chin :) najbardziej lubię longany, na szczęście są tutaj dostępne bez problemu cały rok :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ostatnio koleżanka wspominała mi o zbawiennym wpływie liczi dla organizmu.
    Po Twoim poście, chyba się na nie skuszę i dodam do owsianki, jak tylko znajdę liczi w sklepie. :-)

    OdpowiedzUsuń