poniedziałek, 3 grudnia 2012

Pracy dzień pierwszy.

I pierwszy dzień pracy za mną :)
Gdy zadzwonił budzik o 4.30... przeżywałam wewnętrzny dramat. Ciemno. Zimno. Środek nocy. Za oknem leciutko padał śnieg. Natomiast gdy wstałam i ochlapałam twarz zimną wodą było już całkiem nieźle.
Zasady, które koniecznie muszą wprowadzić w życie:
a. pakować rzeczy potrzebne do pracy wieczorem
b. szykować sobie posiłki !!! [dzisiaj byłam na owsiance i jabłku i dwóch kawach - to troszkę za mało]
c. wiosną i latem owsianka z lodówki będzie moim favorite breakfast

Co jest fajne?
Jak bym przymocowała do siebie krokomierz, to bardzo prawdopodobne, że wskazał by on całkiem pokaźny, przechodzony dystans. Praca jest w ciągłym ruchu. Gdzieś się idzie, coś zanosi. Z pacjentem pracuje się gdzie się da. Za biurkiem siedzi się wówczas gdy trzeba uzupełnić papiery - a niestety jest ich mnóstwo. Jednak gdy się to robi systematycznie, nie zabiera to tak dużo czasu.

Po pierwszym dniu jestem w miarę zadowolona. Nic mnie tak nie wymęczy jak dojazdy. Prawdopodobnie w piątek będę wyglądać jak zombie :) Wiadomo - jak to w nowej pracy - potrzeba czasu - na wszystko.
I pozostaje tylko odliczać dni do piątku...

Dzisiaj darowałam sobie bieganie, choć przez myśl mi przeszło, że może warto pójść chociaż na pół godziny. Jednak musiałam troszkę ochłonąć, porozmawiać, poukładać sobie wszystko w głowie i w teczkach.


Jak Wy wspominacie swój pierwszy dzień w pracy?

35 komentarzy:

  1. świetnie Ci poszło pewnie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. O kurde. To fajne :D (musiałam sprawdzić w sieci co to w ogóle jest)

      Usuń
  3. Właśnie myślałam, jak tam Twój pierwszy dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się zawsze pierwsze dni w pracy podobały, czasem przestawało mi się podobać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze lubiłam pierwsze dni w pracy :) To bardzo stresujące, ale jak motywuje! Każda nowa sytuacja to nowa szansa. Trzymam kciuki :) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  6. gratuluję pierwszego dnia;) grunt, że jesteś zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. pierwszy dzień najgorszy teraz będzie już tylko lepiej :)

    moj pierwszy dzień był ponad 4 lata temu.. pamiętam że się stresowałam :) z perspektywy czasu widze że zupełnie niepotrzebnie !

    Pozdrawiam

    Agga

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeeej... 4:30 to rzeczywiście horror. Mi było ciężko wstać o 6, ale ten śnieg mnie bardzo ucieszył i od razu jakoś lepiej się poczułam :) Powodzenia w nowej pracy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już powinnam być w łożku, bo serio będzie horror ;)

      Usuń
  9. też dziś mój budzik zadzwonił o tej porze... przeżyłam dramat, ale jak zobaczyłam śnieg za oknem to uśmiech i radość wróciły na twarz;)

    początki są zawsze trudne, ale zobaczysz już niedługo wbijesz się w nowy rytm i będzie dużo lepiej;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty zaczynasz właśnie pracę, ja kończę, czyli równowaga w przyrodzie została zachowana :)
    Najważniejsze to, jak ktoś napisał wyżej, wbić się w rytm, potem będzie łatwiej. No i ludzie, z którymi się pracuje, są ważni, życzę Ci, abyś miała wokół siebie wyłącznie osoby z pozytywną energią!
    Powodzenia i współczuję tej nieludzkiej godziny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdy 'pierwszy' dzień jest trudny. Ja miałam takich kilka i pamiętam tylko, że nadmiar wrażeń rzucał mną na łóżko zaraz po powrocie z nowej pracej.
    ps. biurko Ci się skreskowało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, to chyba ze zmęczenia taki byk!

      Usuń
  12. w pierwszej pracy było cudownie! Wspaniali ludzie przyjęli mnie natychmiast do swojego grona. A prosto po pracy poszliśmy na imprezę, tak więc mój pierwszy dzień pracy trwał od 9-17 i od 17-5 rano dnia następnego :) ach to byly piekne czasy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehhe to całkiem intensywnie ! :D

      Usuń
  13. Twój pierwszy dzień pracy, a u mnie pierwszy dzień szkoleń ;)
    ale chyba wolałabym biegać załtwiając sprawy niż przez 8h siedzieć i słuchać i bawić się w burze mózgów ;-)

    Dasz radę, człowiek do wszystkiego się przyzwyczai, do wstawania wczesnego niestety również;<

    OdpowiedzUsuń
  14. Zależy w której, ale zazwyczaj pozytywnie. Szczerze współczuje wstawania, ja mam budzik nastawiony na 5.30. DRAMAT :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Wobec tego, gratuluje cie pierwszego dnia w pracy!jestem pewna,ze ty juz smacznie pochrapujesz, bo jak pobodka o 4,30 to to nie sa przelewki!zycze ci wytrwalosci i zyczliwoscie, bo to wiele ulatwia,szczegolnie na poczatku!pozdro

    OdpowiedzUsuń
  16. O 4.30 to ja czasami chodzę spać.... ;) A o której kończysz? Będziesz tak codziennie wstawać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kończę 14.35, ale dojazd zajmuje mi do domu z przesiadką i czekaniem na autobus dwie godziny....więc w domu jestem dokładnie 16.10 :)

      Usuń
    2. Ale za to możesz kimać w drodze ;)

      Usuń
  17. 4:30... musialabym isc spac o 17 chyba ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. Powodzenia Ci życzę w nowej pracy!

    OdpowiedzUsuń
  19. Pobudka o 4:30 to musi być koszmar o_O
    I pomyśleć, że czasem narzekam kiedy mam wstać o 6:00...
    A od 9 grudnia znowu zmiana w rozkładzie pociągów PKP. U mnie na niekorzyść bo będę musiała wstawać o 15 minut wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ooojej, mój pierwszy dzień w pracy był bardzo stresujący, przez całe te napięte 8h, zupełnie nic nie zjadłam:D wróciłam wykończona. Na szczęście każdy następny jest tylko lepszy. W moim przypadku najgorsze było to, że jestem namłodsza w zespole.. Dzieli mnie kilka dobrych lat od moich współpracowników.. jednak praca jest naprawdę ok, dobrze że jest ;)) a co do wstawania, moje ukłony podziwu.. ja marudzę wstając o 7 rano :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Na pewno byłaś dzielna, tym bardziej, że wstałaś o tej godzinie :)
    Koleżanka swego czasu wstawała o 3:00 niestety, by dojechać do pracy "pracowniczym busem" na 6:00 i wrócić o 17:00, to była masakra...

    Ja miałam tylko jedną pracę wakacyjną w zakładzie. Pamiętam jak się trzęsłam, ale byłam z przyjaciółką. Trafiłam wtedy na fajne babeczki, ale po 2 tygodniach się zwolniłam. Nie wytrzymałam presji. Zakład teraz to psychiczny obóz śmierci- przetrwają najsilniejsi :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Pierwszy dzień w mojej aktualnej pracy.
    Prędko policzyłam ile dni zostało do końca mojej 3.miesięcznej umowy, później uświadomiłam sobie, że po miesiącu mogę zrezygnować.
    Pracuję już 8.miesiąc i coraz bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam nadzieję, że się niedługo przyzwyczaisz do tego wstawania ;))

    OdpowiedzUsuń