niedziela, 9 grudnia 2012

Powrót na siłownie!

Po bardzo długiej przerwie poszłam dzisiaj ze znajomymi i z Rafałem na siłownię. Strasznie nie mogłam się doczekać tego wyjścia, byłam ciekawa czy nastąpił jakiś progres jeśli chodzi o ciężar. Jestem bardzo zadowolona z dzisiejszego dnia, w ogóle cały weekend spędziłam bardzo fajnie - więcej jeśli się da, błagam o więcej każdego dnia ;)

Na siłowni standardowo - 15 minutowa rozgrzewka. Ja zawsze wybieram rower - sama nie wiem dlaczego.
Później przeszłam do treningu siłowego.
Rozpiętki - 2x 5kg ( +2x2kg)
Czwórki i dwójki na maszynie - 10 kg
Wykroki - 2x5 kg (+2x2kg)
Ginekolog - odwodziciele, przywodziciele - 30 kg
Martwy ciąg sobie darowałam.
Bicepsy, tricepsy 2x4kg (+1x2kg)
Barki 2x4k (+1x2kg)
Plecy - drążek 10 kg
Ćwiczenia na brzuch

Po tym wszystkim poszłam na bieżnie i biegłam przez 25 minut z ustawioną prędkością 10 km/h.
Nie znoszę biegać na bieżni. W ogóle się w tym nie czuję, nie sprawia mi to aż takiej radości jak bieganie w terenie. Buczenie maszyn mnie denerwuje, sapiący ludzie rozpraszają i rozśmieszają. Poza tym bieżnia okazała się dzisiaj dla mnie niebepieczna - spadł mi ręcznik i nie wiem jakim cudem zdązyłam się po niego schylić wciąż przebierając nogami. Było to mega niebezpieczne.

Po siłowni poszliśmy do strefy Wellness - yeeeeah! Tego mi była trzeba. Po całym, ciężkim tygodniu pracy, te 40 minut spędzone w strefie totalnego relaksu zrobiło swoje. Poczułam się odprężona, rozluźniona i szczęśliwa. W saunie nie byliśmy długo, ze względu na problemy krążeniowe mojego TŻ. Nie zaryzykowałam również wiadra z zimną wodą. Skorzystałam za to ze słonecznej polanki - to jest wspaniałe. Szczególnie o tej porze roku, gdy więcej żyje się w ciemności, a słońce jeśli już wyglaa to tylko na chwilunie. Na sam koniec popluskaliśmy się w jacuzzi. Do domu wróciliśmy spacerkiem, mimo śniegu. Tak więc wyspacerowaliśmy dzisiaj 5 kilometrów.

Aktywna, udana niedziela. Jestem wykończona, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czuję się wyśmienicie, akulumatory naładowane do granic możliwości. I pozostaje mi tylko znów skreślać dni w kalendarzyku i z utęsknieniem wyczekiwać kolejnego piątku. Bo następny weekend również zapowiada się bardzo dobrze. Będzie dużo atrakcji, dużo miłości i dużo szczęścia.

Myślę, że w styczniu wykupię karnet na siłownie w moim mieście. Nie ma to jak ogień w nogach- uwielbiam!


18 komentarzy:

  1. nie ma to jak cudowny weekend i od razu więcej energii na tydzień pracujący ;)

    pozdrawiam ciepło w tę mroźną noc;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozazdrościć takiej niedzieli! Ale musiało być wam dobrze...

    :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale miałas świetna niedziele!
    Zazdroszczę tego wypadu na siłownię- ja tylko rano pobiegalam, a pózniej niestety zajęcia ..

    OdpowiedzUsuń
  4. foremki w kształcie serca nie kupowałam - sama ją zrobiłam z folii aluminiowej :)
    po prostu rękami uformowałam odpowiedni kształt i dodatkowo jeszcze wzmocniłam go kilkoma warstwami folii aluminiowej - nic trudnego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. och, ubóstwiam siłownię ! :D
    http://fitholik.blogspot.com/ zapraszam do wspólnego zmagania się z trudami odchudzania :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie słyszeć, że wracasz do siłówki :D I że weekend się udał, i że akumulatorki naładowane :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Może namówię swojego Potwora do aktywniejszego spędzania weekendów, bo jak dotąd weekend oznacza wspólne gotowanie mage kalorycznych rzeczy, jedzenie, wino i oglądanie seriali ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój ukochany niestety nie uznaje siłowni -sam ćwiczy w domu + boks.
    Ja się dużo mniej męczę na bieżni niż w terenie, nie wiem dlaczego...
    Pozdrawiam cieplutko:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na bieżni przeważnie biegamy po płaskim podłożu, a w terenie są różne podbiegi, delikatne wznoszenie czy opadanie terenu :)

      Usuń
  9. Gdybym nie biegała z muzyką w uszach to by mnie to sapanie innych na bieżni też śmieszyło! :) Jakoś czasami nie potrafię być poważna :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeżeli Twój TŻ ma problemy z krążeniem to spróbujcie skorzystać z sauny infrared. Sauna infrared jest nagrzewana do max 70 st i nie ma żadnych przeciwwskazań do korzystania z niej. Przede wszystkim ogromną jej zaletą jest możliwość korzystania z niej przez osoby z kruchymi naczynkami i żylakami. Ponadto taka sauna wykazuje również właściwości antycellulitowe ;) Naprawdę polecam :) nie jest aż tak męcząca jak tradycyjne sauny fińskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy w naszych miastach jest taka sauna :)

      Usuń
  11. uwielbiam siłownię!

    Pozdrawiam!
    Fit
    ________________________________________
    www.fashionbyfit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Udana niedziela i zostały naładowane akumulatory na nowy tydzień pracy ;)

    OdpowiedzUsuń