środa, 21 listopada 2012

Co jeść w podróży#1


Właśnie siedzę w pociągu. Nie straszne mi pluskwy i nieogrzany wagon! Jestę Hardcorę!

Czeka mnie długa podróż - bo 130 kilometrów będę przemierzać w 3 godziny :) Jakoś mnie to nie zraża       (tylko śmieszy), bo ja ogólnie lubię się przemieszczać i przez cztery lata studiów przywykłam do tego. W tym tygodniu czekają mnie jeszcze trzy takie tripy. Postanowiłam jakoś spożytkować ten czas, a pomysł na posta narodził się w trakcie spożywania drugiego posiłku. Zazwyczaj o tej godzinie bym się przeciągała i z zaspanymi oczami z narzekaniem wędrowała do łazienki, ale nie dzisiaj! Pobudka o 6:45, podana kawa i placek owsiany <3 Dopiero 10.00 a ja już zdążyłam zrobić tyle rzeczy, jednak wstawanie wcześnie rano ma sens - znalazłam sposób na wydłużenie doby :)

No dobra, ale do rzeczy.
Kilka lat temu gdy moje nawyki żywieniowe były troszkę inne niż są dzisiaj, do podróży przygotowywałam mega paczkę spożywczą. Nazywana była bombą kolejową. Znajdowały się w niej chipsy, paluszki, makdonald na wynos,jakiś baton, coca cola itd. Dodatkowo w Warsie kupowałam kawę za 9 zł i kanapkę z nieśmiertelnym pomidorem za 6zł. Sięgamy po to co najłatwiejsze do zdobycia, najwygodniejsze i umilające czas. Po podróży wyglądałam jak balon, napompowana, z opuchniętymi stopami, nierzadko oblana słodkim napojem z puszki.

I właśnie dlatego postanowiłam zacząć robić wpisy dotyczące tego, co w podróż zabierać a co lepiej zostawić w domu lub na półce sklepowej. Można na prawdę zjeść zdrowo, a nie wpychać w siebie jakieś chemiczne, słodkie badziewie. Wymaga to tylko odrobinę wysiłku.
Ja dzisiaj zabrałam ze sobą : troszkę  makaronu ryżowego, kurczaka pieczonego w piekarniku i warzywa. To wszystko miało zostać potraktowane sosem z miodu i musztardy. Miało, bo zapomniałam :) Kurczaka zostało mi z wczorajszego obiadu, wczoraj także ugotowałam makaron. Warzywa pokroiłam dzisiaj rano. Kurczaka było więcej, ale zanim zrobiłam zdjęcie to już jadłam :P


 Niektórzy mogą pomyśleć, że w podróż można przygotować to samo co do pracy. No nie do końca. Pamiętajmy o tym, że w pracy jemy w miarę jednostajnych warunkach. W pociągu trzącha, ten też hamuje, przyspiesza i nie rzadko przedział wypełniony jest po brzegi. Dlatego np. soczyste jabłuszko nie jestem dobrym wyborem - chyba, że zabieracie ze sobą ścierkę. Pamiętam jak kiedyś wzięłam mandarynki...zrobiły mi się dredy we włosach. Dlatego nie jest bez znaczenia to co ze sobą zabieramy. Właśnie dosiadły się do mnie trzy młode dziewczyny, wyjmują swój prowiant. Ręce mi opadły.

Jesteście zainteresowani podróżowymi wpisami? 

25 komentarzy:

  1. Ja też dużo podróżuję pociągami i u mnie ostatnio sprawdziły się w ramach przekąsek "Ser i marchew chrupiące plasterki" i do tego mus jabłkowy z Kubusia ;) Nie zawsze mam ochotę w pociągu jeść takie duże posiłki, czasami po prostu muszę coś "skubnąć" :)

    A co do Twojej wcześniejszej diety, obserwuję mnóstwo takich osób, które w pociągach jedzą przerażające ilości śmieci typu McDonald ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post i bardzo przydatny. Ja najczesciej podrozuje samolotem i zdaje sie na gotowe posilki podawane podczas lotu, ale tanie linie nie oferuja nic do jedzenia i w przypadku podrozy Ryanairem zawsze robie sobie sama kanapke (albo dwie;)). Nie polecam picia innych napoji niz wode, ewentualnie herbate. A z owocow najlepiej sprawdzaja sie banany, bo naturalnie "opakowane" no i szybko ujazmiaja glod:)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie, pisz z wagonu koniecznie :) ja miałam ostatni raz przyjemność jazdy pociągiem 18 lat temu, nigdy więcej mi się nie zdarzyło i strasznie tego żałuję...

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny wpis :D Ja mogłabym się dołączyć z poradami, jak przeżyć w autobusie :D he he

    Wczesne wstawanie to baaaardzo skuteczna metoda na wydłużenie doby. Chociaż ja ostatnio z premedytacją wstaję później niż zwykle. Chcę się nacieszyć tą możliwością póki mogę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie co wpis to będzie zabawniej, zwłaszcza jak zaczniesz jeszcze pisać co się dzieje dookoła:) Może być ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. rzadko podróżuję pociągiem, ale w takich wypadkach właśnie posiłki i możliwość pójścia do czystej toalety są dla mnie bardzo ważne :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo dobrze, że o tym piszesz. Ja z pewnością też sięgałabym po takie smakołyki, ale na szczęście mam prawko i auto więc nie mogę jeść :P

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też jeżdżę z pudełeczkami jedzeniowymi, paella na zimno i te sprawy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. podróżowe wpisy jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kiedyś starsza pani w przedziale, w dłuuugiej podróży nad morze wyjęła JAJKO NA TWARDO i zaczęła je pałaszować. Zapach możecie sobie tylko wyobrazić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym właśnie też warto wspomnieć przy kolejnym poście, czego brać się nie powinno - w trosce o bezpieczeństwo by nie dostać pstryczka w nos od podróżujących z nami :)

      Usuń
    2. Też mam w planach taki wpis, ale trochę inaczej ;d No i u mnie główny środek komunikacyjny to autobus :D

      Usuń
  11. Ja zwykle w podróż biorę kanapkę i owsiankę w słoiku (banan-kakao-płatki-jogurt), ewentualnie jakieś owoce. Stosunkowo dużo, ale do domu jadę 6 godzin. Kiedyś moje zapasy to też były słodycze i chipsy, na szczęście się ogarnęłam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Aż narobiłaś mi smaka tymi zdjęciami ;) Sama podróżuję raczej rzadko, więc przepisy niekoniecznie przydadzą mi się w wyprawach, ale może wykorzystam je w normalnym trybie życia ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja biorę kanapki ale często uznaje podróż za dyspensę i biorę batoniki ;)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo smakowicie wygląda :) Ja zazwyczaj do pociągu zabieram jabłko, marwitki etc

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki taki prowiant zawsze w sklepach oglądam. Co ludzie kupują. Strasznie to smutne.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pewnie ze jestem zainteresowana takimi wpisami :)
    Moze bede czerpala jakies inspiracje co do jedzenia zabieranego na uczelnie

    OdpowiedzUsuń
  17. apetyczny pociągowy posiłek :)

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo przydatny wpis. uwielbiam takie dopracowane posiłki, które nie dość że są zdrowe i apetyczne, to jeszcze ładnie wyglądają :) ja muszę zacząć przykładać większą uwagę do tego co jem, bo odżywiam się nie za dobrze ostatnio...
    pozdrawiam
    x

    OdpowiedzUsuń
  19. Wpis bardzo ciekawy, więcej takich :)

    OdpowiedzUsuń