niedziela, 25 listopada 2012

Aktywna niedziela

Muszę przyznać, że listopad pod względem pogody nie jest taki zły. Nie jest przede wszystkim mocno zimno, dzięki czemu łatwiej jest mi się zmobilizować do treningów na zewnątrz. Z prognozy pogody wynika, że niebawem będzie jeszcze cieplej - temperatura dojdzie nawet do 17 stopni.Wiadomo, że ze sprawdzalnością bywa różnie.

Niejednokrotnie wspominałam, że bieganie, jazda na rowerze, badminton czy zwykłe spacery dają mi dużo frajdy i radości, natomiast w domu jakoś ciężko mi się jest odnaleźć. Nawet wykonując elementy jogi wybierałam ogród. Jednak wiem, ze same bieganie nie wystarczy by osiągnąć to czego chcę.

Weekend spędziłam dość aktywnie. W piątek resetowałam po czwartkowym treningu biegowym. Miałam potworne zakwasy, ledwie poruszałam nogami. Na szczęście kolano nie bolało.
Wczoraj wybraliśmy się późnym wieczorem na długi spacer. W rezultacie przemaszerowaliśmy 5 kilometrów.
Natomiast dzisiaj udało mi się namówić na bieganie Rafała. Rafał nie lubi za bardzo biegać, zdecydowanie woli pracę z maszynami na siłowni - szczególnie gdy na dworze jest ciemno, zimno i wietrznie. Chwilowo niestety nie trenuje, przez co z Jego kondycją nie jest za wesoło :)


Rafał towarzyszył mi dzisiaj w 1/4 treningu. Stwierdził, że UWAGA - nie jest w stanie zmusić się do większego wysiłku, do kontynuowania treningu bo NIENAWIDZI BIEGAĆ :) Nie chciał mnie jednak spowalniać - choć dzięki temu biegłam dłużej w strefie fat burn. Pozostałą część treningu kontynuowałam sama. Wybrałam trasę, którą już znam. Zdecydowałam się jednak na dwa kółka. Uwielbiam biegać w terenie, bieganie w pomieszczeniu nie daje mi takiej satysfakcji.


Chociaż dystans jest podobny do czwartkowego biegu, to jednak nie ma co porównywać tych dwóch treningów. Głównie dlatego, że jest całkiem inna rzeźba terenu. W Olsztynie jest generalnie wszędzie z górki albo pod górkę :) Od 2 do 6 biegnie się cały czas pod górę, więc na tym odcinku moje tętno dochodziło do 182. Średnie tętno w czasie biegu 166.


A Wy jak spędziliście weekend?
Aktywnie czy leniwie :) ?

18 komentarzy:

  1. Zdecydowanie leniwie i niezdrowo. Goście mnie wykończyli ;)
    Dobrze, że wszystko wróci do normy.. no nie na długo bo w święta pewnie też 'poszaleje'.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niedzielę spędziłam leniwie, nie licząc spacerku 40 minutowego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam cię bo wiem że mnie by się tak nie chciało biegac ;d ale niebawem kupuje sobie rowerek stacjonarny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nie zawsze się chce, ale ostatnio się silnie zmotywowałam :)

      Usuń
  4. Muszę wrócić do biegania. Może na nowy sezon wiosna/lato 2013 sprawie sobie nowe buty i wtedy będę miała większą motywację.
    Teraz pozostanę przy siłowych i ZWOW'ach :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też wolę biegać w terenie :) a weekend u mnie był pracowity, ale nie pomijałam treningów. W piątek biegałam po dworze, w sobotę była siłownia a dziś z rana basen. Na nudę nie narzekałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja niestety leniwie;( zbieram siły przed aktywnym tygodniem;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przez chwile myslalam, ze to Wy na zdjęciu ;)
    Ja podniosłam sobie poprzeczkę i wczoraj i dziś biegałam aż, tak, dla mnie to aż, 50 minut, tj. 7km. Korzystam z ostatnich dodatnich za dnia temperatur. Nie wiem jakie cardio bedę robić jak przyjda mrozy, mam malo miejsca w pokoju:(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja aktywnie - wczoraj siłówka, dzisiaj Insanity :D I padłam, mam problemy z wchodzeniem po schodach bo czuję całe nogi <- czytaj: jestem wariatką :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pod względem ćwiczeń to leniwie, chyba jak cos każdy weekend :) ćwiczę w tygodniu, staram się, a weekendy dla znajomych, bliskich, jakieś swoje zajęcia hobby, i leniuchowanie. Może kiedyś zmienię:P ale pogoda deszczowa, zimno, typowo "angielska" nie zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja właśnie wróciłam z biegania i od razu mi lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Leniwie i troche rozrywkowo :P
    W zeszłym tygodniu miałam matury, więc musiał człowiek sobie odbić :D
    A dziś zmuszanie się do ksiązek- najgorszy dzień...

    Pozazdrościć, że nie masz matury przed sobą :D

    I podziwiam, że masz w sobie tyle mobilizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój łikend regeneracyjny, Zuza daje mi popalić w tygodniu :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja biegałam w sobotę :) Mój wynik był do Twojego podobny - zresztą, sama wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Warszawa na weekend i wykłady :D
    Ale zaczęłam o poranku robić brzuszki. Myślę, że niedługo zmotywuję się do biegania, ale najtrudniej jest wyjść z domu...

    OdpowiedzUsuń
  15. tez mysle nad bieganiem, od paru dni ide kupic buty i zaczac ale przekładam to z tygodnia na tydzeń bo mam mało czasu ;( chcialabym meic taka motywacje jak ty! choc za kazdym razem jak tu wchodze mam większy power do wszystkiego szkoda tylko ze nie moge tego przelozyc na efekty ;(
    pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. co do weekendu- oczywiście aktywnie- w sobotę bieganie, a w niedzielę- siłownia :)
    w zdrowym ciele, zdrowy duch!

    Pozdrawiam,
    Fit
    _______________________________
    www.fashionbyfit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń