wtorek, 30 października 2012

Pierwszy tydzień i długi wywód.

Wczoraj nie pojawił się wpis na blogu, bo nie miałam kompletnie czasu do wieczora. Natomiast gdy wróciłam nie byłam w nastroju na jakiekolwiek aktywności, więc udałam się prosto do łóżka, przykryłam kołdrą po same uszy i tępo gapiłam się w telewizor. Przyczyną takiego stanu była moja konsultacja u lekarza, który operował mi kolano w 2006 - ale o tym w dalszej części posta.

Dzisiaj minął pierwszy tydzień 60dniowego planu rewolucyjnego. Niżej tabelka z pomiarami.

Co robiłam przez ten tydzień? Nie wiele. Jadłam regularnie i zdrowo. Nie zapominałam o śniadaniu, nie jadłam późnych kolacji i dbałam o to, by były one głównie białkowe. Piłam mniej kawy, nie używałam białego cukru, mąki, soli. Wysypiałam się.
Z aktywności fizycznej - zrobiłam trzy długie spacery, nie jeździłam autobusem. Biegałam tylko raz - pierwszego dnia i zrobiłam dwa treningi siłowe FBW według planu, który znajdziecie w zakładce dziennik.

Life is not a spectator sport. Win, lose, or draw, the game is on. So go ahead... argue with the ref, change the rules, cheat a little, take a break and tend to your wounds. But play. Play. Play hard, play fast... play loose and free. Play as if there's no tomorrow. Okay, so it's not whether you win or lose, it's how you play the game... right?

Dostałam maila od osoby anonimowej, do którego nie sposób się nie ustosunkować.
FAKT - prowadzę bloga o zdrowym stylu życia
FAKT - moje efekty nie są spektakularne, nie chudnę w zawrotnym tępię, nie wyglądam jak laski z tumbl i mam na sobie masę fatu - niestety.
FAKT - zdarzają mi się wpadki, dołki i przestoje.
FAKT - zdarzają mi się chwilę, kiedy przez dwa tygodnie nie mam ze sportem niczego wspólnego
FAKT...

Ale. Jestem osobą, która stara się nad sobą nie rozczulać. Osobą, która mimo wielu negatywnych historii jakoś tam trzyma się w całości i stara nie rozpadać na kawałki.
Nie ''chwaliłam'' się co wykazały szczegółowe badania kolana. Ale pomyślałam, że skoro jedna osoba widzi, że coś tam robię, o czymś piszę, a efekty są bardzo, bardzo powolne, to być może więcej po cichu myśli, że jestem osobą mało wiarygodną? Kurczę, sama nie wiem.

Dostałam wczoraj pokrzepiającego maila od Tygryska (cytuję)  Wydaje mi się, że ludzi przyciąga do Ciebie właśnie to, że widzą, że jesteś taka jak oni. Że też masz słabsze momenty, że też masz różne przeciwności, że masz dołki, itp. Po prostu jesteś naturalna dla nich i przez to prawdziwa. Nie ma tu fałszu. A jednocześnie ciągnie ich to, że się nie poddajesz, że starasz się na tyle na ile pozwalają
okoliczności

Jakie okoliczności ?
- zerwane więzadło krzyżowe przednie - po przeszczepie - NIESTABILNOŚĆ PRZEDNIA;
- uszkodzenie rogu tylnego łąkotki przyśrodkowej z obecnością niewielkiej poziomej szczeliny pęknięcia na poziomie rogu tylnego dochodzącej do brzegu prawego;
- torbiel okołołątkotkowa
-nierówna i niejednorodna chrząstka od przyśrodkowej strony rzepki - CHONDROMALACJA II STOPNIA
- OBRZĘK SZPIKU 

Co się z tym wiąże?
Po 3 treningach biegowych moja noga potrzebuję dużo odpoczynku i specjalnej pielęgnacji - maści, kremy, opaska uciskająca a nawet stabilizator. Nie mogę skakać, nie mogę robić przysiadów, nie powinnam robić wykroków, nie mogę wskakiwać i zeskakiwać, siad po turecku sprawia mi ból, nie mogę trzymać nogi przez długi czas w jednej pozycji. Na każdą zmianę pogody odczuwam tępy ból.
Każdego dnia w moim kolanie dochodzi do mikrouszkodzeń, które powodują destrukcję chrząstki. W chwili obecnej osiągnęłam II stopień - IV to całkowita destrukcja. Chrząstka się nie odbuduje, zastępuje się ją sztucznym implantem. Nie operowane kolano w przyszłości zaprocentuje zmianami zwyrodnieniowymi i  poważniejszymi problemami z nogą.
To, że nie czuję bólu biegając spowodowane jest adaptacją do bólu.
Aktywność fizyczną wykonywać muszę - dzięki temu wytwarzany jest płyn maziowy, która zapobiega tarciom w kolanie.

Jedyną opcją jest operacja, roczna rehabilitacja i wtedy powrót do zdrowia. Ale odwołałam operację zaplanowaną na 8 listopada. Dostałam dzisiaj pracę. Zaczynam od pierwszego grudnia (choć w między czasie szukam jeszcze czegoś innego). Operację planuję na wakacje. Więc na moje doświadczenia ze służbą zdrowia i na zdjęcia szpitalnych posiłków musicie jeszcze poczekać :D

Także być może powolne zmiany spowodowane są moim oszczędzaniem siebie? Bo czy zdrowy styl życia to robienie czegoś na wyścigi? Za wszelką cenę? Czy proces dochodzenia do wymorzonej sylwetki ma być obowiązkiem, obsesją czy przyjemnością połączoną z rozsądkiem? Ja nie chcę się śpieszyć. Życie nauczyło mnie pokory. Życie nauczyło mnie myślenia i przewidywania pewnych zachowań.

Maybe we like the pain. Maybe we're wired that way. Because without it, I don't know, maybe we just wouldn't feel real. What's that saying? Why do I keep hitting myself with a hammer? Because it feels so good when I stop. 



No dobra rozpisałam się. Wrzucić miałam jeszcze fotkę, ale jest ona zrobiona z innej perspektywy niż pozostałe, więc porównywanie nic nie daje. Poczekam na powrót Rafała i zrobimy zdjęcie jak poprzednie w sobotę.

UWAGA

Po prawej stronie na różowym tle macie znaczek fejsbuka, klikając trafiacje na fanpejdź bloga. Będzie mi miło jeśli polubicie. Na fanpejdżu znajdować się będą zarówno motywacje na dany dzień, ciekawe linki, artykuły warte uwagi, nowości. Dodatkowo moje zdjęcia prywatne, informacje dla Was w celu bliższego poznania itd.

cytaty pochodzą z drugiego sezonu Grey's Anatomy.

24 komentarze:

  1. Gratuluję pracy :D Trzymam kciuki, żeby było fajnie ;)

    Oszczędzaj się i masz pisać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. Gratuluje efektów - w końcu kilka cm udało się zgubić :) 2.DOSKONALE Cię rozumiem. I Twój lęk o własne zdrowie.
    Napisałam Ci maila. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. pod cytowaną wypowiedzią Tygryska mogę się podpisać nogami i rękami ;) Jesteś niezwykle pozytywną osobą!

    A co do kolana - mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, bądź pełna pozytywnych myśli !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też lubię Twojego bloga za szczerość. Nieważny jest cel. Ważna jest droga do niego.

    A co do kolana szczerze Ci współczuję. Musisz być bardzo silna i wierzyć, że dasz radę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluje pracy! Wspaniała wiadomość :) Co do kolana może znajdź aktywność, która nie angażuje ich maksymalnie i nie obciąża, nie mysalałaś o rehabilitacji, miałayś możliwość ćwiczenia w odciążeniu? Trzmaj się i bądź dobrej myśli, dużo osób wspiera Cię wirtualnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czasami mnie zastanawia, co sobie mysla ludzie piszac anonimowo maile pelne oskarzen i wymowek, po co im to? Wyladowanie wlasnych frustracji? Moze jako psycholog znasz odpowiedz na to pytanie?...
    Gratuluje nowej pracy:) Trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Internet to miejsce pełne ludzi anonimowych, co wiąże się z większą odwagą. Nie zagłębiałam się w analizę takich osób, ale wydaje mi się, że to nie był mail z oskarżeniami czy wymówkami, tylko czysta ciekawość?

      Usuń
  7. Oczywiście Tygrysek ma racje myślę że ludzie czesto do Ciebie zaglądają bo jestem realna i przez to wiarygodna :) czytanie o super laskach bez wad i słabości chyba wszystkim sie juz znudziło:)

    a wiec uszy do góry!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię zaglądać. Sama zmagam się z kilkoma dodatkowymi kg, które jakiś czas temu się przypałętały. Bardzo motywujesz do działania i przyjemnie się Ciebie czyta :-)
    (zresztą znamy się z innego bloga i byłaś jedną z pierwszych osób, które mnie odwiedzały) :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana, tak ładnie Ci się ciało zmienia! Gratuluję i cieszę się razem z Tobą :* Przykro mi z powodu Twojej nóżki, ale mimo to tak dzielnie ćwiczysz i sobie radzisz! Takie osoby jak Ty mega motywują! A Fb jako pierwsza polubiłam :P

    OdpowiedzUsuń
  10. No to nieciekawe wiadomości z Twoją nogą... nie przemęczaj się, może lepszym byłby basen? Aqua aerobic dla Ciebie? Nie biegaj, szkoda zdrowia... Cieszę się, że mogę do Ciebie wpadać i czegoś się od Ciebie uczyć :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Święte słowa! Zdrowy tryb życia nie powinien być wyścigiem. To... to po prostu powinna być codzienność. Poza tym odchudzanie ma cieszyć, a nie psuć humor, gdy miara czy waga nie pokaże tego, czego się spodziewaliśmy. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie takie blogi gdzie autorka w ogole nie pokazuje slabosci i zachowuje sie jak ironman wrecz demotywuja... badz taka jaka jestes :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyno trzymaj się jak teraz, bo naprawde jestes niesamowita! Ja Cię podziwiam za wytwalość i zdrowy rozsądek, którego wielu osobom brakuje. Nie chodzi o bycie idealnym, nie chodzi o wyscig w tym kto zdrowiej sie odzywia w blogosferze, ma najlepszy trening i najwieksze osiagniecia. Ja uwielbiam Twojego bloga i nie tylko ja! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo się cieszę, że znalazłam taki blog jak Twój :) sama walcze z kilogramami i fajną sylwetką! Niedługo też wprowadze siłkę (po półrocznej przerwie..) I zobaczymy ;) życzę powodzenia! Dodaje do obserwowanych!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kama, przyznam Ci się, że ostatnio rozczulając się właśnie nad sobą myślałam o innych blogerkach walczących o linię. Dużo Was miałam w głowie, ale między innymi byłaś tam też Ty. TAK- pomyślałam o tym, że choć niedużo Ci zostało itd to nie widać postów z sukcesami... Pomyślałam też o tym, że może nie możesz sobie poradzić z własnymi problemami... Wiem, nie mam prawa tak myśleć, ani tego pisać, tym bardziej, że to ja- ta, która dała sobie na cel, że schudnie w rok do wymarzonych rozmiarów...
    ALE JEDNO JESZCZE MUSZĘ NAPISAĆ! Moje przemyślenia na temat Twojej osoby na tym nie stanęły. Wiem, jak kochasz biegać i mimo, że ja nie wyobrażam sobie życia bez biegania to wiem, że Ty starasz się bardziej. KAMA, samo to, jak się odżywiasz mi imponuje. Gdy mam doła i mętlik w głowie od razu sprawdzam jakie to było Twoje menu, bo nie wiem kto inny mógłby mnie tak zainspirować :)

    Jesteś wapniała! Walczysz! Nie zatrzymujesz się! Ciągle idziesz do przodu, nie ważne, czy tip-topem, czy biegniesz, ciągle poruszasz się w przód i TO MI WŁAŚNIE W TOBIE IMPONUJE I ZA TO CIĘ POKOCHAŁAM!
    BĄDŹ SOBĄ! :****

    PS nie przejmuj się osobami typu anonim- najwięcej mają do powiedzenia, ale są najbardziej tajemniczy- wygoda...

    OdpowiedzUsuń
  16. Kama pamietasz jak stresowałas się przed pierwszą operacją? Pamietasz jak czułas sie na głupim Jasiu;p;p ?? Jak dzwoniłas do mnie powiedzieć mi że kolano tak cie boli że zaraz ci odpadnie?!;p Dałas radę wtedy dasz rade teraz:) Jak nie chcący spadałas w przepaść w górach z kolanem też dalaś rade;p bez pomocy przewodnika;p;p tylko z moją małą ;p

    Dasz radę, a anonimy nie nzja cię wiec moga sobie pisac. Ja cie znam wiem że jesteś twarda i nigdy sie nie poddajesz:)

    OdpowiedzUsuń
  17. bloga stworzyłaś przede wszystkim dla siebie. masa czytelników, obserwatorów i komentujących to pewnego rodzaju miły skutek uboczny, który popycha Cię do nowych wpisów i dalszych starań. ale nie możesz zapominać, że w centrum tego wszystkiego jesteś Ty, Twoje zdrowie, Twoja droga, Twoje subiektywne opinie i upodobania sportowo - jedzeniowe. gdybyśmy wszystkie/wszyscy ćwiczyły, jadły i żyły identycznie, to jaki byłby sens obecności aż tylu fitblogów. różnorodność jest w tym wszystkim najlepsza. czasem otwieram blog o tzw. 'zaostrzonym rygorze', gdzie obserwuję mega systematykę i walkę bez potknięć, innym razem na taki, który oferuje mi przepisy nawet na coś słodkiego czy bardziej kalorycznego, ale wciąż zdrowego. jedna osoba biega codziennie, inna robi tylko aeroby, inna trening siłowy, jeszcze inna to wszystko miesza. ktoś ćwiczy tylko wtedy, kiedy ma na to ochotę albo kiedy jest w stanie. nie wypruwa sobie flaków ćwicząć w chorobie czy z kontuzją. przecież idea tych blogów to 'helti lajfstaj' a nie 'wyścig fit szczurów lajfstajl' : ) bez presji! wszystko robisz dla siebie, to nie zawody i każdy rozzwija się w swoim tempie. dopiero wtedy można z tego wynieść coś naprawdę wartościowego i odpowednio się w to wdrożyć. inaczej to będzie trochę na siłę, a przecież nie w tym rzecz. uf, ale się rozpaplałam. tak czy siak, powodzenia i wszystko na spokojnie : )

    OdpowiedzUsuń
  18. Tygrysek ma racje;) uwielbiam Twojego bloga;)

    OdpowiedzUsuń
  19. jaką dostałaś pracę?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja tam Cię podziwiam, moim zdaniem robisz wszystko, co możesz, a że jesteś tylko człowiekiem, masz swoje słabości, jak każdy ;) Denerwują mnie Ci anonimowi, którzy zawsze wszystko wiedzą najlepiej i w ogóle są chyba zajebiści oh i ah, że potrafią tylko wytykać innym błędy...

    OdpowiedzUsuń