czwartek, 11 października 2012

Lunch Box Ideas !

Ostatnio dużo czasu spędziłam przemieszczając się z jednego miasta do drugiego. Jeszcze kilka miesięcy temu w porze obiadowej odwiedzałam popularne fast food'y. Nigdy nie przygotowywałam i nie brałam jedzenia ze sobą. Dopiero od niedawna zaczęłam wprowadzać ten nawyk w życie. Wcześniej przeszkadzało mi w tym wszystko. Ilość pojemników, wygląd jedzenia a przede wszystkim brakowało mi pomysłów co przygotować. No bo ile można jeść kanapki?

Teraz na szczęście zabiłam w sobie lenia i wiedząc, że szykuje mi się dłuższa wyprawa jedzenie biorę ze sobą. Głównie jest to placek owsiany, który doskonale smakuje zarówno na ciepło jak i na zimno. Jest to moje ulubione śniadanie, które dodaje mi energii na cały poranek :D Placek wciąż modyfikujemy, dodajemy wiórki kokosowe, suszoną żurawinę, pestki słonecznika. Źródłem białka są jaja, źródłem węglowodanów płatki owsiane i pełnoziarniste płatki żytnie oraz banan, który nadaje wilgoci.
Kolejną propozycją którą bardzo lubię jest tuńczyk w kawałkach, jajko ugotowane na twardo oraz majonez/jogurt grecki.
Robię także naleśniki - które świetnie smakują na zimno.
Często też mój wyjazdowy posiłek stanowi obiad z dnia poprzedniego, np. we wtorek był to brązowy ryż, pierś z kurczaka w sosie śmietanowo-pomidorowym, do tego brokuły i kawałek cytryny. Oczywiście biorę ze sobą jakiś owoc - najczęściej jest to jabłko. Gdy jadę autobusem lubię sobie coś chrupać - chipsy zamieniłam na słupki marchewki.

Fajną opcją są także sałatki, tarty warzywne i pieczona owsianka. Wiele pomysłów na te dania znajdziecie na blogach śniadaniowych.




Chciałam też zwrócić uwagę na to, co dzieci zabierają ze sobą do szkoły. Gdy ja chodziłam do podstawówki głównie żywiłam się w sklepiku szkolnym. Oczywiście rodzice robili mi kanapkę do szkoły, ale prawda jest taka, że ich nie zjadałam. Atrakcyjniejsze były dla mnie bułki z makiem, budyniem czy nadzieniem owocowym. Zamiast po jabłko sięgałam po prażynki albo batona. W liceum bułki zamieniłam na pyszne, tłuste i mega niezdrowe hot dogi francuskie, podwójną porcję frytek, zapiekanki i mini pizzę. Mieliśmy w szkole bar, z tego co wiem w chwili obecnej oferują także...kebaby.

W większości szkół tak właśnie wyglądają sklepiki szkolne. Pełno w nich słodyczy, słonych przekąsek i słodkich bułek. Brakuje owoców czy kanapek z ciemnego pieczywa. Dlatego bardzo ważne jest, aby rodzic zadbał o to co jada jego dziecko, samodzielnie przygotowując mu posiłek. Przygotowane posiłki mogą być jednocześnie zdrowe i atrakcyjne dla dziecka.
Poniżej kilka ciekawych pomysłów :)






Więcej pomysłów - zarówno kulinarnych jak i artystycznych znajdziecie na blogu z którego pochodzą obrazki zawarte w tym poście. KLIK KLIK KLIK .

Ja osobiście jestem zachwycona pojemnikami, gadżetami kulinarnymi, dzięki którym możemy wzbić się na wyżyny kreatywności. Lubię gdy jedzenie jest smaczne, ale lubię też gdy ładnie wygląda :)


32 komentarze:

  1. Cześć :) jedzenie poza domem też jest dla mnie również szczególnie trudne. Nie robię kanapek do pracy bo wytułałem jest jedzenie wspólnego śniadania o godz 10 z koleżankami, każda z nas przynosi "coś" i jemy. Tylko problem jest w tym, że ja rano o 6,30 już w domu jem dwie kanapki i jeszcze w pracy dwie :( i jak tu zachować umiar.... ale zdecydowanie jestem za tym aby szykować sobie jedzenie w domu, omijam szerokim łukiem wszelkiego rodzaju knajpki, fast foody i inne rzeczy bo nie lubie jest "na mieście". A ze szkolnych lat pamiętam pyszne kanapki mojej mamy, później czasy LO i sklepik, z którego nic nie kupowałam bo zawsze jakoś mi szkoda było kasy.

    OdpowiedzUsuń
  2. To mi się kojarzy z bentou (japońskim lunchem). Świetnie to wygląda, świetnie też musi się taki coś przygotowywać, no moim zdaniem przynajmniej. Można się wykazać wyobraźnią i kreatywnością. Zero nudy! Potem jeszcze lepiej takie coś smakuje. A co do szkół to jest jakaś makabra obecnie. Widziałam w tv, że ludzie dorośli zaczynają rozumieć ten problem. Co raz więcej otyłych dzieci jest i to właśnie przez odżywianie w szkole. Powinni w szkole wprowadzić zdrową żywność. U nas we Wrocławiu mówili, że jest taka jedna szkoła (podstawówka). Może z czasem będzie ich więcej. Myślę, że gdyby dzieci robiły razem z rodzicem takie smaczne pudełko do szkoły, na pewno by zjadły jego zawartość. Bez sensu wyrzucać takie śliczne śniadania... Teraz się zastanawiam, co ja bym zrobiła... mogłabym godzinami na coś takiego patrzeć, aż żal jeść xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Co ja od siebie chcę? No powiedzmy, że doskonałości...

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie motywacyjne obrazki :)
    Mam już kilka fotek obiadów do pracy/szkoły, ale chcę dodać je jednocześnie, a Ty pokażesz coś swojego? :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie pracuję i w chwili obecnej nie biorę niczego na wynos, ale może coś wymyślę :)

      Usuń
  5. :) ja zabieram zazwyczaj ze sobą kanapki, ale pełnowartościowe, ładne i smaczne, także bakalie, owoce i obowiązkowo wodę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bądź, co bądź... ale szykowanie sobie takiego lunch boxu to jedna z rzeczy, którą w zdrowym trybie życia lubię najbardziej! Co może być trochę dziwne, bo przecież to taka błahostka, mogłoby się wydawać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O jacie, ale zjadłabym truskaweczki...

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż ślinka cieknie, a już dziś nie mogę nic tknąć :/

    OdpowiedzUsuń
  9. W razie konieczności zabieram ze sobą banany :)) i czasem jabłka. Nie lubię przygotowywać w domu jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie zawsze mam czas i chęci, żeby sobie przygotować coś do pracy/na uczelnie. Ostatnio z tym walczę i coraz częściej zabieram ze sobą chociaż kanapki albo jakieś sałatki. Obrazki są świetne - chyba sama skuszę się na jakiegoś lunchboxa, bo póki co to kanapki noszę w woreczkach śniadaniowych ; )

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam to szczęście, że w szkołach do których chodziłam sklepiki nie były jakoś świetnie zaopatrzone i raczej nie przyciągały tak bardzo dzieciaków. Niemniej jednak w liceum często biegałam na przerwach do cukierni, bo przecież domowe kanapki nie smakują nawet w połowie tak dobrze jak pizzerki, bułki z serem, rożki z budyniem czy jagodzianki. Mamo, ile ja ich wtedy pochłaniałam :)) Niedługo pewnie zacznę pracę i będę musiała zainwestować w takiego lunch boxa - w przeciwnym razie znów pobiegnę do jakiejś cukierni i skończę z pączkiem zamiast pełnowartościowego posiłku. Zainspirowałaś mnie do tego, żeby rozejrzeć się za takim pudełkiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. rewelacja! ale pyszności chciałabym codziennie taki pojemnik z żywnością zabierać do pracy.

    OdpowiedzUsuń
  13. wygląda przepysznie !! niestety chodze nadal do szkoly i w szkole takie cos nie przejdzie na bank ;/ dziwnie bylo by mi na przerwie wyciagnąć takie cudeńko.
    ale cóż , nic straconego:)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. jestem za, ale rodzic musiałby więcej czasu poświęcić, niż wymaga to wysupłanie kilku zł z portfela

    OdpowiedzUsuń
  15. Swietnie to wyglada, niby proste, a jednak czasem trudno puscic wodze fantazji, ajeszcze trudniej sie zmotywowac :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A masz gdzieś przepis na ten placek owsiany o którym wspominasz? Co do sklepików szkolnych, to moim zdaniem powinno być zakazane ustawowo sprzedawanie w szkole słodyczy i śmieciowego jedzenia ;/

    OdpowiedzUsuń
  17. mmm... koniecznie podaj przepis na ten placek! :) kurcze i ja mam ten sam problem, po prostu brakuje pomyslow i checi aby przygotowac sobie jedzenie na uczelnie ;/ myslałam o dowozowych posilkach o ktorych czytalam w ostatnim shape ale to duzy koszt, pozatym w moim miescie wciaz nie obslogiwany

    OdpowiedzUsuń
  18. http://to-be-skinnyy.blogspot.com/2012/03/placek-owsiany.html proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja na pewno swoim dzieciom (o ile je będę mieć) będę robiła wypasione posiłki do szkoły.
    Ja jestem ze wsi, u mnie nie było takich stołówek szkolnych gdzie były obiady (nawet w przedszkolu), zawsze przynosiło się z domu. Faktycznie często pojawiały się drożdżówki ale często też kupowałam po prostu kanapki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak wychodzę z domu i mam podejrzenie, że nie zdążę wrócić na 2 śn/ przekąskę to wtedy biorę batonika fitness do torebki, bo przecież nie będę kupować bułki słodkiej, albo hot-doga na mieście ;/

    Ja już od dawna planuje robić takie pudełeczka śniadaniowe dla Alanka ;)
    I niestety to prawda- też wolałam jeść słodkie bułki, czy chipsy niż własne kanapki... ;/

    OdpowiedzUsuń
  21. oj tak, też muszę nawyk przygotowywania jedzenia na uczelnię wcielić w życie ;) bo albo chodzę głodna albo kupuje batony :D:D także rozumiem :) i b. fajne fotki z lunchboxami ;) motywują :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Podobają mi się te pudełka podzielone na mniejsze sektory - można wziąć trochę owoców, trochę płatków, trochę jeszcze czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  23. to jest bardzo inspirujące :) musiałabym kupić sobie takie pudełeczko z przegródkami :)

    OdpowiedzUsuń
  24. ale słodkie te propozycje, umarłam, takim boxem można każde dziecko skusić na warzywa:D

    OdpowiedzUsuń
  25. Zgadzam się z tym, że w sklepikach szkolnych sprzedawane są same paskudne rzeczy. To nie powinno mieć miejsca w szkołach...

    OdpowiedzUsuń
  26. znalazłam ostatnio w sklepie coś bardzo fajnego na lunch :) już niedługo notka na ten temat pojawi się na moim blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. wspaniałe inspiracje śniadaniowe :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Nigdy nawet nie przypuszczałam, że jedzenie może tak smakowicie się prezentować! Gdyby ktoś przygotował mi taki lunch box, bo aż szkoda byłoby mi go ruszyć i zjeść, bo tak świetnie wygląda :)
    Super!

    OdpowiedzUsuń