poniedziałek, 10 września 2012

Obiecanki cacanki # 2

Zapraszam na drugi wpis dotyczący planowania - czyli jak sobie obiecywać, by danego słowa dotrzymać?
Część pierwsza wpisu, klik.

                                                                    Źródła niepowodzeń                                                                

Pierwsze na co musimy zwrócić uwagę to to, jakie są wzajemne relacje pomiędzy celami.
Największe błędy w planowaniu upatrywane są w właśnie w relacjach pomiędzy celami. Zdarza się, że formułujemy cele, czasem dość liczne, które nie mają ze sobą żadnego związku - ani funkcjonalnego, ani logicznego. 
Drugim źródłem niepowodzeń jest błędna ocena wykonalności. Jeśli ktoś od wielu lat prowadził bierne żyjecie i jego jedyną czynnością było trenowanie palca wskazującego poprzez naciskanie guzików pilota, a teraz nagle zamierza przebiec kilka kilometrów  - szanse ma znikome. 
Inny problem związany z wykonalnością zadania to czas. Często w ocenie czasu popełniamy błędy - nie doceniamy go. 
Niedotrzymywanie postanowień wiążę się także z problemem samokontroli. Często kierujemy się zasadą wszystko albo nic. Albo nam idzie dobrze i wtedy jesteśmy z siebie zadowoleni. Natomiast jeśli zdarzy się nam jakaś wpadka- dietetyczna czy też treningowa - psujemy ten dzień całkowicie. No bo skoro zjadłam jedno ciastko, to czemu już nie zjeść całego opakowania? I tak zawaliłam. Nie możemy tak myśleć. Zły dzień jest dzisiaj, jutro zaczynasz  z czystą kartą.
Kolejne są pokusy i przeszkody. Pokusa jest bardzo niebezpieczna - jest atrakcyjna i bliska, pociągająca. Jeśli otwieramy lodówkę i widzimy smaczne ciasto walczymy z pokusa sięgnięcia po nie, natomiast myśl o tym, że ciastko leży w cukierni po drugiej stronie miasta - pokusy nie tworzy, jest przeszkodą. 
Jeśli chodzi o przeszkody skupiamy się głownie na celu i na obronie własnej wartości. Nastawiając się na cel - szukamy rozwiązań. Gdy chcemy bronić własną wartość deprecjonujemy cel, przeszkody traktujemy jak atak po czym uznajemy, że są sprawy ważniejsze - rodzina, przyjemności, radość z życia bez ograniczeń i wyrzeczeń. Porażki upatrujemy w czynnikach ZEWNĘTRZNYCH - w psychologii nazywane jest to atrybucją zewnętrzną.  Często też rezygnujemy z realizacji postanowień dlatego, że pojawia się dysproporcja między kosztami działania (wysiłek, czas, rezygnacja, wyrzeczenia) a osiągniętymi gratyfikacjami. Dodatkowo przytłacza nas to, że nie widzimy aby cokolwiek przybliżało nas do sukcesu.


Badacz Brian Little uważa, że  momencie podjęcia decyzji o zaplanowaniu czegoś, nie dokonujemy szeroko pojętej analizy tego, czego chcemy osiągnąć.Badacz zaproponował analizę projektów osobistych, która ma za zadanie ułatwić nam w ogarnięciu wszystkiego co zaplanujemy. 
Każdy z celów - KAŻDY - poddajemy analizie, mając na uwadze kilka kryteriów.  Kryteriów tych jest dosyć dużo, nie sposób ich wymienić i opisać - bo o tym pisane są całe książki. Przybliżę tylko kilka, najistotniejszych.

                                                   ANALIZA PROJEKTÓW OSOBISTYCH                                          

1. Ocena ważności celu. Nie licytujemy, który cel jest ważniejszy od którego. Próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, w jakim stopniu ważny jest każdy cel niezależnie od pozostałych.
2. Kolejnym krokiem jest ocena trudności, jakie będziemy musieli pokonać, aby osiągnąć cel. Trudność określamy kierując się subiektywną oceną. Pamiętajmy: to co wydaje się łatwe dla jednych, dla innych takie wcale być nie musi.
3. Zastanów się, czy Twoi najbliżsi wiedzą o tym, jakie masz cele? Jeśli powiesz im o tym do czego dążysz, możesz liczyć na ewentualne wsparcie. W przeciwnym razie inne osoby mogą stać się przeszkodą. Wsparcie jest BARDZO WAŻNE. Możemy otrzymać wsparcie emocjonalne (zachęty,akceptacja) finansowe, informacyjne(rady,wiedza).
4. Kolejna kwestia to nasze przekonanie o wpływie na zdarzenia - kontrola, stopień w jakim osiągnięcie danego celu zależy od nas samych.
5. Bardzo ważne jest także, poczucie odpowiedzialności za realizację własnych projektów. Zazwyczaj podejmujmy odpowiedzialność gdy mamy wybór i wpływ.
6. Dokonujemy oszacowania czasu potrzebnego na osiągnięcie celu. Nawet jeśli określimy ten czas, zdarza się, że niekoniecznie poświęcamy go tyle ile potrzeba. Dajemy sobie rok, przez pół roku nie robimy nic, albo robimy to tak nieudolnie, że nic z tego nie wynika. Później rzucamy wszystko inne i poświęcamy się tylko jednemu. I okazuje się, że czas ucieka, doby nam brakuje...działaj każdego dnia. Mniej, więcej, ale rób COŚ co przybliży Cię do celu.
7. Analizuj emocje. Czego dotyczą? Wyniku czy działania? Pomyśl o tym. Emocje negatywne, stresujące życie mogą źle wpływać na Twoje zdrowie psychiczne,a także fizyczne.

Reasumując
- realne postanowienia wymagają szczegółowej analizy
- analiza jest prosta i szybka

Dokonujecie analizy postanowień? Dokonujecie planu w głowie? Zapisujecie sobie środki pomocne w notesie? 

20 komentarzy:

  1. ostatnio zeszyt zakupiłam właśnie w celu notowania, co każdego dnia mam zrobić ;) inaczej się gubiłam w planach i nic z tego nie wychodziło, teraz jest troszkę lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak robię ;-) najgorsze jest to że nie wszystko udaje się zrealizować, ale myślę że to kwestia moich zbyt "ambitnych" planów. Co dzień staram się je korygować, aby jednak w końcu dotrzeć do punktu optymalnego ;-)

      Usuń
  2. zazwyczaj czytam takie teksy pobieżnie myśląć 'tak, tak, tak, to już przecież wiem' . teraz przeczytałam to dwa razy i kurczę - chyba coś w tym naprawdę jest! do każedego wymienionego błędu mogłam dopasować jakąś sytuację z mojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawda, prawda :) Od kiedy analizuję cele przychodzi mi z łatwością ich realizacja. Dodatkowo bardzo lubię zasadę by robić codziennie coś, niekoniecznie od razu wielkiego, to zachęca i nie przytłacza, kiedy nagle stajemy godzinę przed terminem a nie zaczęliśmy nawet ;)

    Z drugiej strony czasem jak czegoś nie przeanalizuję to łatwiej jest mi się do tego zabrać :D

    Generalnie to najważniejsze jest poznanie samego siebie i dostosowywanie metod realizacji celów pod własne preferencje :)

    Spisywanie listy zadań w kalendarzu pomaga się ogarnąć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to mądrze brzmi...
    Jak dobrze, że ja mam cele które muszę realizować i zawsze dopinam wszystko na ostatni guziczek oraz te, które mogę, więc różnie bywa.
    Ale bez atrybutów, chcieć to móc - i u mnie to się zawsze sprawdza...

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie to jest tak, że jeżeli cel jest relatywnie mały, to nie widzę potrzeby jego analizowania, po prostu działam. Jeżeli cel jest większy, a realizacja bardziej skomplikowana i rozłożona w czasie, to wtedy lubię mieć przeanalizowane, żeby wiedzieć dokładnie co i kiedy mam zrobić, ile mam czasu, z kim ewentualnie pogadać, itp. itd.
    Tak samo mam z planem dnia, są dni kiedy muszę dużo zrobić to wtedy lubię mieć rozpisane co i kiedy. A jak wiem, że dzień jest luźny i mało zadań, to co najwyżej wypisuję co muszę zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cele małe i łatwo nie wymagają takie dużego nakłada a te większe, bardziej złożone rozkładamy na czynniki pierwsze :) Mnie sprawia przyjemność jak daną czynność mogę wykreślić :P

      Usuń
  6. dokładnie czegoś takiego potrzebowałam! Mam straszny problem z odkładaniem wszystkiego na potem, nieraz też z całkowitym rezygnowaniem z różnych celów z przeróżnych powodów. Aż skopiowałam sobie cały tekst (łącznie z pierwszą częścią) i zapisałam na pulpicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wpisy się spodobały - być może niebawem napiszę coś o gospodarowaniu czasem? Kto wie :) Odkładanie na potem to chyba tendencja większości z nas:)

      Usuń
  7. Zgadzam się, analiza powziętych celów jest bardzo pomocna :) I pozwala nakierować nas na to, co faktycznie jest dla nas ważne i jak w sposób efektywny to osiągnąć.

    Też za niedługo napiszę o moich błędach dot. planowania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zakupiłam ScoreNote i to pomaga. Muszę się sama przed sobą rozliczyć, nie jak z nauczycielem, że spiszę pracę domową przed lekcją, dostanę piątkę, ale to wcale nie znaczy, że jestem dobra z matematyki. Tutaj nie muszę nikogo przekonywać, kłamać-rodziców, nauczycieli, szefa... I gdy sobie pomyślę, że mam dzisiaj zapisać, że nie ćwiczyłam autentycznie ruszam tyłek z kanapy, włączam jakąś płytkę albo po prostu idę pobiegać:))) Działa! Do tej pory taka metoda kojarzyła mi się tylko z Super Nianią, grzeczne dziecko mogło sobie przykleić kolorową, radosną naklejkę i to-o dziwo-było lepszą nagrodą niż np. słodycze! A teraz u mnie to też działa!!! Nie ćwiczyłam przez rok, swojego czasu bardzo schudłam, czułam się słaba, jak w nie swoim ciele i w dodatku mówiłam sobie: dzisiaj nie ćwiczę, bo już zupełnie zniknę. A potem myśl o tym, żeby ruszyć tyłek z kanapy nawet się nie pojawiała, bo miałam x innych ważnych zadań i mimo wszystko zasypiałam zmęczona, więc wymówek by mi nie brakowało:) Kiedyś sport był moim życiem i teraz widzę, że ta decyzja rok temu okazała się moim największym błędem, ale podjęłam ją sama, więc wzięłam to na klatę:))) Podczas pierwszego treningu klęłam jak szewc, bo zyskałam kondycję pięcioletniego dziecka karmionego parówkami, ale z każdym dniem jest coraz lepiej i wiem, że niebawem osiągnę najlepszą formę w życiu, bo znam alternatywę...;) Jasne zapisywanie celów naprawdę pomaga, poza tym po jakimś czasie możemy zobaczyć czarno na białym, jakie wtedy mieliśmy marzenia i ile z nich udało nam się osiągnać...:)To cudowne, nieprawdaż? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swój czas organizuje głównie poprzez kalendarz, notesik i OneNote w laptopie. Notesik to plany pielęgnacyjne, treningowe i blogowe :) Kalendarz - to co ważne z dnia na dzień, spis urodzin, ważnych wydarzeń, goniących terminów. Dokładnie tak- teraz jedyną osobą którą możemy oszukać jesteśmy my sami. Gorzej jak się okaże, że pomiędzy naszymi marzeniami wtedy i osiągnięciami teraz - nic się nie zmieniło. Ale wierzę, że jeśli ktoś zada sobie tyle trudu by wszystko przeanalizować, uporządkować, nie podda się tak łatwo :)

      Usuń
  9. Ja niestety planuję, obiecuję sobie, że zacznę biegac i od kilku dni nadal nie ruszam się z kanapy, nie mogę się przemóc :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie istnieje jakaś bariera przeszkoda. Może nie wystarczająco tego chcesz? Musisz zastanowić się czym jest bieganie dla Ciebie - czy przykrym obowiązkiem, który MUSISZ robić, czy narzędzie, które pomoże Ci czynić cuda ze swoim ciałem :)

      Usuń
    2. No właśnie jak na razie chyba opcja1, czyli przykry obowiązek :-(

      Usuń
    3. ja też nie cierpiałam biegać, ale muszę przyznać, że z czasem stało się to moim hobby! ten wysiłek daje tyle pozytywnych emocji, że wprost nie mogę się doczekać kolejnych ćwiczeń.

      Usuń
  10. No tak... Właściwie to w życiu trzeba wszystko dokładnie analizować i układać sobie w głowie, żeby osiągnąć jakiś tam sukces. Wiele czynników się składa na to, czy uda nam się zrealizować cel czy nie. To skomplikowane powiązane ze sobą rzeczy... nie wiem jak to określić, więc piszę "rzeczy". Następnym razem, jak sobie coś postanowię, to się porządnie nad tym zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
  11. zapisuję sobie wszystko na tablicy magnetycznej :) i to pomaga :)

    OdpowiedzUsuń