piątek, 17 sierpnia 2012

Czy może być jeszcze gorzej!?

Pffffffffffffffffffffff. Jestem po wizycie u lekarza. Pfffffffffffffff. Pfffffffffffffffffffffffff. Pffffffffffffff. Ja nie wiem co mam napisać. Serio. Mam pustkę w głowie. Brakuje mi słów, mam depresję sytuacyjną i przeżywam swój mały wielki dramat. KURWA !


Jeśli ktoś ma problem z czytaniem lekarskiego pisma.

Diagnoza : Podejrzenie uszkodzenia przeszczepu.
 Reszta to moja radosna twórczość.

ŻADNEGO SKAKANIA, ŻADNEGO BIEGANIA.

..................................................

  Dlaczego? Ja się pytam, DLACZEGO MUSI MI SIĘ ZAWSZE PRZYTRAFIĆ COŚ ZŁEGO!?

Te słowa brzmią dla mnie jak wyrok.  Co dalej ? Co dalej z blogiem ? Co dalej z odchudzaniem? Co dalej? 

Znów jestem pozbawiona tego co kocham. Znów jestem skazana na badania, wizyty u lekarzy, w powietrzu wisi prawdopodobny zabieg, długa rehabilitacja i mozolny powrót. Powrót...ale do czego!? 

Pfff. Jestem twarda. Udaję, że to mnie nie rusza. Ale siedząc teraz przed komputerem łzy płyną mi strumieniami, a strach jest w tej chwili nie do ogarnięcia. Nagle wszystko przestało być ważne. Nagle nic nie sprawia radości. 
Jaki jest następny krok? Rezonans magnetyczny.  
Co powiedział lekarz?
ZNACZĄCA NIESTABILNOŚĆ KOLANA. [ serio, jak Pani chodzi, to kolano nie skacze na prawo i lewo? Pani wczoraj biegała!? Jak to możliwe (...)].  
Uszkodzenie przeszczepu czyli co - pytam prawie ze łzami w oczach - co to dla mnie oznacza? (poza tym, że żadnego skakania,żadnego biegania)
a. Albo zerwane zostały więzadła = operacja.
b. Albo więzadło uległo rozciągnięciu. Rozciągnięte więzadło jest narażone na zerwanie i temu trzeba zapobiegać = operacja. 
c. niestabilność kolana to mój urok osobisty - wszystko jest okiej, ale generalnie kolano jest rozjebutane i żyje swoim życiem. 

Nie wiem, która opcja jest najlepsza.  Kolano nie kwalifikuje się na rehabilitacje - bo nie wiadomo co rehabilitować. Robimy rezonans, przychodzimy z wynikami i wtedy podejmiemy kolejne kroki. A do tego czasu żadnego skakania, żadnego biegania (lekarz powtarzał to chyba 23939503393953 razy - wciąż nie mógł uwierzyć jak można biegać z taką niestabilnością).

Nie mam ochoty pisać mojego dzisiejszego jadłospisu, nie mam ochoty planować dnia jutrzejszego. Nie mam ochoty czytać, mam ochotę wrzeszczeć. Mam ochotę tupać nogami, walić talerzami o ścianę, mam ochotę piszczeć, mam ochotę ryczeć. Mam ochotę pójść pobiegać.



Moja historia.
 

66 komentarzy:

  1. Nie wiem, czy Cię to pociesza, ale ja miałam niestabilność stawów skokowych. Całe wakacje przechodziłam w stabilizatorach, po godzinie stania albo po jakimkolwiek wysiłku kostki mi po psrotu odpadały. Gdy przyszłam do innego klubu w siatkę, trener powiedział: przestań pić krowie mleko (i w sumie pozostały nabiał, ale tego się nie posłuchałam). Pomogło. I do tej pory, jak się zapomnę i piję przez tydzień lub dwa to kostki potrafią zaboleć, ale przestaję pić i przechodzi.

    Trzymam kciuki za więzadła, aby były całe i zdrowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle nie piję mleka :( tylko czasami do kawy.

      Usuń
    2. No w każdym razie, życzę Ci, żebyś wróciła do sportu. Ja trzy razy słyszałam od otopedy, że nie mogę ćwiczyć, ale wydaje mi się, ze oni są leniwi i tak im najłatwiej powiedzieć.

      Moja koleżanka po zerwaniu (wszystkich) więzadeł i operacji wróciła do sportu. Więc głowa do góry :)

      Usuń
    3. Dziękuję. Najgorsze, że to będzie ewentualnie moja druga operacja. Po pierwszej też miałam wrócić do sportu, wróciłam i oo :( Za dużo jeszcze we mnie emocji chyba.

      Usuń
    4. Moja koleżanka miała jedną operacje chodziła chyba z 3-4 miesiące w stabilizatorze. Wcześniej tańczyła i mimo wszystko dążyła do tego, aby znów to robić. Potem przeszła jeszcze jedną operacje. Wszystko to zajęło ok. 2 lata. Więc współczuje.. :(

      Usuń
    5. Właśnie...to jest strasznie dużo czasu straconego. Jestem z natury osobą niecierpliwą, i już przez to przechodziłam. Wiem z czym to się wiąże..

      Usuń
  2. trzymaj się tam, pamiętj, że wszystkie tu z Tobą jesteśmy. trzymam mocno kciuki, żeby jak najszybciej było wiadomo jak to się leczy i żebyś jak najszybciej wróciła do siebie :* wiem, co przeżywasz, każda kontuzja rani szczególnie jak jest się uzależnionym od ruchu... ale nie opuszczaj nas! jesteśmy z Tobą:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz na łeb na szyje załatwienie rezonansu - przecież na to się czeka miesiącami. Najgorsze jest to, że ja prawdopodobnie nie będę chciała odpuścić.

      Usuń
    2. nie pogarszaj sprawy!!! na pewno może być jeszcze gorzej, a tego na pewno wolisz uniknąć :* teraz grunt to pozytywne myślenie!

      Usuń
  3. pomimo wszystko trzymaj się mocno !

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie Ci współczuję... Wiem jak to jest chcieć, a nie móc. Zawsze byłaś moją motywacją, silna, uparta, trzymam kciuki aby wszystko się jakoś ułożyło. To nie fair, że zostałaś ukarana przez los w taki sposób... Przez kilka dni postaraj się to wszystko przemyśleć, zobaczysz jaka będzie diagnoza po rezonansie i choć to marne pocieszenie, zawsze będziesz mogła lepiej oddać się dietom, zdrowemu odżywianiu, a jak Ci się poprawi to stopniowo będziesz wracać do zdrowia! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Poczekajmy na wynik rezonansu. Skoro lekarz był zdziwiony, że wczoraj biegałaś to może wcale nie jest tak źle! Gdyby tak było to kolano nie pozwoliłoby Tobie wczoraj biegać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo jestem takim dziwolągiem, który potrzebuje większej stymulacji by odczuwać ból. Albo sobie wmawiałam, że kolano już lepiej się sprawuje. Nie wiem. Tak jak piszesz - czekam na rezonans, zobaczymy co dalej.

      Usuń
  6. Nie wiem nawet co napisać, bo domyślam się jak bardzo musisz czuć się teraz wkurzona i bezsilna. To jak na razie podejrzenie uszkodzenia, a nie stwierdzenie, że faktycznie staw jest uszkodzony. A jeśli jest to może wcale nie będzie tak źle.
    Trzymam mocno, bardzo mocno kciuki za Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że to tylko wstępna diagnoza, ale mająca silne podłoże. Skoro już na podstawie badania fizykalnego, dał takie rozpoznanie...Nie no, muszę to wszystko jakoś poukładać. Wpis jest na świeżo, emocje mną targają.

      Usuń
    2. Ale z drugiej strony z takim podłożem lekarz musiał postawić taką diagnozę, musi podejrzewać najgorsze, tak na wszelki wypadek. To nie znaczy, że nie będziesz mogła biegać- to znaczy, że nie możesz na razie biegać, ale pewnie kilometry jeszcze przed Tobą! I hektolitry potu, i ból mięśni i zmęczenie.

      Usuń
    3. mam nadzieję, że tak będzie.

      Usuń
  7. Kama, tak mi przykro... Ale w sumie dobrze, że znasz prawdę, nIe byłoby fibrze gdybyś żyła w niewiedzy. Nie rezygnuj, odetchnij trochę, poszukaj innych form aktywności- basen, etc. Ja też kiedyś uszkodziłam kolana na nartach i bolały mnie trzy lata. Teraz jest już ok. Też mnie straszyli stołem operacyjnym, ale na szczęście nic z tego:) Nawet nie myśl o zamknięciu bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że obędzie się bez cięcia, bo to całkiem pokrzyżuje mi moje plany życiowe. Bloga nie zamknę, tego jestem pewna. Mam Was, jesteście cudowną siłą wsparcia.

      Usuń
  8. Nie zazdroszczę ;( Mam nadzieję, że obędzie się bez operacji, a wyniki badania będą w porządku.
    Ja po operacji (kręgosłup) miałam wrócić do jakiejkolwiek aktywności fizycznej po pół roku. I co? Uparłam się, że po dwóch miesiącach będę maksymalnie sprawna, udało się! Jeździłam na rowerze, biegałam, wyginałam się na wszystkie strony.
    A skoro był zdziwiony, że biegasz, to chyba nie jest aż tak źle. Głowa do góry, pozytywne nastawienie to podstawa. Nawet jeśli operacja okaże się konieczna (czego Ci oczywiście nie życzę), jestem pewna, że wrócisz do sportu i realizacji swoich postanowień.
    Trzymam kciuki i mam nadzieję, że będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  9. heeej nie przejmuj się tak! ja tez mam kontuzje kolana, chodziłam od lekarza do lekarza, miałam usg ale nic konkretnego mi nie powiedział, a rehabilitacja mi gówno dała (tzw lasery, pole magnetyczne), biegać nie moge... ale staram się robić brzuszki, albo ćwiczyć nogi na leżąco. Tak to trudne, trzeba znaleść takie odpowiedniki, wiadomo że nic nie zastapi biegania ale nie trzeba od razu rezygnowac:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie rezygnuję,nigdy. Dlatego to właśnie takie ciężkie. Nie oczekuję, że raptem ktoś zacznie rozumieć co to dla mnie znaczy...

      Usuń
  10. Kama trzymaj się :* Wiem, że póki co emocje biorą górę, ale poczekaj jeszcze na ten rezonans. A do czasu ostatecznej diagnozy dbaj o siebie i daj na wstrzymanie. I pomimo tego, że wiem, że ciągnie Ciebie do ruchu, do biegania i że bardzo ciężko Tobie to wszystko odłożyć, to jednak teraz zdrowie jest ważniejsze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemyślałam właśnie sprawę. Zacznę chodzić na basen.

      Usuń
    2. Właśnie miałam napisać, że zostaje basen :)

      Usuń
    3. Póki co basen to dobre rozwiązanie :) A potem to się zobaczy co wyniknie z rezonansu. Myślę, że mimo wszystko fakt, że uraz nie wyklucza Ciebie całkowicie z aktywności fizycznej to już dość sporo ;) Chociaż wiem, że to co najważniejsze odpadło ... Będzie dobrze, tyle kciuków wszyscy trzymają za Ciebie, tyle pozytywnych wibracji Tobie przesyłają, że musi być dobrze ;)

      Usuń
  11. Bardzo polubilam Twojego bloga i strasznie smutno mi się zrobiło czytając tego posta... Ale to właśnie pokazuje jak bardzo powinnismy doceniać to co mamy i ze jednak bez zdrowia nie ma nic. Chciałabym Ci tylko napisać na pocieszenie, ze mój tata miał 3 lata temu operowanie kolano, po pól roku unieruchomienia wrócił do siebie, tata jest instruktorem narciarstwa i żaden ból fizyczny nie był dla niego tak straszny jak ból niemocy. Ale wrócił do nart, w zeszłym sezonie jeździł co weekend, zakłada stabilizator i jest dobrze. Kama będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech nie będzie smutno, pisać będę dalej. ;*

      Usuń
  12. Z całego serca trzymam za Ciebie kciuki i życzę powrotu do zdrowia.

    Póki co odpocznij i wykonaj rezonans. Nie forsuj się i nie załamuj. Mamy tu już sporą grupę wsparcia, więc w chwilach zwątpienia pamiętaj, że możesz na nas liczyć ;)

    Buźka !

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie przykro czyta się coś takiego. Zwłaszcza, że choroby są okropne, a jeśli musi się zrezygnować z rzeczy które się kocha...

    Ale wiesz, po burzy zawsze wychodzi słońce. Wiem, że jest ciężko, ale będzie - MUSI być lepiej. Wyzdrowiejesz i będzie dobrze. Być może znajdziesz dyscyplinę którą również pokochasz a nie będzie tak obciążać kolana ?

    Będę trzymać kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie zacznę chodzić na basen, to chyba nawet jest polecane przy tego typu urazach.

      Usuń
  14. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Brzmi banalnie, ale szczerze w to wierzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi już tylko być dobrej myśli i nie wpędzać się w dół.

      Usuń
  15. Kurde Kama :( też nie wiem co napisać...

    OdpowiedzUsuń
  16. Życzę Ci powrotu do zdrowia. Nie ma jednak czegoś, co całkowicie może przekreślić wszystkie plany. Wierzę, że mimo wszystko jakoś się ułoży,

    OdpowiedzUsuń
  17. Przykro mi... Skoro by to była Twoja druga operacja to może wartko trochę zmodyfikować plan sportowy? Ze swojej strony polecam basen.

    Też nabawiłam się kontuzji (skręcenie kostki, drugi stopień jak sie później dowiedziałam), trafiłam na lekarza konowała i potem jak już zmądrzałam i poszłam prywatnie na wizytę okazało się, że przez pół roku muszę chodzić w stabilizatorze... Niestety wciąż mi się zdarza "czuć" to uszkodzone miejsc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co mnie najbardziej denerwuje? Że nie każdy ma dostęp do KOMPETENTNEJ służby zdrowia. Sportowcy mają po kilka razy pozrywane więzadła i wracają do sportu. Grają, biegają, skaczą. A jak już jesteś zwykłym człowiekiem, to albo Ci zrobią na odpierdol, bo rzadko kiedy człowieka wraca tak szybko do sprawności jak właśnie sportowcy.

      Usuń
    2. Też mnie to irytuje, ale nic nie poradzimy. trzymam za Ciebie kciuki, żeby mimo wszystko jakoś się poukładało:*

      Usuń
  18. Podejrzewam co teraz przeżywasz. Lubię tego bloga, wydajesz się naprawdę fajną osobą, ale PRZESTAŃ NARZEKAĆ i weź sie w garść. Masz troche motywacji: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=qX9FSZJu448 i proszę, obejrzyj do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ina...strasznie Ci dziękuję za ten filmik. Wzruszył mnie niesamowicie, ale pokazał jednocześnie, że ludzkie ciało to ocean tajemnic i, że zawsze warto walczyć do końca. Wiedz, że jeśli jeszcze będę biegać, to będzie to też Twoja zasługa. Genialny facet, genialna osobowość.

      Usuń
    2. Nie ma za co :) Może za ostry był mój pierwszy komentarz, ale chciałam podkreślić to że nie ma sie co mazać, zawsze jest jakieś wyjście. Życzę Ci żebyś jeszcze mogła biegać, powodzenia :)

      Usuń
  19. Cholera jasna, ja nie wiem kto się rządzi tym całym Universe'm ale należy mu się porządny WPI****L. Żeby takiej miłej dziewczynie robić na przekór, tak się starałaś. Eh, najgorsze jest wtedy, gdy trzeba zrezygnować z tego co się kocha... Ale bądźmy dobrej myśli, może nie wrócisz do sportu jutro ani po jutrze ale za jakiś czas na pewno, tylko współpracuj z lekarzami. Pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego co najlepsze.
    PS: Nawet nie waż się porzucać blogowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Mam nadzieję, że wyciągnę z tego jakoś lekcję dla siebie.

      Usuń
  20. mogę tylko domyslac sie tego co czujesz :(
    trzymam kciuki za pozytywny obrót spraw

    OdpowiedzUsuń
  21. Kama, smucę się razem z Tobą ;( . Ironia losu po prostu: właśnie weszłam na Twojego bloga, żeby Ci się pochwalić, że między innymi dzięki Tobie, wróciłam do biegania, a tu taki post...
    Jak byłam w szpitalu to leżała ze mną na sali dziewczyna, której przytrafiło się to samo co Tobie. Najpierw też miała zerwane więzadła. Operacja. Lekarze mówili jej, że po 6 miesiącach rehabilitacji będzie już wszystko ok. Czas mijał, rehabilitacja powoli dobiegała końca. No i pewnego dnia (właśnie idąc na rehabilitację) przewróciła się w windzie... Skończyło się drugą operacją, bo więzadło się rozciągnęło. Widziałam w jakim była stanie psychicznym, więc domyślam się co przeżywasz.
    Trzymaj się kochana :) Dasz radę- już nie raz nam tutaj udowadniałaś jaka jesteś silna!!! Także głowa do góry. Jesteśmy z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ! Już dzisiaj jest lepiej. Poczekam do wyniku rezonansu i wtedy będę się martwić co dalej. Póki co OGRANICZAM bieganie. Poszukam innych form aktywności fizycznych. Dzisiaj zabieram książkę, kostium i idę poleżeć do ogrodu. Poukładam sobie w główce wszystko, naładuje akumulatory i mam nadzieję, że wieczorem zaleję Was pozytywną energią:)Cieszę, się, że zaczęłaś biegać. Bieganie jest cudowną formą ruchu.

      Usuń
  22. Popieram wypowiedzi powyżej.
    Uwielbiam Twojego bloga i będę ddalej go odwiedzać.
    A ty znajdź nową lżejszą, sportową pasję. Rower lub pływanie też jest mega.
    Sama już musisz się w tym odnaleźć.
    Życzę powrotu do zdrowia :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację i dziękuję :* Kiedyś przez 3 lata chodziłam do klubu pływackiego, może znów to polubię.

      Usuń
  23. O kurcze:( Nic Cię pewnie teraz nie pocieszy, ale trzymaj się mocno! Znajdziesz coś dla siebie, a zdrową dietę możesz dalej trzymać, chętnie będziemy o niej czytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę kontynuować cykl biegowy - będę Was nadal dręczyć i przekonywać, że bieganie jest fajne. A ja sama po przemyśleniu - wiem, że z biegania nie zrezygnuję :) mniej będę biegać, wolniej, uważniej, ale nie zrezygnuję.

      Usuń
    2. Kama! jeszcze to przemyśl, żebyśmy nie musiały się o Ciebie martwić;)

      Usuń
  24. O kurczę, ciężko :| Trzymam kciuki, żeby było dobrze ;*

    OdpowiedzUsuń
  25. Gdybym zastosowała dietę to na pewno, ale zawsze u mnie z tym było najgorzej :< Jednak mam nadzieję, że jakoś dam radę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Hej, trafiłam do Ciebie ledwo tydzień temu i zainspirowałaś mnie do biegania więc...trzymaj się. Mam nadzieję,że będzi edobrze, jeśli do czasu diagnozy masz zamiar biegac to może pomyśl o jakims stabilizatorze? Może warto posłuchać lekarza i na razie wyluzowac,żeby nie pogorszyć? Basen, joga..trzeba szukac alternatyw..BARDZO TRZYMAM KCIUKI.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Do rezonansu się wstrzymuje. Mam jeszcze resztki instynktu samozachowawczego ;p Spróbuję basen, jakieś proste ćwiczenia w domu.

      Usuń
  27. Ale co to tutaj za tak negatywne nastawienie?! Tracisz coś co kochasz (możliwość biegania), ale przecież trzeba iść dalej. NIE PODDAWAJ NAM SIĘ TYLKO! NIE TY KAMUŚ!!!

    Najlepiej porozmawiaj z chłopakiem/ narzeczonym o tym co czujesz, bo z Twoich postów wynika, że masz u niego wielkie wsparcie.

    Może dłuuuuuuuuuuugie spacery przybliżą Ci choć troszkę treningi? Może rower? Może delikatny aerobic, basen...? Nie załamuj się. Bieganie jest dla mnie wszystkim, ale mimo to na pewno przynajmniej spróbowałabym czegoś innego?

    Może to już czas na nowość? :) Dbaj o siebie, słuchaj lekarzy, a już nie długo będziesz nam pisać o tym jak powracasz do formy biegowej :*

    GŁOWA DO GÓRY!!! Odpocznij, przemyśl i wracaj! :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Cześć, wiesz co mój chłopak miał zerwane więzadło, i dosyć szybko doszedł do siebie, po pół roku od operacji zaczął biegać, czasami czuł że go boli,bo mięśnie tam są słabsze, ale to z czasem przeszło i od tamtego roku (czyli rok po operacji) normalnie regularnie biega :) więc nie ma co się martwić :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Czasami chce się coś powiedzieć, coś napisać, ale nie wiadomo co i jak. I to jest chyba ta sytuacja. Wiem że przykro w tym przypadku to za mało. Najważniejsze to się nie poddawać. Trzymam kciuki aby wszystko dobrze się skończyło!!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Kochana dasz radę:) Jesteś silna i motywujesz nas wszystkie,więc i teraz pokażesz, że potrafisz walczyć z przeciwnościami losu. Pamiętaj, na optymistach wszystko goi się lepiej, tak więc głowa do góry ;) Trzymam mocno kciuki:*

    OdpowiedzUsuń
  31. Współczuję Ci. Naprawdę rozumiem zamiłowanie do biegania i jakby mnie spotkało coś tak okropnego, byłabym załamana i nie wiem, czy miałabym siłę walczyć o to, żeby bieganie jeszcze kiedyś było możliwe. Nie wiem, co jest w stanie Cię pocieszyć... chyba tylko informacja, że te wyniki badań to jakaś pier****na pomyłka. Trzymaj się. Bądź silna.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja kiedyś miałam naderwane/rozciągnięte wiązadło. Po 3 tygodniach w gipsie i kilku w ortezie wszystko wróciło do normy. Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Rany, strasznie mi przykro :( Pisałaś o problemach z kolanem, ale nie sądziłam, że to aż tak poważna sprawa. Mam nadzieję, że szybko wyleczysz i wrócisz do biegania. A lekarzom to lepiej się do aktywności niektórych nie przyznawać - jak leczyłam Achillesa, ciągle mnie wyzywali, że jeszcze w piłę gram ;)

    OdpowiedzUsuń