niedziela, 8 lipca 2012

Moja historia.

Kilka osób pytało mnie dlaczego przerwałam uprawianie sportu. Jest to dość długa historia, ale myślę,że warta opowiedzenia.
Wszystko zaczęło się w szkole podstawowej, w momencie gdy wraz z koleżankami z osiedla zapisałyśmy się do szkolnego klubu sportowego na zajęcia z piłki ręcznej. Początkowo była to dla mnie zabawa, spędzanie wolnego czasu w sposób aktywny, a także miejsce spotkań z przyjaciółmi. Na treningach rozwijałam się zarówno pod względem siły jak i szybkości. W szóstej klasie podstawówki nauczycielka od wychowania fizycznego zabrała mnie na zawody sportowe organizowane na stadionie - tzw. czwartki lekkoatletyczne. To tam zdobyłam pierwszy medal w życiu i moja przygoda ze sportem zaczęła się na dobre. Zostałam zauważona przez trenerkę z gimnazjum, która zapytała czy byłabym zainteresowana klasą sportową w szkole w której uczy. Był to ten czas, gdy chodziło się do szkoły, która leży w rejonie zamieszkania. Jednak za wstawiennictwem trenerki od września zaczęłam naukę w klasie sportowej, w dalszym ciągu kontynuując trenowanie piłki ręcznej. 5 godzin lekcji wf'u w tygodniu, dwa półtorej godzinne treningi w tygodniu i zajęcia pływania w sobotę zrobiły swoje. Borykałam się w tym czasie z anemią, bo choć miałam pięknie rozwinięte mięśnie i nie wyglądałam jak kostucha, na taki wysiłek musiałam zjadać za mało kalorii - ale jadałam wszystko i w bardzo dużych ilościach. Nie tyłam, problemów z wagą, metabolizmem - nie miałam nigdy. Do czasu. Zostałam zauważona przez trenera trenującego drużynę lekkoatletów. Bardzo chciałam iśc w tym kierunku, trenować z profesjonalistami, w porządnym, renomowanym klubie sportowym. Trenowałam jeszcze więcej. Treningi w szkole mi nie wystarczały, za wszelką cenę chciałam poprawić swój czas w sprincie na sto metrów. W piłkę ręczną grałam dla przyjemności, ciężko mi było zrezygnować z treningów. Szczególnie po sukcesie, które osiągnęłyśmy z dziewczynami - wywalczony srebrny medal w Kępnie. W międzyczasie biegałam biegi przełajowe, skakałam w dal, grałam w koszykówkę i unihokeja. Jeździłam na każde zawody sportowe. Jedyną dyscypliną sportową, która mnie nie pociągała była siatkówka. Z czasem zaczęłam odczuwać lekki ból w stanie kolanowym, który lekceważyłam.  Byłam zdeterminowana, miałam cel, do którego dążyłam. Sport stał się moją pasją, moim odpoczynkiem, moją mantrą, moim życiem. Jednak marzenia zostały przerwane w brutalny sposób. W ostatniej klasie gimnazjum na turnieju piłki ręcznej doznałam bardzo bolesnej kontuzji. Początkowo podejrzewano,że to skręcenie stawu kolanowego, założono mi gips, jednak okazało się, że ból nie ustąpił, kolano jest w dalszym ciągu niestabilne, nie mogłam chodzić. Już wtedy wiedziałam,że coś jest nie tak. Wysłano mnie do stolicy, gdzie postawiono diagnozę : zerwanie więzadła krzyżowego przedniego, uszkodzenie łąkotki bocznej.



Prawidłową stabilność kolana zapewniają stabilizatory czynne, należą do nich mięśnie otaczające staw kolanowy oraz bierne, do których należą więzadła, zwłaszcza więzadło krzyżowe przednie.Jest ono położone wewnątrzstawowo i odgrywa istotną rolę w zapewnieniu stabilności stawu. Jednocześnie jest więzadłem, które najczęściej ulega uszkodzeniom.
Jest to kontuzja z którą często muszą borykać się sportowcy. Ja miałam robioną rekonstrukcję więzadła metodą artroskopową.

Operacja, długa rehabilitacja i bariera psychologiczna spowodowały, że przestałam uprawiać jakikolwiek sport. Nie muszę chyba wspominać o rozczarowaniu, rozgoryczeniu, żalu i straconej szansie. Straciłam motywację, straciłam radość. Gdy ktoś mi mówił, że sport to zdrowie pokazywałam mu moją szpetną bliznę na kolanie...



Jednak dziś wiem, że moja przygoda ze sportem się nie zakończyła. Robię to dla siebie, by czuć się szczęśliwa, by mieć wymarzoną figurę i zdrowie.


Dziś jestem motywacją dla samej siebie !


19 komentarzy:

  1. Smutna historia, zwłaszcza, że sport stanowił tak ważną część Twojego życia. Cieszy jednak to, że się podniosłaś i dalej walczysz o to, by chociaż w jakimś stopniu sport był obecny w Twoim życiu, powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. To był szok, dla wszystkich. Ale życie ułożyło się inaczej, widocznie tak być musiało :)

      Usuń
  2. to jest najgorsze gdy jesteś dopiero rozwijającym się sportowcem, a tu kontuzja! Ja się pytam gdzie są lekarze, którzy powinni być dostępni w każdym klubie sportowym?
    Cieszę się, że postanowiłaś wrócić do sportu. Pewnie nie tak wyczynowego, ale to zawsze coś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. '' Nasi '' miejscowi lekarze najchętniej znów wsadziliby mi nogę w gips ;] fakt - bardzo późno postawiona diagnoza, dobrze, że nic gorszego się nie stało.

      Usuń
  3. Szkoda, że wszystko się tak skończyło.
    Ale masz fantastyczne wspomnienia z tamtego okresu, a tego nikt Tobie nie zabierze ;)
    I fajnie, że jesteś motywacją sama dla siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Tygrysku ! :)
      Wyglądałam tak jakieś 6 lat temu ;p

      Usuń
  4. smutna ta historia, długo po operacji nie mogłaś ćwiczyć ? Ja kocham narty i nie wyobrażam sobie życia bez tego... to musiało być straszne. Mam nadzieje że już wszystko z kolanem dobrze i wracasz do formy. trzymaj się chudziutko ;* PS. dodaje do linków ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psychicznie nie byłam w stanie. Ciągle się bałam, uważałam na kolano, przekładam cały ciężar na drugą nogę, co sprawiło, że zaczynało mnie boleć drugie kolano. Bałam się konsekwencji i postanowiłam przerwać moją przygodę ze sportem. Czasami daje o sobie znać, ale jest o wiele lepiej :)
      Dziękuję :)

      Usuń
  5. Dziękuję :) Teraz to chyba nie mam wyjścia, jutro rano muszę zrobić zdjęcia.
    Co do Twojej notki - ja mam problemy z obydwoma kolanami, a nabawiłam się ich prawdopodobnie ćwicząc w niewłaściwym obuwiu... Teraz raz jest lepiej a raz gorzej, ale wiem co to znaczy ból kolana : /

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami można też sobie zrobić kuku źle wykonując ćwiczenia - głównie wykroki i przysiady. Ból kolan jest paskudny :(

      Usuń
  6. Wpółczuje tego urazu. musiało strasznie boleć, ale dobrze , że wróciłaś do sportu :)
    Trzymam kciuki za Ciebie. Dla mnie też jesteś motywacją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ból był faktycznie straszny. Zarówno w momencie urazu jak i podczas rehabilitacji. Dziękuję:*

      Usuń
  7. współczuję, to smutne. trzymam kciuki, uda Ci się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Smutno było kiedyś, teraz już jest ok :)

      Usuń
  8. Podziwiam. Zapał, pasję, mobilizację, cel. Szkoda, że Twoja historia się tak potoczyła ale zawsze jest szansa na zrobienie czegoś fajnego. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja w gimnazjum uszkodziłam sobie kolano. Do dziś odczuwam skutki, zwłaszcza podczas intensywnych ćwiczeń (o bieganiu na razie mogę zapomnieć). Z ciekawości zapytam co lekarz na Twoją sportową postawę? Możesz teraz biegać bez problemu? Zakładasz jakiś stabilizator? Ja aktualnie mam sporą nadwagę i staram się to zrzucić. Od lekarza dowiedziałam się, żeby nie przemęczać kolana i nie ćwiczyć :/ Nie słucham go i ćwiczę tylko staram się oszczędzać kolano :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja w gimnazjum uszkodziłam sobie kolano. Do dziś odczuwam skutki, zwłaszcza podczas intensywnych ćwiczeń (o bieganiu na razie mogę zapomnieć). Z ciekawości zapytam co lekarz na Twoją sportową postawę? Możesz teraz biegać bez problemu? Zakładasz jakiś stabilizator? Ja aktualnie mam sporą nadwagę i staram się to zrzucić. Od lekarza dowiedziałam się, żeby nie przemęczać kolana i nie ćwiczyć :/ Nie słucham go i ćwiczę tylko staram się oszczędzać kolano :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, trafiłam przypadkiem na tego posta.
    Bardzo to wszystko przykre. Wczoraj Ci pisałam, że masz wziąć się w garść, że to nie koniec świata, ale jakby mi się też takie coś przydarzyło to faktycznie kawałek świata się kończy.

    Jesteś bardzo dzielna! Dałaś już kiedyś radę powstać, to tym razem będzie tylko lepiej. Ogromnie Nas wszystkie motywujesz. :*

    PS Kto wie, może reprezentowałabyś Nasz kraj w ręcznej? Tylko co z tego? Ważne jest to co tu i teraz :) Po za tym nie wszystko stracone! :D
    Będziesz dawać świetny przykład swoim przyszłym dzieciom :D

    ;******

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń