wtorek, 31 lipca 2012

Czekoladowe SPA :)

Niestety pogoda uniemożliwiła mi dzisiejsze bieganie. Stwierdziła, że jeszcze ten jeden dzień przed sierpniową setką odpocznę, naładuję akumulatory. Postanowiłam zrobić sobie namiastkę domowego SPA. Już jakiś czas temu kupiłam w Starej Mydlarni 2 saszetki z czekoladową maską na twarz, szyję i dekolt.


Opis produktu ( wizaz.pl).

Zabieg na bazie czekolady, działa przeciwstarzeniowo i przeciwzmarszczkowo.
Czekolada bogata jest w witaminy A, E, F, H oraz związki mineralne, które poprawiają koloryt i ukrwienie skóry. Zabieg korzystnie wpływa na zmysły,
pobudza produkcję endorfin, które poprawiają samopoczucie, działają stymulująco i antydepresyjnie.
Stosowanie: ciepłą maskę nałożyć na twarz i ciało. Maskę przykryć cienką folią i pozostawić na 30 minut, a następnie zmyć ciepłą wodą.

Skład: Aqua, Theobroma Cacao (Cocoa) Powder, Paraffinum Liquidum, Cetearyl Alcohol & Sodium Cetearyl Sulfate, Dimethicone, Sorbitol, Cetyl Alcohol, Corn Starch Modified, Parfum, Metyl & Propylparaben, Phenoxyethanol, DMDM Hydantoin, Citric Acid, Potassium Acesulfame, Benzyl Benzoate, Coumarin, Benzyl Salicylate, Linalool


To ja, już po nałożeniu maski. Maskę nakładałam szpatułką drewnianą - taką jakiej lekarz używa badając gardło :) Nałożyłam ją tylko na twarz, dosyć grubą warstwę.
Maska jest rewelacyjna ! Obłędny zapach czekolady, namiastka profesjonalnego SPA w domowym zaciszu.
Bardzo łatwo się ją nakłada. Po podgrzaniu konsystencja robi się płynna, bez problemu wydobędziemy produkt szpatułką. Po zmyciu skóra jest mięciutka, przyjemna w dotyku, świeża i wygładzona. Jedyny zarzut, to problem ze zmyciem. Trzeba poświęcić tej czynności troszkę czasu, szczególnie jeśli nałożymy taką grubą warstwę. Uwielbiam produkty Starej Mydlarni, ciągle się czymś zachwycam, ale pauzuję i nie zamawiam póki co niczego.


Oprócz maski czekoladowej są także algowa, kawowa, pomarańczowa.



Plany na sierpień.

Standardowo, koniec miesiąca jest czasem podsumowań i stawiania sobie celów na kolejny miesiąc.

Plany na lipiec 

Edukacja
- dociągnięcie do końca magisterki
- załatwić wszystkie szkolne sprawy : obiegówka, wpisy, suplement, ustalenie terminu obrony

Książki
- Dawca - T.Gerritsen
- Definitywnie martwy - Ch.Harris
- Martwy w rodzinie - Ch. Harris
- Grzesznik - T.Gerritsen
- Igrzyska śmierci
- Bliżej słońca
- Prowansalski balsam na złamane serce
-

Kulinaria
- paszteciki szpinakowe
- frittata szpinakowa
- sushi !!!
- owsianka z lodówki
- tarta, lol

Aktywność fizyczna
- plan treningowy na lipiec
- jazda na rowerze
- dużo spacerów

Rozrywka
- Mój tydzień z Marilyn
- Woda dla słoni
- Niebezpieczna metoda
- 8 sezon dr Housa
- zacząć 3 inne, planowane seriale
- Igrzyska Olimpijskie
- Tour de France


Inne
- kupić Shape'a z płytą Ewy
- manicure hybrydowy
- pedicure
- zrobić zdjęcia ciała
- kupić sukienkę na wesele
- wstawać rano
- posprzątać szafę
- przejrzeć kosmetyki


Szału nie ma, muszę postarać się by sierpień był cudowny. Sushi chyba sobie daruje w takie upały.

Plany na sierpień 

Edukacja
- wprowadzić poprawki do pracy magisterskiej
- wprowadzić dane i policzyć rzetelność narzędzi

- wpisać oceny do USOS'a
Książki
- Metamorfozy Marilyn Monroe
- Papierowa dziewczyna

- Prawdziwe Morderstwa
- Infekcja
- Brak odwrotu
- Telefon po północy
- Tajemnicza historia w Styles 
- kupić dwie części książek o Sookie
- zacząć nadganiać z książkami Christie
- reaktywować bloga książkowego   Drżenie
- Niepokój
Kulinaria 
- zrobić DOBRĄ tartę
- zrobić w końcu owsiankę z lodówki
Aktywność fizyczna
- sierpniowa setka !
- pochodzić na basen
- treningi z Mel B
Rozrywka
- Woda dla słoni
- Och życie
- True Blood regularnie
- Olimpiada

DIY
- dokończyć ramkę z muszelek
- scrub antycellulitowy

Uroda
- zrobić analizę skóry
- zrobić pierwszy naturalny kosmetyk - już nawet wiem jaki ;D
- pomyśleć o OCM
- farbowanie włosów
- manicure/pedicure

- depilacja woskowa
Inne
- wesele siostry
- poskakać po lekarzach
- spotkać się z Madzią :))
- zamówić kilka półproduktów




A jakie Wy macie plany na sierpień :) ?

poniedziałek, 30 lipca 2012

Mydełko złuszczające, które nie złuszcza :D

Kochane, tarta okazała się wielkim niewypałem. Nie wiem czego dałam za mało, czego za dużo. Czy mój piekarnik oszalał, czy to może ze mnie niezdara. Ale nie poddaję się i jutro spróbuję jeszcze raz ;)

Jeśli chodzi o obieganie, to dzisiaj jeszcze pauzowałam. Zauważyłam na łydce żyłę, która jeszcze nie dawno nie była tak wyraźna. Muszę koniecznie udać się do lekarza i zrobić badania na krzepliwość krwi. Nie wygląda to ładnie. Ale już jutro ruszam z treningiem, trzeba się troszkę rozgrzać przed sierpniową setką, która startuję już za chwilę.
W zakładce dodałam kilka informacji.

Postanowiłam Wam dzisiaj zaprezentować pewien kosmetyk ...


Oriflame, Swedish Spa, Exfoliating Massage Bar (Złuszczające mydełko) 

 Opis produktu 

Odkryj swoje ukryte piękno! Złuszczające mydełko delikatnie masuje i oczyszcza skórę, poprawiając cyrkulację krwi i usuwając martwy naskórek. Świeży zapach pobudza i dodaje energii. Mydełko zawiera zmiękczający kompleks Hydracare+ i nawilżający ekstrakt z alg morskich. Skład: Sodium Palmate, Sodium Palm Kernelate, Aqua, Glycerin, Palm Kernel Acid, Parfum, Sodium Chloride, Fucus Vesiculosus Extract, Linalool, Hexyl Cinnamal, Tetrasodium Edta, Tetrasodium Etidronate, Geraniol, Propylene Glycol, Citronellol, Maris Sal, Limonene, Algae, Furcellaria Lumbricalis Extract, Ci 77891, Ci 42090, Ci 47005

 Masujące wypustki. A to ciekawe. Wszystko było by okiej, gdyby te wypustki nie zniknęła po czwartym użyciu mydełka !

 Plusów tego produktu chyba nie mogę wskazać...

Ale minusy aż się mnożą..

- szybko znikające wypustki

- bardzo wysusza skórę

- moim zdaniem dziwnie pachnie i ten zapach mi się nie podoba

- szybko znika, mało wydajny

- nie zauważyłam, żeby złuszczał choć jest do tego ponoć stworzony.


Bubel moje drogie, bubel. Myślałam, że mydełko okażę się fajną alternatywą dla masażera ręcznego, ale zawiodłam się i to bardzo, ponieważ linię Swedich Spa bardzo lubię i spodziewałam się po nim dużo więcej. 


Oo znalazłam plusa ! Ładnie wygląda :)) 


Lubicie kosmetyki Oriflame ?


niedziela, 29 lipca 2012

Borówkowe szaleństwo

Mamy pierwszy medal olimpijski ! Fantastycznie! Dzisiejszy dzień jest także pełen emocji sportowych, niedługo zaczyna mecz Aga Radwańska, wieczorem Natalia Partyka i siatkarze. W trakcie Olimpiady najchętniej nie wychodziłabym z pokoju, tylko siedziała i oglądała telewizję. Pogoda też nie jest rewelacyjna, właśnie przeszła jedna burza i nadchodzi kolejna.
Wczoraj teściowa upiekła przepyszną tartę z borówkami. Pierwszy raz jadłam i strasznie mi posmakowała. Najfajniejsze jest to, że ciasto nie jest słodkie, słodycz nadają jedynie owoce, ewentualnie wypełnienie.
Dzisiaj w trakcie buszowania w kuchni znalazłam formę do pieczenia tarty, o której istnieniu nie miałam pojęcia. Dlatego też, na dziś zaplanowałam zrobienie tarty z borówkami ;)


Borówka amerykańska wyróżnia się dużymi zasobami cennych składników odżywczych, co sprawia, że jest cennym elementem zbilansowanej i zdrowej diety. Owoce borówki bogate są w mikro- i makroelementy, w szczególności wapń, fosfor i potas.
Prowadzone nad borówką liczne badania naukowe wykazały obecność:
  • znacznych ilości związków antyoksydacyjnych
  • wielu substancji biologicznie czynnych
  • enzymów obniżających poziom cholesterolu.
Substancje te zmniejszają zagrożenie arteriosklerozą i chorobami serca. Obniżają poziom niepożądanego cholesterolu LDL, zwiększają zaś zawartość korzystnego dla zdrowia HDL. Wysoka zawartość przeciwutleniaczy jest nieoceniona przy zapobieganiu wielu chorobom i stanowi element profilaktyki przeciwnowotworowej.
Borówka ma także korzystny wpływ na wzrok. Zarówno spożywanie jej owoców, jak i stosowanie zewnętrzne zalecane jest dla osób, których wzrok narażony jest na długotrwałe obciążenie. Ekstrakt z borówki stosowany jest w wielu popularnych kroplach mających przynosić ulgę zmęczonym oczom.

źródło :  http://borowka.ovh.org

Jedzenie samych owoców mi się już znudziło i mam ochotę na jakiś pyszny, lekki deser z tymi pysznymi owocami.



źródło: pinterest.com

Przepis na tartę z borówkami znajdziecie m.in tutaj, tutaj i tutaj. O i jeszcze tutaj.


Lubicie tarty? Macie jakieś sprawdzone przepisy ? Jakie wypełnienie lubicie najbardziej ?


sobota, 28 lipca 2012

ulubione śniadanie i piwonie.

Wreszcie kupiłam sukienkę na wesele. Wczoraj się mocno nalatałam i nadenerwowałam. Zara oszalała. Pomiędzy rozmiarem  M i L nie ma prawie wcale różnicy ! Mierzyłam zarówno M jak i L i leżały identycznie, w żadnej się nie dopięłam Oo. Byłam tak rozgoryczona i wściekła, że miałam ochotę wrzeszczeć. Nie ogarniam tych sklepowych numeracji. I przeraża mnie to, że w takich dużych sieciówkach nie ma większych rozmiarów jak L - chyba, że tak szybko się rozeszły, aczkolwiek wątpię. I tak na prawdę ta eLka wcale nie odpowiada wymiarom eLki.  No ale na szczęście wybrałam coś dla siebie.

Miałam dzisiaj troszkę czasu rano, więc zrobiłam sobie takie śniadanko ;)


Ciemny chleb wieloziarnisty cienko posmarowany pesto bazyliowym, rukola, mozarella, pesto, pomidor i grecki oliwki prosto z Grecji :) Uwielbiam je. Smakują wyśmienicie, o wiele lepiej niż te kupne u nas w Polsce.


Dzisiaj postanowiłam pójść pojeździć na rowerze. Jest strasznie ciepło, ale mamy z R. zrobić zakupy, bo dzisiaj robimy grilla :) Myślę, że wolna jazda nie zaszkodzi. I widziałam na witrynie sklepu Świat Herbaty fantastyczną ofertę herbaty zielonej sencha :) Z wielką chęcią spróbuję :)

Dzisiaj odkryłam takie dwa cudeńka. Całkowicie o nich zapomniałam, ale akcja denko wymaga ode mnie tego, abym zaczęła się w końcu pozbywać, nawet takich perełek. Uwielbiam piwonie.


Zaczęłam powoli przekonywać się do takich kwiatowych kompozycji zapachowych.

Życzę Wam udanego, aktywnego i  słonecznego weekendu :)

piątek, 27 lipca 2012

Pani Kokosowa.

Już jestem po zabiegu. Nie czuję się zbyt dobrze, jak zeszło ze mnie znieczulenie ból zaczął dawać się we znaki. 2 sierpnia zdjęcie szwów, do tego czasu jestem całkowicie wyłączona z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Mogę jedynie spacerować. Oczywiście nie znaczy to, że przestanę pisać - na pewno nie ! :) Ale mogą pojawić się posty nie do końca związane z bieganiem, ćwiczeniami. Może być bardziej dietetycznie, kosmetycznie i kulturalnie.

Po prawej stronie znajduję się zakładka wyzwania. Laski sprawdźcie czy zapisałam Was wszystkie, czy kogoś nie brakuje. Oczywiście zachęcam do przyłączenia się do wyzwania.

Jakiś czas temu pisałam, że zrobiłam pyszną, kokosową kawę ;) Zapraszam do skosztowania ;D


Składniki
2 łyżeczki kawy
50 ml mleka kokosowego
100 ml mleka
wiórki kokosowe
bita śmietana
wiórki czekoladowe

Lecę odpoczywać.

Całuję !

środa, 25 lipca 2012

Złe słowa niech będą motywacją...

Ojanyyy gorące temperatury wróciły. Trening w taką pogodę naprawdę nie należy do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych.

Długo zbierałam się by porobić ćwiczenia z filmiku zamieszczonego w poście poniżej. Podrukowałam kilka artykułów dotyczących naturalnej pielęgnacji, jestem co raz bardziej nakręcona. Dzisiaj postanowiłam, że zrobię akcję denko. Jeśli przeglądacie blogi kosmetyczne, to na pewno wiecie o co chodzi. Mam zamiar opróżnić wszystkie kosmetyki które mam, w sensie użyć, nie wyrzucić do kosza :P,  nie kupując nic nowego. Bez sensu jest inwestować w półprodukty na chwilę obecną. Już mnie dzisiaj korciło by zrobić domowy peeling, ale rozsądek wziął górę. Dopiero co zaczęłam używać LUSH'owego scrubu. Mam kilka ciekawych receptur na łatwe peelingi antycellulitowe, które każda z Was bez problemu wykona w domu. Oczywiście to nie oznacza, że mój zapał zgasł i nie zamierzam bawić się w produkcję kosmetyków naturalnych. O nie nie nie. Na razie chłonę teorię i zacznę kompletować sprzęt - jakieś miarki, wagę, pipety i inne niezbędniki chemika ;D No ale dobra. Odeszłam trochę od tematu więc wracam na właściwe tory.

Zmusiłam się do tego króciutkiego treningu. Nie wykonałam wszystkich ćwiczeń, bo ciągle byłam czymś podirytowana. Po pierwsze mam zdecydowanie za mało miejsca w pokoju. Robiąc burpees solidnie przyładowałam nogą w ścianę. Po drugie ta laska skacze tam jak jakaś pchła na sterydach. W czasie gdy ja robię jedno powtórzenie ona już chyba z trzecie. Przy czym ja jeszcze chwieję się na boki i męczę próbując utrzymać ciało w prawidłowej pozycji. Z ciekawości porównałam te samo ćwiczenie robiące przez nią i przez Ewę Chodakowską. Ewa wykonuje je zdecydowanie w wolniejszym tempie, dzięki czemu każdy może nadążyć i po 5 minut nie ma wrażenia, że zszedł na zawał. Do pompek nawet nie startowałam, a w trakcie ćwiczenia o nazwie "spiders" ciągle się śmiałam. Yee, nie ma to jak udany trening :)
Ogólnie program mi się podobał, jest dynamiczny, fajnie mi się robiło planki [ tak to się odmienia ? ]. Ale na pewno go zmodyfikuję. Będę wykonywać wszystkie ćwiczenia, ale w seriach.

Nie byłam zbyt usatysfakcjonowana porannym treningiem [ lol ] . W związku z tym, że niedługo muszę wyjechać postanowiłam pójść pobiegać po obiedzie.

Pierwszy raz po treningu wyglądałam tak jak na zdjęciu :D


Straszzznie gorąco. Strasznie się zmęczyłam, a nie biegałam długo ( 33:11 min ; trening 6 km )


Uwaga ! fragment zawiera słowa niecenzurowane ! :)
Chyba dzisiaj jest taki dzień, w którym byle co potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. W trakcie biegu mam włożone słuchawki i trenuję przy  muzyce. Nie wiele słyszę co się wokół mnie dzieje, dzisiaj jednak postanowiłam muzykę wyłączyć. W trakcie biegu mijałam dwie laski. Jedna szczuplutka, wręcz chudziutka, druga pulchniejsza, widać, że ze sportem nie mają wiele do czynienia. Najpierw zarejestrowałam spojrzenie grubszej dziewczyny a później dotarł do mnie sygnał dźwiękowy " pojebało w taki skwar biegać ". Nic nie odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się radośnie i pognałam dalej. Serio nie rozumiem takich komentarzy. Mnie nie przeszkadza to jak ona wygląda, ale jeśli się już widzi kogoś, kto coś robi, by cokolwiek zmienić od razu się go ocenia, szufladkuje. I właśnie w takich chwilach wiem, że już się nie poddam. Że nie przestanę. 
Bo po kilku głębszych oddechach było już tak :))



Spotykacie się czasami z jakimiś negatywnymi komentarzami na temat tego co robicie, jak robicie i kiedy robicie ;D Rejestrujecie spojrzenia z których płynie przesłanie " ale gruuuuba " " jak jej się wszystko trzęsie" ? Czy może zdarza Wam się usłyszeć słowa otuchy od nieznajomych ?

wtorek, 24 lipca 2012

O odpoczynku, o pomiarach i o nowej pasji ;)

Ależ mnie bolą nogi ! Obawiałam się tego,że za mój wczorajszy wyczyn zapłacę dzisiaj ogromnym bólem mięśni ud i brzucha (!). Planowałam pójść pobiegać wieczorem, ale nie wiem czy jest to dobry pomysł. Nie chcę zbyt mocno forsować organizmu, doprowadzić do przetrenowania. Prawdopodobnie gdyby mi się mocno nudziło, bez zastanowienia założyłabym buty i pobiegła przed siebie. Ale dzisiaj... odkryłam nową pasję ! W celach na 2012 rok znalazł się taki podpunkt i proszę bardzo. Niespodziewanie trafiłam na coś, co tak pochłonęło moją uwagę, że od rana czytam, myślę, planuję i już tworzę. Choć na razie tylko w swojej głowie. O czym mowa? O tym za chwilę ;)

Dzisiaj mija 10 dni odkąd ostatni raz się mierzyłam. Byłam ciekawa jak zmieniło się moje ciało po tygodniowej wpadce. Przyznam,że byłam oszołomiona tym co zobaczyłam.

               Było            Jest
Ramię      27               27
Udo        58               58
Łydka     35               35
Pas         94               91
Biodra    99               99
Talia       78               77
Biust       90               89

Niezmiernie cieszy mnie spadek w pasie. Każdy centymetr mniej jest dla mnie potężną dawką radości. Kolejne pomiary za równiutki tydzień. Martwi mnie moje udo, chociaż ostatnio mój R. powiedział, że chociaż nie ma różnicy w centymetrze, udo wygląda znacznie lepiej. Poprawia się wewnętrzna strona ud, i widać zarys mięśni. Najbardziej chyba jestem zadowolona z moich łydek. Bieganie czyni cuda jeśli chodzi o tę partię ciała. Jak napinam łydkę, to widzę pięknie zarysowany mięsień, który jeszcze miesiąc temu nie był dostrzegalny.

Niestety czwartkowy zabieg spowoduje, że przez przynajmniej trzy dni moją jedyną formą ruchu będą spacery. 4 sierpnia idę na wesele kuzynki, chcę uniknąć przykrych niespodzianek, rozchodzących się szwów, stanów zapalnych itp. Wydaje mi się,że taka krótka przerwa dobrze mi zrobi. Może znajdę w końcu czas na poprawienie pracy magisterskiej. Bo choć czasu mam jeszcze dużo, to z doświadczenia wiem, że znów będę robić wszystko na ostatnią chwilę. U Tygryska na blogu poczytałam o Body Revolution. Myślę nad dołączeniem tego planu treningowego do biegania. Choć bieganie przyczynia się do ogromnych zmian w moim ciele, ciągle mi mało, szukam czegoś nowego. Jest tam plan dla początkujących, więc myślę, że dam sobie radę. Jedyny problem to brak hantli, o których muszę koniecznie pomyśleć. FitRuda dodała gifki i filmik z ćwiczeniami na nogi i pupę. Planuję zrobić go jutro, tuż po wstaniu.



W ogóle podobają mi się treningi tej Pani, dzisiaj będę wyszukiwać jakiś ciekawych ćwiczeń i filmików.

A jeśli chodzi o nową pasję ...

Pewnie zauważyłyście, że ostatnio mam małą fiksację na kosmetyki naturalne. Dzisiaj jak tylko zobaczyłam, że na allegro pojawił się Angels on bare skin, niezwłocznie go zamówiłam. Później trafiłam na bloga dziewczyny - mam go w blogrollu, która zrobiła DIY, niemal identyczny jak zamówiona przeze mnie pasta do twarzy. Zaczęłam po cichutku zastanawiać się nad samodzielną produkcją kosmetyków. Gdy trafiłam tutaj wpadłam po całości. Pragnę tworzyć sama takie cudeńka. Z czego chcę, do czego potrzebuję. Sklepów z półproduktami w sieci jest bardzo dużo, można wyprodukować co tylko się chce. Kremy, serum, maseczki, peelingi, szampony,odżywki kostki do masażu, balsamy, balsamy do ust, mydła, maski czyszczące do twarzy, kosmetyki zwalczające cellulit, rozstępy ... a nawet kolorówkę ! Koszt wyprodukowania kosmetyku jest niewielki, półprodukty starczają na długi czas. Jeszcze nie wiem od czego zacząć, jakie podstawowe półprodukty powinnam zamówić, muszę wszystko ogarnąć, bo póki co mam otwartych dziesięć stron w przeglądarce i cały czas się czymś zachwycam. Nigdy nie sądziłam, że zacznę praktykować biochemię kosmetyczną.Nikt z mojego otoczenia, nie podziela chyba mojego zapału,a narzeczony do chemicznych rewelacji podchodzi z lekkim dystansem, delikatnie mówiąc ;)

Oczywiście nadal będę testować gotowe kosmetyki naturalne.

Wiecie coś więcej na temat naturalnych kosmetyków? Może polecicie jakieś blogi z recepturami, pomysłami ? A może ktoś z Was bawi się w kosmetykochemika ? :)




poniedziałek, 23 lipca 2012

Przebiegłam pół półmaratonu ;D

Dzisiaj odkryłam jedną rzecz dotyczącą aplikacji endomondo na telefonie komórkowym. Przy każdym włączeniu aplikacji przed treningiem znika nam z konta 20 albo 25 groszy. Wcześniej nie miałam o tym pojęcia. Niestety z puchą na karcie aplikacja nie ruszy.
Na szczęście znalazłam iPoda i pobiegłam z aplikacją Nike. Dowiedziałam się, że 26go czeka mnie zabieg chirurgiczny - niby nic groźnego, wycięcie kilku podejrzanie wyglądających pieprzyków. Mam nadzieję, że nie odbije się to w większy sposób na mojej aktywności.

Dzisiejszy trening biegowy był najdłuższy od momentu gdy zaczęłam biegać. Zarówno pod względem czasu trwania jak i pokonanego dystansu. Wybrałam inną trasę, na której czekały mnie dwa potężne podbiegi tuż przed końcem biegu. Myślałam, że nie podołam. Mięśnie paliły, rozum mówił zatrzymaj się, jednak nie poddałam się. Kontynuowałam, choć zdecydowanie wolniejszym tempem. Spodobała mi się ta trasa i jutro przebiegnę ją jeszcze raz.





Tak. Dobrze widzicie 11.60 km. Podczas biegu miałam 3 przerwy. Jedna długa trzyminutowa po 9 kilometrach i dwie minutowe po 3 i 6 kilometrze. Łącznie 5 minut . Pierwszy raz zabrałam ze sobą butelkę wody, i dobrze zrobiłam.

I jeszcze na koniec mam pytanie do Was. Czy jadacie ryby z puszki ? Takie w gotowym sosie pomidorowym ?  Czy raczej staracie się ich unikać?




Zapraszam do sierpniowej setki. W zakładce, po prawej stronie znajdziecie link do rywalizacji na endomondo.

niedziela, 22 lipca 2012

Kurczak curry.

Ten tydzień nie należał do najlepszych zarówno pod względem ćwiczeń jak i diety. Przede wszystkim diety. Patrząc w lustro mam wrażenie, że brzuszek znów jest większy a ja czuję się jak napompowany balon, który lada chwila pęknie. Zwieńczeniem wpadek dietetycznych był wczorajszy wieczór panieński mojej kuzynki. Alkohol, słone przekąski, kilka rodzajów sałatek. Uchroniłam się od słodyczy, choć warszawska zygmuntówka mnie straszliwie kusiła. Ciastka zostały postawione na przeciw mnie, chyba na pokuszenie ! :P


Nie wiem czy Wam pisałam, ale jestem wielce zakochana w kilku kuchniach świata. Uwielbiam kuchnię śródziemnomorską, chińską, japońską i tajską.
Z kuchnią śródziemnomorską praktykuję w domu, natomiast jeśli chodzi o kuchnię tajską czy chińską zawsze wolałam wybrać się do restauracji z przwdziwego zdarzenia niż próbować zrobić coś w domu.
Jednak się odważyłam i przygotowałam pierwszy raz w życiu kurczaka curry. Pierwszy, ale na pewno nie ostatni ;)

Kurczak curry ( 3 porcje - jedna męska ) .


Składniki 


- podwójny cycek kurczaka


- sos do smażenia z czosnkiem, bazylią i chilli
- sos sambal oelek
- mleczko kokosowe


- 2 torebki ryżu pełnoziarnistego 125 g


- przyprawa curry 
- olej do smażenia kurczaka

Przygotowanie

Kurczaka smażymy i obficie traktujemy przyprawą curry. Można użyć pasty curry ( czerwonej lub zielonej).


Następnie dodajemy sos do smażenia i samba oelek. Ja dodałam po 1.5 małej łyżeczki i było idealne jeśli chodzi o ostrość. Wcześniej do podobnego dania dodałam dodatkowo 2 małe papryczki chilli w zalewie. To było straszne doświadczenie.


Całość dokładnie mieszamy i smażymy na małym ogniu ok 5 minut. Następnie dodajemy 150 - 200 ml mleczka kokosowego. Oczywiście ilość jego zależy od tego czy lubicie jak wszystko pływa w sosie - wtedy możecie dodać więcej.


Całość trzymamy na ogniu przez 5 minut.

I pyszny tajski kurczak curry gotowy ! :)


Zdecydowanie w daniu zabrakło pędów bambusa o mini kolbek kukurydzy.

Lubicie kuchnię tajską ? Jakie dania polecacie ?

Przegląd aplikacji i dzienników

Kilka z Was prosiło mnie abym napisała coś o aplikacjach i dziennikach, które mogą być pomocne w treningach. Zarówno w planowaniu jak i analizowaniu. Jak się okazuje dzienników i aplikacji jest znacznie więcej niż myślałam.


Co dają narzędzia treningowe ?
- możliwość prowadzenia dzienników
- wgląd w historię treningów
- możliwość pomiaru przebytego dystansu
- wgląd w trasę biegową - ukształtowanie terenu
- możliwość zobaczenia najlepszego/najgorszego odcinka
- ogólna analiza treningów ( czas, dystans, prędkość max, prędkość średnia, liczba spalonych kalorii)
- możliwość dodawania zdjęć
- możliwość układania planów trenigowych
- i wiele, wiele innych.

Dzienniki to nic innego jak portale społecznościowe dla osób żyjących w aktywny sposób. Dzienniki treningowe są atrakcyjne w głównej mierze przez statystyki.

1. DAILYMILE

Poza standardowymi parametrami biegu i zaznaczeniem trasy na mapie Google można także określić swoje samopoczucie w trakcie treningu, warunki pogodowe. Na stronie głównej możesz obserwować wpisy swoje i znajomych ( działa na zasadzie FB ). Aplikacja zbiera statystyki treningów z ostatnich dni, tygodni oraz miesięcy. Wyciąga sesje najszybsze, najdłuższe, najbardziej intensywne. Zawiera także statystyki globalne ( liczba treningów, liczba przebytych kilometrów itp.).

2.MapMyRun

Ma możliwość rejestrowania treningów, mierzenia i dodawania tras a także część dotyczącą diety. Można dodawać posiłki, liczyć kalorie, wartości odżywcze. Na podstawie wieku, wagi i wzrostu aplikacja wylicza dzienne zapotrzebowanie kaloryczne. Dostępne są różne dyscypliny, nawet ćwiczenia na sali - joga, zumba, siłownia.

3. Endomondo

O endomondo już pisałam. Warto wspomnieć o tym, że nie trzeba trenować z GPS'em, wystarczy wyznaczyć trasę na mapie i będziemy mieć podany dokładny dystans. Jeśli chodzi o pracę z GPS'em to wygląda to tak, że płacimy jeden raz 20 groszy za zalogowanie się do aplikacji. Podczas treningu nie jest potrzebny internet. Podłączamy się do niego tylko wtedy, gdy chcemy nasz rezultat opublikować na stronie endomondo.


Mój dziennik lipcowy 


Korzystam póki co tylko z endomondo, ale z chęcią się zarejestruję i przetestuję pozostałe aplikację i dzienniki.

źródło: sierpniowy numer Happy

piątek, 20 lipca 2012

Wyzwanie ! Serdecznie zapraszam :)

Hej wszystkim ! Z moim zdrowiem bez zmian, nadal mam dolegliwości żołądkowe. Pieczenie, palenie, dyskomfort. Myślę, że to grypa żołądkowa, która powinna szybko minąć. Żywię się jedynie chlebem z masłem ( białym, bo jest lekkostrawny).

Wspomniałam wczoraj, że szykuję małe wyzwanie. Dopracowałam wczoraj banner - nie jest jakiś artystyczny, ale Ci, którzy pamiętają mój plakat zaliczeniowy, na pewno mnie doskonale rozumieją :D

 Mam nadzieję, że do niego dołączycie i będziemy wspierać się wzajemnie. 

Wyzwanie : Sierpniowa setka
O co chodzi ?

Wyzwanie polega na pokonaniu w sierpniu stu kilometrów. W jaki sposób ? W jaki tylko chcecie i lubicie. Bieganie, jazda na rowerze, jazda na rolkach, pływanie, maszerowanie … wszystko co robione jest na dystans.  Oczywiście nie musicie decydować się na jeden rodzaj aktywności, można je ze sobą dowolnie łączyć.  Warto zaopatrzyć się w darmowe aplikacje ( np. endomondo ), które będą notować nasze treningi i pokazywać dokładnie przebyty dystans danego dnia. Więcej o aplikacjach, dziennikach treningowych znajdziecie w najnowszym numerze Happy. Jeśli wyrazicie taką chęć, postaram się zrobić posta z podstawowymi informacji na temat poszczególnych stron i dzienników.

Jeśli zdecydujecie się dołączyć do zadania zamieście gdzieś bannerek, na czas jego trwania.  Cotygodniowy raport będzie mile widziany, aczkolwiek nie jest on wymagany. 

Nie musicie dokumentować swoich treningów, robimy to przede wszystkim dla siebie. Oszukując innych, tak naprawdę oszukujemy przede wszystkich samych siebie. 

Mam świadomość, że większość osób  wykonujących daną aktywność, stawia głównie na czas, a nie na dystans.  Ale myślę, że może to być wyzwanie, które pozytywnie wpłynie na progres wykonywanych treningów. Każdy dodatkowy metr to ogromna radość.

Wyzwanie zrealizowane w połowie, czy nawet w mniejszej części to i tak duży sukces! Próbowałaś, chciałaś, zawsze możesz zacząć jeszcze raz w dowolnym momencie.  Oczywiście nie musisz się zatrzymać na stu kilometrach. Skoro szło Ci tak dobrze, kontynuuj dobrą passę !

Wyzwanie traktuję przede wszystkim jako zabawę. Jest to także sprawdzenie dla systematyczności, bez której nie ma pożądanych efektów.  Wreszcie, jest to doskonałe źródło motywacji.
Zapraszam Was wszystkich do udziału w wyzwaniu, życzę miłej zabawy i radości z wykonywanej aktywności fizycznej. Pokonujcie kilometry, spalajcie kalorie, ujędrniajcie ciało. Cieszcie się tym. 

Pod tym postem możecie deklarować swoją chęć wzięcia udziału w wyzwaniu. Następnie stworzę listę osób, a także zakładkę, w której będę zapisywać Wasze cotygodniowe osiągnięcia. Oczywiście tak jak wspomniałam, nie jest to wymagane, aczkolwiek fajnie będzie to wyglądać :)

Do wyzwania można dołączyć w dowolnym momencie.




Swoje cotygodniowe sprawozdania ślijcie na mój adres mailowy : kamila.czarna201@gmail.com

czwartek, 19 lipca 2012

Zielona, liściasta. Najlepsza.

Nie czuję się dzisiaj najlepiej :/ Nie wiem czym jest to spowodowane, ale myślę, że to 'zasługa' wczorajszych słodkości. Dawno nie jadałam takich rzeczy i chyba mój żołądek wszczął bunt na pokładzie. Od rana ze mną nie chce współpracować, ciągle mnie mdli i co zjem to zaraz zwracam. Nie miałam dzisiaj siły ani na jedzenie, ani na jakiekolwiek ćwiczenia. Piję już chyba czwarty kubek zielonej herbaty z nadzieją, że do wieczora mi przejdzie. Jest lepiej, ale nadal czuję lekki dyskomfort i napięcie.

Po wczorajszym króciutkim treningu siłowym, bolą mnie piersiowe.

 Wcześniej piłam zieloną w torebkach. Teraz nie wyobrażam sobie innej jak liściasta. Uwielbiam zieloną z maliną z Bio Active.



Herbatę zaparzam w zaparzaczu ;D wygodniej, bo nie lubię zjadać liści. Mam też malutki czajniczek, ale jakoś rzadko  go używam.

O zielonej herbacie pisałam już na blogu tutaj. 


Przygotowuję wyzwanie na sierpień ;D Mam nadzieję, że dołączycie. ;)

W taki dzień słodkości nie tuczą.

Wczorajszy dzień ciężko zaliczyć do udanych pod względem diety. Było słodko. Zbyt słodko.
Ale przyjęłam wczorajszą tezę mojej rodziny, że w imieniny słodkości nie tuczą, ewentualnie idą w biust. Tia...w marzeniach. Ale rzeczywistość jest okrutna.


Mary ! Doszła do mnie kartka od Ciebie ! Strasznie Ci dziękuję, byłam mocno zaskoczona ;))

Pierwszy raz w życiu widziałam taką tęczę ;) Podwójną tęczę ! :D



Trening biegowy zaplanowałam na wieczór, wcześniej mam zamiar poszukać jakiś nowych ćwiczeń z taśmą.


środa, 18 lipca 2012

Odważyłam się. Zdjęcia sylwetki.

Miałyście racje. Nie zbyt dobry pomysłem jest bieganie, siłówka i bieganie. Z ledwością zrobiłam jedną serię ćwiczeń, masakra jakaś. Daruję sobie bieganie przed treningiem siłowym.
Co dzisiaj robiłam ?
- rozpiętki z hantelkami 2x3 kg
- przysiady z obciążeniem 8 kg - wiem, żałosne.
- ćwiczenia na bicepsa i trucepsa 2x3 kg
- wyciskanie - najwięcej udało mi się dwa razy wycisnąć 26 kg . LOL ;)

Mam już za sobą dzisiejszy trening biegowy 


Pierwsze dwa kilometry biegło mi się fatalnie. Wieje dzisiaj strasznie, ciężko było oddychać i miałam chwilowo wrażenie, że mimo iż przebieram nogami to stoję w miejscu. Po zrobieniu nawrotki biegłam z wiatrem, ale pod górkę, więc też nie bardzo mi pomagał. I jak na złość w tym czasie gdy zdecydowałam się iść biegać wyszło słońce. Kryzys o dziwo się nie pojawił. Myślę, że jestem w stanie biegać już 6 minut dłużej, więc kolejny trening wydłużam do 45 minut.

Jeśli chodzi o trening siłowy to nie wiem jak to do końca rozwiązać. Myślę, że zamówię sobie jakieś hantle i takie proste ćwiczenia będą wykonywać w domu.


Długo zastanawiałam się czy dodać zdjęcie mojej sylwetki. Wiecie, że miałam okropny opór, jestem zakompleksiona. Ale jak słyszę komentarze, że nie potrzebnie się tak katuję bo wyglądam : świetnie,super,idealnie - to mnie krew zalewa.
Postanowiłam się przełamać. Zdjęcie składa się z czterech fotografii mojej sylwetki robione co dwa miesiące. Odchudzanie zaczęłam po zrobieniu zdjęcia nr 1. Zdjęcie nr 2 - po dwóch miesiącach na siłowni, zdjęcie nr 3 - po odstawieniu całkowicie diety i ćwiczeń - efekt jojo, zdjęcie nr 4 - to ja wczoraj.



W chwili obecnej mam najmniejsze obwody odkąd postanowiłam coś ze sobą zrobić. Jak widać wiele mi jeszcze brakuje do Was i ogólnie do ładnej, umięśnionej, beztłuszczowej sylwetki. Tak jak pisałam : daję sobie jeszcze rok czasu.

Mam także zdjęcia robione bokiem. Tyłem zrobiłam dopiero teraz, ale mam całą pupę na wierzchu :P


Sporo spada centymetrów w talii co widać po zdjęciach, ale niepokoi mnie ta oponka. Wygląda okropnie, jest oporna na zmiany i nie mam już na nią siły. Wiem, że nie mogę wybrać sobie miejsca spalania, ale chyba muszę zwiększyć działanie na tę partię ciała, bo mnie krew zalewa.

Uff.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Niedietetyczna kawa i pytanie o detox.

Na wstępie chciałabym Was wszystkim razem i każdemu z osobna podziękować za wsparcie, krzepiące komentarze, systematyczne odwiedzony i obserwowanie mojego bloga. Gdy zaczynałam moją przygodę z blogowaniem nie spodziewałam się takiego zainteresowania, ciepła i wsparcia. Nie spodziewałam się, że poznam tak wiele wspaniałych osób, dziękuję, że ijesteście.
Cieszą mnie niezmiernie wiadomości mailowe, które od Was otrzymuję. Są one nieocenione. Stanowią ważne źródło motywacji, bo mam świadomość, że to co robię jest komuś przydatne, dla kogoś ważne  i inspirujące. A co najważniejsze, moja osoba odbierania jest przez Was w pozytywny sposób. Cenię sobie Wasze rady, spostrzeżenia i sugestie, część z nich już wcieliłam w swoje życie. To wszystko sprawia, że się chce, mimo iż czasami nie jest łatwo.
Strasznie Wam wszystkim dziękuję.

Nie zawsze są we mnie pozytywne emocje i niezłomna energia do działania. W takim dniu jak dzisiejszy kłębią się we mnie czarne myśli a duszę ogarnia fala negatywnych emocji. Wpływają one na moje samopoczucie,motywację, wolę walki i chęć do działania. Mam nadzieję, że to tylko chwilowa depresja sytuacyjna, który zniknie równie szybko jak się pojawiła. Moja psychika jest trochę pokręcona i wiem, że niepotrzebnie wszystko biorę do siebie.

Od dłuższego czasu nie jadałam słodyczy, ale czasami potrzebuję jakiejś zewnętrznej dawki endorfin. Choć na złość i na lekkie dołki zawsze skuteczny okazywał się porządny trening, dzisiaj nie było ku niemu warunków. Nastrój zazwyczaj poprawiałam sobie czekoladą, ulubionym żarciem z baru szybkiej obsługi lub kilkoma paczkami chipsów. Później czułam się jeszcze gorzej. Teraz staram się nie uzależniać mojego nastroju od jedzenia. Ale dla lepszego samopoczucia postawiłam na kawę. W trochę bardziej kalorycznej wersji.




Składniki
- 2 łyżeczki kawy Jacobs Cronat Gold
- 2 gałki lodów sernik z maliną - Carte'Dor
- zimne mleko
- cukier według uznania
- bita śmietana
- elementy dekoracyjne : borówki, cukrowe gwiazdki, wiórki czekoladowe.


Wczoraj na TVN Turbo wypowiadał się jakiś ekspert, dietetyk na temat spalania tłuszczu z brzucha.
Pan dietetyk radzi :
- dieta - 5 posiłków, co 3 godziny -  bez tego nawet trening w niczym nie pomoże,
- bieganie na czczo,
- dobre ukrwienie brzucha - masaże,
- detox organizmu.

Nad dietą oczyszczającą zastanawiałam się jakiś czas temu i może to faktycznie nie głupi pomysł. O bieganiu na czczo też już czytałam - chyba na blogu Pauliny. I tak się zastanawiam... no faktycznie spalamy od razu tłuszcz. Alje, skąd wziąć energię na 30 minutowy bieg w godzinach rannych ? Jutro idę spróbować.
Macie jakieś doświadczenia z tym związane ? Szczególnie proszę Was o radę w kwestii detoxu. Ile powinien trwać, jak to w ogóle wygląda ?

sobota, 14 lipca 2012

Mix z owsianką na śniadanie.

Nie lubię jak ciągle zmienia się pogoda. Skoro mamy lato, to oczekuję, że będzie ciepło, słonecznie i pogodnie. Tymczasem dzisiaj do połowy dnia były ładnie, później się ochłodziło. Zdecydowałam, że to dobry moment na trening biegowy. Pięć minut przed zamierzonym końcem rozpadało się do tego stopnia, że byłam zmuszona zakończyć go przed czasem.

Average speed : 9,00 km/h 
 
Chciałam dzisiaj pobiegać 45 minut. Biegało mi się bardzo dobrze, swobodnie, nie czułam zmęczenia. Miałam lekki kryzys, ale dość szybko go pokonałam.  Nike iFitness ponownie wskazał dłuższy dystans, ale staram się już nie zwracać na to uwagi.  Postanowiłam biegać na czas, nie na odległość. Po dwóch tygodniach biegania spodziewałam się szczerze mówiąc nieco  większych spadków. Myślę, że kluczem może być wydłużenie wysiłku aerobowego. 
Treningu siłowego dzisiaj nie zrobiłam ze względu na burzę. Myślę, że ruszę z nim od wtorku. Chcę się do niego dobrze przygotować, obejrzeć w sieci kilka filmików, choć wiem, że mój R. będzie nade mną czuwał, chciałabym mieć świadomość tego, które mięśnie mają pracować w danym ćwiczeniu, jak poprawnie wykonywać dane ćwiczenia.
 
Dzisiaj z przyjaciółką obejrzałyśmy sobie killer Ewy Chodakowskiej. Wydaje mi się być ciekawszy od pierwszego - lubię energię, ćwiczenia w ruchu. Ale te powtórki ciągłe mnie trochę niepokoją - boję się, że znów mi się szybko znudzi. Planuję wypróbować go w następnym tygodniu, szkoda tylko, że mam tak mało miejsca w pokoju. 

Dzisiaj zakupiłam kilka produktów i postanowiłam zrobić sobie słoiczek z gotowym musli na śniadanie.


owsianka, musli orzechowe, migdały, suszona żurawina, wiórki kokosowe, płatki kokosowe



Plan na trening siłowy i kolejne pomiary.

Wczorajszy dzień był dniem rozpusty (wolałabym o nim zapomnieć). Jakiś czas temu pisałam, że warto zrobić sobie jeden dzień świąteczny, ale ja chyba za bardzo zaszalałam i do końca lipca ścisły post ;)

Po długiej rozmowie z moim narzeczonym i po rozważeniu wszystkich za i przeciw, zdecydowałam się do biegania i jazdy na rowerze dodać 'elementy' treningu siłowego. Mój R. ma własną, prowizoryczną siłkę, gdzie znajduje się wszystko co potrzeba aby zrobić podstawowy trening na daną partię ciała. Przekonał mnie tym, że robiąc przysiady i wykroki ze sztangą, hantlami będę mieć na prawdę fajną pupę. Dodam do tego jeszcze rozpiętki, wyciskanie na ławce, wiosłowanie i jakiś ćwiczenia na ramiona ( może te zaproponowane przez dziewczyny z Tone it up !? ).

Plan jest taki : biegnę 3 kilometry, odpoczywam 10 minut, robię trening siłowy ( 3 serie po 15 powtórzeń, z czasem zacznę eksperymentować z obciążeniem), odpoczywam 10 minut i wracam 3 kilometry. I tak trzy do czterech razy w  tygodniu przez lipiec i sierpień.

Muszę jutro zrobić koniecznie zdjęcia !  Daję sobie rok na osiągnięcie tego co sobie zaplanowałam ;)

Dzisiaj rano dokonałam także pomiarów


                Było                           Jest

Ramię      27,5                            27
Udo         58,5                            58
Łydka       36                              35
Pas           96                              94
Biodra      99                              99
Talia      83  80                           78
Biust         93                             90

Cieszy mnie spadek w talii i w pasie. Spodziewałam się, że w biuście będzie spadać najwięcej i najszybciej. Ale jak na 14 dni i średnie trzymanie diety - bo zdarzały się wpadki - nie jest najgorzej.
Kolejny pomiar : koniec lipca.


 

czwartek, 12 lipca 2012

Trening biegowy i olejki do masażu.

Jak dobrze, że się troszkę ochłodziło ! Dawno nie miałam tak udanego treningu biegowego. Czułam się wyśmienicie, mogłabym śmiało pobiegać dłużej, jednak miałam kilka zobowiązań do zrobienia w domu i to, że wygospodarowałam czas na trening to i tak duży sukces.

Koleżanka napisała do mnie w sprawie niezgodności pomiędzy GPS'ami. Czytała na forach, że endomondo nie nalicza wszystkich kilometrów, czasami się zatrzymuje bez powodu i nie ma ochoty ruszyć dalej ;D  Przy 30 km zawsze urywa 3 kilometry. Zatem na 10 km - 1 km. W moim przypadku na 5 km nie policzył mi 500 metrów - więc wyliczenia by się zgadzały. Dzisiaj miałam taką samą sytuację. Logiczne wydaje się biegać z inną aplikacją, która nie robi takich błędów, ale endo mi się podoba i nie chcę z niego rezygnować. Więc biegam z dwiema aplikacjami i mam dwa pomiary, fajnie ;)

Pomiar endomondo 
dystans : 5.28 km 
czas : 34. 8 min
kalorie : 371 kcal

Pomiar Nike + iFitness
dystans : 6.59 km
czas : 34.8 min
kalorie : 470 kcal


Rozbieżność jest jeszcze większa...hm. Postanowiłam w następnym tygodniu pójść na stadion, zobaczymy wtedy jaki dystans wskaże endomondo.

Po dzisiejszym bieganiu jestem wykończona ( a zrobiłam jeszcze 5 kilometrów rowerem). Bolą mnie 'dwójki' i 'czwórki'. Znów miałam problem z umyciem głowy, bo unoszenie rąk do góry sprawiało mi ból.

Ja chcę masaż !

Mam pytanie do dziewczyn, które używają baniek chińskich. Czy używacie jakiś olejków ?

Ja masując się masażerem używam olejków do masażu - właśnie skończyłam bursztynowy.

Na upalne dni świetnie sprawdza się Island Spa. Niesamowicie orzeźwiający zapach morskiej bryzy.
Biała czekolada jest słodka i na lato zbyt obciążająca jak dla mnie. Toscania podoba mi się najmniej.
Starą mydlarnię uwielbiam nie tylko za olejki ( wcale nie używam ich tylko do masażu.Bursztynowy służył mi jako oliwka do paznokci, nacierałam nim także całe ciało). Można tam znaleźć cudowne peelingi cukrowe, mydła, masła do ciała, żele pod prysznic. Jest taki wybór zapachów, że na pewno każdy znajdzie tam coś dla siebie :)





Jutro wybieram się na krótką wycieczkę, lecę przygotować arbuza na podróż i kładę się spać.

Dobranoc i do jutra ! ;)

środa, 11 lipca 2012

Melon cantaloupe

Dzisiejszy dzień był tylko i wyłącznie leniwy. Ani nie poszłam biegać, ani nie wybraliśmy się na rowery (burza). Skończyłam czytać fantastyczną książkę i chyba polubię się z Evansem. Na jutro zaplanowałam trening biegowy - do południa, bez względu na pogodę. A na sierpień planuję wykupienie karnetu na siłownie/ zajęcia fitness w moim mieście.

Zajadałam się dzisiaj melonem cantaloupe


* Melon cantaloupe (kantalupa) zawiera 8 razy więcej enzymu SOD ( Super Oxid Dismutase) od innych melonów. Enzym chroni nasze komórki przed starzeniem i utrzymuje je dłużej młode i zdrowe.


Melony kantalupa pochodzą z Indii i Afryki. Swoją nazwę zawdzięczają jednak gminie Cantalupo (niedaleko Tivoli we Włoszech), gdzie papież zwykł spędzać okres letni.
Melony kantalupa zaczęto uprawiać na początku XVIII wieku z nasion zakupionych w Armenii, która jest przez wielu uważana za prawdziwą ojczyznę melonów.

 * Melony kantalupa najlepiej przechowywać w temperaturze 3°C.
 * Można poznać, że melon jest dojrzały po tym, że wydaje się ciężki jak na swój rozmiar, a także zyskuje przyjemny aromat. Szypułka powinna być lekko miękkawa.
 * Jeśli melon kantalupa nie wydaje się być tak dojrzały, jak można by sobie tego życzyć, zawsze można zostawić go na kilka dni w temperaturze pokojowej, aby przyspieszyć jego dojrzewanie.
 * Melony kantalupa są doskonałym źródłem witaminy A i betakarotenu. Jedna porcja melona kantalupa dostarcza także pełną zalecaną dawkę witaminy C.
 * Jest  to owoc niskokaloryczny, ale bogatobłonnikowy; usuwa nadmiar sodu.

Melony w 90% składają się z wody, mają dużo cukru, a mało kalorii. Stosowany jest w celach leczniczych, ale przede wszystkim do konsumpcji

Prozdrowotne właściwości melona

Nektar z melona działa przeczyszczająco i moczopędnie. Dlatego jest częstym składnikiem diet odchudzających oraz leczenia schorzeń układu moczowego. Zalecany jest także przy bólach reumatycznych. Słodkich odmian melonów powinni unikać cukrzycy, natomiast śmiało mogą sięgać po gorzkiego melona. Podobno związki zawarte w gorzkiej odmianie melona, mogą pomóc w walce z cukrzycą typu II.
 źródło : jejzdrowie.pl


Inne rodzaje melona
- żółty
- siatkowaty
- kasaba
- zimowy

Lubicie melony ? Którą odmianę najbardziej ?