poniedziałek, 11 czerwca 2012

Itty Bitty i Sparks.

Plan biegowy Pumy, zakłada dni wolne po treningu biegowym. Ja jednak postanowiłam zachować jakoś formę ruchu - może nie tak wymagającą i wyczerpującą. Aczkolwiek wychodzę z założenia, że lepiej robić mało, niż nic ;)
Dzisiaj postawiłam na Itty Bitty ( KLIK) Zrobiłam także ćwiczenia poprzedzające - ale pominęłam jogging. Samo Itty Bitty okazało się średnio męczące. Ćwiczenia są przyjemne, przy większości z nich pracują mięśnie brzucha.
Nie dziwię się, że na Klaudii nie zrobiły większego wrażenia - skoro i ja im podołałam :P

Jutro kolejny mecz polskiej reprezentacji. Planujemy wybrać się do strefy kibica. Jeśli pogoda nie dopisze ( a niestety wszystko na to wskazuje ), sportowe emocje będziemy dzielić z przyjaciółmi. Trening biegowy zaplanowałam na godzinę 12.00.

Kosmetyki z LUSH'a oczywiście jeszcze nie przyszły - ileż to można czekać !? Koleżanka przysłała mi krem brzozowy z betuliną - jest to bardo ciekawy kosmetyk, postaram się jutro coś o nim napisać.

Skończyłam książkę o Marilyn - fantastyczna. Z wielką chęcią sięgnę po inne książki, które opowiadają historię tej niesamowitej kobiety. Tymczasem wróciłam do Sparksa - obecnie czytam Bezpieczną przystań

 
 Twórczość Nicholasa nie jest mi obca, przeczytałam już wiele książek, które wyszły spod jego pióra. Wśród nich są lepsze i gorsze. Sparksowi zarzuca się powtarzalność schematów, patetyczność i ckliwość. Autor ma do perfekcji opanowaną manipulację czytelnikiem, doskonale manipuluje emocjami. Niemalże każdą książkę kończę czytać z podpuchniętymi oczami. Czasami urządza taką rozpierduchę emocjonalną, że książkę czytam etapami. Zobaczymy jak będzie tym razem.





Szukając okładki książki, trafiłam na plakat z zapowiedzią filmu.








 

10 komentarzy:

  1. książka brzmi super, ja w końcu muszę moje dwie zaczęte dokończyć, żeby brać się za nowe :) Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ostatnio postanowiłam sobie, że będę więcej czytać, a Sparksa jeszcze żadnej książki nie miałam - jaką polecasz na początek? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam " Anioła stróża " i " Szczęściarza " na początek :)

      Czytałam jeszcze " Ostatnią piosenkę " - zryczałam się jak bóbr. " Noce w Rodanthe " - też były całkiem ok, ale chyba najmniej polubiłam.

      Usuń
  3. ja się w sumie zgadzam z tym co mówią na temat książek sparksa a jednocześnie je czytam,bo mimo zarzutów muszę przyznać,że czyta się je superszybko i są idealne na leniwe dni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam podobne odczucia, powielanie schematów straszliwie mnie irytuję, ale i tak czytam Sparksa i to w tempie ekspresowym :)

      Usuń
  4. gdzieś widziałam tą książkę i nawet ją oglądałam ostatecznie nie kupiłam ale koniecznie daj znać czy fajna ;) to miłego kibicowania w strefie kibica musi być świetna atmosfera...też uwielbiam książki o Marilyn ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. mówiłam, że itty bitty nie takie straszne :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Sparksa i podobnie jak Ty wzruszam się prakycznie przy każdej z jego książek, przerzucając ostatnią kartkę, obecnie jestem w trakcie najonowszej, "Dla Ciebie wszystko.:)

    OdpowiedzUsuń