niedziela, 20 maja 2012

Jojo

Okres wiosenny nigdy nie sprzyjał mojemu odchudzaniu. I nie ma co zwalać na Juwenalia, litry piwa i niezdrowe żarcie. Nie ma co narzekać, że zawsze w maju jest finał Ligi Mistrzów, którego nie można wręcz oglądać bez paczki chipsów, piwa i porządnego fast fooda. Motywacjo i silna wolo gdzie się podziewacie ?
Dopadł mnie książkowy efekt jojo. Czuję się o wiele cięższa, męczy mnie wejście pod górę, na którą w marcu wbiegałam bez zadyszki. Najwyższa pora wykopać z siebie lenia i wziąć się porządnie w garść.
I nie ma że jutro, działam od dziś.

Taki obrazek przechodzi do historii ;)



Przez te wszystkie dni,  wiele się u mnie działo. Żyłam szybko i większość czasu spędzałam poza domem. Od jutra zwalniam obroty, może dzięki temu znajdę czas na pyszne, zdrowe jedzenie, ruch i wkład w edukację. Szalony weekend czas zakończyć, bo obowiązki wręcz wrzeszczą, by zwrócić w końcu na siebie uwagę.
Ze szklanką zimnej wody ( nie piwa ! ) zaplanuję sobie nadchodzący tydzień. Mam nadzieję, że nie zapomniałam jak to się robi :)


7 komentarzy:

  1. Pozdrawiam z nad butelki Karmi :D Ja potrzebuję jeszcze jakiś tydzień, żeby wyjeść wszystko co złe z lodówki, zakończyć juwenalia itd :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też troszke przybyło ;)
    No ale jak tu nie przytyć kiedy tata piecze ciasta jak z najlepszych cukierni ? ;)

    Od kilku tygodni walczę sama z sobą i spędzam czas na rolkach i rowerze oraz często chodze na nogach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. najważniejsze to żebyś się ogarnęła :D juwenalia to zawsze "ciężki" czas

    OdpowiedzUsuń
  4. nie można zawsze być ze wszystkim na 100%, czasem potrzeba też trochę zgrzeszyć, ale tak rozsądnie i mieć siłę by wrócić do dobrego planu działania :D

    dech mi zaparło na widok szklanek z Frankiem <3 rozumiem, że w takim razie zadowolona jesteś z wyniku wczorajszego finału? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co tam juwenalia, dla mnie weekend to "ciężki" czas ;p. Nie martw się, najważniejsze to że zdecydowałaś się zrezygnować z tego typu rzeczy :) Ja na przykład obserwuję u siebie dziwne zjawisko: po alkoholu moja waga zawsze spada. Nie powinna przypadkiem wzrastać? Powodzenia i nie poddawaj się. Zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  6. O fu fu co ja widzę na tym zdjęciu :P

    Kama bierz się do roboty, koniec luzowania, fajne ciałko samo się nie zrobi :D

    OdpowiedzUsuń
  7. grunt to umieć folgować sobie z rozsądkiem ;) ja dopiero jestem na początku swojej drogi odchudzania, więc najlepiej by było trzymać się w ryzach w 100% na razie ;) ale potem przecież nie będę cały czas odmawiać piwa czy chipsów ;) grunt to się ogarnąć w porę, a nadwyżka szybko zleci :) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń