poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Wyzwania dzień trzeci

Niestety w dniu dzisiejszym poległam po całości. Wstałam dosyć wcześnie, zrobiłam tylko ćwiczenia rozciągające, założyłam na siebie letnią sukienkę i poszłam do dziadków się opalać. I tak o to leżałam na słońcu do godziny 14.00 .



Jak tak patrzę na te zdjęcie to widzę ile jeszcze pracy przede mną. Czasami miewam mega dołki, tak jak np. teraz. Mimo, że dużo spacerowałam, nie zjadłam kebaba ( hura ) , wciąż nie tykam produktów zakazanych, to wciąż wyglądam tak samo. Waga się strasznie waha, ale jestem przed trudnymi dniami, więc to w miarę zrozumiałe. Nie poszłam dzisiaj biegać, bo całe stopy mam poklejone plastrami. Zawsze gdy wyciągam letnie buty, to kończy się to odciskami, obtarciami i krwawieniem. O założeniu adidasów, nie było dzisiaj mowy. Poza tym wieczorem wyszłam spotkać się koleżanką na dłuugi spacer, a po nocy biegać samemu to strach. No tak, każda wymówka jest dobra. I jutro pewnie będzie to samo, bo wybieramy się na ognisko. Mimo, że spędzam majówkę dosyć aktywnie, to całkowicie olewam plan, który tak pięknie sobie przygotowałam.

Dobrze, że chociaż z jedzeniem się pilnuję.



Uwielbiam konfiturę malinową ! Chlebek podpiekam w opiekaczu ( w takim jak w amerykańskich filmach, co grzanki wyskakują ). Chrupiące, smaczne, słodkie.
Na takie upalne dni zupełnie nie mam pomysłu na obiady. Nie chce mi się stać w gorącej kuchni, najchętniej to żywiłabym się piersią z kurczaka z grilla i sałatą grecką. Tak bardzo chciałabym już mieć SWÓJ dom.

Lecę przejrzeć w końcu nowego Shape'a , Claudię i poczytać książkę.
Poza tym padam na twarz. 




Opaska jonowa

Znalazłam w domu opaskę jonową M- BALANCE i postanowiłam poszukać o niej jakiś informacji.



.

Opaska jonowa M-Balance wyposażona została w 2 dyski holograficzne naładowane TYSIĄCEM JONÓW UJEMNYCH. Otrzymujemy dzięki temu własne pole elektryczne, które ma zniwelować oddziaływanie negatywnych bodźców zewnętrznych. Jony ujemne mają pozytywny wpływ na układ krwionośny. Rozszerzają naczynia krwionośne i regulują ciśnienie krwi. Dzięki temu nie będziemy odczuwać tak dużego zmęczenia, senności i złego samopoczucia. Za pomocą opaski podobno można poprawić swoje wyniki
 Przeglądając fora sportowe często czytałam stwierdzenie, że tak samo pomaga jak zegarek na ręku ;)

Tutaj, na stronie możecie dowiedzieć się o nich czegoś więcej.


Marcinowi opaska nie pomogła... :)

niedziela, 29 kwietnia 2012

Wykończona słońcem.


Pięknie się dzisiaj opaliłam, dekolt, ramiona już mają brązowy kolorek ;) Na twarzy pojawiły się rumieńce, nogi także nabrały koloru. Jednak słońce potrafi wykończyć, w trakcie tych 3 godzin wypiłam ponad 2 litry wody, zjadłam koszyczek truskawek, dwie mandarynki i kawałek arbuza, a i tak mało mi było czegoś orzeźwiającego. A później już tylko spacer, spacer, spacer. I tak przespacerowałam dzisiaj 15 km ! Dlatego też wieczorem tylko potruchtałam przez 15 minut. U babci w ogrodzie zrobiłam jeszcze 15 minut ćwiczeń z Ewą ( same 15tki w dniu dzisiejszym). Jutro dogadamy sprawę ogniska - już się nie mogę doczekać.
Jestem wykończona. Poczytam książkę i lecę spać.
Jutro poszukam czegoś o tej opasce i napiszę o niej coś więcej.


sobota, 28 kwietnia 2012

Wyzwania dzień pierwszy.

Moooje nogi ! Nie sądziłam, że aż tak będę zdychać po dzisiejszym dniu. Mam nadzieję, że w trakcie snu się zregeneruję i jutro znów stanę na wysokości zadania.
Muszę przyznać, że jestem z siebie dumna. O to podsumowanie mojego dzisiejszego treningu biegowego:
5.76 km w 29 minut . 


Po kąpieli czuję się fantastycznie, czuję jak moje nogi odpoczywają.
Dzisiaj zrobiłam tylko 15 minut treningu z Ewą, a to dlatego, że dopiero dzisiaj wróciłam do domu. Spędziłam dużo czasu z rodziną na świeżym powietrzu. Można powiedzieć, że sezon grillowy oficjalnie został rozpoczęty.
Jutro rano mam zamiar się iść poopalać i poczytać.


Majowego Shape'a zakupiłam dzisiaj, tylko pośpieszenie go przejrzałam. Za "Osaczoną" mogę się w końcu zabrać, bo skończyłam już "Czyste szaleństwo" - ale nie miałam czasu napisania niczego od siebie.

Znalazłam także w domu jonową opaskę. Nie mam pojęcia co to jest, na jakiej zasadzie to działa i czy cokolwiek daję. Jutro mam zamiar poczytać o tym w internecie, może dowiem się czegoś ciekawego.


A jak Wy rozpoczęliście długi weekend ?


czwartek, 26 kwietnia 2012

Wyzwanie ! Aktywna majówka.

Wklejam swój plan, który przygotowałam w ramach wyzwania : aktywna majówka. Myślę, że to świetna inicjatywa, które dodatkowo zmobilizuje nas wszystkim w walce o piękne i zdrowe ciało.



















Mam nadzieję, że jest cokolwiek widać na tym obrazku. Zrobiłam Prt Sc z One Note.  Na dole dwa zdjęcia - jako dodatkowe motywacje i oczywiście hasło przewodnie bloga : STOP WISHING, START DOING ! :)
Gdzieś może nadprogramowo dorzucę rower lub basen. Jednak tabela wyżej to plan minimum.
Startuję w sobotę.
Życzę sobie i Wam, żeby nam się udało wytrwać w majówkowych postanowieniach :)



Small changes.

Pamiętam dzień, gdy obiecałam sobie, że dopóki nie schudnę nie kupię sobie żadnego nowego ciucha.
Z przykrością muszę się przyznać, że postanowienia nie dotrzymałam :) Ale zrobiłam pewien myk motywacyjny - jedną sukienkę kupiłam o rozmiar mniejszą, druga ma odkryte plecy - więc fałdek trzeba się koniecznie pozbyć :)

źródlo : stradivarius
 
zdjęcie pochodzi z lookbook'a


Nadal walczę z zakwasami, poszłam dzisiaj na długi, spokojny spacer i czuję się lepiej. Myślę, że już jutro będę mogła wrócić na spokojnie do biegania i zakwasy już się więcej nie pojawią.

Na jednym z blogów motywacyjnych znalazłam taką tabelkę.


Dzisiaj jest drugi dzień jak nie używam windy ( rzeczywiście, jest się czym chwalić ;) , a dzisiaj nawet truchtem wbiegłam na piąte piętro.
 Jeśli chodzi o majonez, to wyeliminowałam go z mojej diety. Zdarza mi się zjeść małą łyżeczkę majonezu light do jajek na twardo.
Mleka używam tylko do kawy.
Sprzątać sprzątam, ale prawda jest taka, że bardzo dużo czasu spędzam w towarzystwie komputera.
Piję rzadko, ale jeśli już to dużo.
Nie mam własnego samochodu, więc chodzę, chodzę, chodzę. Gdy jest kiepska pogoda, wtedy korzystam z autobusów.
Od niedzieli nie jem słodyczy.
Mleko do kawy piję 2 %.
Lody jem bardzo rzadko, jeśli już to 'mrożoną truskawkę'
Jeśli chodzi o płyny, to piję najczęściej wodę niegazowaną, colę zero - chociaż ją też muszę wykopać z diety. Pijam za rzadko i mam tego świadomość.

Mogłoby się wydawać, że są to takie " duperelki ", ale myślę, że jeśli faktycznie się je wyeliminuje, to będzie to tylko z korzyścią dla nas. Jeśli chodzi o te utraty kilogramów, to niespecjalnie mnie to przekonuje :)


Jutro wracam do domu, strasznie się cieszę. Planujemy ze znajomymi zrobić ognisko, więc majówkę spędzę aktywnie.

środa, 25 kwietnia 2012

Gdzie biegać ?

W tym wpisie chciałabym rozwiązać wątpliwości dotyczące tego gdzie biegać.

Bieganie jako sport ma ogromny wpływ na nasze stawy, podrażnia ścięgna i może powodować szereg różnych urazów. Wielu biegaczy stosuje różne sposoby, aby zmniejszyć ryzyko kontuzji, na które może mieć podłoże po którym się biega.

Wielu biegaczy, którzy kiedyś przeszli przez jakoś kontuzję, preferują miękką powierzchnię. Uważają, że może ona odciążyć w jakiś sposób stawy, jednak to nie jest do końca prawda. W artykule zamieszczonym w New York Times, badacze twierdzą, że biegacze, którzy preferowali miękką powierzchnię, nie zawsze mają mniej obrażeń niż Ci, którzy wybrali do treningu asfalt czy chodnik. Badania wykazują, że biegacze Ci mogli mieć nawet więcej obrażeń, na skutek ' przypadkowych wypadków '. Z kolei inne badania wykazały, że nasze ciało dostosowuje się do powierzchni, bez względu na ich rodzaj. Dlatego wysunięto wniosek, że rodzaj powierzchni nie ma większego znaczenia w trakcie uprawiania biegania.Wszystko zależy od preferencji trenującego, jednakże warto poznać zarówno wady jak i zalety poszczególnych powierzchni.

Bieganie po trawie :
Plusy : miękka powierzchnia, dobry wybór dla osób, które mają problemy ze stawami. Uważana jest za jedną z najlepszych powierzchni do biegania
Wady : bieg w parku może być nieco stresujące :) Porozbijane butelki, kamienie, poukrywane liśćmi dziury, psie kupki. Poza tym należy uważać, jeżeli trawa jest mokra ( zraszana, po deszczu ) można sobie z łatwością skręcić kostkę , albo wywalić orła.


Bieganie po drodze polnej ( czy też w lesie) :
Plusy : Poza trawą jest najczęściej wybieraną powierzchnią przez biegaczy. Są one twardsze, ale ich ilość i różnorodność zachęca do ich wyboru. Podobnie jak w przypadku trawy, drogi polne wybierają biegacze, którzy mają przeciążone stawy - zwłaszcza kolanowe.
Wady : nierówności, co może być niebezpieczne dla kostek. Biegacze, którzy mieli kiedyś kontuzję kostki, powinni unikać tego typu nawierzchni.

Bieganie po piasku
Plusy : Nic nie przebije biegania po piasku w letnie, słoneczne dni. Poza tym jest jedną z najbardziej odprężających, relaksacyjnych i malowniczych form biegania ( tylko ze względy na krajobraz, bo bieganie po piasku nie należy do najłatwiejszych). Pozwala angażować większą ilość mięśni a także na spalenie więcej kalorii. Dodatkowo ze względu na to, że piasek jest miękki można zmniejszyć ryzyko kontuzji.
Wady: Niestabilne, miękkie powierzchnię mogą mieć negatywny wpływ na słabe kostki ( po urazach ), może prowadzić do zwichnięć i innych urazów. Należy więc uważać.
Dodatkowa wskazówka : zanim wybierzesz powierzchnię piaszczystą, spróbuj pobiegać na piasku mokrym ( solidniejsza powierzchnia).

Bieganie po bieżni :
Plusy : Miękkie bieżnie są dobrym rozwiązaniem dla biegaczy, którzy cenią sobie spokój i nie muszą uważać na to co mają pod nogami ( bieganie w terenie wymaga niewątpliwie większego skupienia się i uwagi ). Biegając po bieżni można łatwo wyliczyć  sobie przebyty dystans. Ponadto jest to powierzchnia płaska, więc rzadko dochodzi do kontuzji kostek i innych stawów.
Wady : bieganie na bieżni może być nudne ze względu na monotonność krajobrazu. 
Moje doświadczenie :  kiedyś trenowałam biegi. Podczas jednych z zawodów, organizowanych na stadionie miałam bardzo nieszczęśliwy i bolesny wypadek. Na moim stadionie nie ma bieżni miękkich, jest żwirek, tartan czy jak to tam się zwie. Aby zwiększyć przyczepność a dzięki temu osiągnąć lepszy wynik w zawodach biegałam w kolcach ( buty przystosowane do tego typu nawierzchni ). Gdy dobiegłam już do mety ( pierwsza ;P ) momentalnie zahamowałam, co nie było dobrym pomysłem. Kolce zostały w miejscu a ja całym ciężarem ciała i twarzą poleciałam do przodu. Do dnia dzisiejszego mam pamiątkę po tym wydarzeniu - żwir pod blizną, po prawej stronie ciała, tuż nad biodrem. Byłam cała poturbowana , dlatego też trzeba bardzo uważać biegając na tego typu nawierzchniach. Choć wypadki zdarzają się raczej rzadko, gdy już mają miejsce są bardzo bolesne i krwawe.

Bieganie po asfalcie :
Plusy : Dobre rozwiązanie dla tych, którzy mają problemy z Achillesem . Ścięgna są w mniej napiętej pozycji.
Wady: Na drodze czyhają różne niebezpieczeństwa i przeszkody ( prace drogowe, samochody), przez co bieganie staję się niebezpieczne. Należy pamiętać, by zawsze zakładać odblaskową część garderoby, warto też zrezygnować z muzyki, albo słuchać jej bardzo cicho, by mieć zachowany kontakt ze środowiskiem i mieć świadomość co się wokół nas dzieje.

Bieganie po chodniku :
Plusy: bieganie po chodniku może być najwygodniejsze, jeśli mieszkasz w mieście i bezpiecznym rozwiązaniem niż bieganie po ulicy.Jeśli występuje jednak u Ciebie ból w kostce albo w stanie kolanowym, jest to najlepsza powierzchnia biegowa dla Ciebie.
Wady: beton jest jedną z najtrudniejszych powierzchni do biegania a wszstko przez to, że stawy mogą być zbytnio obciążone. Badania wykazały, że nie ma jednak przeciwskazań do biegania na betonie, potrzebne są jedynie buty z odpowiednią amortyzacją.

Należy więc pamiętać, że wszystko zależy od TWOJEGO CIAŁA  i historii urazów, bo to właśnie pod nie powinno się dostosować powierzchnię biegową. Każda powierzchnia jest dobra i trzeba pamiętać o koncentracji i uwadze, bo nawet na prostej drodze można zrobić sobie krzywdę.

na podstawie : shape.com

Jeśli o mnie chodzi, ja najlepiej czuję się na chodniku. Miejsce w którym teraz biegam to taki mały skwer, pośrodku którego znajduje się zbiornik wodny, mnóstwo trawy, górek ( tu będę robić podbiegi ) i chodnika. W swoim rodzinnym mieście biegam albo po chodniku, albo po drogach polnych. Jednak latem przerażają mnie te wszystkie owady, które lepią się do ciała.
Uważam, że doskonałym rozwiązaniem jest piasek. Gdybym mieszkała nad morzem, na pewno tam bym chodziła na jogging.


A Waszym zdaniem, która powierzchnia biegowa jest najlepsza? Jaką Wy wybieracie ?

Dzisiaj zrobiłam sobie dzień wolny. Mam takie zakwasy, że ledwo chodzę, ale spodziewałam się tego. Bolą mnie pośladki, brzuch, łydki i dwugłowe. Na szczęście nie czuję bólu w stawach. Dzień poświęcam pisaniu pracy magisterskiej i czytaniu książki. Wczoraj znalazłam w jednym z Shape'ów plan treningowy, przygotowujący do przebiegnięcia pięciu kilometrów. Myślę, że takie połączenie ( np. 5 minut biegu, 2 minuty marszu/ truchtu x 4) pozwoli zwiększyć wydolność i poprawić kondycję. Z każdym dniem zwiększa się czas biegu a zmniejsza czas truchtu/ marszu.
Na jutro mam zaplanowane : 4 minuty biegu, 2 minuty truchtu x 4 

I trochę humoru :)

wtorek, 24 kwietnia 2012

Run bejbi, run !


Jak dobrze już być w domku, siedzieć sobie wygodnie na kanapie i jeść soczystego  grejpfruta.
Czuję ból.
Czuję każdy mięsień.
Czuję, że żyję.
I jestem z siebie zadowolona .

Wczoraj wieczorem postanowiłam, że dla rozruszania zakwasów pójdę sobie pobiegać. Przeżyłam szok, gdy zdałam sobie sprawę, że ze świetnej kiedyś biegaczki zrobiła się ze mnie sapiąca kulka. Ze łzami w oczach i spuszczoną głową, nie mogąc złapać porządnego oddechu po 15 minutach ( 1,86 km ) udałam się do domu. Ale oczywiście dzisiaj spróbowałam ponownie.
Ustawiłam sobie na Ipodzie plan treningu : 5 km. Udało mi się przebiec 4 km w czasie 23 minut. Nanuś wskazał, że spaliłam 286 kalorii, ale ja mu nie wierzę, myślę, że te obliczenia są niemiarodajne.
Niżej trening wczorajszy : 1.86 km w 15 minut. Może jutro uda się zrealizować trening 5 kilometrowy, jeśli nie przez jakiś czas będę chciała pokonywać codziennie minimum te 4 kilometry.



Zanim zacznę biegać przeprowadzam w domu krótką rozgrzewkę i się rozciągam. Jest to bardzo ważne i pozwala zmniejszyć ryzyko wystąpienia kontuzji.

Wczoraj wieczorem upiekłam paszteciki z ciasta francuskiego. Nie skusiłam się i nie spróbowałam ich wczoraj, ale na śniadanie spożyłam dwa :) Z ciastem francuskim należy uważać, bo jeden płat ( kupuję w Biedronce, jestem zbyt leniwa by robić je w domu) ma aż 1000 kalorii ! Jest to ogromna bomba kaloryczna. Z moich wyliczeń wynika, że jeden średniej wielkości pasztecik zawiera ok 180 kcal. Ja zrobiłam 4 paszteciki mniejsze ( dla mnie ) i 6 większych.


A na obiad ...

pieczona pierś z kurczaka ( marynata : oliwa z oliwek, czosnek, cytryna, łyżka sosu sojowego, zioła prowansalskie) , sałatka z rukoli, dwóch łyżek czerwonej fasoli, 2 kulek mini mozarelli, 1/3 pomidora i ząbka czosnku.



poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Trening z Ewą Chodakowską

Jestem po pierwszym, pełnym treningu z Ewą. Więcej o płycie i treningu pisałam tutaj.
Jak się czuję ? Doskonale ! Jeśli pominę zakwasy w nogach, pośladkach i ramionach oraz mój pokraczny chód - to faktycznie czuję się świetnie. Trening ukończyłam cała mokra z wypiekami ale i uśmiechem na twarzy. Dawno się tak nie skatowałam fizycznie.
Z kilkoma ćwiczeniami mam jednak spory problem i musiałam je pominąć.
Nie jestem w stanie tak podnieść nogi, jeśli podnoszę ją do połowy wysokości to jest dobrze.

źródło :  ewachodakowska.pl

Problemy sprawiają mi także problemy na brzuchu, które wymagają oderwania ud od podłoża. Bez względu na to czy napinam mocno brzuch czy też nie, czuję ogromne napięcie w okolicy krzyżowej.Zastanawiam się nad włączeniem kamerki w trakcie ćwiczeń, abym mogła na spokojnie zobaczyć czy ćwiczenia wykonuję w prawidłowy sposób. Jeszcze jeden problem który miałam, to utrzymanie równowagi , chwiałam się na różne strony :)

Czy te ćwiczenia też sprawiają Wam problem ? Jak sobie z nim radzicie ? Jakieś cenne porady, wskazówki?

Trening z Ewą będę na razie robić 4 razy w tygodniu ( wtorek, środa, czwartek, sobota).
A dzisiaj zmobilizowałam się do biegania, ciekawa jestem ile czasu i jakim tempem dam radę biec. Wezmę ze sobą Nanusia, żeby mógł prawidłowo odnotować dystans i czas, bo na te jego wyliczenia spalonych kalorii przestałam zwracać uwagę.


Motywacja na dzisiaj : 



 PS. Dokonałam dzisiaj pomiarów i miałam lekką depresję sytuacyjną :)

niedziela, 22 kwietnia 2012

Co jem #1

Przechodząc na dietę, kierowałam się nie tylko tym by produkty były mało kaloryczne. Głównie wybierałam produkty zdrowe, które wzbogacą posiłki. Od momentu okrycia przeze mnie rukoli ( rokietta siewna ) mogłabym ją jeść codziennie. Jednak zachowuję umiar, bo nie chcę żeby mi się któregoś dnia przejadła :)
Gdy zobaczyłam jak moja koleżanka zamawia pizzę z rukolą to zaśmiałam się jej w twarz. Pizza z trawą ? No chyba jakiś żart. Nawet nie chciałam spróbować i przekonać się jak świetnie smakuje.


źródło obrazka


Ciężko jednoznacznie określić smak rukoli. Jest ona bogata w różnorodne smaki - nieco pieprzu, troszkę chrzanu, wyczuwa się także orzech. Jedno jest pewne, jest bardzo wyrazista i charakterna.

W sałatkach świetnie komponuje się z serami : feta, mozarella, blue, gorgonzola, brie. Fantastycznie smakuje z cytrusami - jej połączenie z grejpfrutem dodaje orzeźwienia i świeżości potrawie. Bardzo smaczna jest także z samym pomidorem, czosnkiem,  skropiona oliwą z oliwek. Zresztą jeśli chodzi o sałatki trzeba być kreatywnym i eksperymentować ( w sezonie z chęcią połączę ją z truskawkami i suszoną żurawiną) . Nie podałabym jej z majonezem - nie tylko ze względu na jego kaloryczność. Obawiam się, że mógł by on zdominować rukolę i zabić jej walory smakowe.


Uwielbiam ją w połączeniu z roszponką.


Przepis znajdziecie tutaj.

Rukola to doskonały dodatek do kanapek i tortilli. Któregoś dnia na kolację zrobiłam sobie dwie kanapki z ciemnego chleba razowego, z połową opakowania serka wiejskiego. Na wierzch plasterki rzodkiewki, ogórka i rukola. Serek wiejski możemy zastąpić tuńczykiem, wędzonym łososiem, mozarellą czy wędzoną szynką.



Rukolę kupuję w Biedronce - w opakowaniu znajduje się 90 g produktu. Takie opakowanie starcza mi na 4 sałatki.  Cena to ok 4.50 zł
Wartości kaloryczne dla rukoli :



Dzisiaj na obiad także wykorzystałam rukolę. A także upiekłam pierś z kurczaka. Pierś marynowałam w oliwie z oliwek, soku z cytryny, w ziołach prowansalskich, czosnku i ostrej papryce. Piekłam 25 minut w 220 stopniach w naczyniu żaroodpornym.







Przepisy do wypróbowania :




źródło : google.com

W planach mam także wyhodować rokiettę. Myślę, że w domowych warunkach jest to możliwe. Jeśli nie, poczekam do wakacji.

Lubicie rukolę ? Może macie jakieś ciekawe przepisy, którymi chętnie się podzielicie :) ?


Mocne postanowienie poprawy.

Dużo dzisiaj myślałam. I jestem zadowolona z tego co wymyśliłam, a raczej postanowiłam.
Sama dieta to zdecydowanie za mało. Już zauważyłam, że mój metabolizm zwolnił, czuję się jak balon i nie mam na nic siły - paradoksalnie bo nie robię nic co mogłoby tak wysysać ze mnie energię.
Przeczytałam wywiad umieszczony w poście niżej z Ewą. Posiedziałam jakiś czas na jej profilu fejsbukowym. Przyjaciółka wysłała mi filmiki z pokazami VS - obśliniłam klawiaturę. Dostałam taką porcję motywacji, że nie mogę pozostać wobec tego obojętna :)
Jutro tuż po śniadaniu ruszam z treningiem Ewy. Dieta w dalszym ciągu przestrzegana. Nie mogę uwierzyć, żę okazałam się tak słaba. Po zrzuceniu 6 kilogramów spoczęłam na laurach z nadzieją, że pozbędę się tłuszczyku przez osmozę. Pożegnałam się dzisiaj z produktami z listy zakazanych.

Kolacja miała być lekka, więc wyczarowałam sałatkę.

Składniki :
- garść rukoli
- pół pomidora
- 3 mini kulki mozarelli
- łyżeczka soku z cytryny
- łyżeczka oliwy
- łyżeczka octu balsamicznego

Przygotowanie :
Wszystko razem mieszamy, polewamy sokiem z cytryny, oliwą z oliwek i octem balsamicznym. Można dodać pieprzu/soli do smaku.




Mam nadzieję, że uda mi się jutro rano wstać, zjeść pożywne śniadanie i zrobić pełen trening.
Jutro zacznę także dwudziestą stronę pracy magisterskiej - yeah.

Dobranoc !

sobota, 21 kwietnia 2012

Smoothie po raz pierwszy.

Rano pogoda zapowiadała się idealnie. Mieliśmy pójść na spacer, na ognisko na plażę a wieczorem pobiegać. Teraz niestety pada, grzmi, nadchodzi kolejna burza. Wszystkie plany na sobotni dzień nieaktualne. Nie narzekam jednak na brak rzeczy do robienia, więc inaczej wykorzystam ten czas. Szkoda tylko tego biegania, w mieszkaniu nie mam zupełnie miejsca do ćwiczeń, jedynie do treningu z Ewą jestem w stanie wygospodarować trochę miejsca.

Śniadanie : jajecznica z 2 jaj, pół pomidora
Na II śniadanie i na deser skonstruowałam sobie takie smoothie :)



























Składniki : mieszanka owocowa Hortex ( 1/4 ) opakowania , szklanka mleka, na wierzch 2 łyżeczki owsianki i 3 łyżeczki Cini Minis :)

Obiad : gotowany łosoś, brokuły, 3 łyżki brązowego ryżu



No i coś lekkiego na kolację :) A u Was co dziś na stole ?


EDIT


Przyjaciółki mi podesłały link do wywiadu z Ewą. Zachęcam Was do przeczytania go, można dowiedzieć się wszystkiego na temat treningu Ewy i jego działania. Szczerze przyznam, że na początku podchodziłam do niego sceptycznie. Teraz stwierdziłam, że no way , nie odpuszczę. Klikamy !

piątek, 20 kwietnia 2012

Piątkowe zakupy.

Ale pięknie sie zrobiło na świecie :) Nie mogłam usiedzieć w domu i wybrałam się na prawie trzygodzinny spacer :) W między czasie zrobiliśmy także mini zakupy, starając się wybierać produkty zdrowe i dietetyczne    ( chociaż ta mozarella nie taka znowu fit ... 250 kcal w 100 g )




Już się zastanawiam nad jakoś fajną sałatką - małe kulki mozarelli, pomidor, rucola, czosnek, oliwa z oliwek i balsamico - pychota.
Każdego produktu jest po jednym przedstawicielu :) Z ciasta francuskiego będę robić paszteciki - rodzice po świętach dali mi całą blaszkę pasztetu własnego wypieku, jeszcze go trochę zostało, więc trzeba jakoś wykorzystać.
Mam takie pytanie, znacie jakieś ciekawe przepisy na ciasto francuskie z owocami ? Chodzi mi głównie o maliny, truskawki, jagody - niedługo zacznie się sezon, a tymczasem chciałabym coś wykombinować z mrożonek.Kiedyś na jednym z blogów kulinarnych trafiłam na ciekawe pomysły, ale oczywiście przepis przepadł w tajemniczych zakamarkach mojego komputera.
Niestety, ciasta francuskiego nie powinno się jadać będąc na diecie, ale tak jak już wspominałam na samym początku - nie katuje się milionem ograniczeń, raz na jakiś czas pozwalam sobie nawet na jakiś zakazany produkt. Od czasu do czasu robię rożki nadziane szpinakiem, fetą i suszonymi pomidorami - syte, smaczne i bardzo łatwe, aczkolwiek już mi się troszkę przejadły. Muszę spróbować czegoś nowego.

Będąc w Biedronce zauważyłam, że biblioteczce jest książka, którą od jakiegoś czasu planowałam zakupić. Niższa cena niż gdziekolwiek indziej, a autorka wzbudziła we mnie ogromne zainteresowanie. Chciałam poznać więcej książek jej twórczości, no i będę mieć ku temu okazję :)



Troszkę psychodeliczna okładka, ale bardzo w moim guście :) Już się boję bać :) I jak tylko skończę            " Czyste szaleństwo " , biorę się za "Osaczoną" .


Owocowe śniadanie

Kolejny dzień mojej diety. Idzie całkiem nieźle, ale nadal nie mam zapału do ćwiczeń. Gdzieś ta energia się ulotniła, kłębiące się w głowie problemy i obowiązki cały czas dokuczają.
Dla poprawy nastroju zrobiłam sobie dzisiaj letnie śniadanko :)
Zapasy mrożonki się kończą, na szczęście do lata coraz to bliżej i znów będę mogła zajadać się moimi ulubionymi owocami. Świeże truskawki choć już są w sprzedaży, nie smakują jeszcze tak dobrze. Jeszcze chwila, jeszcze troszkę :)

jogurt naturalny, 1,5 łyżeczki Cini Minnis, 2 łyżeczki owsianki, 3 łyżeczki musli tropikalnych, wiśnie drylowane, malinka, porzeczka, jagoda , truskawka :)


Mam do Was pytanie :) Jak umieścić na blogu translator :) ?

czwartek, 19 kwietnia 2012

Aqua Elegance.

Tak jak myślałam,będę mieć ogromne wyrzuty sumienia związane z moją wczorajszą rozpustą.
Postanowiłam sobie i dałam też do zrozumienia mojemu lubemu, że nie ważny mecz, obniżony nastrój czy długi staż w niejedzeniu produktów z listy zakazanej - nie sięgnę już po to never ever again ! Tylko mnie brzunio rozbolało po tych chipsorach.
Przeglądałam sobie różne portale/blogi poświęcone modzie i będę zmuszona złamać moje postanowienie, że nie kupię żadnego ciucha dopóki nie dojdę do 65 kg. Mohito reklamuje nową kolekcję Aqua Elegance i już stworzyłam małe must have, które mam zamiar zrealizować w sobotę.

1. Sukienka. Modne w tym sezonie połączenie bieli z czernią.

2. Bluzka. Niby nic szczególnego, ale urzekł mnie kolor. Głęboki, intensywny. No i gołe plecki :) - motywacja by pozbyć się tych wałeczków nieszczęsnych !



3. Blachy ;) 



Niestety do większości ciuchów trzeba mieć mega figurę, szczupłe nogi i płaski brzuszek.

 

Więcej zdjęć z nowej kolekcji Mohito znajdziecie tutaj. i tutaj


środa, 18 kwietnia 2012

O sałatce greckiej słów kilka.

Zdecydowanie za dużo kofeiny ! Serce przyspieszyło swój rytm, mało co nie wyskoczy na klawiaturę z klatki piersiowej. Puszka coli, kawa i red bull sugar free zrobiły swoje. A jutro pewnie znów będę odsypiać, wciąż popełniam te same błędy... Kolejne strony magisterki są w trakcie tworzenia, lepiej mi się pracuje jednak wieczorem. Ale to od zawsze już tak ze mną było - sowa, nie skowronek. Jak czytać książkę - to w łóżku, jak się uczyć - późną porą. Wtedy najłatwiej mi się jest skupić i choć wszechogarniająca cisza czasami przeraża, wyobraźnia zwiększa obroty, to nocna aktywność pozostanie moją ulubioną.

W ciągu dzisiejszego dnia nie wiele jem. Może to wina przygnębienia, nieoczekiwanego zwrotu akcji w relacji przyjacielskiej, która przeszła do historii. R. przyniósł piwo i chipsy, koniec zamulania, słyszysz ?
Taa...chipsy i piwo odmulą mnie na chwilę. A jutro będę musiała walczyć z kacem...moralnym. No ale jutro, to jutro. Dzisiaj jest piwo, są chipsy i jest mecz.

Na obiad sprawiłam sobie uproszczoną wersję sałatki greckiej. 
Mało kto pewnie wie, że w Grecji dominującym składnikiem owej sałatki wcale nie są warzywa. Musi być w niej mnóstwo sera  feta - ale nie pokrojonego w jakieś malutkie kwadraciki, tam się wkraja porządny, gruby plaster sera. Do tego obowiązkowo ψωμί czyli chleb, bez którego grecy nie będą usatysfakcjonowani. Chleb jest nieodłącznym elementem niemal  każdej potrawy, podobnie jak oliwa z oliwek ( w restauracjach,  przed zamówionym daniem kelner stawia na stół koszyczek z chlebem, sól i oliwę z oliwek). Sosu stworzonego na bazie oliwy z oliwek i octu balsamicznego powinno być tak dużo, by móc w nim maczać chleb. Jeśli chodzi o mieszanie składników przed podaniem, zdania są podzielone. Mój przyszywany grecki dziadek nie miał co do tego preferencji. Konieczne jednak są oliwki, ale nie drylowane. Pestka musiała być.

Moja sałatka jest uproszczona i w wersji light. Chociaż fetę uwielbiam, postanowiłam jej dzisiaj nie dodawać. Podejrzewam, że każdy z Was jadł ją niejednokrotnie ;)

Składniki :
- pomidor
- pół ogórka
- pół czerwonej cebuli
- kilka listków sałaty lodowej
- oliwa z oliwek
- ocet balsamiczny

Przygotowanie :
Wszystko kroimy, mieszamy i zjadamy ze smakiem.


 Lekko, zdrowo, szybko i smacznie.


Dzisiaj na Facebook'u zostałam zaproszona do wydarzenia - weekendowe warsztaty fitness z Ewą Chodakowską. Mam nadzieję, że utworzy się na tyle liczna grupa, że Ewa przyjedzie do Ol już w czerwcu.

wtorek, 17 kwietnia 2012

Szef kuchni poleca...

Kolejny dosyć leniwy dzień, ale za tą dietą znów się zaprzyjaźniłam, słodyczy mi nie brak ;)
Jutro ruszam z treningiem z Ewą. Jestem zmobilizowana, zdeterminowana i zmotywowana. Coś co mi się sypnęło w życiu, stało się teraz siłą napędową.

Menu na dzisiaj :

Śniadanie : przespałam
II śniadanie : placek owsiany
Obiad : gotowany kurczak, fasolka szparagowa, 3 łyżki brązowego ryżu, 1/3 pomidora, do tego pół kubka jogurtu naturalnego z 2 ząbkami czosnku

Podwieczorek : banan zawijany w tortilli z masłem orzechowym - padł mi aparat i nie zrobiłam zdjęcia...

Kolacja : nie jem


poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Brak motywacji.

Apokalipsa za oknem. Ale w sumie lubię gdy pada deszcz, szczególnie jeśli nie muszę wychodzić z domu ;)
Potrafię się wtedy skupić, dobrze mi się czyta książkę. Niestety pogoda nie motywuje mnie do ćwiczeń fizycznych. Mam mało energii i jakaś taka anemiczna jestem ostatnio.Ale jak mi powiedziała koleżanka, żeby mieć energię trzeba ją najpierw wytworzyć w trakcie ćwiczeń. Od zawsze byłam zwolenniczką tezy, że w trakcie wysiłku energię rozładowujemy, ale co tam. Może faktycznie coś w tym jest, bo po solidnym treningu, człowiek czuję się inaczej. Zdrowiej. Lepiej.
Póki co odczuwam brak motywacji. Niedobrze.

Zaczęłam walkę z pracą magisterską - jej częścią teoretyczną. I idzie całkiem spoko, 15 stron zostało spłodzonych. Kropla w morzu, ale od czegoś trzeba zacząć.

Zatracam się w Summertime Sadness i utwierdzam się w przekonaniu, że nothing scares me anymore.


Menu na dzisiaj :

Śniadanie : placek owsiany
II śniadanie : jogurt naturalny, musli, suszona żurawina
Obiad : tortilla - przepis znajdziecie na blogu
Podwieczorek : grejpfrut
Kolacja : 2 tosty z chleba razowego, z serem i wędzoną polędwicą


Tak wygląda mój dzisiejszy dzień. Szkoda, że to książki akademickie otaczają mnie zewsząd :)

sobota, 14 kwietnia 2012

Wiosna w kolorze nude.

Jestem w szoku. Już jest 19.00 ? Ale tak to jest jak się wstaje o 12.00 a śniadanie je o 15.30 ... Zawsze tak mam po imprezie. Brakuje mi dnia na dojście do siebie. Cała sobota upłynęła mi na czytaniu książki - tak,tak, znów książka. Nie miałam siły żeby wziąć się za ćwiczenia, czy doczłapać się na siłownie. Postanowiłam, że zrobię to jutro, choćby nie wiem co. Na szczęście pogoda się poprawiła, wybrałam się na krótki spacer, żeby ten dzień nie był do końca bezproduktywny.

Ostatnio mam ogromnego bzika na punkcie koloru nude. Już dziś wiem, że będzie to kolor, który często będę nosić w tym sezonie. Ale żeby nie było zbyt mdło i nudno chcę go ożywiać wrzaskliwym różem czy też soczystą pomarańczą. Świetnie komponuje się także z klasyczną czernią emanując elegancją i szykiem. Doskonale wygląda ze złotem.
Powoli kompletuję poszczególne części garderoby ;)
I tak o to skompletowałam : trencz, buty, marynarkę . 
Klasyczny trencz koloru beżowego zakupiłam jakiś czas temu (Promod) . Jest to jedna z nielicznych rzeczy, która zawsze jest na czasie i pasuje niemal do wszystkiego. Świetnie wygląda zarówno do spódnicy jak i do legginsów czy jeansów. Mój płaszczyk ma dwa rzędy średniej wielkości guzików, sięga przed kolano i ma pasek do przewiązania. Postaram się na dniach dodać zdjęcie ;)

Koturny także będziemy nosić w tym sezonie. Te ze zdjęcia poniżej zakupiłam w Zarze, bardzo się z nich cieszę. Są mega wygodne, świetnie leżą i wyglądają. Dostępne także w kolorze czarnym, jednak ja zdecydowałam się na ten odcień. Nude lekko wpadający w pastelowy róż. Cudo.


Poniżej wklejam kilka inspiracji. 





zakochałam się