niedziela, 23 marca 2014

Gotowanie na parze - kulinarny hit.

Zaczynając pisać posta zaczęłam się zastanawiać kiedy ostatnio smażyłam na patelni. Chyba dawno, bo nie jestem w stanie nawet wskazać konkretnego miesiąca. Najpierw przerzuciłam się na piekarnik. Piekłam wszystko co było możliwe - mięso, warzywa, nawet owoce do deseru. Czasami bywało to denerwujące bo pieczenie wymaga nieco więcej czasu niż smażenie, no ale ile jest zdrowsze.
Teraz nie wyobrażam sobie innej obróbki termicznej żywienie - gotowanie na parze, totalny hit w moim domu.


Gotowanie na parze pozwala mi zaoszczędzić mnóstwo czasu, nie wymaga stałego pilnowania, mieszania, przekręcania. Zachowana jest większa ilość składników odżywczych, warzywa zachowują naturalny kolor i smak, mięso jest soczyste.






Lubicie gotować na parze? Jakie są Wasze ulubione przepisy?

środa, 19 marca 2014

Chora Kama i jej chore zachcianki.

Jak ja nie znoszę być chora!

Leżeć z gilem do pasa, poruszać się w łóżku ruchem pełzakowatym, gdy każde przemieszczenie, uniesienie ręki sprawia ból i olbrzymi wysiłek. Kaszleć jak gruźlik, być gorącą jak piekarnik, narzekać na cały świat, ledwie słysząc na lewe ucho i ledwie paczać przez łzawiące oko. Przespałam poniedziałkowy wieczór i cały wtorek. Dzisiaj wstałam wypoczęta z nadzieją, że już jest lepiej. Życzyłam sobie aby antybiotyk miał jakieś turbokojące doładowanie, jednak im bliżej wieczora czuję, że znów opadam z sił, kaszel mnie dusi, tonę w smarkach i mam ochotę zjeść coś niezdrowego. Też tak macie? Jak chorujecie to marzy Wam się same obrzydliwie niezdrowe, tłuste żarcie? W takich chwilach żałuję, że McDonald nie ma dowozu do domu...chociaż może to i dobrze? W końcu samo dojście, albo nawet dojazd autem wymaga jakiegoś nakładu energii. No bo trzeba się ubrać, założyć buty i zejść po schodach, jak jest długa kolejka - a przeważnie jest, to jeszcze stojąc można popalić. Podobno 40 minut stania pozwala spalić 100 kcal :) ale ile zdrowia się traci! Ile człowiek tej chemii w siebie wpakuje! A to zaprocentuje.  Czy to oznacza, że będąc chorym nasze myśli są głównie autodestrukcyjne? Czy może nie jesteśmy w stanie panować nad popędami leżącymi gdzieś głęboko w naszej naturze? A może nasz system  poznawczy jest tak wyczerpany, że procesy motywacyjne zepchnięte zostają do lamusa. Dlaczego właśnie dzisiaj po ponad roku nie jedzenia McDonalda czuję się jak opętana wariatka, której przed oczami skaczą szczuplutkie, opalone fryteczki. I jeszcze nie mogę zaspokoić swojej dziwnej zachcianki, jakaż to olbrzymia frustracja! Agonia.

Spadła mi odporność - stres, zmęczenie, przepracowanie, niedosypianie. Ta choroba w gruncie rzeczy przyszła w dobrym czasie. Odpocznę sobie, wyśpię się i napiszę w końcu magisterkę. I jeszcze zacznę pisać pracę podyplomową na psychodietetykę. Pójdę też do fryzjera, bo jednak rudy to nie mój kolor. Pochodzę bez makijażu po domu, bo przecież nikt mnie nie widzi. Poprzytulam się z psem, bo zazwyczaj jakoś brakuje na to czasu. Wrócę do czytania książek, bo czytanie rozwija. A w weekend przyjedzie R. i naładuje mnie swoją bliskością.


Niestety muszę się ratować antybiotykiem, dziwnymi tabletkami. Dużo piję, pożeram miód i czosnek. Liczę na to, że w poniedziałek odzyskam siły. A tymczasem umilam sobie czas meczykiem i książką :)



I trochę Kamy :)





Kama i Madzia 





Wiosno! Chonotu!


niedziela, 16 marca 2014

Hej hej

Kama wraca do pisania bloga ! ;)
Zawsze gdy gonią obowiązki, jest duzo pracy, nauki znajduje sobie dodatkowe zajęcie :)
Blog to dobra forma odreagowania.
To sposób na konstruktywne spędzenie czasu.
To źródło motywacji, forma samorealizacji.

To czas na nowy bodziec, na ponowna stymulacje.
I ciekawość jak tam u Was :)

piątek, 31 stycznia 2014

Oj Kama Kama.

Kama zapadła w sen zimowy. Z nadzieją wierzyła, że uśpiona przeczeka ten fatalny etap, trudny, ciężki.
W między czasie postawiła na samorozwój, poszukując siebie. Próbując odpowiedzieć sobie na pytania, które silnie, nieustannie się mnożą i mnożą.

Jednak ten czas uważam za wykorzystany bardzo dobrze. Nie chcę się dzisiaj rozpisać i brzmieć zbyt patetycznie, ale...

W momencie gdy omal dzisiaj nie zginęłam w wypadku, poczułam, że żyję...
W ułamku sekundy przed oczami stanęły mi migawki z mojego życia...
Pomyślałam i zobaczyłam najważniejsze dla mnie osoby...
Poczułam pustkę... żal.
Nie modliłam się. Biernie czekałam na rozwój sytuacji.
Wrzeszczałam, choć nie wydałam z siebie ani słowa. Ani jednego.
Zamknęłam oczy i ku zdziwieniu na ustach pojawił się uśmiech...
Żyłam dobrze. 
Ale zrozumiałam, że mogę więcej, że mogę mocniej, że mogę lepiej.


Jestem w końcu zadowolona ze swojego wyglądu. Oczywiście poprawiłabym jeszcze trochę nogi i pośladki, ale obecny efekt mnie zadowala. Kolejny krok tu ujędrnianie i wzmacnianie mięśni.

Przed
]

Po




Mam nadzieję, że u Was spokojniej i lepiej. 
A już jutro zapraszam na porcję witamin ;)

niedziela, 5 stycznia 2014

Stary nowy rok.

Końcówka roku okazała się być bardzo intensywna. Mimo urlopu cały czas żyłam w biegu i pośpiechu, próbując w tym całym szaleństwie odnaleźć choć namiastkę ciszy i wewnętrznego spokoju.
Nawet zapomniałam o podsumowaniu minionego roku. Zabrakło czasu na refleksję, ale to był chyba udany rok. Rok w którym zarówno coś zyskałam i dla zachowania harmonii -straciłam. Rok w którym się gubiłam, by na nowo się odnaleźć - tylko po to - by zgubić się ponownie. Rok w którym miałam okazję poznać niesamowitych ludzi i pogrzebać wspomnienia o tych, którzy nie są warci pamiętania. Rok w którym kochałam- równie mocno- jak kochana byłam. Rok.....

''Nigdy nie wiemy, jak skończy się nasz dzień. Oczywiście wolelibyśmy wiedzieć, jakie kłody będą rzucane nam pod nogi. To przypadki zawsze okazują się być najciekawszymi częściami naszego dnia. Naszego życia… ludzie, których przyjścia się nie spodziewamy, obrót wydarzeń, jakiego nigdy nie wybralibyśmy (…).Niespodziewanie, znajdujesz się w miejscu, którego byś się nie spodziewał. I jest to albo miłe, albo potrzebujesz czasu, aby się przyzwyczaić. Jednak wiesz, że kiedyś, za jakiś czas to docenisz, więc każdego wieczoru idziesz spać, myśląc o jutrzejszym dniu, analizując plany i przygotowując listy. I mając nadzieję, że jakikolwiek przypadek by nie stanął na twojej drodze, będzie szczęśliwym''. 

Planować? Robić postanowienia? Chyba tak, ale warto zostawić sobie miejsce na to, czego nie sposób przewidzieć. Czy mogę zaplanować rok 2014? Nie mogę. Mogę jedynie oczekiwać od samej siebie, że coś zrobię, czegoś dokonam, że postaram się - niesie to ze sobą ryzyko. Bo jak się nie uda, to co wtedy? Niektórzy postanawiają, że zrobią coś, na co wpływ mają tylko oni sami. Ale na co w dzisiejszych czasach mamy w 100% wpływ?

Kama jednak postanowiła.
Postanowiła, że nie zmieni zbyt dużo w swoim życiu. Będzie żyła aktywnie, szczęśliwie i zdrowo, ograniczy spożycie mięsa i skoczy ze spadochronem. Reszta niech będzie przyjemnym zaskoczeniem.


Bo przecież to tylko data. Nie zmienia się nic.




czwartek, 26 grudnia 2013

Co się działo z Kamą?

Don’t look away, sometimes you’re better lost than to be seen...Don’t look away from the arms of a moment...Don’t look away from the arms of tomorrow....

Kama zniknęła na jakiś czas. Nie było to zaplanowane, przyszło z dnia na dzień. Czasami tak się zdarza, że wszystko co nas cieszy przestaje mieć sens. Zdarza się, że nawet wstanie z łóżka jest rzeczą niemożliwą. Są miesiące, dni, chwile, których wolałbyś nie pamiętać. Gdy życie zaczyna boleć tak bardzo, że nie możesz oddychać co robisz? Gdy wszystko Cię martwi i złości, gdy z niewiadomego powodu na środku ulicy wybuchasz płaczem i nie jesteś w stanie zrobić kolejnego kroku.... gdy ogarnia Cię uczucie osamotnienia... jak żyć? Psychiatrzy by zdiagnozować depresję kierują się cechami, które muszą trwać przez określony czas. Jednak jak uchwycić ten moment, kiedy coś zaczyna się dziać? Przecież depresja to nie tylko płacz. 
Choć rzeczywistość przytłacza i nierzadko główne motto brzmi: moje życie jest piękne, a potem trzeźwieję, to trzeba sobie jakoś radzić.

Kama ciężko pracowała. Dużo ćwiczyła, zdrowo się odżywiała, ale też dużo denerwowała. Kama popadła w nałogi, z którymi dzielnie walczy. Kama zaczęła mówić o sobie w trzeciej osobie, by móc spojrzeć na siebie okiem krytycznego obserwatora.

Kama stara się być szczęśliwa.
Kama myśli dereistycznie.







Tęskniliście :) ?

środa, 25 grudnia 2013

Kama życzy Wam.

Kochani!
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia pragnę złożyć Wam życzenia. Dużo zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze. Dużo miłości i przyjaciół, bo to dwie wartości, które oparte na zaufaniu i lojalności sprawiają, że masz wszystko co najważniejsze. Życzę Wam radości i pogody ducha, bo podobno uśmiech to najlepszy spalacz kalorii :) Życzę Wam spokoju, cierpliwości i wytrwałości, bo one pozwolą się Wam rozwinąć. Bądźcie życzliwi i dobrzy dla innych, bo dobro wraca. Znajdźcie w sobie te drzemiące gdzieś głęboko pokłady wrażliwości i subtelności. Łapcie dzień, cieszcie się każdą chwilą, mówcie, że kochacie - nim będzie za późno.

Kama.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...