piątek, 29 sierpnia 2014

Wędrówka w 39 stopniowym upale.

Poza wygrzewaniem się na słońcu i pływaniem w morzu, czas w Grecji przeznaczyliśmy również na zwiedzanie, któremu nierzadko towarzyszył ostry wycisk fizyczny. Wędrówki w 39 stopniach nie należą do najprzyjemniejszych, zwłaszcza jeśli droga prowadzi ku górze ;) Ale decydując się na wyjazd w sierpniu byliśmy na to przygotowani.
Któregoś dnia postanowiliśmy wybrać się w kierunku gór widzianych z okna. Widzieliśmy drogę, którą jechały samochody i postanowiliśmy się nią przejść, z góry wiedząc, że widoki będą niesamowite.


Mur, który widzicie w połowie góry to nasza droga, wydaje się być nisko, a droga wcale nie taka długa...W praktyce przejście nią zajęło nam dwie godziny, wypiliśmy litry wody, ale uśmiechy nie schodziły nam z ust ;)

 
Droga była dość wąska i kręta. Po prawej stronie mieliśmy skały, a po lewej przepiękne widoki.


No tak - przerwa ;)

W tle miasteczko i plaża na którą codziennie chodziliśmy.


Nasza druga wyprawa była bardziej dramatyczna i męcząca, ale o tym jutro ;)

czwartek, 28 sierpnia 2014

Zapachy na lato.

Niewątpliwie każda kobieta ma na swojej komodzie zapach, którym uwielbia się ''ubrać''. Do którego wraca zawsze i mimo, że odkrywa coś nowego, ten jeden jedyny ma na długo w pamięci. Z zapachem jak ze smakiem - pozwala nam powrócić do przeszłości, ożywia wspomnienia, przynosi chwile, które wydawałoby się, że zamazał czas. Mam swoje ulubione zapachy, których używam w zależności od pory roku. Do tej pory trudno było mi znaleźć coś idealnego na lato, ale jednak się udało ;)


1. Flora by Gucci, Gorgeous Gardenia.
Iskrzący wstęp zapachu Flora by Gucci Gorgeous Gardenia składa się z soczystej, słodkiej porzeczki, która została dopełniona prowokującą i niebywale orzeźwiającą esencją gruszki. Wyjątkowe płatki magicznej gardenii są podkreślone ciepłymi tonami kwiatu frangipani. W podstawie zapachu w doskonały sposób łączy się egzotyczna paczula z ekscytującymi nutami cukru. 
 
2. Valentino, Valentina
Zapach Valentina od razu oczaruje Cię nieoczekiwaną i przyjemną świeżością bergamoty, którą dopełnia w wyjątkowy sposób drogocenna trufla. Kwiatowe i odrobinę słodkie serce perfum skrywa kolejne składniki. Znajdziemy tutaj uwodzicielską truskawkę, aksamitny jaśmin, czarujący kwiat pomarańczowego drzewa i urzekającą tuberozę. Podstawą wiedzie roztańczona i figlarna ambra, ciepłe drzewo cedrowe oraz delikatna wanilia. 

3. Dolce i Gabbana, Dolce
Dolce to subtelna i kobieca kompozycja białych kwiatów, podkreślona przez Biały Amaryllis – kwiat z Południowej Afryki, zastosowany w perfumiarstwie zupełnie po raz pierwszy. Zapach otwiera się żywymi barwami i żywiołową słodyczą liści Neroli i kwiatu Papaya, których woń rozprasza się w bukiecie kwiatów, gdy powoli wyłania się serce kompozycji. Wyjątkowa, bogata kompozycja Białej Lilii Wodnej i Białego Żonkila, doskonale łączy się z mocną wonią Białego Amaryllisu. Kwiatowy charakter tego akordu zostaje zrównoważony poprzez ciepłe, Piżmowe nuty bazy oraz kompleksowe akcenty Cashemeranu. Na końcu snuje się zmysłowy, wonny tren lekkich drzew, tonacji Ziemi i pikantnych przypraw korzennych.

4. Calvin Klein, Eternity Summer,
Świeży i pełen życia, kwiatowo wodny zapach, który otwiera się iskrzącymi nutami mandarynki oraz rześkością liści bambusa.Gruszka i arbuz wnoszą kolorową soczystość do słonecznego kwiatowego bukietu składającego się z neroli, peonii, lilii wodnej oraz bujnej gardenii, podczas gdy delikatność piżma oraz białego drewna otacza wszystko woalem czystej zmysłowości.

Zapachy są typowo letnie, lekkie, kwiatowe, delikatne i kobiece. Dodatkowo mają bardzo ładne buteleczki, kojarzące się z dziewczęcością. Flora i Summer są przeze mnie używane najczęściej, bo doskonale sprawdzają się w ciągniu dnia. Dolce i Valentina mają w sobie coś cięższego, co powoduje, że bardziej pasują mi na wieczorną porę.

A jakie są Wasze ulubione letnie zapachy?

niedziela, 24 sierpnia 2014

Greckie smaki.

Gdy ktoś rzuca hasło: Grecja, co jako pierwsze przychodzi Ci na myśl? Ja należę do tej grupy ludzi, którzy głównie utożsamiają ją z niebanalną, smaczną kuchnią. Nie ukrywam, że nie mogłam się doczekać wieczornych wyjść na kolację do nadmorskich knajpek. Niemalże w każdej było równie tłoczno, więc z dużą pewnością wybór każdej jednej był dobrym wyborem, ale my mieliśmy miejscowego przewodnika - moją babcię - która nie tylko zabierała nas w niezwykłe miejsca, ale również rozpieszczała nas swoimi greckimi obiadami. I chociaż wróciłam z notesem pełnym przepisów z przykrością muszę stwierdzić, że to już nie to samo. Grecki pomidor jest pełen słońca, słodyczy i koloru. Nawet oliwa z oliwek nie smakuje tak dobrze, jak ta w małej, urokliwej knajpce w Tolo.


Niemalże do każdej greckiej kolacji - czy było to mięso, ryba, czy też souvlak zamawialiśmy cabage salat. Niby nic niezwykłego - trochę białej kapusty, marchewka, zielone oliwki. Całość polana oliwą z oliwek i skropiona cytryną. Jednak ta zrobiona w domowym zaciszu nie smakuje tak dobrze.

 

Kalamaki - czyli mięso na patyku. Do wyboru mamy mięso z kurczaka, wieprzowinę i baraninę. Prosto podane, obowiązkowo w towarzystwie cytryny.  Kalamaki zawinięte w placek pita, z tzadzykami, frytkami, pomidorami i czerwoną cebulą to souvlaki - taki grecki fastfood ;)


Do kalamaków często zamawialiśmy talerze z grillowanym serem. Mnie najbardziej posmakował grillowany ser halloumi, tacie i Rafałowi ser kefalotiri - rodzaj greckiego sera, który produkowany jest z mleka owczego lub owczego i koziego. Zalicza się go do serów twardych i ma charakterystyczny pikantny smak. Znalazłam go tutaj, ale cena troszkę mnie powaliła. Smaczne są również serowe krokiety - ale mnie jakoś nie zaskoczyły niczym specjalnym.



Owoce morza to must try w trakcie pobytu w krajach śródziemnomorskich. Ośmiornica, krewetki, mule, kalmary łowione są codziennie i na talerz wędrują świeże, chrupiące i jeszcze pachnące morzem. Wiadomo - albo się je lubi, albo nie jada wcale. Jednych brzydzą głowy krewetek, czy macki ośmiornicy, inni nie przełknęliby małży. Gdy pierwszy raz sięgałam po ośmiornicę byłam pełna obaw. Wyłączyłam jednak wyobraźnie i skupiłam się na smaku. Omniomniom!
 


Resztę z przyjemnością zjedzą koty ;)




Jako przystawkę grecy zawsze podają świeży chleb, ocet winny i oliwę z oliwek. Na talerz wylewamy oliwę i moczymy w niej chleb.


Barwena - czerwona ryba, w Grecji mówią na nią barbunia. Niesamowicie smakuje, ciężko porównać ją do smaku innej ryby. W tle o niżej horta - która wygląda jak trawa i faktycznie jest to dziko rosnąca zielenina, którą grecy zbierają na wzgórzach. mocno nasączona oliwą z oliwek i skropiona sokiem z limonki czy cytryny. Zimą podajemy ją na ciepło.


Jedzenie w nadbrzeżnych knajpkach, podziwiając zachód słońca, popijając zimne ouzo, głośno rozmawiając i śmiejąc się - chciałoby się to jak najszybciej powtórzyć. Smaki greckiej kuchni poznawaliśmy również w mieszkaniu - o czym niedługo ;)
Jak widzicie grecka czy też śródziemnomorska kuchnia, jest kuchnią która najbardziej odpowiada modelowi zdrowego odżywiania się. Gdy ktoś mnie pyta dlaczego w takim razie greczynki mają duże brzuchy i pupy nie muszę się długo zastanawiać. Już nie chodzi o to, że pochłaniane porcję są olbrzymie. Greczynki gubi godzina zjadanych posiłków - nierzadko jest to 22.00 czy 23.00. Jak widać, nawet to co zdrowe w nadmiarze szkodzi ;)

sobota, 23 sierpnia 2014

Grecja, dozoba!

Jak to mówią - wszystko co dobre szybko się kończy. Urlop i odpoczynek w słonecznej, przepięknej Grecji niewątpliwie zaliczają się do rzeczy dobrych. Powrót do rzeczywistości i ponowne wdrożenie się w sprawy życia codziennego zajęły mi trochę czasu ;) Za mało mi lata. Zdecydowanie za długo trzeba będzie czekać na kolejne, ciepłe podmuchy wiatru, poranne wschodzące słońce, błękitne niebo. Wielkimi krokami nadchodzi długa, szara jesień i sroga zima. Ale nie pozostaje nic innego jak cieszyć się ostatnimi dniami lata i łapać promienie słońca.
W najbliższym czasie przygotuję kilka postów z pobytu w Grecji. Był to czas aktywny, bo po za plażowaniem dużo zwiedzaliśmy, wybieraliśmy się na górskie wędrówki, wspinaliśmy po stromych schodach, aby nacieszyć oko przepięknymi widokami. Próbowałam nowych smaków i potraw, zachwycałam się architekturą i każdego dnia żałowałam, że nie mogę tam tak po prostu zostać.




poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Sierpniowe planowanie

Dawno już nie robiłam miesięcznych planów. Zauważyłam, że kiedyś, gdy spisywałam wszystko do kalendarza, albo wpisywałam na bloga realizowanie ich szło mi znacznie lepiej. Jestem typem człowieka, który uwielbia mieć masę kolorowych karteczek z różnymi zapiskami, pierdołkami. Lepiej mi się wtedy organizuje pracę i czas wolny.

W sierpniu wybieram się na długo wyczekiwany, letni urlop. W środę o 22.40 czasu polskiego wylatujemy do... Grecji :) Dobrze, że u nas obecnie mamy temperatury niemalże afrykańskie, to zmiana klimatu nie będzie tak drastyczna. Mam zamiar porządnie wypocząć, cieszyć się każdym dniem, aktywnie spędzać dzień na plaży, dużo spacerować i zwiedzać, jeść greckie przysmaki bez wyrzutów sumienia i pić czerwone wino pod oliwkowym drzewkiem.

Po powrocie do kraju zdecydowałam się na stałe wrócić do blogowania, treningów - nawet do biegania, gotowania. Do domu wracamy 15 sierpnia, więc będzie jeszcze połowa miesiąca by powoli zacząć realizować te najważniejsze założenia. Myślę, że zacznę od regularnej jazdy na rowerze, pływania i podstawowego treningu siłowego, który wykonywałam w domu. Jeśli chodzi o dietę to jest dobrze. Czasami trafiają się jakieś produkty o niskiej wartości odżywczej, ale zdarza się to naprawdę sporadycznie. Jedynym powtarzającym się grzechem jest spożywanie puszki, zimnej coca-coli ;D Czasami nachodzi mnie takie pragnienie, że nie jestem w stanie nad nim zapanować.

W sierpniu chciałabym również kontynuować naukę języka angielskiego.
Jako, że ten miesiąc ma jeszcze należeć do tych leniwszych myślę, że starczy. Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam sportowe buty na nogach.

A jakie są Wasze plany na sierpień :) ?

niedziela, 3 sierpnia 2014

Oleje do ciała!

Latem moja skóra jest wybitnie wymagająca. Jeśli tylko kilka dni odpuszczę sobie codzienną pielęgnację pojawiają się tego efekty - przesuszona skóra, łuszcząca się - zwłaszcza na ramionach, w okolicach łokci. Traci swój blask i gładkość w dotyku. Aby utrzymać jej stałe nawilżenie w tym okresie stawiam głównie na olejki - naturalne, bogate w składniki odżywcze, o przepięknym zapachu. Dzisiaj pięć moich ulubionych olejków do ciała, jeden przedstawię Wam nieco bliżej.


O Orientanie pisałam między innymi tutaj. Przedstawiałam Wam masło shea i olejki do ciała. Do dnia dzisiejszego pamiętam intensywny zapach imbiru i radość po każdym stosowaniu. Tym razem postawiłam na olejek z jaśminem indyjskim. Ale w składzie kosmetyku znajdziemy również inne cenne olejki: olej sezamowy, olejek migdałowy i inne. Jest to nowość pośród moich olejków i póki co mogę o nim napisać jedno - ma obłędy zapach. Jednak jestem pewna, że Orientana i tym razem mnie nie zawiedzie.

Olej bursztynowy ze Starej Mydlarni jest olejem najrzadziej przeze mnie używanym. Głównie wcieram go w dłonie, paznokcie i stopy. Dodaję go również do kąpieli.

Alterrę migdały i papaja używam głównie do olejowania włosów. Jest to produkt przyjemny w zapachu, moje włosy dobrze na niego reagują, dość łatwo się zmywa i ''nie wychodzi'' następnego dnia. Jednak jeśli chodzi o włosy mam zamiar przerzucić się na olejki khadi - koleżanka stosuje i zauważyła pierwsze efekty zmniejszenia wypadania włosów po zaledwie kilku aplikacjach.

Olej kokosowy - jemu poświęcę oddzielny wpis, na pewno wszystkim olej dobrze znany.

Na sam koniec zostawiłam olejek zakupiony w H&M. Z olejkiem naturalnym nie ma on zbyt wiele wspólnego. W składzie parafina i sylikony, ale zaraz za nimi olejek arganowy i witamina E. Używam go rzadko, raczej na specjalne okazje, do podkreślenia opalenizny.



Olejek fajnie nawilża skórę pozostawiając na niej świecące drobinki, które utrzymują się dość długo. Ładnie pachnie, a dzięki aplikatorowi w postaci pompki jest łatwy do wydobycia pożądanej ilości kosmetyku. Mam wrażenie, że lekko brązuje skórę. Fajna propozycja wakacyjna.



Wracam do OCM, regularnego olejowania włosów i wszelakich maseczek z olejkami w składzie. Dobrze robiły mojej twarzy - którą teraz czeka poważna regeneracja ;)
W planach mam wzbogacenie się o olej ze słodkich migdałów, olej tamanu, kocanki i rózany.
Ale najpierw projekt denko - po zużyciu dwóch zdecyduję się na kupno nowego. Sprzątając w łazience odnalazłam wiele kosmetyków, część z nich powędrowała do kosza.

Jakie są Wasze ulubione oleje? Może jakieś polecacie? Wasze doświadczenia z OCM?

piątek, 1 sierpnia 2014

Nie samą piersią z kurczaka się człowiek żywi ...

Wspominałam Wam, że od Nowego Roku Rafał nie jada mięsa - no może nie trzyma się tego aż tak mocno rygorystycznie, zdarza mu się raz na dwa tygodnie zjeść potrawę mięsną - ale tylko wtedy gdy mięso pochodzi z dobrego, znanego źródła.

Ja również jadam zdecydowanie mniej mięsa. Co prawda w takie gorące dni w ogóle nie chce mi się gotować jakiś skomplikowanych dań. Stawiam na dania łatwe, szybkie i smaczne. A czasami jestem też pozytywnie zaskoczona obiadem podanym pod sam nos ;)

Dzisiaj propozycja kilku dań wegetariańskich!

Kasza gryczana z ciecierzycą


Składniki: 

- kasza gryczana
- ciecierzyca
- cukinia
- papryka chilli
- pietruszka
- cebula
- zółta papryka
- marchewka
- pomidory świeże lub z puszki
- zioła i przyprawy - u mnie kurkuma, tymianek i rozmaryn.

Przygotowanie:

Ciecierzycę zostawiamy na noc w wodzie. Ciecierzyce gotujemy. Wszystkie warzywa kroimy, smażymy na oleju rzepakowym, pod koniec smażenia dodajemy pomidory i taki sos dusimy do momentu kiedy rozpadną się pomidory i uzyskamy jednolity sos. Dodajemy ugotowaną ciecierzycę i pietruszkę. Przyprawy według uznania. Ja dodaję łyżkę kurkumy, odrobinę tymianku i rozmarynu.


Risotto bardzo serowe

Składniki:

- ryż do risotto - polecam firmy Uncle Ben's
- papryczki chilli
- cebula
- cukinia
- koper
- śmietana
- masło
- parmezan
- przyprawy: tymianek

Przygotowanie:

Ryż podsmażamy na łyżce masła i dodajemy wodę - gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Warzywa kroimy  i smażymy. Pod koniec gotowania ryżu dodajemy do niego warzywa. Następnie dodajemy śmietanę i posiekany koper. Całość chwilę gotujemy, pamiętając o ciągłym mieszaniu. Zdejmujemy z ognia, chwilę studzimy i dodajemy starty ser energicznie mieszając.



Spaghetti warzywne

Składniki:

- cukinia
- cebula
- czerwona fasola
- marchewka
- pomidory świeże lub z puszki
- makaron spaghetti - polecam Malmę - u mnie biały - posiłek potreningowy więc można sobie pozwolić ;)
- ser do posypania
- czosnek
- przyprawy: bazylia, oregano, suszone papryczki chilli, tymianek

Przygotowanie:

Makaron gotujemy. Warzywa kroimy i smażymy. Dodajemy pomidory, czosnek i suszone przyprawy, pod koniec gotowania dodajemy czerwoną fasolę. Wykładamy na makaron i całość posypujemy startym serem.


Smacznego!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...