poniedziałek, 9 lipca 2018

Zdrowego stylu życia można się nauczyć!

I po raz kolejny, za kilka miesięcy, gdy organizm dojdzie do siebie po porodzie zacznę redukcję. Nie ma co się oszukiwać - kilka nadprogramowych kilogramów to jednak ogarnęłam podczas tych dziewięciu miesięcy. Te wszystkie ciasta, ciasteczka i inne słodkości - choć często wypiekane w domu odłożyły się w kilku miejscach. Tłuszczyk tu, tłuszczyk tam, fałdka tu, cellulicik tam... przy ograniczonej aktywności fizycznej i leżeniu w oczekiwaniu na pojawienie się gwiazdorki nie ma co się dziwić - do tego kondycja - ah może już przestanę? 

Kluczem do bycia zdrowszym i szczuplejszym jest wypracowanie zdrowych nawyków - krok po kroku. Nikt z nas nie lubi obostrzeń, zakazów, nakazów, restrykcyjnej diety. Często szybko się poddajemy, wracamy do stylu żywienia sprzed odchudzania i efekt jojo gwarantowany. Szybko się również zniechęcamy, poddajemy, przestajemy wierzyć w siebie, we własną skuteczność i możliwość realizacji zamierzonych celów. Nastawiamy się przecież, że oczekiwane rezultaty pojawią się szybko i najlepiej, przy jak najmniejszym nakładzie pracy - na samym początku pragnę podkreślić - tak się nie da. Aby skutecznie zrealizować swoje postanowienie o redukcji, żyć zdrowiej na co dzień jest jedna skuteczna metoda i właściwa droga - zmiana nawyków żywieniowych.

Muszę  jednak być z Tobą szczera i napisać Ci, że na początku wcale nie jest to takie proste. A już na pewno nie da się tego zrobić, jeśli postanowisz dokonać zmian od razu, na szybko, narzucając sobie zakazy. Każdą zmianę starajmy wprowadzać się powoli, etapami, małymi krokami. Trwa to dłużej, ponieważ pewne nawyki muszą nam wejść w krew, musimy je wypracować, nie załamywać się małymi potknięciami. Jak to ogarnąć by miało sens i okazało się skuteczne?

Spróbuj wprowadzać jeden krok tygodniowo. Jeśli zaobserwujesz, że coś sprawia Ci trudność - zatrzymaj się i  zastanów w czym tkwi problem. Kontynuuj wyrabianie tego samego nawyku przez kolejny tydzień. Nie spiesz się, nie spinaj, nie zniechęcaj. Z czasem wszystko to o czym przeczytać poniżej przychodzić będzie Ci z łatwością, automatycznie.



 PAMIĘTAJ O ŚNIADANIU

O konieczności jedzenia śniadań pewnie wiecie - jest to pierwszy posiłek w ciągu dnia, który ma za zadanie dostarczyć energii i rozkręcić układ pokarmowy do działania. Ja wcześniej miałam problem ze śniadaniami - jadłam w pośpiechu, nie zwracałam uwagi na to jaki posiłek spożywam, co często skutkowało szybkim spadkiem energii. Teraz staram się jeść śniadanie do godziny po wstaniu.

OGRANICZ CUKIER

To chyba z tym punktów mamy wiele trudności. Ten pyszny batonik po biegu przecież nie zaszkodzi. Ten jeden cukierek niczego nie zmieni...Nic bardziej mylnego! Cukier jest wszędzie! Ukryty pod różnymi nazwami w wielu produktach spożywanych codziennie - w jogurtach, sokach, płatkach, wodach, chlebie. Cukier to nie tylko słodycze i ciasta. Na początek spróbuj ograniczyć a docelowo wyeliminować cukier ze swojej diety - i nie chodzi tylko o to byś zaczęła kochać kawę bez białego cukru. Unikaj aspartamu, acesulfamu K, cyklaminy, sacharyny, sukralozy. Cukier to też ten trzcinowy, syrop glukozowo-fruktozowy, syrop klonowy, syrop z agawy, syrop ryżowy, miód, melasa, maltodekstryna, syrop daktylowy, syrop trzcinowy, karmel, sacharoza, glukoza, fruktoza, cukier palmowy, dekstryna itd. Ja osobiście nie jestem za tym by z diety wykluczyć każdy rodzaj cukru, ale za tym by dokonywać mądrych, świadomych wyborów. 

CZYTAJ ETYKIETY

Chcąc wykluczyć dany składnik z diety, jesteśmy zmuszeni zapoznać się ze składem danego produktu. Wybór odpowiednich produktów jest bardzo ważny podczas nauki zdrowego stylu życia .Początkowo studiowanie etykiet może Cię irytować - te wszystkie dziwne nazwy, skróty - skąd masz wiedzieć co wykluczyć a co nie? Zasada jest prosta - im prostszy skład tym lepiej. Dodatkowo w sieci możesz znaleźć listy e-dodatków, a także aplikacje, które pomogą Ci podczas dokonywania wyboru, co ma wylądować w koszyku. Poszukaj informacji na różnych grupach, zaczerpnij wiedzy i doświadczenia innych. 

 USUŃ Z DIETY TŁUSZCZE TRANS

Tłuszcze trans to rodzaj tłuszczów z grupy nienasyconych.  Są to utwardzone tłuszcze roślinne, uznawane za jedne z najbardziej szkodliwych typów kwasów tłuszczowych. Warto podkreślić, że te tłuszcze trans które występują naturalnie ( w mleku, w mięsie) nie są szkodliwe dla zdrowia. Niezdrowe są te, które powstają w procesie chemicznym jakim jest uwodornienie - czyli utwardzenie olejów roślinnych. Ich nadmierne spożywanie wpływa na rozwój cukrzycy, miażdżycy, która to z kolei zwiększa ryzyko wystąpienia zawału czy udaru mózgu. Najwięcej tłuszczy trans znajdziemy w margarynie, chlebie, wypiekach cukierniczych, chipsach, chrupkach, paluszkach, krakersach, herbatnikach, biszkoptach, słodyczach, pączkach, frytkach, zupach w proszku. W Polsce producenci nie mają obowiązku informować konsumenta jaką ilość tłuszczy trans zawiera dany produkt. Aby się ustrzec, warto pamiętać o tym, by nie kupować produktów, które będą zawierały takie hasła jak utwardzony, uwodorniony, częściowo uwodorniony. Unikaj również produktów które nie zawierają cholesterolu, gdyż to właśnie w ich składzie znajdują się utwardzone oleje roślinne. 
Postaw na zdrowe tłuszcze - oliwę z oliwek, olej rzepakowy, jedz orzechy, migdały, tłuste ryby.

WYKLUCZ ŻYWNOŚĆ PRZETWORZONĄ

Nie jedz dań typu fast-food. Z kuchni pozbądź się wszelkich polepszaczy smaku - veget, maggi, kostek rosołowych, czytaj składy przypraw do mięsa i mieszanek ziołowych. Nie jedz sosów w proszku, unikaj sosów w słoikach - chyba, że mają dobry skład - taaaak, są takie :) Nie kupuj gotowych dań. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że może być to jeden z trudniejszych kroków - nie każdy ma ochotę stać w garach i przygotowywać w domu zdrowe jedzonko. Ale uwierz mi warto - jak już raz spróbujesz, to zobaczysz, że nie jest to ani trudne, ani czasochłonne, ani też męczące. 

OGRANICZ SÓL W DIECIE


WĘGLOWODANY PROSTE ZAMIEŃ NA ZŁOŻONE

Biały chleb zamień na pełnoziarnisty, żytni czy razowy. Zamiast makaronu białego wybierz pełnoziarnisty. Zamiast mąki pszennej używaj owsianej, razowej, żytniej, ryżowej, kokosowej. Jedz dużo kasz. Spróbuj samodzielnie wypiec chleb.

 JEDZ WARZYWA

Wiadomo dlaczego, prawda? :)

PAMIĘTAJ O WODZIE!

Organizm do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje odpowiedniego nawodnienia.  Optymalnie powinno wypijać się około 2 litrów wody na dobę. Gdy jest ciepło, czy też uprawiasz aktywność fizyczną pamiętaj o zwiększeniu podaży płynów. Gdy pijesz za mało możesz zmagać się z bólami głowy, zmęczeniem, dekoncentracją, spadkiem energii. Może dojść również do niebezpiecznego dla zdrowia odwodnienia, omdleń, spadków ciśnienia. Warto wyrobić nawyk picia wody często, ale w małym ilościach. Pamiętać o tym, by zawsze mieć przy sobie butelkę z wodą. Fajną opcja jest butelka filtrująca wodę. Dla tych, którzy mają problem z pamiętaniem o tym aby pić wodę dostępne są aplikacje na telefon. O aplikacjach które uważam za przydatne napiszę oddzielny post.

 CODZIENNA PORCJA RUCHU

Aktywność fizyczna to nieodłączny element zdrowego stylu życia. Aby zachować zdrowie i kondycję należy pamiętać o codziennej dawce ruchu. Nie trzeba sobie z góry narzucać aktywności fizycznej, której się nie lubi, nie czuje, nie chce robić. Jak będziesz biegać żeby schudnąć, a w głębi duszy nie będziesz tego lubić i każde wyjście na trening będzie walką samą z sobą to jaki to ma sens? Szybko się poddasz i zrezygnujesz. Dana aktywność fizyczna ma przede wszystkim sprawiać Ci przyjemność, poprawiać Twoją kondycję, wpływać na jakość ciała - gubienie centymetrów i kilogramów niech będzie przyjemnym efektem ubocznym. Jeśli nie jesteś w stanie ćwiczyć codziennie wybierz na początek trzy dni w tygodniu. Z czasem zwiększaj ilość treningów, czas ich trwania. Pamiętaj, że codzienny spacer również się tutaj zalicza :) 

NIE KUPUJ PRODUKTÓW LIGHT

Co z tego, że mają obniżoną zawartość tłuszczu, skoro zawierają więcej cukru? Musimy pamiętać, że tłuszcz w diecie nie jest zły. Jest ważny m.in dla gospodarki hormonalnej. Wybierajmy świadomie to co ląduje na naszych stołach i w naszych żołądkach.

HIGIENA PSYCHICZNA

Dbaj o swoje zdrowie psychiczne. Zachowanie równowagi w dzisiejszych czasach czasami stanowi wyzwanie. Żyjemy szybko, oczekujemy natychmiastowej gratyfikacji, marzy nam się osiąganie dobrych rezultatów, jesteśmy bardziej niż kiedyś podatni na ocenę innych. Podczas te całej gonitwy mamy mało czasu na rozmowę z samym sobą, na celebrowanie chwil, na radość z dnia dzisiejszego, na bycie tu i teraz.A to właśnie dialog z samym sobą wzmacnia nas, nadaje kierunek naszym działaniom, pozwala dostrzec to co w życiu dla nas ważne. Zachęcam Cię byś znalazł choć chwilę czasu tylko dla siebie. Na dostrzeżenie tego co dobrego Cię dzisiaj spotkało. Na medytację, relaksację, wyciszenie się, spokojne oddychanie. To bardzo istotne. 

MNIEJ STRESU

Łatwo powiedzieć, trudniej zrealizować. Dzisiejszy świat dostarcza nam wielu stresorów. Mąż się czepia o bałagan w mieszkaniu, dziecko nie chce jeść, do tego pracujesz w kilku miejscach na raz a doba choć byś chciała nie ulegnie wydłużeniu. Stresują nas rzeczy małe i duże, nie zawsze jesteśmy w stanie się uspokoić, wyciszyć, odstresować na zawołanie. Nie jesteśmy również w stanie wykluczyć stresorów z naszego życia. Ale jesteśmy w stanie świadomie podjąć decyzje jak na to zareagujemy- choć wymaga to pracy i czasu.  Więcej w tym temacie wkrótce na blogu. Ja przyjęłam taką zasadę w życiu - że przestaję martwić się tym, na co nie mam wpływu. 


Pamiętaj  - małymi krokami do celu :)

czwartek, 26 kwietnia 2018

Orientacja w schemacie ciała.

Pamiętam, że gdy chodziłam do przedszkola wiele dzieci miały problem podczas jednej z zabaw ruchowych. Mianowicie chodziło o to, by na dany sygnał dźwiękowy zrobić obrót - w prawą bądź w lewą stronę ciała. Wpadaliśmy na siebie, zderzaliśmy się czołami. Panie przedszkolanki przywiązywały nam do prawej ręki kolorowe szarfy, żebyśmy zapamiętali strony swojego ciała. 

Orientacja w schemacie własnego ciała, a także orientacja kierunkowa jest bardzo ważna w codziennym życiu. Jest niczym innym jak zdolnością do nazywania i wskazywania różnych części ciała oraz do rozróżniania strony lewej od prawej. Proces ten szczególnie dynamicznie przebiega w okresie wczesnego dzieciństwa, stąd tak ważna nasza rola - rodziców, pedagogów, psychologów by trzymać rękę na pulsie. Wiedzę o swoim ciele dziecko nabywa stopniowo, a zdolność do jej nabywania uwarunkowana jest indywidualnie i zależy zarówno od predyspozycji jak i doświadczenia. Niektóre dzieci nie mają problemu we wskazaniu prawidłowej strony ciała, jednak są też takie, którym sprawia to dużo trudności. Na kształtowanie schematu ciała wpływ ma  rozwój pewnych struktur mózgowych: ośrodków podkorowych zlokalizowanych głównie w móżdżku oraz ośrodków korowych odpowiadających za bardziej precyzyjne zróżnicowanie mapy ciała. Obszary te odpowiadają za przetwarzanie różnych bodźców sensorycznych (głównie wzrokowych, dotykowych  proprioceptywnych), dlatego też nabycie schematu ciała jest zależne od prawidłowej syntezy tych  bodźców. Ich nieprawidłowa synteza jak wiemy to inaczej zaburzenia w zakresie integracji sensorycznej. W chwili poruszania się, każdy kontakt powierzchni ciała z innym obiektem stymuluje receptory dotyku powodując powstanie impulsu, który biegnie do mózgu by poinformować o tym, co się stało. Jeśli dziecko widzi miejsce kontaktu z obiektem, wówczas bodźce wzrokowe będą kojarzone z doznaniami dotykowymi tak, że późniejsze impulsy płynące z tych pól będą rozpoznawane jako te, które płyną z określonej części ciała nawet wtedy, gdy nie będzie ona widziana. Doświadczanie takich doznań związanych z ruchem jest niezbędne do rozwoju schematu ciała, a zaczyna się ono bardzo wcześnie, bo w okresie niemowlęcym.

JAK KSZTAŁTOWAĆ ORIENTACJĘ W SCHEMACIE CIAŁA?


Uważam, że olbrzymią rolę odgrywa lustro. Początkowo dziecko nie jest świadome, że odbicie w lustrze przedstawia jego samego, jednak w 5 miesiącu życia reakcja dziecka na odbicie w lustrze ulega zmianie. Dziecko bacznie obserwuje ruchy swojego ciała, ruchy w otoczeniu, śmieje się i głuży do swojego odbicia. Na tym etapie wciąż nie identyfikuje się z postacią widzianą w lustrze - dopiero w wieku 7-8 miesięcy zaczyna komunikację między własnymi ruchami i tym, że patrzy w lustro. Dziecko zaczyna doświadczać samego siebie, doświadczać swoje ciało, umieszczać je w przestrzeni. Na dalszym etapie rozwoju wciąż następuje proces identyfikacji i rozwoju tożsamości, a lustro jest dobrym pomocnikiem.

 Lustro możemy wykorzystać do zabaw z dzieckiem w pokazywanie i nazywanie części ciała, poruszanie poszczególnymi częściami ciała, zapoznania z oznaczeniami stron ciała (prawa, lewa), odtwarzanie min, powtarzanie czynności wykonanych przed dorosłego.

Podczas ćwiczeń z dziećmi starszymi możemy wykorzystać techniki plastyczne - odtwarzanie wspólnie z opiekunem sylwetki ciała człowieka. W sieci dostępne są różne układanki magnetyczne przedstawiające ciało człowieka i wymagające od dziecka prawidłowego rozmieszczenia. Przydatne będą również piłki sensoryczne, którymi możemy masować ciało dziecka.
Fajnie sprawdzają się również różne piosenki, wierszyki, wyliczanki.





Pozdrawiam,
Kama.

piątek, 13 kwietnia 2018

Plac zabaw i jego wpływ na rozwój dziecka.

Gdy na zewnątrz robi się ciepło spędzamy dużo czasu na świeżym powietrzu. Obserwuję wiele mam czy par spacerujących z dziećmi w wózku, lub siedzących na ławkach, podczas gdy dzieci biegają po ''starówce''. Każda forma ruchu na świeżym powietrzu jest dobra, jednak zabawa na placu zabaw jest mocno rozwijająca dla dzieci - i to również tych najmłodszych. Całe poprzednie lato spędziliśmy z Janem w piaskownicy. Jeszcze wtedy nie wiele się bawił w sposób przyczynowo-skutkowy, ale już wykazywał zainteresowanie łopatką, przesypywaniem piasku do wiaderka. Chętnie zjeżdżał z niskiej zjeżdżalni, bujał się na konikach - podpierany za plecy i huśtawce.

Od tamtej pory na plac zabaw zachodziliśmy podczas codziennych spacerów. I nie miała znaczenia pogoda - czy w deszczu, śniegu, przy wietrze, czy też w słońcu - Jan zawsze musiał chociaż przez 20 minut pobujać się na huśtawce. Huśtawka jest też tradycją podczas pobytu u teściów - fajnie się w niej zasypia :)

Nie wszystkie dzieci chętnie się bujają, nie wszystkie mają łatwość zabawy w piasku - przeszkadza im struktura, to, że rączki są oblepione, a buty brudne. Czasami jest to naturalne w rozwoju dziecka, czasami stanowi podstawę do dalszych obserwacji - ale o tym powiem Wam więcej gdy już skończę odpowiednie przeszkolenie.

Ale przejdźmy do głównego tematu - rozwijającego wpływu placu zabaw.

Na nowoczesnych placach zabaw znajdziemy różne, atrakcyjne dla dziecka obiekty. Jednak skupmy się może na tych tradycyjnych, będących na placach zabaw od zawsze.


ZJEŻDŻALNIE


Dzieci uwielbiają zjeżdżalnie! 
Podczas zjeżdżania na zjeżdżalni dziecko rozwija równowagę i koordynacje. Uczy się jak balansować ciałem, jaką przyjąć pozycje podczas zjeżdżania, ale również tego jak upadać. Dziecko oswaja się z szybkością, trenuje precyzyjność ruchów. Na placach zabaw możemy spotkać się z różnymi zjeżdżalniami - atrakcyjnymi również dla starszych dzieci. Gdy wybierzecie się z dzieckiem do parku zabaw możecie zjeżdżać w ciemnej rurze, czy z długiej zjeżdżalni, na której miejscami unosisz się do góry :) Młodsze dzieci na początku warto asekurować, nie rzadko wykazują one postawę lękową i boją się pierwszego zjazdu. Pamiętajmy, że warto zachęcić, ale nie zmuszajmy dziecka do tego, czego robić ochoty nie ma.

HUŚTAWKA

Dziecko spokojne kołysanie zna już z życia płodowego. Podczas gdy mama się porusza, dziecko ukojone zasypia. Huśtanie sprawia przyjemność - zarówno mniejszym jak i większym dzieciom. Podczas bujania na huśtawce czy też konikach dziecko rozwija równowagę, koordynacje, wycisza się, uspokaja. Czy zdarzyło się Wam, że Wasze dzieci po prostu zasnęły w trakcie huśtania? Bo nam nie raz :) Huśtawka ma działanie wyciszające, działa antystresowo - pomaga w sytuacji silnie stresującej. Zabawy na huśtawce mają również działanie terapeutyczne - zalecane są w terapii dzieci autystycznych, z nadpobudliwością ruchową czy ze zdiagnozowanymi innymi zaburzeniami psychicznymi. Jeśli macie swój dom i dużo miejsca wokół niego to fajną opcją jest rodzinna, duża huśtawka. Huśtawki można też zamówić w sklepach w różnej formie - montowane do sufitu, do futryny. W związku z tym, że u nas Jan nie ma problemu z bujaniem nawet zimą nie inwestowaliśmy w domową. Teraz gdy spodziewamy się drugiego bobasa, planuję zakupić multisensoryczną kołysko-huśtawkę.



DRABINKI I WSPINACZKI

Podczas wspinania na drabinkach dziecko uczy się oceny ryzyka, oceny własnych umiejętności, następuje współpraca różnych części ciała, rozwijają i wzmacniają się mięśnie, współdziałają obie półkule mózgowe (naprzemienne ruchy rąk i nóg). Dziecko ma możliwość usprawniania motoryki dużej. Podczas zabawy na drabinkach ważna jest asekuracja dorosłego. Coraz częściej na placach zabaw widzę również mini ścianki wspinaczkowe - doskonały pomysł :) 


URZĄDZENIA BALANSUJĄCE

Występują w postaci bujanych, podwieszanych mostów czy też równoważni. W naszej okolicy chyba jeszcze nie widziałam placów zabaw wyposażonych w te elementy. Jednak Jan ma mnóstwo frajdy z podjazdów dla rowerów i wózków, które znajdują się przy klatkach schodowych. Uwielbia pod nie podbiegać i zbiegać z nich. Podczas biegu z tych bardziej stromych niejednokrotnie poczuł jak wygląda upadek, ale nie zraził się i kontynuuje biegi, przez co rozwija równowagę, uczy się kontroli nad swoim ciałem.


PIASKOWNICA

Jan jest obecnie w fazie wrażliwej na rozwój ruchowy - wszelkie zabawy z piłką, wspinaczki, bieganie, skakanie to coś co sprawia mu olbrzymią radość. Ostatnio nieco mniej bawi się w sposób statyczny. Usiądzie w piaskownicy, pobawi się kilka minut, po czym rzuca gadżetami i biegnie na zjeżdżalnie. Jednak piaskownica na placu zabaw jest miejscem, w którym zawsze są dzieci. Młodsze jedzą piach i przesypują piasek z łopatki do wiaderka :) starsze robią konstrukcje - budują zamki, kopią rowy, tworzą rozmaite babki, które później przyozdabiają liśćmi, kwiatami - znacie to prawda?
Jeśli chodzi o funkcję rozwojową, to zabawa piaskownicy nie tylko wspiera rozwój motoryki małej i kreatywności, ale także - a może zwłaszcza - wspiera rozwój społeczny dziecka. Uczy dawać, brać, dzielić się, współpracować i podporządkowywać się grupie. Uczy czym jest praca i poszanowania dla niej. W ogóle zabawa sama w sobie jest funkcją społeczną. Piasek dostarcza również doznań sensorycznych - dotyk jest bardzo ważnym zmysłem, który bardzo wcześnie rozwija się u dziecka, współgra z innymi zmysłami i wpływa na harmonijny rozwój. Podczas chodzenia boso po piasku angażujemy wiele zmysłów, które wpływają na pobudzenie wielu komórek i  tworzenie nowych połączeń w mózgu oraz wzmacnianie już tych istniejących. 



Nasze zabawy na placu zabaw znajdziesz na moim instagramie - KLIK



wtorek, 3 kwietnia 2018

Domowa ciastolina.

Jan uwielbia zabawę ciastoliną. Fascynacja trwa dobre cztery miesiące, co mnie bardzo cieszy, ponieważ nie dość, że jest to zabawa która zajmuje go na dłuższy czas, to jest też mocno rozwijająca. 
Ciastolina dostępna w sklepach jest kolorowa i pachnąca, jednak charakteryzuje się ona jednolitą strukturą. Wykorzystując dołączone w zestawie narzędzia możecie wyczarować ciasteczka, torty, tosty, gofry, kanapki, hamburgery....i to nie wszystkie możliwości. Nasze ciastolinowe wytwory Jan wykorzystuje w zabawie w udawanie/ tematycznej - częstuje nas goframi i głośno krzyczy JEC!!! ;) 


Lepienie, rwanie, kulanie, wałkowanie, rozciąganie, tworzenie z ciastoliny doskonale wpływa na rozwój:

- motoryki małej
- ogólnej sprawności manualnej
- wyobraźni
- kreatywności

Dodatkowo mnie takie ugniatanie doskonale relaksuje, rozładowuje napięcie, wycisza - myślę, że na dziecko może mieć taki sam wpływ.


Ciastolina dostępna w sklepach przeznaczona jest dla dzieci w wieku 3+ - nie tylko ze względu na złożoność zabawy - jednak dwulatek sam nie jest w stanie wykorzystać wszystkich dostępnych narzędzi, ale także występuje ryzyko połknięcia. Podczas zabawy Janowi ZAWSZE towarzyszę Ja albo mąż - nigdy nie wiadomo kiedy zdecyduje się skosztować pysznego gofra z borówkami ;)

Dla młodszych dzieci proponuję stworzenie domowej ciastoliny. Dodatkowo możemy wzbogacić ją o wrażenia sensoryczne - dodając produkty dostępne w domu.

Przepis na domową ciastoliną:

- 400 ml mąki
- 400 ml ciepłej wody
- szklanka soli
- 2 łyżki oleju


Wszystkie składniki dokładnie mieszamy - możecie użyć miksera, jednak nie jest to konieczne. Przygotowaną masę podgrzewamy na wolnym ogniu, cały czas mieszając do momentu aż zgęstnieje i będzie bez problemu odklejać się od rąk. 
Następnie uzyskaną ciastolinę dzielimy na porcję i do każdej dodajemy wybrany przez nas składnik. I tutaj ogranicza Was tylko wyobraźnia. Do dostarczenia doznań sensorycznych możecie wykorzystać kolorowe barwniki, przyprawy w proszku, ziarna, suszone kwiaty, świeże liście, świeże przyprawy, naturalne olejki zapachowe.

Przygotowanie masy, razem z posprzątaniem kuchni zajmuje 40-50 minut. 



NASZA DOMOWA SENSORYCZNA CIASTOLINA



Ciastolina z czarnuszką. Jeśli nie macie czarnuszki, możecie dodać płatki owsiane, ryż czy siemię lniane.


Ciastolina z niebieskim barwnikiem spożywczym i olejkiem lawendowym.


Ciastolina z listkami świeżej bazylii. Super byłaby ze świeżą miętą - ale się nam skończyła.


Ciastolina z cukrowymi serduszkami.


Ciastolina z curry. Jeśli chcecie żeby jakaś przyprawa (kurkuma, papryka słodka) zabarwiła Wam całą porcję - użyjcie całego opakowania. 



Z tego przepisu masa wychodzi idealna !


Mały fotograf :D

To co, przygotujecie taką sami w domu? Zabawa i doznania gwarantowane ;)

wtorek, 20 marca 2018

Niewydolność szyjki macicy - moja historia.


Witajcie! Obiecałam, że napiszę na blogu wpis dotyczący niewydolności szyjki macicy. W związku z tym, że nie mam wykształcenia medycznego bazować będę na swoim doświadczeniu i wiedzy, którą zdobyłam na etapie studiowania mojego problemu i rozmów ze specjalistami z zakresu ginekologii i położnictwa.

Gdy zaszłam w moją drugą ciążę - z Jasiem - miałam takie wyobrażenie, że gdy minie 13 tydzień ciąży to jestem bezpieczna. Nie wiedziałam NIC o skracających się szyjkach, przedwczesnych porodach, późnych poronieniach, odklejających się łożyskach itd. Z czasem aplikacja ciążowa podsuwała mi różne newsy, ale nigdy nie pomyślałam, że na własnej skórze będzie mi dane doświadczyć tego wszystkiego. Przecież zdarza się to tak rzadko..

Nie wiem czy jest sens powtarzać informację, które możecie bez problemu wygooglować. Ale może to co najważniejsze. Niewydolność szyjki macicy czyli jej skracanie, rozwieranie prowadzi do poronienia lub przedwczesnego porodu. 
Skąd się bierze niewydolność szyjki? Szyjka jest osłabiona, czego powodem mogą być wcześniejsze zabiegi na szyjce macicy (łyżeczkowanie, sztuczne poronienie), wady wrodzone, nieprawidłowości produkcji kolagenu, wcześniejsze porody, zaburzenia hormonalne, ale także infekcje. Jedne kobiety mogą też mieć anatomicznie krótsze szyjki. Wszystko jest w porządku do 14 tygodnia. Po 14 tygodniu gdy zaczyna coraz bardziej rosnąć macica i bobas zaczynają się problemy - szyjka nie jest w stanie wytrzymać ciężaru, nie jest w stanie utrzymać ciąży - zaczyna się przedwcześnie rozwierać i ''puszczać''. Wpadnijcie do Mamy Ginekolog - kto nie zna Nicole? 


Wróćmy do mojej ciąży z Jasiem. 
Czułam się doskonale - żadnych wymiotów, nudności, biegałam, pływałam, w 17 tygodniu marszem pokonałam ponad 15 km. I własnie po tym marszu pierwszy raz poczułam, że przesadziłam. Zaczęło mnie boleć podbrzusze. Łyknęłam lek rozkurczowy i minęło. Za 2 dni miałam wizytę u mojego lekarza prowadzącego więc nie panikowałam. Na badaniu okazało się, że jest wszystko ok, ale faktycznie macica zachowuje się dość niespokojnie, napina się, stawia, twardnieje. Za tydzień pojawiłam się na kolejnej kontroli, na której to okazało się, że szyjka od ostatniej wizyty skurczyła się w ekspresowym tempie. Nie położyłam się do szpitala, ale zalecono mi oszczędny tryb życia, pobrano posiew z kanału szyjki i zaproponowano założenie pessara - wtedy jeszcze wciąż nie wiele wiedziałam, co tam się odstawia. Posiew nie był jałowy więc przez tydzień przeleczyłam się antybiotykiem i w 20 tygodniu w gabinecie lekarskim założono mi pessar, który miał za zadanie odciążyć szyjkę macicy i zapobiec jej dalszemu skracaniu. Założenie krążka jest bezbolesne, odbywa się szybko, nie wymaga znieczulenia. Jest metodą nieinwazyjną, jednak ma jedną bardzo dużą wadę - jako ciało obce jest bardzo często przyczyną infekcji. I właśnie w 31 tygodniu z zagrażającym porodem przedwczesnym wylądowałam w szpitalu. W posiewie wyhodowano nic innego jak paciorkowca, który przyczynił się do dalszego skracania i rozwarcia szyjki na opuszkę palca. Zastosowano antybiotykoterapię, dostałam zastrzyki na rozwój płuc dla Jasia, w razie gdyby doszło do przedwczesnego porodu, leżałam i czekałam na rozwój sytuacji. Po trzech dniach wszystko minęło. Po tygodniu zostałam wypisana do domu z zaleceniami wytrzymania do 36 tygodnia :) Wytrzymałam. Po skończonym 36 tygodniu zdjęto mi pessar. Porodu spodziewaliśmy się w każdej chwili, ponieważ szyjka była zgładzona, mięciutka, skrócona maxymalnie i rozwarta na 2 cm. Z rozwarciem i bez szyjki dochodziłam do 39 tygodnia, poród został wywołany, trwał 2,5 h. Wszystko skończyło się szczęśliwie. W czasie ciąży prowadziłam oszczędny tryb życia - ale nie leżałam plackiem w domu. Funkcjonowałam normalnie, ale bez szaleństw.

W trzeciej ciąży ze Stasiem, nie mieliśmy tyle szczęścia. Problemy zaczęły się w 18 tc. Do skrócenia szyjki do 2 cm doszło niemalże bezobjawowo i ekspresowo. W poniedziałek szyjka ma 3,5 cm, w środę niecałe 2 cm i zaczyna rozwierać się od środka - szybka decyzja - zakładamy szew okrężny, natychmiastowa hospitalizacja. Jeszcze w środę w nocy, w szpitalu dostałam plamienia z dróg rodnych. Początkowo wszyscy myśleliśmy, że krwawi skracająca i rozwierająca się szyjka. Plamienie/ krwawienie jest przeciwwskazaniem do założenia szwu - także leżymy plackiem, biorę leki i czekamy aż plamienie ustąpi, a macica "uśnie". Na początku tygodnia zakładamy szew. W piątek pojawiły się regularne skurcze, które hamowały leki rozkurczowe, ale na krótką chwilę. W nocy dostałam krwawienia - jak się okazało na USG z dolnej, przedniej części łożyska - odkleja się. CRP rośnie....gdzieś jest infekcja? Posiewy czyste. Jeden antybiotyk - CRP rośnie, drugi antybiotyk - CRP jeszcze wyższe...Macica twarda, napięta, trzy dni to był jeden wielki skurcz. W niedzielę w nocy szyjki już nie było, pojawiło się 3 cm rozwarcie - ale ja już wcześniej wiedziałam, że nie dotrwamy do szwu, że tym razem nie będzie dobrze. Nad ranem urodziłam Stasia. W 19 tygodniu ciąży nie miał żadnych szans na przeżycie, do końca był żywym, zdrowym chłopcem. Moje ciało zawiodło. Ja zawiodłam. Nie byłam w stanie utrzymać ciąży. O tym, że był to najgorszy moment mojego życia - to już wiecie. Bardzo się bałam - jeszcze długo po. Jednak wiedziałam, że mamy XXI wiek i wiele kobiet z niewydolnością szyjki macicy rodzi zdrowe, donoszone dzieci. Na tym etapie wiedziałam już, że niewydolność szyjki się leczy, jednak trzeba zareagować odpowiednie wcześnie. Nie pozwoliłam na to, by strach ze mną zwyciężył. Nie pozwoliłam sobie na więcej chwil słabości. Uwierzyłam w to, że jestem silna, że sobie poradzę. I byłam przygotowana na to, że jak będzie trzeba to te 9 miesięcy przeleżę.

Jestem w kolejnej ciąży. Z szyjką o długości 2,5 cm w 15 tygodniu. Z profilaktycznie założonym szwem okrężnym, do którego zakwalifikował mnie najlepszy specjalista w Polsce - profesor Dębski. Człowiek, który w swoim życiu widział wiele beznadziejnych przypadków - i większość z nich skończyła się dobrze. Jestem pod doskonałą opieką mojego lekarza prowadzącego ciążę. Skłamałabym gdybym napisała, że się nie boję. Boję się każdego dnia. Wiele rzeczy nie jesteśmy w stanie zaplanować, przewidzieć, wykluczyć. Mam świadomość tego, że może spotkać mnie coś złego. Pogodziłam się z tym, że moje ciało nie jest doskonałe, że okres ciąży jest dla mnie okresem bardzo trudnym i wymagającym. 


Jednak wierzę w to, że mimo niewydolnej szyjki uda mi się donosić ciążę do bezpiecznego okresu. Wszystkim mamom, które mają problemy ciążowe, straciły dzieci z powodu niewydolności przesyłam mnóstwo pozytywnej energii i wiary w to, że się uda. Najważniejsze, żebyście zrozumiały, że to nie jest Wasza wina - tak się po prostu zdarza. Mówią - ciąża nie choroba - a ja się z tym nie do końca zgodzę. 

O metodzie leczenia którą zastosowano w moim przypadku w następnym poście.

Kama.