piątek, 31 października 2014

Miłe chwile w październiku.

Październik minął! Jak dobrze. Strasznie się obawiałam tego miesiąca. Nie tylko dlatego, że dni są coraz krótsze, a ranki bardziej mroźne. Październik jest ogólnie miesiącem, który darzę najmniej sympatią. Może głównie przez to, że aura przypomina klimat ze Zmierzchu. Jest to taki miesiąc przejściowy między jeszcze ciepłą jesienią, a zbliżającą się, dłużącą zimą. W tym roku był bo był. Minął zwyczajnie, spokojnie. Nie przydarzyło mi się nic niedobrego, poza pierwszą skrobaną szybą- paznokciami, zamarznięciem zamka, małym incydentem z autem i ciągłym choróbskiem. Było kilka momentów, które warto zapamiętać, które wprowadziły nieco więcej ciepła do życia i serducha.

Piosenka na październik 




Sam Beam oczarował mnie swoją twórczością. Klimat jaki tworzy idealne wpasował się w mój gust muzyczny. Spokojny folk, hipnotyzuje głosem, czaruje, maluje słowami, teksty nie są oczywiste. Głos spokojny, wzrusza, wprowadza w stan nostalgii, melancholii. Uwielbiam!


Książka na październik


Jak czytanie książki to pod kocem, z kubkiem rozgrzewającej herbaty. Jak książka to po pracy, gdy opadają emocje dnia codziennego, nastaje spokój, cisza. 
Woda dla słoni to książka lekka, być może jej zakończenie będzie czytelnikowi znane już zanim zacznie ją czytać i nie tylko dlatego, że w prologu jest jej zakończenie ;) Książka o zakazanej miłości, która i tak zwycięża tralala. Mnie pochłonęła bez reszty osobowość Augusta. W miarę czytania wiedziałam, że zdrowy na umyśl na pewno nie jest. I trafiłam w dziesiątkę. Poza tym został opisany los człowieka starszego w domu opieki. Fajna, aczkolwiek nie wzbudziła we mnie emocji, nie dusiłam się smarkami, nie przeżywałam jej tygodniami, nie żyłam historią razem z bohaterami. Rozbawiła mnie słonica Rosie żłopiąca litrami rum, które równie dobrze bawiła tłum zebrany w cyrkowej arenie. Film obejrzę, głównie ze względu na Waltza wcielającego się w postać Augusta.


Hasło miesiąca 


Przyjemność miesiąca



Permanentny makijaż oka. 

Widok miesiąca


Fajny klimat nie? A pomyśleć, że to tylko stara żwirownia, na którą trzeba zjechać z głównej drogi. Kilkadziesiąt kilometrów od mojego miejsca zamieszkania, niedaleko miejscowości w której pracuję. Trafiony zachód słońca, genialne kolory nieba. 

Zapach miesiąca


Uwielbiam zapachy jak każda kobieta. Te podbiły moje serce w sierpniu, w październiku znajdują honorowe miejsce w mojej toaletce.


Bogata, a zarazem nieskomplikowana kompozycja zapachu La Vie Est Belle wniesie do Twojego życia nową historię.

Zaraz na wstępie zapachu Lancome La Vie Est Belle oczarują Cię soczyste esencje czarnej porzeczki i słodkiej, ekscytującej gruszki. Sercem zapachu wiodą tony aksamitnego jaśminu, urzekającego irysa i magicznych kwiatów pomarańczy. Podstawa zapachu składa się z wyjątkowej fasoli tonka, delikatnych orzechów, egzotycznej paczuli i figlarnej wanilii.

Zapach dla kobiet Lancome La Vie Est Belle symbolizuje decyzję o życiu według własnych zasad i napełnianiu go pięknem. Perfumy skrywają w sobie wyważoną kombinację piękna, siły i trwałości. Oryginalny flakon zapachu La Vie Est Belle ilustruje uśmiech ukształtowany ze szkła, a perłowa wstążka wokół jego szyi to trzepoczące skrzydła, które są symbolem wolności i perspektyw.

Kulinarne odkrycie miesiąca















Bio czystek cięty i kasza jaglana. Wpisy znajdziecie niżej.

I wczoraj dowiedziałam się, że moja przyjaciółka Madzia wraca do naszego rodzinnego miasta! Huuuuura! Kama wita Madzię ;)
A jak tam Wasz październik?

środa, 29 października 2014

Kasza jaglana po raz pierwszy!

Dzisiaj pierwszy raz przygotowałam danie z kaszą jaglaną! Głównie jadam kaszę gryczaną - niektórzy narzekają na nieprzyjemny zapach w trakcie gotowania - mnie on jak najbardziej odpowiada. Pamiętam, że w dzieciństwie gdy witał mnie w progu zapach gotowanej kaszy, byłam niezwykle szczęśliwa, bo to z kolei kojarzyło mi się z czerwonymi, smażonymi buraczkami - lekko kwaśnymi i ostrymi. Nie wiem czemu, ale właśnie taki obraz mam przed oczami gdy pomyślę o zapachu kaszy gryczanej ;) Kaszę jęczmienną jadam głównie w zupach, ale jakoś za specjalnie za nią nie przepadam. Natomiast jaglana okazała się przepyszna. Myślę, że teraz będę ją jadła i wykorzystywała w potrawach znacznie częściej ;)


Pod względem wartości odżywczych dorównuje kaszy gryczanej.  Ma mało skrobi, za to dużo łatwo przyswajalnego białka. Zawiera wiele witamin z grupy B: B1,B2, B6 oraz żelaza i miedzi. Nie uczula, nie zawiera glutenu. Ma również właściwości antywirusowe, upiększa, dzięki zawartej w niej krzemionce, która korzystnie wpływa na stan włosów, skóry i paznokci.

Przygotowałam danie, które doskonale sprawdza się jako lunchbox do pracy ;) Zapakowałam szklany pojemniczek i schowałam do lodówki.

Karkówka w sosie i kasza jaglana z porem, pieczarkami i suszonymi pomidorami :)

Jeśli chcecie przepis na karkówkę, to chętnie się nim z Wami podzielę :)


Karkówka w sosie z kaszą jaglaną z porem, pieczarkami i suszonymi pomidorami :)




Jeśli macie jakieś ulubione dania z kaszą jaglaną, to śmiało się nimi podzielcie :)

poniedziałek, 27 października 2014

Zdrowie od egzotycznego kokosa.

Gdy wejdziecie do większego sklepu spożywczego, na pewno waszej uwadze nie umknie fakt, że na półkach czy w koszykach - zwłaszcza na działach warzywno-owocowych - jest coraz więcej do wyboru orzechów ;) Orzech - wiadomo - samo zdrowie- bogactwo witamin i pierwiastków.
Mamy do wyboru nie tylko te najbardziej powszechne- włoskie, ziemne, laskowe. Teraz również możemy spotkać nerkowce, orzechy brazylijskie, macademia czy pekan. Tych dwóch ostatnich nie miałam okazji spróbować. W trakcie zakupów, na dziale z bakaliami trafiłam na paczuszkę maluśką malusieńką orzechów macademia i pekana - koszt ok 20 zł, gramatury nie pamiętam. Stwierdziłam, że może poczekam do wypłaty ;D 
Postanowiliśmy kupić kokosy. Kokosy lubimy, kokosy są fajne. Kokosy są zdrowe, ciekawie wyglądają i mają w sobie wodę kokosową, która jest wodą zdrową i bardzo dobrą.
Do tej pory wiórki kokosowe zawsze kupowałam gotowe w sklepie, teraz postanowiłam zrobić je sama ;)

Kokos rozłupany, woda wypita. Pozostaje nam jedynie go suszyć, a potem wykorzystać do ciast, deserów, albo zjeść ;)



Miąższ kokosowy jest biały i mięsisty. Po jego wysuszeniu otrzymuje się tzw. „koprę”, która składa się w około 70% z tłuszczu, 14% z cukru i 7% z białka. Miąższ składa się głównie z nasyconych kwasów tłuszczowych. Nie są to jednak takie tłuszcze, jak te zawarte np. w mięsie czy nabiale, a tłuszcze o średniej długości łańcucha atomów węgla (8-12 atomów), co sprawia, że są o wiele łatwiej trawione i przyswajalne. Około połowę zawartości oleju kokosowego stanowi kwas laurynowy, który w organizmie przekształca się w monolauryn. Kwas laurynowy występuje w naturze w dużych ilościach tylko w orzechu kokosowym i w mleku matki, wraz z  którym dostaje się do organizmu dziecka i tam buduje jego odporność od samych narodzin. Ma on silnie bakteriobójcze i wirusobójcze właściwości, niszczy drobnoustroje pokryte otoczką lipidową (zalicza się do nich m.in. wirus HIV, cytomegalowirus, wirus opryszczki, przeziębienia, a także bakteria Helicobacter pylori, wywołująca wrzody żołądka i nowotwory układu pokarmowego). Inaczej niż antybiotyki, które zabijają całą florę bakteryjną organizmu - w tym także tą dobroczynną - monolauryn atakuje tylko szkodliwe wirusy i bakterie.Kokosy zawierają też kwas kaprylowy, który ma podobne działanie. Zawartość tych dwóch związków sprawia, że olej kokosowy pomaga wzmacniać odporność organizmu, wykazując silne właściwości antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybicze. (planetazdrowie.pl)

O kokosie i jego właściwościach pisałam tutaj i jeszcze tutaj.

Może by tak skonstruować jakąś egzotyczną sałatkę, hm?

niedziela, 26 października 2014

Listopadowa fotozabawa.

Postanowiłam dołączyć do drugiej edycji 30-dniowego fit foto wyzwania, którego pomysłodawczynią jest Różowa Klara.
Hasła na te 30 dni są przeróżne, ciekawe, niektóre wymagają od nas kreatywności - zresztą zobaczcie sami.


Swoje zdjęcia umieszczać będę na blogu, ale raczej będzie to podsumowanie tygodnia, czyli 7 zdjęć. Pomysł jest o tyle fajny, że możemy w całej tej gonitwie zatrzymać się, zwolnić i złapać chwilę, która w jakimś sensie była niezwykła. A może była zwykła, ale mamy możliwość nadać jej ważność, rangę, cieszyć się nią tak po prostu. Dostrzegać duże rzeczy w tych banalnie prostych ;)

Jesień przyszła i rozgościła się na dobre - to pewne. I chociaż akcja swój początek ma dopiero 1 listopada, ja już dzisiaj wrzucam zdjęcie uchwyconej przeze mnie jesieni. Jeszcze tej ciepłej, suchej, kolorowej, polskiej, złotej.



Przyłączycie się do zabawy?

wtorek, 21 października 2014

Bio czystek cięty - napar zdrowia.

Dokonałam kolejnego odkrycia! Jeśli wierzyć temu, co znalazłam w sieci, to od kilku dni raczę się totalnie zdrowym specyfikiem, który spowoduje między innymi wzrost odporności organizmu i nie będę wiecznie osłabiona przez choróbska.
Czystek - bo o nim mowa - nie był mi do tej pory znany. Natomiast obecnie nie rozstaję się z nim na krok. Wyparł zieloną herbatę, bardziej odpowiada mi pod względem smakowym.


Czystek jest jednym  z największych naturalnych źródeł odkrytych niedawno cennych związków zwanych polifenolami, usuwających z organizmu wolne rodniki, które mogą uszkadzać tkanki i przyspieszać proces starzenia się organizmu.

Polifenole zmniejszają także agregację płytek krwi, zapobiegając zawałom i udarom mózgu oraz miażdżycy. Naukowcy odkryli, że minimalizują ryzyko chorób serca u mężczyzn z syndromem metabolicznym (podwyższone ciśnienie krwi, wysoki poziom cukru we krwi i niskie stężenie „dobrego” cholesterolu HDL, nadmiar tkanki tłuszczowej).

Cenne związki wspomagają naturalne mechanizmy obronne organizmu, dzięki czemu możemy bardziej skutecznie walczyć z infekcjami i przeziębieniami. Badania przeprowadzone na niemieckim uniwersytecie w Münster udowodniły, że zawarte w ekstrakcie z czystka polifenole hamują rozwój wirusa grypy i utrudniają mu atak na komórki naszego organizmu.

Systematyczny udział tych związków w diecie stanowi ważny element profilaktyki nowotworowej, chroniąc przed rakiem płuc, żołądka, jelit, przełyku, trzustki, wątroby, gruczołu sutkowego, prostaty czy skóry.

Śródziemnomorskim krzewem powinni się także zainteresować palacze, ponieważ czystek pomaga usuwać z organizmu niebezpieczne metale ciężkie, m.in. kadm, który gromadzi się w nerkach, wątrobie czy trzustce, przyczyniając się do rozwoju wielu poważnych chorób.

Niedawno odkryto, że roślina pomaga również w profilaktyce i leczeniu boreliozy – niebezpiecznego schorzenia wywoływanego np. przez kleszcze. Niemieckie badania wykazały, że składniki czystka potrafią „okleić” szkodliwe bakterie i doprowadzić do ich neutralizacji. Roślina podobnie traktuje również grzyby, np. Candida albicans, które w nadmiarze mogą wywoływać jedną z najpowszechniejszych chorób cywilizacyjnych, czyli kandydozę, zwaną także drożdżycą.

Napar z czystka wykorzystywany może być także do celów higienicznych –  regularnie spożywany neutralizuje przykry zapach potu, a także, dzięki silnemu działaniu antybakteryjnemu, stanowi doskonały środek do płukania jamy ustnej. Można nim też przemywać skórę, ponieważ oczyszcza i ujędrnia oraz likwiduje przebarwienia czy zmiany trądzikowe. (zdrowie.wp.pl).

Jak przygotować napar?

Łyżeczkę takiego surowca zalewamy szklanką wrzącej wody i zaparzamy pod przykryciem ok. 10-15 minut. Pijemy przynajmniej  dwa razy dziennie, minimum przez miesiąc. Jedną porcję suszu możemy zaparzyć nawet 2-3 razy.
Zaleca się dodanie miodu, soku z cytryny, limonki czy malin, w celu poprawy walorów smakowych. Mnie czystek odpowiada bez żadnych dodatków ;)






Znacie? Pijecie? Lubicie?

piątek, 10 października 2014

poniedziałek, 6 października 2014

Robal atakuje talerz!

Kolejną propozycją z kuchni azjatyckiej, którą Wam dzisiaj zaprezentuje jest danie, którego głównym składnikiem są robale. Zainspirowałam się przepisem umieszczonym na blogu Kwestia Smaku, nieco go zmodyfikowałam. Oryginalny przepis tutaj - klik. 
Do przygotowania wykorzystałam większość ze składników zakupionych na potrzeby zupy. Krewetki jak się okazuje doskonale smakują mi nie tylko grillowane, w cieście, w miodzie, ale również w nieco ostrzejszym wydaniu.

Czemu warto włączyć krewetki do codziennej diety?

Krewetki są doskonałym źródłem wysokowartościowegołatwo przyswajalnego białka, którego zawartość w 100 g produktu wynosi aż 18,1 g. Jednocześnie mają niską zawartość tłuszczu (0,8 g na 100 g mięsa) i są lekkostrawne. Cechują się również niską kalorycznością - w 100 gramach produktu jest zaledwie 86 kcal. Zawierają również witaminy z grupy B, jod, wapń, selen i fluor. Dodatkowo są one coraz bardziej dostępne, obniżeniu ulegają również ceny. W moim mieście nie mam możliwości zakupienia krewetek świeżych, więc muszę zadowolić się tymi mrożonymi - ale wybieram zawsze te z ogonkami. Aby sprawdzić czy na nasz talerz powędruje produkt świeży, należy zwrócić uwagę na barwę robala - powinien być on różowo- pomarańczowy - oczywiście piszę o produkcie mrożonym - świeże powinny być koloru jasnoszarego.


Do przygotowania dania potrzebujemy:
2/3 opakowania makaronu ryżowego
250 g  krewetek
2 ząbki czosnku
łyżka startego imbiru
średniej wielkości pora
3 łyżek sezamu
papryki chilli – ja wykorzystałam sos samba oelek
łyżki oleju sezamowego
szczypiorku
natki pietruszki

Sos
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki octu ryżowego
1 łyżka cukru trzcinowego


Przygotowanie

Czosnek wyciskamy, imbir ścieramy i smażymy na łyżce oleju sezamowego. Dodajemy wcześniej rozmrożone i pozbawione ogonków krewetki. Mieszamy. Dodajemy por , sos samba oelek i sezam. W między czasie łączymy składniki sosu. Dodajemy makaron ryżowy przygotowany według instrukcji na opakowaniu i całość mieszamy. Ja swoje danie przygotowałam na woku, jeśli nie macie, to wybierzcie najgłębszą patelnię, jaką macie w domu. 
Przesuwamy zawartość woka na bok, unosimy i wlewamy sos. Trzymamy go nad ogniem do momentu aż zacznie nam się redukować i gęstnieć. Następnie dodajemy pokrojony szczypiorek           i natkę pietruszki. Całość możemy doprawić odrobiną oleju sezamowego i sosu rybnego. Gotowe!



Smacznego i w wolnej chwili podrzućcie ciekawe przepisy z krewetkami ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...