środa, 16 stycznia 2019

Skin Food od Weledy.

Jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia otrzymałam paczkę z kosmetykami Weleda. Szczerze Wam powiem, że zupełnie o niej zapomniałam. Kosmetyków nie wypakowałam z kartonu, karton jak to mam z zwyczaju schowałam do szafy - jutro to ogarnę - pomyślałam. W szafie, na najwyższej półce karton z kosmetykami jest bezpieczny. Położyłam go na tyle wysoko, że Jasiowe ręcę nie miały prawa go sięgnąć, ale jednocześnie na widoku - w sytuacji gdybym jednak zapomniała (co nie zdarza się wcale tak rzadko) przy otwarciu szafy rzuci mi się od razu w oczy. Nie rzucał się w oczy, także o przesyłce zapomniałam, o kosmetykach również. Pewnego dnia podczas sprzątania zabawek odkryłam w koszu na klocki Lego dziwne pudełko. Nawet nie wiecie jak wielkie było moje zdziwienie, gdy na dnie pudła odkryłam moje dwa zaginione kosmetyki. Jakimś cudem mój mały alpinista przyobserwował gdzie chowam paczkę i pewnie myśląc, że znajdzie w niej jakiś prezencik dla siebie podwędził mi ją. Miała być krótka dygresja zanim przejdę do pisania Wam o produkcie ;D

Prawdopodobnie spotkałyście się już z kosmetykami linii Skin Food od Weledy. Dla mnie jednak to zupełna nowość. Długo szukałam masła do ciała, które będzie doskonale nawilżać, ale również szybko się wchłaniać, nie pozostawiając przy tym tłustej, lepiej skóry. Przetestowałam wiele maseł do ciała z różnymi składami i muszę przyznać, że produkt Weledy to petarda.



W konsystencji jest zbity, gęsty i faktycznie przypomina masło, a nie krem. Delikatny, piękny, roślinny, orzeźwiający zapach kosmetyku sprawia, że używanie go to czysta przyjemność. Dobrze się wchłania, nawilża skórę, pozostawiając ją miękką w dotyku. Po wieczornym peelingu i masażu jak znalazł. W odkręcanym pudełeczku mieści się 150 ml kosmetyku, jego długotrwały efekt sprawia, że jest to kosmetyk wydajny. W kosmetyku znajdziemy wyciągi roślinne z rozmarynu lekarskiego, nagietka lekarskiego, fiolka oraz rumianku, działają one łagodząco, wygładzają skórę, pomagają w gojeniu ran. W składzie znajdziemy także masło shea, masło z nasion kakaowca, olej kokosowy, olej słonecznikowy, które działają nawilżająco i odżywczo. 

Na Instagramie ( @kamaaes )pokażę Wam moją wieczorną pielęgnacje z użyciem kosmetyku. 


Masło do ust zamknięte w tubce doskonale nawilża i sprawdza się przy największych mrozach. Usta są miękkie i nie spierzchnięte. 8 ml kosmetyku zamknięte jest w tubce, przez co jego aplikacja jest bardzo łatwa. Polecam!

Znacie te produkty?


środa, 9 stycznia 2019

''Nie noś, bo przyzwyczaisz"

"Nie noś go na rękach, bo przyzwyczaisz!" - jak często droga mamo słyszałaś taką radę od rodziny, koleżanek, partnera, sąsiadki? Na pewno zastanawiałaś się, czy ''robisz dobrze" reagując na płacz dziecka i podnosząc go z łóżeczka czy maty. A może byłaś pełna obaw i zastanawiałaś się, czy już zawsze będziesz musiała tyle nosić, bujać i kołysać? Może faktycznie wierzysz w to, że przyzwyczaiłaś swoje dziecko do noszenia na rękach i gorączkowo szukasz sposobów na odzwyczajenie dziecka, mimo jego silnych i licznych protestów? Piszę dzisiaj do Ciebie i do wszystkich przyszłych mam, chciałabym żebyś wiedziała, że noszenie na rękach to zaspokojenie potrzeby Twojego dziecka. Chciałabym byś wiedziała o tym, że Jego prośba wyrażona płaczem o podniesienie z łóżeczka to nie Jego kaprys i manipulacja, ale komunikat, - mamo przytul mnie, potrzebuję być blisko Ciebie. Nie należy upraszczać i myśleć, że dziecko domaga się tylko wzięcia na ręce. Ono w gruncie rzeczy potrzebuje bliskości i bezpieczeństwa, a wrażliwość na te i inne potrzeby dziecka to podstawowe narzędzie budowania więzi. 

NIE NOŚ BO SIĘ PRZYZWYCZAI 

Agnieszka Stein - wybitna psycholog dziecięca w swojej książce pisze o tym, że nie istnieje coś takiego jak przyzwyczajenie dziecka. Wyrobienie nawyku u niemowlaka nie jest możliwe co wynika z niedojrzałości układu nerwowego. Pierwszym rodzajem uczenia się u noworodka jest habituacja, czyli rozpoznawanie znanych bodźców. Dziecko nie manipuluje dorosłym, gdyż nie jest w stanie celowo poszukiwać tego, czego nie zna, czego nie doświadcza. To matka natura wyposażyła nas w gen poszukiwania bliskości, chęć bycia noszonym jest zatem wrodzona i wygaśnie w momencie, gdy dziecko zechce samo odkrywać świat. 

BUDOWANIE WIĘZI

Noszenie dziecka - na rękach, w chuście czy w nosidle ergonomicznym (dla dzieci, które samodzielnie siedzą) to jeden ze sposobów na nawiązanie więzi - zwłaszcza dla ojców dziecka. Potrzeba bycia blisko rodzica, słuchanie bicia serca, czucie ciepła i oddechu jest dla dziecka tak samo ważne jak sen, pokarm czy tlen. Pierwsze trzy miesiące po narodzinach dziecka przyjęło się nazywać czwartym trymestrem. Noszenie zaspokaja wiele potrzeb zarówno dziecka jak i opiekuna.

POTRZEBA STYMULACJI ZMYSŁU RÓWNOWAGI

Zmysł równowagi to zmysł ułożenia ciała względem ziemi. Umiejscowiony jest w błędniku. Tym zmysłem człowiek jest w stanie odbierać doświadczenia wypływające z podskoków, przeskoków, obrotów, kołysania. Bardzo intensywnie rozwija się on w pierwszych miesiącach życia dziecka. Początkowo niemowlak nie jest w stanie sam dostarczyć sobie tej stymulacji, dlatego też rolą rodzica jest odpowiednie bodźcowanie. A nic tak dobrze nie bodźcuje jak noszenie na rękach :)


ROZWÓJ SPOŁECZNY

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek co widzi niemowlę pozostawione samo w łóżeczku, w wózku czy na macie? Dziecko wraz z wiekiem potrzebuje większej ilości bodźców. Patrzenie w mało ciekawy sufit nie tylko nudzi dziecko, ale również frustruje. Wysoka pozycja, w ramionach rodziców, pozwala dziecku zobaczyć więcej. Noszenie na rękach pozwala dziecku uczestniczyć we wszystkim tym, w czym uczestniczy jego rodzic. W naturalny sposób obserwuje zachowanie domowników, przysłuchuje temu co dzieje się wokół niego. A gdy wystraszy nagły, niespodziewany dźwięk ramiona rodzica są bezpieczną ostoją - pozwala to nie tylko poznawać to co nie znane, ale również oswajać strach.

SPOSÓB NA UKOJENIE

Naukowcy, którzy zajmują się rozwojem niemowlęcia jednogłośnie twierdzą, że dzieci dużo noszone mniej płaczą. Badania wykazały, że niemowlęta noszone co najmniej trzy godziny dziennie płaczą o 40% rzadziej, niż te które noszone tyle czasu nie były. Dziecko na rękach rodzica uspokaja się, bo w bliskim kontakcie czują się bezpieczne. Gdy przychodzi na świat jest bezbronne i nieporadne, a wszystko co dzieje się w okół jest takie przerażające - nawet własne ręce - nad którymi niemowlak początkowo nie ma kontroli.


Także drodzy rodzice zapomnijcie groźby cioci, że nosząc dziecko to na pewno je rozpieścicie. A jak już przyzwyczaicie niemowlaka, to do osiemnastych urodzin nosić go będziecie na rękach.Porzućcie frustracje i nie gniewajcie się w myślach na bobasa, że znowu płaczę w łóżeczku, że znowu chce być noszony. Wasze dziecko do Was woła - hej mamuśka spędź ze mną trochę czasu, nudzi mi się. Nosząc i tuląc Wasze dziecko zapewniacie mu najlepszy start w życie. Odpowiadając na potrzeby swojego dziecka dajecie mu pewność, że jesteście opiekunami empatycznymi, a przy Was może czuć się bezpiecznie.

Stein Agnieszka, Blisko dziecka
William Sears, Martha Sears Księga wymagającego dziecka

piątek, 16 listopada 2018

Zabawki dla niemowlaka w wieku 0-6

Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu. Nic więc dziwnego, że jako rodzice często mamy problem z podjęciem decyzji dotyczących naszych dzieci - bo wiadomo - każdy by chciał jak najlepiej dla swojej latorośli. Wybór zabawek dla dzieci jest bardzo trudny. Dotyczy to każdego przedziału wiekowego, jednak z perspektywy rozwoju przedział 0-6 wydaje się być istotny. 

Dlaczego? Ogólnie rzecz ujmując dzieci w pierwszym półroczu życia NIE POTRZEBUJĄ żadnych zabawek. Dla małego człowieka najważniejszy jest kontakt z opiekunem, patrzenie na twarz mamy, obserwowanie emocji, słuchanie jej głosu. Bliskość i dotyk zapewniają poczucie bezpieczeństwa, są wszystkim czego dziecko na tym etapie potrzebuje. Jednak oczywiste jest to, że nie każdy może sobie pozwolić na to, by oddać się w 100% dziecku - czasami trzeba coś zrobić przy sobie, w domu, zająć się starszym dzieckiem - wtedy zabawki będą niezwykle pomocne, a także mogą wspomagać rozwój dziecka.


Mata edukacyjna

Maty edukacyjne, które spotykamy w sklepach niekoniecznie są matami, które powinniśmy wybierać dla naszych dzieci. Wybór jest olbrzymi, a rodzic może pomyśleć sobie, że im mata kolorowsza i bardziej świecąca tym lepsza. Sama wpadłam w pułapkę i kładłam Jasia na matę dżunglę którą otrzymaliśmy w prezencie. Najlepszym miejscem dla rozwoju dziecka jest podłoga, warto więc zwrócić uwagę na to, by mata nie była podszyta miękkim materiałem, który utrudnia odpychanie się od podłoża. Sama konstrukcja maty nie sprzyja wszechstronnemu rozwojowi i po raz kolejny sprawdza się podejście minimalistyczne. Zabawki przyczepione na pałąkach stymulują wszystkie zmysły na raz i wprowadzają chaos w układzie nerwowym. Dla małych dzieci najlepsze są zabawki, które stymulują jeden, góra dwa zmysły. Jeśli zabawka świeci, gra, szeleści, dodatkowo jest kolorowa i ma różne faktury stymuluje wszystkie zmysły na raz i może doprowadzić do przebodźcowania. Ponadto często zabawki wiszą na jednej wysokości, rzadko ulegają zmianie miejsca a niemowlak potrzebuje różnorodności i zmienności. Najlepiej gdy wiszą na wysokości pępka.

Idealnym rozwiązaniem jest mata piankowa - ale tutaj też postawmy na stonowane kolory. Gdy patrzę na maty czarno-białe z kształtami pośrodku zaczyna mi wirować w głowie, nie wiem czy są one dobrym rozwiązaniem. Od siebie mogę polecić matę SkipHop, służy nam już trzeci rok.Natomiast jeśli chodzi o zabawki i przywieszki to już dzisiaj wiem, że zainwestujemy w stojak Baby Gym. A raczej Mikołaj przyniesie pod choinkę.



Książki kontrastowe

Na rynku wybór jest olbrzymi. Spotkałam się z wypowiedzią, że wcale nie trzeba wspomagać rozwoju wzroku u dziecka, bo to z czym przychodzi na świat ma swoją funkcję. Dalej przeczytałam o tym, że kontrasty pełnią rolę terapeutyczną u dzieci, które mają problemy ze wzrokiem, że dobrze rozwijające się niemowlaki ich nie potrzebują. Natomiast czarno-białe maty mogą doprowadzić do przebodźcowania. Ja jestem zdania, że wszystko w nadmiarze szkodzi, a jeśli nie zastępujemy nimi kontaktu z rodzicem, tylko traktujemy jako deskę ratunkową to jest to w porządkuMinie kilka miesięcy, aż wzrok niemowlaka się w pełni ukształtuje. Tuż po urodzeniu malec nie rozróżnia jeszcze kolorów – dziecko widzi jedynie kontrastowe zestawienia bieli i czerni, pod warunkiem jednak, że są one duże i wyraźne. Z biegiem dni to się zmienia, bo niemowlę zaczyna powoli odróżniać inne barwy. Dziecko w wieku niespełna miesiąca umie już zatrzymać na chwilę wzrok na jaskrawoczerwonej zabawce, którą rodzic przesuwa mu przed oczami. Dwumiesięczny maluszek potrafi odróżnić czerwień i zieleń, w wieku trzech miesięcy rozpoznaje kolor żółty, miesiąc później – niebieski. Ale tylko pod warunkiem, że są one intensywne, a przedmioty w tych kolorach są duże. Dziecko dopiero po ukończeniu trzeciego miesiąca widzi wiszące, poruszające się zabawki i próbuje je chwycić.


Zabawki kontrastowe

Podobnie jak książeczki kontrastowe - nie przestymulują dziecka. 





Piłka oball

Fantastyczna, lekka, miękka, gumowa piłka, która jest idealna do nauki chwytania, obracania, trzymania, turlania. Doskonale sprawdza się jako gryzak. Zabawka zdobyła liczne nagrody - koniecznie przetestujcie.


Piłki sensoryczne

Jak wspierać zmysł dotyku? Przez masażyki! A do nich idealne będą piłki sensoryczne o różnym kształcie, kolorze, fakturze. Takie masaże dodatkowo idealnie relaksują i uspokajają dziecko. Ponadto są ważne dla rozwoju schematu własnego ciała. Piłki otwierają dłoń dziecka, to bardzo prosta, ale jakże fajna zabawka.


3. B. Toys


Książeczki sensoryczne

Zabawki pobudzające zmysł dotyku, ale również do oglądania. Delikatne, stonowane kolory, niewiele faktur - umilą zabawę na brzuszku. Niektóre wyposażone są w lusterko :)



Gryzaki


Ząbkowanie to trudny okres w życie całej rodziny. Pomocne będą niewątpliwie gryzaki. Wybór na rynku jest ogromny. Mnie najbardziej podobają się naturalne, kauczukowe gryzaki w kształcie warzyw i owoców - Oli & Carol. Ciekawe są również geometryczne gryzaki Mombella. Polecane są również gryzaki drewniane, ze względu na właściwości bakteriobójcze drewna.Przyjdzie taki etap w rozwoju dziecka, że wszystko będzie pchać do buzi - w taki sposób poznaje świat.






A Wy co jeszcze dodalibyście do tej listy?

środa, 24 października 2018

Szczepionka na pneumokoki - wiesz, że masz wybór?

W zeszłym tygodniu pogoda zdecydowanie zachęcała do spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Ciepła, słoneczna, złota, piękna jesienna aura dosyć długo rozpieszczała nas w tym roku. Mimo, że środek października - place zabaw pełne są radosnych, roześmianych dzieci. My również często podczas spaceru zachodzimy na nasz ulubiony plac zabaw. W ciągu tych dwóch lat zdałam sobie sprawę z tego, że plac zabaw jest dość specyficznym miejscem. Jego specyficzny klimat tworzą oczywiście ludzie - a zwłaszcza mamy. Ja z reguły unikam bliższych kontaktów, siadam sobie na ławce i spokojnie obserwuję Jana. Ewentualnie gdy mnie o to poprosi towarzyszę mu w zabawie. Siłą rzeczy jednak docierają do moich uszu rozmowy innych mam. Nie żebym specjalnie się im przysłuchiwała, ale ostatnio jedna z rozmów szczególnie mnie zainteresowała. Poruszony został temat szczepień. Dowiedziałam się wielu ''ciekawych'' informacji. Po rozmowie z mężem, doszłam do wniosku, że o tym napiszę. To jak społeczeństwo jest niedoinformowane, jakie powiela mity jest przerażające - przecież to chodzi o zdrowie małych dzieci!

Szczepienia - wiadomo - w dzisiejszych czasach temat mocno kontrowersyjny, z dużą komponentą emocjonalną. Każdy jest ekspertem, każdy wie swoje, każdy ma swoją rację, każdy chce jak najlepiej dla swojego dziecka.  Cieszyłoby to bardzo, gdyby faktycznie tak było i wiedza na ich temat czerpana była z wiarygodnych źródeł wiedzy, a nie zaczerpnięta z internetu - gdzie jak wiadomo - każdy może napisać wszystko. Wciąż toczą się zagorzałe dyskusje, wciąż tworzone są teorie spiskowe BIG FARMY co to ma na jeden cel - wykurzyć nas wszystkich z tej planety (człowiek sam dąży do samozagłady poprzez bezpośrednie oddziaływanie na klimat - ale to temat na inną okazje). Szczepienia powodują autyzm, szczepionki pełne są metali ciężkich i należy niezwłocznie po zaaplikowaniu preparatu (matko popełniłaś zbrodnie, jak mogłaś podać dziecku szczepionkę!) udać się do szamana na oczyszczanie z metali ciężkich, a następnie wysmarować się gęsim smalcem. Seriously? Często czytam w sieci o tych złych szczepionkach niszczących odporność naszych biednych dzieci. Przecież dzieci nie szczepione mają kosmiczną odporność...w ogóle nie chorują, chociaż zaszczepione nie są. A wiesz dlaczego? Bo społeczeństwo jest wyszczepione, stanowi społeczną ochronę. Ale kto by się w ogóle nad tym zastanawiał. Dzięki szczepionkom nie ma chorób, które kiedyś dziesiątkowały miasta, aczkolwiek powoli wracają. Za naszą wschodnią granicą szaleje Odra. Na Ukrainie odnotowano ponad 32 tysiące zachorowań, czternaście osób zmarło  w tym dziesięcioro dzieci. To nie są liczby wyssane z palca, to nie są hipotezy, domysły, teorie spiskowe, dziwna ideologia - to są rzetelne informacje, fakty, niezaprzeczalne.  Nie chcę robić wykładu na temat słuszności szczepienia dzieci - bo zdanie swoje mam i go nie zmienię. Nie chcę nikogo do szczepień nakłaniać, przekonywać, zmuszać, aczkolwiek uważam, że obowiązek szczepień pozostać powinien. Czy potrzebne nam pierwsze polskie dziecko, które umiera na skutek zachorowania na Odrę, by ludzie otworzyli oczy i zaczęli samodzielnie myśleć? Jednak nie to jest celem dzisiejszego wpisu. Dzisiaj chciałabym zwrócić się do rodziców decydujących się na szczepienie swoich dzieci.   

Wróćmy do sytuacji z placu zabaw. Mamy rozmawiają o szczepionkach na pneumokoki. Niepokojąco często pada zwrot - zaszczepię na tego WIRUSA. Równie niepokojące jest zdziwienie, że jest alternatywa dla szczepionki obowiązkowej, którą szczepione są dzieci od 1 stycznia 2017 roku. Szanuję rodziców, którzy szukają informacji na własną rękę, przerażają mnie Ci, którzy są ignorantami jeśli chodzi o zdrowie ich dzieci. 

Pneumokoki to bakterie - to po pierwsze. A co to za różnica? A no istotna. Idziesz do lekarza rodzinnego po antybiotyk bo dziecko kaszle i ma zielony gil? No fajnie, tylko, że jak to infekcja wirusowa to niepotrzebnie faszerujesz swoje dziecko chemią, bo antybiotyk wirusa nie zwalczy. Może inaczej - dziecko wyzdrowieje - ale stanie się tak również w sytuacji gdy antybiotyku nie podasz. A jeśli to infekcja bakteryjna, jak to te egzotyczne pneumokoki? A Ty odprawiasz modły, smarujesz gęsim smalcem i kąpiesz w tymianku, rumianku czy innym zielu zaleconym przez szamana? Jest różnica - bądź świadomym rodzicem. 

PNEUMOKOKI TO BAKTERIE - dokładnie dwoinka zapalenia płuc, należąca do grupy paciorkowców. Są to bakterie powszechnie występujące, zarazić możemy się nimi drogą kropelkową. Wywołują zapalenia górnych dróg oddechowych, zapalenie ucha środkowego oraz poważniejsze choroby - zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowo - rdzeniowych, inwazyjną chorobę pneumokokową oraz sepsę.

Do 1 stycznia 2017 szczepienia na pneumokoki były szczepieniami zalecanymi. Wprowadzenie obowiązkowych szczepień niemowląt było bardzo dobrym ruchem ze strony Państwa. W największej grupie ryzyka bowiem są dzieci od 2 miesiąca życia do 2 roku życia oraz osoby starsze. Kontrowersyjny jest jednak wybór typu szczepionki do refundacji przez Ministerstwo Zdrowia. O co chodzi? Już tłumaczę. Na rynku dostępne są dwie szczepionki - 10 walentna (PCV10), która chroni przed 10 serotypami, oraz 13 walentna (PCV13) - chroniąca przed 13 serotypami. Przetarg wygrała szczepionka tańsza, chroniąca przed mniejszą ilością serotypów, choć eksperci zalecali wybór szczepionki droższej. Ktoś zapyta - a co to za różnica? Bardzo duża.

Obie szczepionki skierowane są przeciwko dziesięciu wspólnym szczepom pneumokoków. Szczepionka 13-walentna chroni dodatkowo przed szczepami 3, 6A i 19A. Szczepionka 10-walentna tej ochrony nie daje. Serotyp 3 to pierwsza pod względem częstości przyczyna Inwazyjnej Choroby Pneumokokowej w Polsce. Serotyp 19A to trzecia pod względem częstości przyczyna ICHP w Polsce a pierwsza u dzieci do 5 roku życia. Serotyp ten jest szczególnie groźny, ponieważ jest lekooporny, przez co stanowi wyzwanie dla dzisiejszej medycyny. Na świecie w 101 państwach program szczepionkowy prowadzony jest przy użyciu PCV13, w 33 przy użyciu PCV10.

Rodzic ma prawo wyboru. Może zdecydować się na zaszczepienie dziecka szczepionką bezpłatną, bądź też może zdecydować się na szczepionkę płatną, chroniącą dodatkowo przed 3 serotypami pneumokoków. Dodatkowo szczepionka PCV13 zmniejsza nosicielstwo pneumokoków, dzięki czemu zapobiega rozprzestrzenianiu się patogenu.

Stąd ten post, ponieważ wyborów dotyczących zdrowia i życia naszych dzieci powinniśmy dokonywać z jak największą świadomością.

poniedziałek, 9 lipca 2018

Zdrowego stylu życia można się nauczyć!

I po raz kolejny, za kilka miesięcy, gdy organizm dojdzie do siebie po porodzie zacznę redukcję. Nie ma co się oszukiwać - kilka nadprogramowych kilogramów to jednak ogarnęłam podczas tych dziewięciu miesięcy. Te wszystkie ciasta, ciasteczka i inne słodkości - choć często wypiekane w domu odłożyły się w kilku miejscach. Tłuszczyk tu, tłuszczyk tam, fałdka tu, cellulicik tam... przy ograniczonej aktywności fizycznej i leżeniu w oczekiwaniu na pojawienie się gwiazdorki nie ma co się dziwić - do tego kondycja - ah może już przestanę? 

Kluczem do bycia zdrowszym i szczuplejszym jest wypracowanie zdrowych nawyków - krok po kroku. Nikt z nas nie lubi obostrzeń, zakazów, nakazów, restrykcyjnej diety. Często szybko się poddajemy, wracamy do stylu żywienia sprzed odchudzania i efekt jojo gwarantowany. Szybko się również zniechęcamy, poddajemy, przestajemy wierzyć w siebie, we własną skuteczność i możliwość realizacji zamierzonych celów. Nastawiamy się przecież, że oczekiwane rezultaty pojawią się szybko i najlepiej, przy jak najmniejszym nakładzie pracy - na samym początku pragnę podkreślić - tak się nie da. Aby skutecznie zrealizować swoje postanowienie o redukcji, żyć zdrowiej na co dzień jest jedna skuteczna metoda i właściwa droga - zmiana nawyków żywieniowych.

Muszę  jednak być z Tobą szczera i napisać Ci, że na początku wcale nie jest to takie proste. A już na pewno nie da się tego zrobić, jeśli postanowisz dokonać zmian od razu, na szybko, narzucając sobie zakazy. Każdą zmianę starajmy wprowadzać się powoli, etapami, małymi krokami. Trwa to dłużej, ponieważ pewne nawyki muszą nam wejść w krew, musimy je wypracować, nie załamywać się małymi potknięciami. Jak to ogarnąć by miało sens i okazało się skuteczne?

Spróbuj wprowadzać jeden krok tygodniowo. Jeśli zaobserwujesz, że coś sprawia Ci trudność - zatrzymaj się i  zastanów w czym tkwi problem. Kontynuuj wyrabianie tego samego nawyku przez kolejny tydzień. Nie spiesz się, nie spinaj, nie zniechęcaj. Z czasem wszystko to o czym przeczytać poniżej przychodzić będzie Ci z łatwością, automatycznie.



 PAMIĘTAJ O ŚNIADANIU

O konieczności jedzenia śniadań pewnie wiecie - jest to pierwszy posiłek w ciągu dnia, który ma za zadanie dostarczyć energii i rozkręcić układ pokarmowy do działania. Ja wcześniej miałam problem ze śniadaniami - jadłam w pośpiechu, nie zwracałam uwagi na to jaki posiłek spożywam, co często skutkowało szybkim spadkiem energii. Teraz staram się jeść śniadanie do godziny po wstaniu.

OGRANICZ CUKIER

To chyba z tym punktów mamy wiele trudności. Ten pyszny batonik po biegu przecież nie zaszkodzi. Ten jeden cukierek niczego nie zmieni...Nic bardziej mylnego! Cukier jest wszędzie! Ukryty pod różnymi nazwami w wielu produktach spożywanych codziennie - w jogurtach, sokach, płatkach, wodach, chlebie. Cukier to nie tylko słodycze i ciasta. Na początek spróbuj ograniczyć a docelowo wyeliminować cukier ze swojej diety - i nie chodzi tylko o to byś zaczęła kochać kawę bez białego cukru. Unikaj aspartamu, acesulfamu K, cyklaminy, sacharyny, sukralozy. Cukier to też ten trzcinowy, syrop glukozowo-fruktozowy, syrop klonowy, syrop z agawy, syrop ryżowy, miód, melasa, maltodekstryna, syrop daktylowy, syrop trzcinowy, karmel, sacharoza, glukoza, fruktoza, cukier palmowy, dekstryna itd. Ja osobiście nie jestem za tym by z diety wykluczyć każdy rodzaj cukru, ale za tym by dokonywać mądrych, świadomych wyborów. 

CZYTAJ ETYKIETY

Chcąc wykluczyć dany składnik z diety, jesteśmy zmuszeni zapoznać się ze składem danego produktu. Wybór odpowiednich produktów jest bardzo ważny podczas nauki zdrowego stylu życia .Początkowo studiowanie etykiet może Cię irytować - te wszystkie dziwne nazwy, skróty - skąd masz wiedzieć co wykluczyć a co nie? Zasada jest prosta - im prostszy skład tym lepiej. Dodatkowo w sieci możesz znaleźć listy e-dodatków, a także aplikacje, które pomogą Ci podczas dokonywania wyboru, co ma wylądować w koszyku. Poszukaj informacji na różnych grupach, zaczerpnij wiedzy i doświadczenia innych. 

 USUŃ Z DIETY TŁUSZCZE TRANS

Tłuszcze trans to rodzaj tłuszczów z grupy nienasyconych.  Są to utwardzone tłuszcze roślinne, uznawane za jedne z najbardziej szkodliwych typów kwasów tłuszczowych. Warto podkreślić, że te tłuszcze trans które występują naturalnie ( w mleku, w mięsie) nie są szkodliwe dla zdrowia. Niezdrowe są te, które powstają w procesie chemicznym jakim jest uwodornienie - czyli utwardzenie olejów roślinnych. Ich nadmierne spożywanie wpływa na rozwój cukrzycy, miażdżycy, która to z kolei zwiększa ryzyko wystąpienia zawału czy udaru mózgu. Najwięcej tłuszczy trans znajdziemy w margarynie, chlebie, wypiekach cukierniczych, chipsach, chrupkach, paluszkach, krakersach, herbatnikach, biszkoptach, słodyczach, pączkach, frytkach, zupach w proszku. W Polsce producenci nie mają obowiązku informować konsumenta jaką ilość tłuszczy trans zawiera dany produkt. Aby się ustrzec, warto pamiętać o tym, by nie kupować produktów, które będą zawierały takie hasła jak utwardzony, uwodorniony, częściowo uwodorniony. Unikaj również produktów które nie zawierają cholesterolu, gdyż to właśnie w ich składzie znajdują się utwardzone oleje roślinne. 
Postaw na zdrowe tłuszcze - oliwę z oliwek, olej rzepakowy, jedz orzechy, migdały, tłuste ryby.

WYKLUCZ ŻYWNOŚĆ PRZETWORZONĄ

Nie jedz dań typu fast-food. Z kuchni pozbądź się wszelkich polepszaczy smaku - veget, maggi, kostek rosołowych, czytaj składy przypraw do mięsa i mieszanek ziołowych. Nie jedz sosów w proszku, unikaj sosów w słoikach - chyba, że mają dobry skład - taaaak, są takie :) Nie kupuj gotowych dań. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że może być to jeden z trudniejszych kroków - nie każdy ma ochotę stać w garach i przygotowywać w domu zdrowe jedzonko. Ale uwierz mi warto - jak już raz spróbujesz, to zobaczysz, że nie jest to ani trudne, ani czasochłonne, ani też męczące. 

OGRANICZ SÓL W DIECIE


WĘGLOWODANY PROSTE ZAMIEŃ NA ZŁOŻONE

Biały chleb zamień na pełnoziarnisty, żytni czy razowy. Zamiast makaronu białego wybierz pełnoziarnisty. Zamiast mąki pszennej używaj owsianej, razowej, żytniej, ryżowej, kokosowej. Jedz dużo kasz. Spróbuj samodzielnie wypiec chleb.

 JEDZ WARZYWA

Wiadomo dlaczego, prawda? :)

PAMIĘTAJ O WODZIE!

Organizm do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje odpowiedniego nawodnienia.  Optymalnie powinno wypijać się około 2 litrów wody na dobę. Gdy jest ciepło, czy też uprawiasz aktywność fizyczną pamiętaj o zwiększeniu podaży płynów. Gdy pijesz za mało możesz zmagać się z bólami głowy, zmęczeniem, dekoncentracją, spadkiem energii. Może dojść również do niebezpiecznego dla zdrowia odwodnienia, omdleń, spadków ciśnienia. Warto wyrobić nawyk picia wody często, ale w małym ilościach. Pamiętać o tym, by zawsze mieć przy sobie butelkę z wodą. Fajną opcja jest butelka filtrująca wodę. Dla tych, którzy mają problem z pamiętaniem o tym aby pić wodę dostępne są aplikacje na telefon. O aplikacjach które uważam za przydatne napiszę oddzielny post.

 CODZIENNA PORCJA RUCHU

Aktywność fizyczna to nieodłączny element zdrowego stylu życia. Aby zachować zdrowie i kondycję należy pamiętać o codziennej dawce ruchu. Nie trzeba sobie z góry narzucać aktywności fizycznej, której się nie lubi, nie czuje, nie chce robić. Jak będziesz biegać żeby schudnąć, a w głębi duszy nie będziesz tego lubić i każde wyjście na trening będzie walką samą z sobą to jaki to ma sens? Szybko się poddasz i zrezygnujesz. Dana aktywność fizyczna ma przede wszystkim sprawiać Ci przyjemność, poprawiać Twoją kondycję, wpływać na jakość ciała - gubienie centymetrów i kilogramów niech będzie przyjemnym efektem ubocznym. Jeśli nie jesteś w stanie ćwiczyć codziennie wybierz na początek trzy dni w tygodniu. Z czasem zwiększaj ilość treningów, czas ich trwania. Pamiętaj, że codzienny spacer również się tutaj zalicza :) 

NIE KUPUJ PRODUKTÓW LIGHT

Co z tego, że mają obniżoną zawartość tłuszczu, skoro zawierają więcej cukru? Musimy pamiętać, że tłuszcz w diecie nie jest zły. Jest ważny m.in dla gospodarki hormonalnej. Wybierajmy świadomie to co ląduje na naszych stołach i w naszych żołądkach.

HIGIENA PSYCHICZNA

Dbaj o swoje zdrowie psychiczne. Zachowanie równowagi w dzisiejszych czasach czasami stanowi wyzwanie. Żyjemy szybko, oczekujemy natychmiastowej gratyfikacji, marzy nam się osiąganie dobrych rezultatów, jesteśmy bardziej niż kiedyś podatni na ocenę innych. Podczas te całej gonitwy mamy mało czasu na rozmowę z samym sobą, na celebrowanie chwil, na radość z dnia dzisiejszego, na bycie tu i teraz.A to właśnie dialog z samym sobą wzmacnia nas, nadaje kierunek naszym działaniom, pozwala dostrzec to co w życiu dla nas ważne. Zachęcam Cię byś znalazł choć chwilę czasu tylko dla siebie. Na dostrzeżenie tego co dobrego Cię dzisiaj spotkało. Na medytację, relaksację, wyciszenie się, spokojne oddychanie. To bardzo istotne. 

MNIEJ STRESU

Łatwo powiedzieć, trudniej zrealizować. Dzisiejszy świat dostarcza nam wielu stresorów. Mąż się czepia o bałagan w mieszkaniu, dziecko nie chce jeść, do tego pracujesz w kilku miejscach na raz a doba choć byś chciała nie ulegnie wydłużeniu. Stresują nas rzeczy małe i duże, nie zawsze jesteśmy w stanie się uspokoić, wyciszyć, odstresować na zawołanie. Nie jesteśmy również w stanie wykluczyć stresorów z naszego życia. Ale jesteśmy w stanie świadomie podjąć decyzje jak na to zareagujemy- choć wymaga to pracy i czasu.  Więcej w tym temacie wkrótce na blogu. Ja przyjęłam taką zasadę w życiu - że przestaję martwić się tym, na co nie mam wpływu. 


Pamiętaj  - małymi krokami do celu :)