wtorek, 4 lipca 2017

Z wodą możesz więcej!

W planach na lipiec pojawił się podpunkt dotyczący spożycia wody. Nie ukrywam, w natłoku codziennych czynności o tym, że powinnam się napić przypomina mi dopiero olbrzymie pragnienie. Tak być nie może sobie pomyślałam - wodę powinnam pić systematycznie, w niewielkich ilościach, aby codzienny bilans był równy 1.5 - 2 l. W moim obecnym stanie bardziej w kierunku tych dwóch litrów - zwłaszcza, że piję kawę i choć rzadko - to jednak karmię syna piersią. No i mamy lato.

Woda reguluje pracę niemal wszystkich narządów w  naszym ciele. Często ból głowy ustępuje po wypiciu szklanki czy dwóch. Stanowi ona 75 % naszego mózgu, reguluje temperaturę ciała, usuwa toksyny, jest głównym składnikiem krwi, wspomaga wchłanianie składników odżywczych, pomaga w transporcie ich do komórek.

Powodów dla których powinniśmy spożywać odpowiednia ilość wody jest zdecydowanie więcej, jednak wciąż należy uświadamiać - z moich obserwacji zwłaszcza osoby starsze i dzieci. Badania pokazują, że 60 % kobiet i 80% mężczyzn spożywa za mało wody.

Dzieci natomiast spożywają za dużo słodkich, gazowanych napojów, po wodę sięgają rzadko. Jeśli chodzi o dzieci to jest też ten problem, że wciąż uważa się, że soki powinny być głównym elementem diety (te witaminki.....) Jednak jak wiecie jest to błędne koło - soki są na tyle słodkie, że zaraz chce się po nich pić (a ich kaloryczność jest bardzo duża!) Stanowisko APP jest jasne - jeśli dziecko nie skończyło roku nie powinno się mu w ogóle podawać soków. Dlaczego? Soki często zastępują owoce - ale mają one znacznie więcej cukru, a mniej błonnika pokarmowego. Może to przyczynić się do wystąpienia problemów w wagą i uzębieniem. Jeśli chodzi o dzieci w przedziale wiekowym 1-3 to dzienne spożycie soków nie powinno przekraczać 120 ml, dla dzieci starszych 120-180ml.  Więc co dawać do picia? Wodę. Woda to jedyny płyn, który gasi pragnienie. Dla dzieci wybierajmy wodę źródlaną.


Często słyszę od osób z którymi rozmawiam bądź też pracuję, że woda im nie smakuje i jest to głównym powodem dlaczego po nią nie sięgają. Jak temu zaradzić? W bardzo prosty sposób - dodajmy do niej miętę, cytrynę, ogórka, bazylię, kilka sezonowych owoców. Można też dodać miodu - tylko nie przesadzajmy z ilością i pamiętajcie by do 3 roku życia nie podawać miodu dzieciom.




Co się dzieje gdy pijesz za mało wody?

1. Po pierwsze czujesz się zmęczony, nic Ci się nie chce. Dodatkowo czujesz się rozdrażniony, poirytowany. Możesz również czuć się osłabiony, mieć zawroty i bóle głowy, problemy z koncentracją.

2. Ciśnienie tętnicze wzrasta.

3. Skóra się starzeje. Odwodniona, przesuszona skóra nie tylko wygląda niezdrowo i mało atrakcyjnie, ale również szybciej się starzeje i jest podatna na podrażnienia.

4. Zaparcia - woda jest głównym składnikiem wszystkich procesów zachodzących w ludzkim ciele. Reguluje pracę układu pokarmowego. Odpowiednie nawodnienie masy kałowej sprawia, że wypróżnianie jest łatwiejsze, co chroni przed zaparciami.

5. Spowalnia metabolizm

6. Jesteś bardziej podatny na infekcje układu moczowego

7. Przybierasz na wadze - kiedy komórkom zaczyna brakować wody odczuwamy to jako spadek energii. Sygnał który dociera do naszego mózgu często bywa mylone z głodem i zamiast po szklankę wody, sięgamy po przekąskę, albo coś słodkiego (gdy brakuje wody organizm nie jest w stanie przetworzyć glikogenu w glukozę, czego skutkiem jest zwiększone apetyt - zwłaszcza na słodycze

8. Mogą pojawić się problemy z oczami - podrażnienie, zaczerwienie, uczucia ciała obcego w oku, suchość oka.

Sposoby na picie większej ilości wody


1. Dzień zacznij od szklanki wody z cytryną. Ja rano piję ciepłą, przegotowaną wodę. Podkręci to metabolizm z samego rana.

2. Zawsze mniej pod ręką butelkę z wodą. Najlepiej postaw ją w widocznym miejscu, by przypominała Ci o napiciu się. Dodatkowo butelkę oznacz kreskami. Ja również butelkę biorę ze sobą do sypialni i kładę blisko łóżka. Wychodząc z domu pamiętaj by wrzucić butelkę do torby.

3. Korzystaj z aplikacji. Skutecznie będą przypominały o kolejnej szklance wody poprzez wysyłanie powiadomienia. Dodatkowo będziesz mógł samodzielnie odhaczać ilość wypitych szklanek dziennie.

4. Bardziej tradycyjnie - zapisuj postępy na papierze - sposób odhaczania wypitej wody pozostawiam Tobie i Twojej kreatywności. Mogą to być krople wody narysowane w kalendarzu a następnie zamalowane, czy tez tabelka powieszona na lodówce. Wszystko to, co sprawdzi się akurat Tobie.

5. Pij szklankę wody (małymi łykami) 30 minut przed posiłkiem  i przed pójściem spać.

6. Dodawaj owoce, warzywa, zioła - jeśli nie odpowiada Ci smak wody. Szklanka będzie kolorowa :)

7. Zadbaj o nawodnienie w trakcie treningu.



Przez ten miesiąc o prawidłowo nawodnienie będę dbać z wodą ID'EAU.

Posiada ona mineralizacje na poziomie  465 mg/l przez co nadaje się do spożycia również dla dzieci.

Trzymajcie kciuki o wyrobienie tego zdrowego nawyku!

A jak u Was z piciem wody? 

niedziela, 2 lipca 2017

Siemka lipiec - plany na nadchodzący miesiąc.

Lipiec? Ale, że już lipiec? Jeniuuuuuu! Powtórzę sie po raz setny - ale ten czas gna! Moje dziecko ma juz 14 miesięcy! CZTERNAŚCIE. Mówi daj daj daj na wszystko co jadalne i mniej jadalne. Kiedy on tak dorósł, ze w trakcie posiłku sam probuje posługiwać się łyżeczką, wybiera co zje, a czego absolutnie ne? Za szybko.

Żeby się zorganizować niektórzy ludzie ( to wszystko uwarunkowane jest indywidualnie zależne od osobowości) potrzebują planowania. Mniej istotne jest czy będzie to planner, kreatywne bujo, kalendarz, czy tez zwykła kartka papieru. Ważne by się sprawdzało.

Miałam pewien martwy okres, kiedy to przestałam planować cokolwiek, żyjąc chwilą, łapiąc dzień, zapominając o tysiącu ważnych spraw. I tak po czasie orientowałam się, że termin zapisu na kurs już dawno minął, że w zamrażarce skończyły się zapasy mięsa, a książki z biblioteki przetrzymuje dobre pół roku. Dodatkowo w trakcie ciąży i karmienia piersią procesy poznawcze ulegają pogorszeniu (co jest całkowicie normalne, ale średnio bezpieczne), także dodając to do mojego wrodzonego braku zorganizowania i odkładania wszystkiego na później jest sytuacja katastrofalna.


Także postanowiłam, że na bloga wróci comiesięczny cykl planowania (a pod koniec podsumowanie). Pamiętam, że bardzo motywowało mnie to do działania i z czasem ta motywacja zewnętrzna ( która stanowią poniekąd odbiorcy bloga) stała się motywacja wewnętrzna, a także wyrobiłam pewne nawyki (o sile nawyków innym razem). Jest to dla mnie najskuteczniejsza, sprawdzona forma motywacji - należę do osób, którym ciężko jest daną czynność zapoczątkować - ale mam tego świadomość i staram się nad tym pracować. Trochę to smutne, że wciąż brakuje mi tej samodyscypliny i zaparcia, ale podobno sztuką jest praca nad sobą, a człowiek uczy i powinien rozwijać się całe życie. Dodatkowo stworzę sobie tracker (codziennik) do odhaczania każdego dnia - założonego zadania, ale to już w wersji papierowej.




Plany na lipiec

✔️ Ukończyć trzy kursy (jeden z zakresu neuropsychologii i dwa psychologii dziecka)
✔️ Przeczytać 5 książek ( zaległych mam pierdylion, muszę podkręcić tempo)
✔️ Oddać książki do biblioteki
✔️ Zagospodarować witrynę w mieszkaniu
✔️ Poukładać kosmetyki w łazience
✔️ Oddać potrzebującym ubrania w których nie chodzę od dłuższego czasu
✔️ Wyspacerować 50 kilometrów ( endomondo )
✔️ Pić dwa litry wody dziennie
✔️ Ograniczyć ilość węglowodanów prostych w diecie (dzień bez słodyczy)
✔️ Systematyczna pielęgnacja twarzy (wprowadzić metodę 10 kroków)
✔️ Zwiększyć ilość warzyw w diecie ( min. 3 razy do posiłku )
✔️ Regularnie przyjmować suplementy
✔️ Wywołać zdjęcia
✔️ Zacząć plan oszczędzanie/
- zapisać się do stomatologa i okulisty


Myślę, że na chwile obecną są to najważniejsze rzeczy, nad którymi muszę popracować, które muszę zrealizować, wprowadzić w życie. Liczę na to, że wszystko się poukłada na tyle dobrze, że wypracuję w sobie postawę bycia osoba systematyczną, co myślę, że zaprocentuje w życiu w ogóle.


Jak widzicie nie ma nic na temat większej aktywności fizycznej, ćwiczeń w ciąży (poza spacerami). Należę do tej grupy mam ciężarnych, które niestety aktywność fizyczną muszą ograniczyć do minimum. Nie każdemu udaje się zachować aktywny tryb życia i brzuch Ani Lewandowskiej po ciąży. Czasami powrót do formy trwa nieco dłużej, ale pamiętajcie ze wszelka praca nad sobą prędzej czy później przyniesie efekty. Najważniejsza jest harmonia miedzy Tobą a Twoim organizmem. Wsłuchaj się w niego, nie rób nic na siłe i przede wszystkim z nikim się nie porównuj.

Pzd Kama.

A jakie Wy macie plany na lipiec? Nad czym pracujecie, co odpuszczacie, co nowego wcielacie w życie?


czwartek, 29 czerwca 2017

Gryczanka na słodko.

Mimo półgodzinnego cyckowania po lekkim wybudzeniu, Jan wstał dzisiaj wybitnie głodny. Nie mogłam się ruszyć, bo chciał na ręcę i z nerwowością pokazywał palcem na truskawki, wydając przy tym swoje ulubione efekty dżwiękowe (mamyyyeeemamyyyeeeeeemameeedadamamdaaaeeeyy). Także śniadanie robiłam z dzieckiem na rękach, zaciskając przy tym mocno nogi... If you know what I mean :) Przygotowanie koktajlu nie wchodziło w grę, ponieważ nasz bledner lubi płatać nam figle (głównie Rafałowi - biedny, już czterokrotnie cała zawartość koktajlu wylała się mu poza kielich - pamiętacje nie zostawiajcie blendera w kielichu, bo niemal na pewno się przechyli). Zostało trochę musu z wczoraj, więc na - prędko prędko mamo bo się zesram z głodu wyczarowałam pyszną gryczankę ;D


Składniki
- płatki gryczane z kaszy białej
- banan
- mus truskawkowy
- twaróg półtłusty
- maliny
- opcjonalnie można dodać tłuszcz [ olej kokosowy, olej lniany]

Przygotowanie
Płatki gryczane zalewam wrzątkiem. Banana rozgniatam z twarogiem. Dodaję do płatków. Zalewam musem truskawkowym i wrzucam na wierzch kilka main. Voila! Gotowe :)


Myślę sobie, że też powinnam zacząć jadać takie śniadania - zbilansowane, pełnowartościowe. Jutro może coś jaglanego?

piątek, 23 czerwca 2017

Przepis na szybkie i smaczne śniadanie - bomba witamowa w koktajlu!

Gdy ja zostałam mamą śniadania jadałam dość monotematyczne. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z ''dietą mamy karmiącej'' - bo umówmy się, wprowadzenie takiego pojęcia do obrotu to jakieś nieporozumienie. Wielokrotnie pisałam o tym, że eliminowanie ''na zaś'' nie ma najmniejszego sensu, a sprawia jedynie to, że mama skazuje się na wystąpienie niedoborów w organizmie. 
Kanapki z serem i pomidorem. Codziennie. Czasami jakaś szyna, czy ogórek, co by nie to samo wiecznie. Jeśli jesteście mamą karmiącą piersią, ba ! jeśli jesteście kobietami zapracowanymi, to wiecie, że zrobienie kanapy to najszybszy sposób na przygotowanie śniadania. Wcinasz karmiąc, a że czasami jakiś kawałek sera wpadnie do ucha... :) Możesz wziąć do samochodu, zjeść po drodze. 

Jednak jest jeszcze jeden rodzaj śniadań, które możesz przygotować równie szybko, a będzie dużo smaczniej i bardziej kolorowo. Potrzebować będziesz jedynie ulubionych warzyw, owoców blendera i kreatywności. Jest to doskonała propozycja nie tylko dla dorosłych, ale również (a może zwłaszcza ) dla dzieci. W pełnowartościowym koktajku możesz przemycić to,co Twoje dziecko niemal na pewno nie zjadło by, gdyby pojawiło się na talerzu. 

Zapraszam :)

czwartek, 30 marca 2017

Budowanie odporności dziecka i osób dorosłych.

Dzisiaj miało być o czymś innym - ale moje grube cielsko może poczekać, na rzecz tematu ważniejszego. Okres infekcji w zasadzie nie przemija. O każdej porze roku możemy zachorować i nie powinno to nikogo dziwić. Pamiętam, że jako dziecko bardzo często przechodziłam anginę z wysoką gorączką w okresie letnim. Nad odpornoscia trzeba troche popracować, stąd dzisiejszy wpis. W sytuacji tematów kontrowersyjnych posiłkować się będę licznymi źródłami, aby każdy rodzic miał możliwość zweryfikowania tego o czym piszę. No to przejdźmy do tematu głównego - Jak dbać o odporność dziecka i jego rodziny?

1. NIE przegrzewaj. Z moich obserwacji wynika, że to najczęstszy błąd popełniany przez rodziców. Bo dziecko ma zimne rączki - więc pewnie bluza czy kombinezon na dwie pary body i śpioszki [ w mieszkaniu!] i przykrycie od pasa w dół będzie dobrym rozwiązaniem. NIE. Chłodne rączki o niczym nie świadczą i nie ma znaczenia czy mówimy o noworodku, młodszym niemowlęciu czy o starszym dziecku. Najlepszym sposobem na sprawdzenia czy naszemu dziecku nie jest za zimno bądź też za ciepło jest kark. I uwaga - nie ma on być ciepły, rozgrzany, gorący. Ma być letni. Odczuwane przez dłoń rodzica ciepło oznacza, że dziecko jest za ciepło ubrane. Spocony kark - wiadomo. Gdy jest chłodny - warto ubrać malca w dodatkową warstwę ubrania. Innymi objawami, że dziecku jest za ciepło są wysypka na buzi, wypieki, mokre, posklejane włosy, rozdrażnienie, marudzenie, płacz, problemy z zaśnięciem. Noworodek (do 4 tyg życia) z racji tego, że jest ograniczony ruchowo i nie generuje ciepła potrzebuje o jedną warstwę więcej jak osoba dorosła, więc jeśli chodzisz w domu w bluzce na długi rękaw - body i śpiochy w zupełności wystarczą. Kolejnym często popełnianym błędem jest ta biedna czapeczka zakładana w domu czy też zakładanie czapki gdy na zewnątrz piękna, letnia pogoda. Zawsze zastanawiam się po co. Czemu to ma służyć? Noworodek nie potrzebuje czapki ani w szpitalu ani w domu. Zdejmij też dziecku czapkę w samochodzie. Czapki powodują przegrzanie i nie są potrzebne gdy dziecko ma stały kontakt z opiekunem klik. Gdy na zewnątrz jest ciepło, również zrezygnujmy z czapki. Spokojnie, nic ucha nie zawieje. Zapalenie ucha rozwija się po zaatakowaniu bakterii bądź wirusa. Czapkę zakładajmy by chroniła nasze dziecko przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych i to też taką, która będzie przepuszczała powietrze. klik.

Rodzina bardzo dziwi się, że nasz syn biega z bosymi stopami. Trzydniówkę, którą miesiąc temu przechorowaliśmy przez większą część rodziny zawdzięczamy bosym stopom (hahaha) Małe dziecko nie ma jeszcze w pełni wykształconego układu immunologicznego. Plusem jest to, że od początku to my rodzice możemy wpływać na rozwój jego odporności. Stopy odgrywają ważną rolę w naturalnej termoregulacji organizmu. Część osób - nie wiem dlaczego - nie jest w stanie tego zrozumieć i ciągle się nam dziwią, tak jakbym swoje dziecko wyziębiała czy coś... Często - bardzo mylnie - porównujemy niemowlę do siebie. ''Jak ja mam gołe stopy to zaraz jestem chora" - no właśnie dlatego, że jako dziecko byłaś/eś przegrzany. Najmniejsza różnica temperatur sprawia, że chorujesz. Bose stopy zwiększają odporność dziecka - dzięki zmianie temperatur powierzchni po której porusza się mały człowiek hartujemy jego organizm. Naczynia krwionośne przystosowują się do zmian temperatury i lepiej reagują na nagłe zmiany pogodowe klik klik. Warto do spania zakładać dziecku pidżamy z odkrytą stopą.

2. Spaceruj, ale....

Godzina dziennie na świeżym powietrzu to minimum. Czy można wyjść z noworodkiem? Nawet trzeba, zaraz po powrocie do domu. O zaletach spacerów pisać nie będę, ale na jedną rzecz chcę zwrócić uwagę. W okresie gdy jest dużo infekcji unikajmy tłocznych miejsc. Zdaje sobie sprawę, że może być z tym ciężko w większych miastach, ale myślę, że się da.  Wycieczki do centrum handlowego, restauracji, szpitali, marketów itd ograniczmy bądź też w ogóle z nich zrezygnujmy. To nie są miejsca dobre dla młodszych dzieci. Zdaję sobie sprawę z licznych ograniczeń, które się z tym wiążą i zaraz ktoś zarzuci wychowywanie dziecka w kloszu, że dziecko powinno właśnie się immunizować. Zgoda. Ale uważam, że będzie miało na to czas, nie mówię, że ma siedzieć tylko w domu. Immunizuje się również podczas spaceru, ale gdy pójdziemy w otoczenie osób, które mają początki np grypy żołądkowej - nasze dziecko może sobie z nią nie poradzić, a ryzyko odwodnienia u niemowalak jest zbyt duże według mnie by ryzykować. Im później dziecko nam zachoruje tym lepiej, starsze dzieci lepiej znoszą nawet gila. Już nie wspomnę o tych zalewających, strasznych i nie zrozumiałych bodźcach. Nikogo nie namawiam, ale zachęcam do zgłębienia tematu klik


3. Sterylne środowisko

To kolejny z błędów często popełniany przez młodych rodziców. Mycie rączek dziecka co 15 minut, nie pozwalanie wkładania ich do buzi [ nawet krępowanie ich - o zgrozo!] codzienne mycie podłogi - bo na niej żyje największe siedlisko bakterii. Albo nie pozwalanie dziecku przebywać na podłodze - hamując przez to jego rozwój. Codzienne sprzątanie, wycieranie gila co 3 sekundy... Masakra. Nie piszę o tym by żyć w brudzie i syfie, ale sterylne warunki mieszkalne mogą być bardzo niebezpieczne dla zdrowia - przyczyniają się do problemów alergicznych, mogą być przyczyną astmy. Jeśli organizm nie spotyka na swojej drodze patogenów, nie uczy się jak z nimi walczyć, przez co układ immunologiczny nie ma szans na rozwój, na rozpoznawanie drobnoustrojów. Znam mamy, które przez każdym podejściem do dziecka dezynfekują dłonie żelem antybakteryjnym. U nas odkąd syn zaczął chodzić baza wirusów dość często jest aktualizowana, a syn nie choruje.

3. Mleko mamy

Nie będę szerzyć laktoterroru, ale karmienie piersią wzmacnia układ odpornościowy. Żadne mm tego nie zrobi (a wręcz może przyczyniać się do osłabienia odporności]. Dlatego zanim sięgniemy po butelkę mm rozważmy to kilka razy. Tutaj postawię kropkę. Wciąż boję się otwarcie wziąć temat kp na klatę, myślę, że z czasem się do tego odniosę.

4. Nawilżaj powietrze

Suche powietrze jest szkodliwe dla zdrowia i warto zaopatrzyć się w nawilżacz powietrza - będzie to z korzyścią dla całej rodziny. Warto pamiętać, że jeśli mamy w domu zwierzaka zrezygnujmy z nawilżacza ultradźwiękowe. Należy pamiętać również o tym, by zmieniać filtr. Suche powietrze odpowiedzialne jest za nawracające infekcje układu oddechowego, katar, bóle głowy, gorszą jakość snu, problemy z koncentracją, wpływa na ogóle samopoczucie. Gdy mieszkałam z rodzicami często miałam chrypę, zatkany nos i nawracające problemy z gardłem. Myślałam, że to pokłosie palenia papierosów. Prawdopodobnie papierosy przyczyniły się do wzmocnienia wyżej opisanych dolegliwości, jednak dzisiaj wiem, że odpowiedzialne za to było suche powietrze.

5. Probiotyki

Wzmacniają organizm i odporność. Warto by były stałym elementem diety zarówno osób dorosłych jak i dzieci. Dzieci karmione piersią nie muszą mieć dodatkowo suplementowanych probiotyków [ale mogą]. Probiotyk należy jednak koniecznie włączyć w momencie rozszerzania diety. Na rynku mamy kilka szczepów bakterii probiotycznych, który wybrać? Myślę, że poniższa grafika pomoże Wam odnaleźć się w temacie. My suplementowaliśmy Biogaje, obecnie Dicoflor. Warto poszukać również tańszych odpowiedników. Pamiętajmy również o przyjmowaniu probiotyków po antybiotykoterapii, infekcjach pokarmowych. Nie wierzcie w cud reklamy mówiące o tym, że popularny jogurt owocowy dla dzieci zawiera żywe kultury bakterii - jest ich tam jak na lekarstwo, za to naszprycowany jest po samo wieczko cukrem. W ogóle temat probiotyków jest tematem dość obszernym i ciekawym dlatego z czasem przygotuję oddzielny wpis.

Bakterie probiotyczne mają zdolność wpływania na funkcje immunologiczne, indukując wydzielanie cytokin przez komórki epitelialne jelita. W jednym z badań wykazano, że podawanie jogurtu otrzymanego z mleka poddanego fermentacji szczepamiLactobacillus bulgaricus i Streptococcus thermophilus spitalizowanym z powodu niedożywienia dzieciom spowodowało wzrost stężenia INF-γ, zmniejszając tym samym ryzyko zakażeń bakteryjnych i wirusowych.

Doskonałym źródłem naturalnych bakterii probiotycznych są kiszonki (pamiętajcie by z ogórków nie spłukiwać białego osadu - to właśnie nasze dobroczynne bakterie). Warto zadbać o to by były to produkty na stałe wpisane w nasz codzienny jadłospis. Warto podawać sok z kiszonej kapusty niemowlakom - my kisimy się bardzo chętnie ;) Warto w tym miejscu również wspomnieć o prebiotykach - składnikach pokarmowych pochodzenia roślinnego, które nie ulegają procesom trawiennym. Działają one odżywczo na bakterie dobroczynne i utrzymują florę jelitową w równowadze.

6. Dobrze zbilansowana dieta

I zaczyna się temat rzeka. Prawdą jest, że jesteś tym co jesz. Wiele badań jasno wskazuje na to, że sposób w jaki się odżywiamy wpływa na nasze zdrowie. Zmiana w diecie może uchronić nas przed sięganiem po leki. Zmiana nawyków żywieniowych to podstawa zdrowego stylu życia. A nawyki żywieniowe naszych dzieci kształtują już od 6 miesiąca życia. Pamiętajmy - dietę rozszerzamy PO 6 MIESIĄCU ŻYCIA [wg najnowszych zaleceń WHO). Zalecenia zostały ujednolicone dla dzieci kp jak i mm. My dorośli musimy wziąć na siebie tę odpowiedzialność i liczyć się z tym, że wybory, których dokonujemy dzisiaj zaowocują w najbliższej przyszłości. Pamiętajmy by dieta była dobrze zbilansowana, różnorodna. Sięgajmy po produkty sezonowe, róbmy przetwory.

Po jakie produkty warto sięgać by wzmacniać odporność?